sobota, 1 marca 2014

Heart Attack

Napisane, w sumie jestem zadowolona, ale mogłoby być lepiej. Zawsze tak mam, że coś mogło pójść lepiej, ale jest jak jest.
MARIKO, WITAMY W POLSCE.!
Tak, dzisiaj Mariko wylądowała w Polsce i cieszę się z tego faktu!
Music:
T.O.P - Turn It Up
G-Dragon - Hello Ft. Dara (2NE1)
Cóż więcej mówić, standardowo, dla was!
________________________________________


Obudziłam się następnego dnia rano, to wszystko było jak sen, to, że jesteśmy członkiniami Exo, to że wystąpiłyśmy wraz z Exo w Weekly Idol i to, że Chanyeol śpi sobie koło mnie…
Zaraz… Kurwa co?!
-Chanyeol pobudka – powiedziałam i potrząsnęłam nim energicznie. Nie siliłam się na to, żeby być delikatną, bo po co.
-Jeszcze pięć minut – mruknął chłopak. Tego było za wiele.
-Chanyeol co ty tu do cholery robisz? – powiedziałam wstając z łóżka, co nie było dobrym pomysłem ponieważ miałam na sobie tylko za dużą koszulkę sięgającą mi do połowy ud i bieliznę oczywiście.
Chłopak otworzył oczy i popatrzył na mnie ze smutkiem.
-Myślałem, że się ucieszysz – powiedział wstając z łóżka.
-Już mnie tu nie ma – dodał i wyszedł.
Co to do cholery było?! I co ja powinnam teraz z tym zrobić? Zaraz mnie cholera weźmie albo kurwica złapie. Poszłam za nim i złapałam go za rękę.
-Możesz mi powiedzieć, co ty do cholery odstawiasz? – zapytałam i zaciągnęłam go do pokoju, by nie budzić reszty domowników.
-Nic, po prostu dziwnie jest mi spać, kiedy nie ma Ciebie obok – powiedział gapiąc się na swoje kapcie.
-To nie mogłeś mi po prostu tego powiedzieć wczoraj, a nie pakować się do mojego łóżka? – zapytałam patrząc się na niego.
-Zastanów się Chanyeol, czego ty chcesz, od życia, ode mnie i od siebie. Bywają momenty kiedy traktujesz mnie jak swoją dziewczynę, a później udajesz, że mnie nie znasz i nic nas nie łączy. To boli – powiedziałam i wypchnęłam go z pokoju. Miałam ochotę powiedzieć coś jeszcze ale się powstrzymałam, nic mnie teraz nie obchodziło, miałam wszystko gdzieś. Jak ja nie lubię nie wiedzieć na czym stoję.
Westchnęłam i zamknęłam drzwi do mojego pokoju na klucz. Wzięłam czyste ubrania i poszłam pod prysznic. Szybko spod niego wyszłam, ubrałam się, pomalowałam i zeszłam na dół. Reszta domowników jeszcze spała, dzisiaj mieliśmy trochę wolnego po wczorajszym udanym nakręceniu weekly idol.
Zrobiłam sobie śniadanie i zjadłam je w spokoju. Po wykonanej czynności udałam się do pokoju i usiadłam na łóżku. Na stoliku obok zobaczyłam kartkę, tak, tą samą kartkę która mnie wczoraj zdziwiła, ale dzisiaj, już wiedziałam co z nią zrobić. Chwyciłam ją, wyjęłam z kieszeni komórkę i przepisałam numer z kartki na telefon po czym wcisnęłam przycisk „zadzwoń”. Po dłuższej chwili usłyszałam głos.
-Yeoboseyo – powiedział Jonghyun.
-Witaj, poprosiłeś Soomana, żeby przekazał mi kartkę z twoim numerem – powiedziałam szybko, nawet się nie przedstawiając, a niech sobie ma dylemat kto dzwoni.
-Ah, no tak, miło mi Cię słyszeć Hime – powiedział.
-Skąd wiedziałeś? – zapytałam patrząc gdzieś przed siebie, w sumie nie bardzo mnie to obchodziło skąd wiedział, ale nieważne.
-Mam dobrą pamięć do głosu, potrafię z zamkniętymi oczami zgadnąć kto do mnie mówi – odpowiedział. No to w sumie jedna rzecz, została już wyjaśniona.
-Posłuchaj, teraz mam trening, jeśli chcesz to wpadnij do SM, zobaczysz nasz trening, a później gdzieś wyskoczymy, co ty na to? – zaproponował. Musiałam to przez chwilę przeanalizować, ale wydało mi się, że to nie jest taki zły pomysł.
-No jasne, bardzo chętnie – odpowiedziałam.
