wtorek, 22 lipca 2014

Haru Haru.

Ze specjalną dedykacją dla Yoku.
____________________________


Ciemność, która zawsze nas otacza, gdy zapada noc. Dla wszystkich ludzi to normalne, czas powrotów z pracy do swoich rodzin, czas odpoczynku, spędzenia czasu z osobą, którą się kocha, ale nie dla nich. Dla tej czwórki, noc była idealną przykrywką. Już dawno nauczyli się, jak nakładać maski, które nie wyrażają nic, ale w ciemności uczą się ukrywać swoje uczynki i przestępstwa. Tej czwórce nie było w życiu łatwo, ludzie patrzyli na nich z pogardą, gdy szli ulicami Seoulu uśmiechnięci i jakby… Bez problemów. Tym jest właśnie ich maska. Wiecznym uśmiechem na twarzach zagubionych i zrozpaczonych nastolatków, którzy tylko szukają ucieczki i alternatywy od podłego życia w najbiedniejszej dzielnicy stolicy Korei Południowej. Ich rodziny, jeśli mam mówić szczerze, oni nigdy nie mieli prawdziwych rodzin, jeśli ojciec nie bił, to upijał się do nieprzytomności a matka łapała się najbardziej podłej pracy jaka istnieje, ale oni mieli inne plany, ogromne plany, które na zawsze miały zmienić ich życie na lepsze, te plany pozwoliłyby im na wyrwanie się z tej biedy i przeżyć, do których nie chcieli wracać. Istniał tylko jeden problem, który nie pozwałam im na zrealizowanie planów. Pieniądze, dlatego właśnie każde z nich uczyło się żyć jak cień, niewidoczni dla innych, nikt nie znał ich planów, poza sobą nie mieli nikogo, nikomu nie ufali i trzymali ludzi na dystans. Starsze i młodsze pokolenia, nazywały ich mafią, nie byli niebezpieczni, ale nie lubili jak im ktoś „podskakiwał”.  Byli zgraną ekipą, uwielbiali swoje towarzystwo, dogadywali się tak jakby byli rodzeństwem. Któregoś dnia G-Dragon, bo tak nazywał się jeden z członków tej bandy wpadł na genialny pomysł. Żeby szybko i łatwo zdobyć pieniądze trzeba napaść na bank, a żeby napaść na bank, trzeba mieć samochód, broń i doskonały plan. Więc co jakiś czas jedna osoba z całej czwórki wchodziła do banku i starała się rozpracować system alarmowy, ale robili to tak, by nikt ich nie zauważył. Po miesiącu od rozpoczęcia tej akcji był już gotowy cały plan. Nocą mieli włamać się do banku, dziewczyny miały zdjąć zabezpieczenia a oni mieli zabrać tyle kasy ile zmieszczą. Oszczędzę wam tego jak wyglądała cała ta akcja, powiem tylko, że udało im się. Byli niezmiernie szczęśliwi z tego faktu, ale też bali się, dlatego musieli się rozdzielić, Yoku i Jirayia poszły w swoją stronę a TOP i G-Dragon w swoją. Pożegnanie było pełne łez i smutku, ale musieli to zrobić, żeby być bezpiecznym, żeby nikt się nie domyślił, że ze sobą współpracowali. G-Dragon i TOP zamieszkali w samym centrum Seulu, razem w jednym mieszkaniu, przecież się przyjaźnili więc im to nie przeszkadzało, a poza tym mieli tylko siebie. Po kilku latach od napadu na bank chłopakom udało się dostać do jednej z największej wytwórni w Korei Południowej, do YG entertainment, ciężko trenowali by zadebiutować, i udało im się. Po