czwartek, 2 lipca 2015

Death Note

Wszystko zaczęło się niby standardowo… Można tak powiedzieć. Mieliśmy grać razem w jednym musicalu, i to właśnie na próbie Cię poznałem. Miałeś wtedy niebieskie włosy, ale na potrzebę musicalu przefarbowali Ci je na brązowo. Niby to spotkanie było jak każde inne, ale kiedy zobaczyłem twój uśmiech i błysk w twoich oczach coś mnie tknęło. Spędzaliśmy ze sobą naprawdę wiele czasu bo obaj graliśmy główne role, byliśmy swoimi przeciwnikami. L i Kira. Przygotowanie musicalu wymagało od nas skupienia i dania a siebie stu procent, niestety mi to nie wychodziło, ze względu na twoją obecność. Myślałem że im więcej czasu będę spędzał z tobą to jakoś mi się uda przywyknąć do twojej obecności. Myliłem się. Dokładnie obserwowałem każdy twój ruch, słyszałem kiedy głos drży Ci przy wyciąganiu wysokich nut, mi to nie sprawiało żadnego problemu. Ciężko mi było odmówić, kiedy poprosiłeś mnie o pomoc przy piosence. Niby byłeś jednym z najsilniejszych głosów w k popie, jednak w musicalu szło Ci kiepsko i nikt tego nie ukrywał, sam doskonale o tym wiedziałeś. Godzinami potrafiliśmy siedzieć w studio i trenować, a następnego dnia nasze struny głosowe prosiły o odpoczynek, ale to nie było dla nas ważne. Obaj cieszyliśmy się, że możemy spędzić razem czas. Widziałem twój uśmiech kiedy na mnie patrzyłeś. Wtedy miałem wrażenie, że to tylko przyjacielski uśmiech. Teraz wiem, jak bardzo się wtedy myliłem. Każde wspomnienie o tobie przyprawia mnie o dreszcze na całym ciele. Każda chwila spędzona z Tobą była dla mnie na wagę złota. Co z tego, że jako główne postacie mieliśmy od cholery roboty z tym musicalem, czułem się doskonale w roli Kiry, mieliśmy na scenie swoją własną wojnę, w życiu też czasami tak było. Kiedy wychodziliśmy razem, kłóciliśmy się o to co zjeść, ale to sprawiało, że się uśmiechałem. Nigdy nie zdarzyło nam się poważnie pokłócić, to nie było w naszym stylu. W trakcie trzeciego miesiąca przygotowań do musicalu zasnąłeś w studio nagraniowym, nie dziwiło mnie to wcale, sam też byłem zmęczony jak cholera. Zasnąłeś na kanapie a ja zrobiłem wszystko żeby zapewnić Ci chociaż poduszkę i jakiś koc. Sam, zmęczony nadmierną pracą zasnąłem na podłodze. Rano obudziłem się na kanapie, przykryty kocem, w twoich objęciach. Czułem twoje ręce na swoim ciele i od samych wyobrażeń do czego twoje ręce mogą być zdolne zrobiło mi się gorąco. Wtedy już wiedziałem, że nie traktuje Cię już jak brata czy przyjaciela, stałeś mi się kimś dużo bliższym. Ukrywałem to dość długo, w piątym i szóstym miesiącu mimo wciąż rosnącej ilości zadań starałem się trzymać od Ciebie jak najdalej. Widziałem, jak radość znika z twoich oczu a uśmiech z twoich ust. Było mi z tym źle, wiedziałem, że moje postępowanie Cię unieszczęśliwia, obaj byliśmy nieszczęśliwi jak cholera, miałem wrażenie że obaj z innego powodu. W dzień premiery złapałeś mnie za rękę i wprowadziłeś do rekwizytorni po czym przyparłeś do ściany i pocałowałeś. Nie ukrywam, to był najszczęśliwszy dzień w moim życiu. Kiedy odsunąłeś się ode mnie popatrzyłem Ci w oczy, znów widziałem w nich ten sam blask który widziałem w dniu w którym się poznaliśmy. Jednak w twoich oczach wtedy było coś więcej niż radość. Radość mieszała się z pożądaniem, widziałem to doskonale. Mieliśmy jeszcze trochę czasu do momentu aż musical się zacznie, jednak odmówiłeś. „Później” powiedziałeś tylko i znów mnie pocałowałeś. Nie wiedziałem jak powinienem to interpretować, co się do cholery wtedy z nami działo? Kiedy premiera się skończyła odmówiłeś wzięcia udziału w after party tłumacząc, że źle się czujesz. Poprosiłeś mnie wtedy żebym odwiózł Cię do domu. Nie mogłem