-Będę czekał – powiedział Jonghyun i rozłączył się. Wyszłam z pokoju i udałam się wprost do pokoju Chanyeola. Zapukałam do drzwi i gdy usłyszałam ciche „proszę” weszłam do środka. Właściciel pokoju ucieszył się gdy mnie zobaczył.
-Wychodzę, idę spotkać się ze znajomym, nie wiem kiedy wrócę, przekaż dziewczynom jak się obudzą – powiedziałam i wyszłam. Nie czekałam nawet na jakiekolwiek jego słowo. Zeszłam na dół, ponieważ nasze pokoje mieściły się na górze, założyłam buty i wyszłam. Do siedziby SM miałam z naszego dormu jakąś godzinę jazdy samochodem, a na piechotę to wyszło by dużo dłużej więc zadzwoniłam do naszego kierowcy, po chwili pod dormem zaparkował samochód. Udałam się do samochodu, gdy siedziałam już w środku powiedziałam tylko
-Do siedziby SM poproszę – i włożyłam słuchawki do uszu. Od razu z mojego telefonu poleciała piosenka Exo, cóżby innego skoro jestem ich fanką i od niedawna członkinią Exo. Po godzinie byłam już pod siedzibą SM. Podziękowałam kierowcy i wysiadłam z samochodu. Weszłam do budynku i zastanowiłam się przez chwile, gdzie może być Jonghyun. Skoro mają trening… Sala w Chmurki!
Z uśmiechem na ustach udałam się w stronę tej sali. Gdy już znalazłam się pod drzwiami otworzyłam je cicho, żeby nie przeszkadzać chłopakom. Gdy weszłam do sali zauważyłam, że ćwiczą nowy układ i żaden z nich nawet nie zauważył, że weszłam. Usiadłam pod ścianą i przyglądałam im się. Ich ruchy były synchroniczne, a w ich tańcu nie było mowy o pomyłce. Kiedy piosenka się skończyła, jeden z lśniących w końcu zauważył moją obecność.
-Panowie, mamy gościa – powiedział Etamin uśmiechając się do swoich kolegów z zespołu.
-Hime, nawet nie zauważyłem, kiedy weszłaś – powiedział Jonghyun uśmiechając się do mnie. Nie powiem, uśmiech miał całkiem ładny, ale to nie to samo, co Chanyeol.
-Jestem jak ninja, nikt nie wie, kiedy się pojawiam i kiedy znikam – powiedziałam z uśmiechem. SHINee zaśmiali się tylko. Wstałam z podłogi i ukłoniłam się, a następnie przedstawiłam, po chwili chłopaki zrobili to samo.
-Skończyliśmy już trening, poczekaj, przebiorę się i możemy iść. – powiedział Bling z uśmiechem. Kiwnęłam tylko głową i znów usiadłam pod ścianą. Dziesięć minut później Jong był już gotowy do wyjścia. Powiedział tylko liderowi, że wróci późno. Pięć minut później spacerowaliśmy już uliczkami stolicy.
-Po co to wszystko? – zapytałam patrząc na niego.
-To, że zostawiłem Ci swój numer? – zapytał Jonghyun patrząc przed siebie z uśmiechem.
-Widzisz, Suho jest moim przyjacielem i opowiada mi o tym co dzieje się w dormie Exo, oczywiście nie mówi mi o wszystkim, bo po pierwsze, ja nie chcę wiedzieć wszystkiego, a po drugie Suho nie chce mi mówić o wszystkim. Dowiedziałem się od mojego przyjaciela, że jeden z członków Exo jest w tobie zakochany – powiedział Jonghyun.
-Chanyeol – to było raczej stwierdzenie niż pytanie.
-Ja i Suho ukartowaliśmy to wszystko, Chanyeol mnie nie lubi, a kiedy zobaczy mnie w twoim towarzystwie, wścieknie się i może w końcu wpadnie mu do tej pustej głowy, że powinien przestać się wahać co czuje i powinien powiedzieć Ci w końcu co czuje – wyjaśnił Jonghyun. Było to dla mnie dziwne, ale nie miałam im tego za złe, chcieli w końcu zrobić tylko dobry uczynek, chcieli pomóc Chanyeolowi.
-Rozumiem – powiedziałam uśmiechając się lekko.
-Nie jesteś zła? – zapytał Bling
-Nie, jasne, że nie. Nie mam o co być zła. Ta cała sytuacja z niezdecydowanym Chanyeolem mnie denerwuje, nawet mu to dzisiaj wytknęłam, ale nie wiem czy cokolwiek do niego trafiło – westchnęłam.
-Spokojnie, nasz plan powinien się udać, więc nie masz się o co martwić – oznajmił mi Jonghyun.
-Masz ochotę na bubble tea? – zapytał patrząc na mnie. Kiwnęłam tylko głową i udaliśmy się po buble tea.