pewnym okresie czasu zadebiutowali jako Big Bang wraz z trójką innych chłopaków oczywiście. Żyło im się wręcz wspaniale, no nie licząc ciągłych treningów, występów i spotkań z fanami. Ich życie układało się tak dobrze, że zapomnieli o swoich przyjaciółkach Yoku i Jirayia. One też nie narzekały, oczywiście na początku nie było im łatwo, ale przyzwyczaiły się. Poszły na studia, skończyły je i zaczęły pracować w SM entertainment, niby ta sama branża, ale wytwórnie inne. Dziewczyny nigdy nie zapomniały o T.O.P i G-Dragonie, ciągle o nich myślały mimo natłoku pracy. Jirayia była menagerem SHINee a Yoku ich stylistą. Dziewczyny często zastanawiały się co dzieje się u ich przyjaciół i jak dają sobie radę. Wiele słyszały o Big Bang, później o solowych karierach GD i T.O.P, o ich duecie. Jirayia i Yoku bardzo chciały się z nimi spotkać, ale były zawalone pracą, a oni nawet się nie odezwali. Czy to tak ciężko zadzwonić, albo napisać smsa? Od wielu lat dziewczyny nie zmieniły numeru a gdy chciały zadzwonić do GD czy T.O.P to okazywało się że taki numer nie istnieje. Były na nich złe, przecież obiecywali sobie, że kontakt się nie urwie, przecież po to nie zmieniały numerów, żeby GD i TOP mogli się dodzwonić, ale jak widać olali sprawę. Kiedyś Jirayia i Yoku chciały wybrać się na ich koncert, ale z braku czasu nie dały rady.

23. Lipca.2013r
-Yoooku szybciej bo zaraz nie zdążymy! – krzyknęłam na moją przyjaciółkę
-Uspokój się Jira, zdążymy bez problemu – powiedziała z uśmiechem wychodząc z łazienki, mi nie było jakoś do śmiechu, jako menager SHINee musiałam być razem z nimi wszędzie. Yoku jest ich stylistą więc też powinna.
-Ruszaj się, bo Onew się wścieka, że znów muszą na nas czekać, a to my powinnyśmy czekać na nich – powiedziałam zabierając od niej komplety ciuchów dla chłopaków, były ciężkie ponieważ zawierały wiele dodatków, a ja miałam więcej siły niż Yoku. Wyszłyśmy z mieszkania i wsiadłyśmy do busa, zdenerwowany Onew jak zawsze musiał dać nam reprymendę.
-Ej, nie rozpędzaj się tak liderze, to ja tu jestem menagerem – powiedziałam wyganiając go z za kółka, nie powinien prowadzić, to się zawsze źle kończyło. Mieliśmy jechać na jakąś ogromną galę nagród.
-Jak zawsze mnie wyganiasz zza kierownicy – mruknął niezadowolony Onew
-Bo prowadzisz jak wariat – odpowiedziałam z lekkim uśmiechem.
-Kto ma być na gali? – zapytał Etamin
-Standardowo cała rodzina SM, ktoś z YG i JYP – odpowiedziałam.
Gdy dojechaliśmy na miejsce chłopaki udali się do garderoby żeby się przebrać w to co przygotowała im Yoku, a my poszłyśmy na spacer po całym budynku który był ogromny. Każdy zespół miał własne garderoby. Przywitałyśmy się z Super Junior, F(x), SNSD, EXO i BoA. Znałyśmy wszystkie zespoły SMu, byliśmy jak jedna wielka rodzina.
Gdy tak spacerowałyśmy nagle ich zobaczyłyśmy. Jakieś 20 metrów od nas stali oni. G-Dragon i TOP.

wtorek, 8 lipca 2014

Moonlight

Uuuuuuuuuuu, wakacje.
Dobra, nie będę się rozpisywać. Notkę dedykuję Yoku.
___________________________


Zmęczona obudziłam się następnego dnia rano, byłam nie wyspana a pod oczami miałam wory wielkości koła ratunkowego. Nie podobało mi się to, ale co zrobić, tak to jest jeśli czeka się na przyjaciółkę, która ma do załatwienia rzeczy związane z jej szczęściem i nie tylko jej. Na szczęście dzisiaj mieliśmy wolne, więc nie przejmowałam się tym, że jest po dwunastej, a ja leżę jeszcze w łóżku i nie raczę się z niego podnieść bo po co. Zastanawiała mnie jedna rzecz… Co z Fati i Mariko? Bo przecież doskonale wiem, że Mariko leci na Sehuna a Fati leci na Tao. Czy będzie tak jak z Yoku Kaiem czy tamte dwie wcześniej zorientują się, że coś jest grane. Jak zawsze dygresje są u mnie na porządku dziennym, ale co tam. Przeciągnęłam się i uświadomiłam sobie, że Chanyeola nie ma obok mnie. On zawsze stawał wcześniej i robił mi śniadanie, w dni wolne oczywiście, ale przynajmniej  chłopak się stara. Podniosłam się z łóżka, ubrałam się w zwykłe ciuchy, związałam włosy i zeszłam na dół. Niestety nie zastałam tam zbyt wielu osób, w kuchni siedzieli zaspani Chen i Lay. Usiadłam między nimi i popatrzyłam to na jednego, to na drugiego. Obaj wyglądali tak, jakby byli na kacu, albo mieli za sobą ciężką noc, co do tego drugiego to wolę nie wnikać dlaczego, ale jak to mówią, raz kozie śmierć.
-A wy co? Łóżka w pokojach macie za małe? Obaj wyglądacie jakbyście zarwali nockę, albo co gorsze, mieli kaca. – powiedziałam bardziej patrząc na Chena, z nim bardziej się zaprzyjaźniłam nić z Layem i wydawało mi się, że to właśnie Chen będzie ze mną  szczery.
-Raczej noc pełna miłości i namiętności – odpowiedział Chen. Jego odpowiedź maksymalnie mnie zdziwiła. To, że tyle co wstałam, i nie do końca się rozbudziłam, nie oznacza, że mój mózg nie łapie pewnych rzeczy. Popatrzyłam na Laya, a na jego policzkach zobaczyłam drobne rumieńce.
-To znaczy, że jesteście razem? – zapytałam prosto z mostu.
-Tak, od niedawna jesteśmy razem. Gdy tylko zorientowałem się, że czuję do Chena coś więcej, niż przyjaźń, powiedziałem mu o tym, nie bałem się, no dobra, może trochę, ale wiedziałem, że jeśli tego nie zrobię to w końcu albo sam się domyśli, albo któryś z chłopaków mu powie, więc wziąłem się w garść i powiedziałem mu o tym – wyjaśnił Lay.
-Byłem w szoku kiedy Lay mi to powiedział, sam do końca nie wiedziałem co czuję, on wyczuł moją niepewność. Odsunął się na jakiś czas, znosił to, że chodzę na randki z dziewczynami, ale w pewnym momencie uświadomiłem sobie, że kobiety mnie nie pociągają. Przed jednym z koncertów powiedziałem mu o tym, zapytał czy możemy spróbować, obiecał, że nie zrobi nic co mi się nie spodoba. Zgodziłem się na to. Pierwszy pocałunek, prawdziwy pocałunek zaliczyliśmy po miesiącu, to było niesamowite – wspominał Chen. Nie wierzyłam w to co słyszę, ale iskry w ich oczach i drobne rumieńce na policzkach potwierdziły ich słowa. To było niesamowite, nie potrzebowali niczyjej pomocy, żeby być razem, Lay był na tyle odważny, że przyznał się do swoich uczuć. Przez pewien czas musiał się nacierpieć, ale później Chen mu to wynagrodził.