*Narracja trzecio osobowa, pokój Suho, dorm Exo.*
Chanyeol delikatnie zapukał do drzwi pokoju lidera. Całe Exo już nie spało, od wyjścia Hime minęły dwie godziny, a on, Chanyeol zachodził w głowę z kim wyszła i po co. Zazdrość? Sam nie wiedział, starał się o tym nie myśleć, obiecał sobie, że więcej się nie zakocha, bo po ostatnim związku o mało co nie wylądował w szpitalu, ale stało się, zakochał się i to po uszy.
Gdy usłyszał „proszę” wszedł do pokoju i usiadł na łóżku.
-Chanyeol, znów ty. Przy tobie czuję się jak ksiądz w konfesjonale, który słucha grzechów swoich parafian – zaśmiał się starszy.
-Hyung, ja już nie wiem co mam robić – powiedział Chanyeol.
-Boję się, cholernie się boję, że coś wyjdzie nie tak, że popełnię jakiś błąd i wszystko się skończy – dodał załamany chłopak.
-Boisz się, że ona zrani Ciebie, czy tego, że ty zranisz ją? – zapytał Suho patrząc na młodszego kolegę z zespołu.
-Chyba obu tych rzeczy się boję. Wiesz dobrze, jak się mój ostatni związek skończył – odpowiedział młodszy.
-Wiem, ale nie bój się, chyba nie masz czego – nagle starszemu zadzwonił telefon.
-Wybacz na chwilę – lider odebrał telefon nawet nie patrząc wcześniej na wyświetlacz.
-Jonghyun, jak dobrze, że dzwonisz – powiedział Suho.
Jonghyun, osoba której Chanyeol z całego serca nie lubił, sam tak naprawdę nie wiedział za co, Bling po prostu działał mu na nerwy samym tym, że istniał.
-Spotkałeś się z Hime! No coś ty, naszą Hime? – zapytał Suho do telefonu.
Tego dla Chanyeola było za wiele, nie był sobie w stanie wyobrazić tego, że ktoś inny oprócz niego samego zbliży się do Hime, że Hime może kogoś pokochać. Chanyeol potrząsnął głową żeby odepchnąć od siebie tę myśl.
-Dobra, spoko, cieszę się, że ją odwieziesz, w sumie zacząłem się już martwić a Sooman powiedział, że mają jeszcze raz nagrać singiel i najlepiej dzisiaj bo ludzie od przerabiania wokalu tak przerobili tą piosenkę, że nie da się jej słuchać, a jeszcze zgubili oryginalną wersję. – Suho cały czas mówił nie patrząc nawet na Chanyeola. Lider w końcu zakończył swoją rozmowę telefoniczną i popatrzył na młodszego.
-Jeśli nie wiesz, co masz zrobić, to dobrze Ci radzę, żebyś szybko podjął decyzję, bo ktoś może Ci ją sprzątnąć sprzed nosa, a tego byś chyba nie chciał. Pomyśl sobie, chciałbyś patrzeć jak jest szczęśliwa z innym a tak samo mogłaby być szczęśliwa z tobą? – Chanyeol wreszcie wszystko zrozumiał, przynajmniej miał taką nadzieję. Wiedział już też, co powinien zrobić i uświadomił sobie, jakim wielkim jest idiotą, że nie zrobił tego wcześniej.
-Dziękuję Suho – powiedział i wstał, po czym udał się w stronę drzwi które otworzył.
-Pamiętaj młody, masz godzinę! – krzyknął za nim Suho. Godzina, dla jednych tak dużo, dla innych tak mało.

*Powrót do poprzedniej narracji*
Gdy już wyszliśmy z lokalu gdzie sprzedawali bubble tea, długo spacerowaliśmy, rozmawialiśmy i śpiewaliśmy co jakiś czas.
-Robisz to tylko po to, żeby Chanyeol uświadomił sobie, że coś do mnie czuje? – zapytałam wciągając przez rurkę ostatnie pękające bomby malinowe. (kto pił bubble tea, ten będzie wiedział o co chodzi – Dop. Aut.)
-Nie, nie tylko, chciałem Cię lepiej poznać. Suho często opowiada o tobie, Fati, Yoku i Mariko. Jak to on stwierdził, wniosłyście do dormu Exo coś czego im brakowało. Wniosłyście cieszenie się z głupot, częste śmianie się z niczego i dużo szczęścia – uświadomił mnie Jonghyun.
-To miłe, że Suho tak o nas mówi – stwierdziłam z uśmiechem. Spacerowaliśmy jeszcze długo, gdzieś około osiemnastej znaleźliśmy się pod siedzibą SM. Jonghyun zaproponował, że mnie odwiezie, a ja nic nie odpowiedziałam tylko zgodziłam się kiwnięciem głowy. Wsiedliśmy do jego samochodu, chłopak przekręcił kluczyk i parę sekund później byliśmy już w drodze. Gdy podjechaliśmy pod dorm byłam zmęczona, ale pozytywnie zmęczona. Wysiadłam z samochodu, uprzednio dziękując za udany dzień i weszłam do domu w którym słychać było rozmowy, śmiechy, śpiewanie itp.
-Wróciłam! – krzyknęłam gdy zdjęłam buty, zdziwiło mnie to, że nikt nie zainteresował się moim powrotem, ale wzruszyłam tylko ramionami i udałam się do pokoju. Weszłam do mojego małego królestwa i położyłam się na łóżku. Włożyłam słuchawki do uszu i zamknęłam oczy. Zmęczenie dawało mi się we znaki, w końcu z Jonghyunem przeszliśmy dzisiaj kilka kilometrów. Przez całe pół godziny leżałam na łóżku żeby trochę odpocząć po czym wyszłam z pokoju i udałam się na dół do kuchni. Zdziwiło mnie, że w domu jest tak dziwnie cicho i pusto. Zrobiłam sobie jakieś standardowe kanapki, zjadłam je i poszłam sprawdzać czy w domu jest ktoś poza mną. Wchodziłam do wszystkich pokoi po kolei, nikogo nie było, wszyscy gdzieś wybyli. Gdy zapukałam do pokoju Chanyeola usłyszałam ciche „proszę”. Weszłam do środka i popatrzyłam na chłopaka.
-Gdzie reszta? – zapytałam zamykając za sobą drzwi.
-Poszli na wspólny obiad a potem do kina na jakieś ckliwe komedie romantyczne – odpowiedział chłopak nawet na mnie nie patrząc.
-Dlaczego z nimi nie poszedłeś? – zapytałam siadając ostrożnie na jego łóżku.
-Bo gdy wychodzili, to spałem, a Suho zostawił tylko informacje, że wychodzą i nie będzie ich do wieczora – Chanyeol odpowiadał na moje pytania.
-Rozumiem – powiedziałam, wstałam z jego łóżka i ruszyłam w stronę drzwi.
-Jak randa z Jonghyunem? – zapytał. W jego głosie nie było żadnych emocji.
-To nie była randa, tylko spotkanie koleżeńskie. Jonghyun nie jest w moim typie, fakt faktem rozmawiało nam się dobrze, ale on nie jest tobą – powiedziałam i otworzyłam drzwi by wyjść z jego pokoju, jednak nie było mi to dane. Chanyeol złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Staliśmy twarzą w twarz.
-Co masz na myśli mówiąc, że on nie jest mną? – zapytał patrząc w moje oczy. Bez szpilek czułam się przy nim jak krasnoludek.
-Po prosu, on nie jest tobą, czyli chłopakiem w którym się zakochałam, którego pokochałam za uśmiech, poczucie humoru, charakter – powiedziałam prosto z mostu.
-Ale ty z każdym dniem nabierasz do mnie dystansu. Mogłeś tylko nie prosić mnie, żebym Cię pocałowała, nie robiłabym sobie nadziei, że między nami może być coś więcej niż przyjaźń – dodałam wyrywając rękę z jego uścisku.
-Ty nie wiesz, czego chcesz Park Chanyeol, a ja nie jestem niańką, nie będę Ci tego uświadamiać i Cię niańczyć – chciałam odwrócić się i wyjść z jego pokoju, ale Chanyeol zabrał głos.
-Wiem, czego chcę. Chcę Cię uszczęśliwiać, chcę Cię chronić i kochać, tak Hime, kocham Cię. Nie chciałam dopuścić do siebie tej myśli, bo już kiedyś zostałem skrzywdzony, bałem się, że ty mnie skrzywdzisz, ale co gorsze, bałem się, że to ja skrzywdzę Ciebie – powiedział Chanyeol.
-Dzisiaj, gdy dowiedziałem się, że wyszłaś z Jonghyunem przestraszyłem się, że ktoś inny mógłby Cię uszczęśliwić, a nie ja. Gdy sobie wyobraziłem Ciebie, w jego objęciach uświadomiłem sobie, jakim jestem tchórzem, że nie powiedziałem Ci tego wcześniej – powiedział siadając na łóżku i sadzając mnie koło siebie.
-Przepraszam, że się tak zdystansowałem – dodał ma końcu.
-Park Chanyeol, stanowczo za dużo mówisz – zaśmiałam się.
-Wybacz, mam słowotok – powiedział i przytulił mnie do siebie.
-Kocham Cię Hime – dodał z uśmiechem.
-Ja Ciebie też kocham, pabo –odpowiedziałam i pocałowałam go delikatnie.
Resztę wieczoru spędziliśmy na kanapie oglądając dramy i programy telewizyjne. Około 22 do domu wróciła reszta zespołu, ale nas to już nie obchodziło, ponieważ leżeliśmy w moim pokoju, w jednym łóżku. Objęci i szczęśliwi zasnęliśmy.