-Niesamowite – powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
-To zwykła opowieść miłosna, nasza historia. Fani o tym nie wiedzą, ale chłopaki w dormie tak – wyjaśnił Lay. Moje zaskoczenie sięgało zenitu, ale cieszyłam się ich szczęściem. Gdy skończyłam z nimi rozmawiać przygotowałam sobie śniadanie, nie wiedziałam nawet, że jestem taka głodna. Zjadłam śniadanie w towarzystwie Laya i Chena rozmawiając z nimi na każdy temat, gdy znów padło na sprawy sercowe, tym razem nie moje czy ich, tylko ich przyjaciół i moich przyjaciółek.
-A co z Mariko i Fati? – zapytał Lay
-Jak to? – zapytałam, bo nie bardzo wiedziałam, o co mu w tym momencie może chodzić.
-Przecież każdy wie, że Tao leci na Fati a Sehun na Mariko – powiedział Chen.
-Chyba wszyscy poza nimi – odpowiedziałam wzruszając ramionami. Taka była prawda, wszyscy w dormie wiedzieli co jest grane poza moimi kochanymi przyjaciółkami, ale miałam cichą nadzieję, że i ona kiedyś się zorientują, bo jak tak dalej pójdzie to Sehun i Tao w końcu stwierdzą, że nie warto walczyć, starać się i sobie po prostu odpuszczą, a tego nikt by raczej nie chciał. Chciałam szczęścia moich przyjaciółek tak samo jak chciałam, żeby Sehun i Tao byli szczęśliwi. Wstałam od stołu i ruszyłam do pokoju Fati. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam moją przyjaciółkę, która oglądała coś na YouTube. Weszłam do jej pokoju i usiadłam koło niej na łóżku. Popatrzyłam na ekran jej laptopa, zobaczyłam, że ogląda filmiki na których jest Tao. Obsesja? Możliwe.
-Masz go na co dzień i nie korzystasz – mruknęłam zrezygnowana. Dopiero gdy się odezwałam moja przyjaciółka zorientowała się, że ktoś wszedł do jej pokoju.
-Ciesz się, że to ja weszłam a nie Tao. Gdyby to był on, mógłby się nieźle zdziwić – powiedziałam z uśmiechem.
-Długo tu siedzisz? – zapytała zamykając laptopa i patrząc na mnie świdrującym wzrokiem.
-Jakieś dwie do trzech minut – odparłam.
-Fati, weź w końcu otwórz oczy – poprosiłam ją dźgając ją w bok
-Hime, nie ogarniam o czym mówisz – odpowiedziała zerkając gdzieś przez okno.
-Nosz kurwa, kolejna która nie ogarnia o czym mówię. Mówię o tym, że Tao na Ciebie leci, i nie wmawiaj mi, że to tylko kolega, bo wiesz, że w to nie uwierzę ponieważ za długo Cię znam. Ogarnij się w końcu i porozmawiaj z nim, bo jak tak dalej będziesz zwlekać to znudzi mu się staranie się i walka o Ciebie. Widać, że dobrze się czujecie w swoim towarzystwie, że świetnie się dogadujecie, że on nie traktuje Cię tylko jako przyjaciółki. – powiedziałam do niej i wstałam z łóżka. Poniekąd miałam już dość uświadamiania moich przyjaciółek, ale została mi jeszcze Mariko. Wyszłam z pokoju Fati i udałam się do Mariko, z nią też musiałam porozmawiać, bo przecież sama się nie domyśli. Weszłam do jej pokoju bez pukania i stanęłam w szoku. Sehun i Mariko całowali się w najlepsze, nie zauważając nawet że ktoś wszedł. Wycofałam się i zamknęłam cicho drzwi. Przynajmniej z jedną z nich nie musiałam przeprowadzać żadnej rozmowy. Zeszłam na dół i uśmiechnęłam się znów siadając między Layem i Chenem.
-I jak sytuacja? – zapytał ciekawski Lay.
-Fati jest święcie przekonana, że z Tao nic nie będzie a Mariko i Sehun się całują, znaczy weszłam do pokoju Mariko gdy się całowali – odpowiedziałam.
-Czyli z Mariko sprawa załatwiona, teraz została nam Fati – powiedział Chen
-Co macie zamiar zrobić? – zapytałam patrząc na nich
-Porozmawiamy z Tao żeby zabrał ją na jakąś romantyczną kolację albo spacer w świetle księżyca – odpowiedział Lay jakby czytał w myślach swojego partnera. Kiwnęłam tylko głową i uśmiechnęłam się lekko. Niech sobie jakoś zakochani radzą, ja już nie mam siły perswadować im, że coś jednak jest na rzeczy. Nagle usłyszałam otwierające się drzwi wejściowe. Poszłam w tamtą stronę i zobaczyłam Chanyeola i D.O.
-Oppa! – krzyknęłam i rzuciłam się Chanyeolowi na szyję. Chłopak objął mnie i uśmiechnął się tym swoim charakterystycznym uśmiechem.
-No cześć kochanie – powiedział i pocałował mnie. Uwielbiam smak jego ust. Odwzajemniłam pocałunek i po chwili oderwałam się od niego.
-Tęskniłaś? – zapytał z uśmiechem.
-Nawet nie wiesz jak bardzo – powiedziałam i przytuliłam się do niego.
Uwielbiam wdychać zapach jego perfum. Gdy już skończyliśmy się przytulać, poszliśmy do kuchni gdzie siedziała większość EXO, co było dziwne bo rano nikogo nie było. Usiedliśmy na wolnych krzesłach i po prostu rozmawialiśmy. Rzadko zdarzało się, że mieliśmy dzień wolny więc musieliśmy z tego skorzystać. Rozmawialiśmy na każdy temat, śmialiśmy się, a czasami schodziliśmy na poważne tematy, naszych rodzin, stosunków z rodzeństwem jeśli ktoś takowe rodzeństwo miał. Rozmawialiśmy do wieczora, a wieczorem Fati i Tao gdzieś wyszli. Czyżby plan Laya i Chena udał się… Miałam taką nadzieję.
Gdy się ściemniło wyszliśmy na dwór, graliśmy w karty, piliśmy piwo albo drinki. Kocham mieć wolne i spędzać czas z chłopakami, ponieważ dowiaduję się o nich wielu ciekawych rzeczy. Gdy zrobiło się trochę zimniej rozpaliliśmy ognisko, Chanyeol przyniósł gitarę, rzyć nie umierać. Zaczęliśmy śpiewać przy akompaniamencie gitary. Było niesamowicie, światło księżyca świeciło, siedzieliśmy przy ognisku i świetnie się bawiliśmy, już nie pamiętam kiedy ostatnio tak dobrze spędziłam dzień i wieczór. Około północy wrócili Tao i Fati. Kiedy z nami usiedli ogłosili, że od dzisiaj są parą.
-No nareszcie! – powiedziałam przytulając moją przyjaciółkę. Cieszyłam się, że w końcu jest szczęśliwa.
-To w sumie, my też powinniśmy coś powiedzieć – Nagle odezwała się Mariko.
-Ja i Sehun jesteśmy razem od kilku dni – dodała Mariko łapiąc Sehuna za rękę.
-Ciężko było się nie domyślić – powiedziałam z uśmiechem
 -Ale jak to? – zapytała Mariko.
- po pierwsze: Było widać jak na siebie patrzycie a po drugie wpadłam dzisiaj do pokoju Mariko w momencie gdy się całowaliście – powiedziałam z lekkim uśmiechem
-CO?! – krzyknął zawstydzony Sehun
-Następnym razem zamykajcie drzwi na klucz dzieciaki – powiedziałam z uśmiechem.
I na tym poważniejsza rozmowa się skończyła. Później stwierdziliśmy, że i tak nie jesteśmy zmęczeni i że zostaniemy sobie przy tym ognisku. Niewiele mówiliśmy, ale sama obecność nam wystarczała. Siedzieliśmy wszyscy, przy ognisku, w świetle księżyca jak jedna wielka rodzina.