Ci odmówić, pomimo tego, że wciąż nie wiedziałem co jest grane. Wsiedliśmy do twojego samochodu, oczywiście ja prowadziłem dla uwiarygodnienia twojej wersji. Przez pół drogi do twojego domu milczałeś. Nie wiedziałem co powinienem powiedzieć. Nie jesteśmy już Kirą i L’em, nie prowadzimy walki. Jesteśmy sobą. Kwang i Junsu. „Kwang” szepnąłeś kiedy nagle odzyskałeś głos. Moje imię wypowiedziane z twoich ust brzmiało tak pięknie… Dopiero wtedy zacząłem to zauważać. „Nie umiem mówić o swoich uczuciach, nie wiem co się ze mną dzieje, ale wiem jedno. Nie jesteś moim przyjacielem ani bratem”. Zabolało. Jakby ktoś wbił mi nóż prosto w serce. Później znów przez chwilę milczałeś. „Dlaczego tak nagle się ode mnie odsunąłeś?” zapytałeś patrząc na mnie. Miałem nadzieję, że tego nie zauważysz, jednak zawsze miałeś talent do widzenia pewnych różnic, w moim zachowaniu, tonie głosu. To mnie zgubiło, zbyt długo trzymałem Cię przy sobie, co sprawiało mi cholerną radość a zarazem bolało tak, jakby ktoś wbijał mi miliony małych igieł w serce.
„To proste Jun, ty też nie jesteś dla mnie ani bratem, ani przyjacielem” odpowiedziałem. Obaj mieliśmy cholerne problemy z mówieniem o swoich uczuciach, i to ty zrobiłeś krok w stronę lepszego jutra. Dla nas obu. „W takim razie kim dla Ciebie jestem?”, Milczałem, nie chciałem byś poznał moje uczucia, i tak zbyt wiele dla mnie znaczyłeś i zbyt wiele o mnie wiedziałeś. Odbiłem piłeczkę i zapytałem o to samo. Uśmiechnąłeś się. Takiego twojego uśmiechu jeszcze nigdy nie widziałem. „Jesteś dla mnie kimś więcej. Jestem w stanie oddać dla Ciebie życie Kwang. Z jednego powodu.” Znów zamilkłeś. Nienawidziłem w tobie właśnie tego że nie potrafiłeś dokończyć swojej wypowiedzi na jednym wdechu. Gdy jednak zabrałeś ponownie głos, nie wiedziałem co mam powiedzieć, poczułem, że serce mi przyspiesza o oddech staje się niebezpiecznie płytki.
„Dlatego że Cię kocham”
Zatrzymałem samochód na poboczu i przyciągnąłem Cię do siebie po czym brutalnie pocałowałem. Marzyłem o tym, żeby znów poczuć smak twoich ust. Nie potrzebowaliśmy słów, zawsze rozumieliśmy się bez nich. Wtedy właśnie my obaj mieliśmy swoją drugą premierę, jednak najważniejszą w naszych życiach. Później bywało między nami różnie, każdy z nas miał swoje obowiązki , mieliśmy dla siebie tak mało czasu. Wtedy właśnie podjęliśmy decyzję o zamieszkaniu razem. To było jakieś trzy miesiące po premierze. Gdy już wprowadziłeś się do mnie zaczęły namnażać się kłótnie. Chodziło w nich o bzdury ale przyjmowałem je za bardzo do siebie. Radziliśmy sobie ze wszystkim, z naszymi obowiązkami, naszym związkiem, czasami brakiem czasu. Uwielbiałem nasze wspólne wieczory kiedy wiedzieliśmy wtuleni w siebie oglądając kolejny film z twojej pokaźnej biblioteki. Kilka miesięcy po tym jak się wprowadziłeś, zacząłem zauważać że z każdym dniem słabniesz, nasze wieczory nie wyglądały tak jak dawniej, byłeś coraz bardziej blady i zmęczony. Kiedy pytałem co się dzieje, zbywałeś mnie mówiąc że to nic takiego i że niedługo Ci przejdzie, albo że masz za dużo na głowie i potrzebujesz odpoczynku. Martwiłem się o Ciebie, a ty udawałeś że nic Ci nie jest.


Nie miałeś racji Junsu, skoro nic Ci nie jest to dlaczego teraz klęczę przed twoim grobem starając się opanować łzy które strumieniami lecą mi po policzku. Dlaczego nic mi nie powiedziałeś?! Przecież doskonale wiedziałeś że mogliśmy przejść przez to razem, przecież wiesz, że zawsze bym Cię wspierał! Teraz nie zobaczę już twojego uśmiechu, nie zobaczę błysku w twoich oczach, nie poczuję twojego uśmiechu, nie usłyszę gdy mówisz mi „dobranoc” i śpiewasz mi starą koreańską kołysankę do snu. Nie poczuję, jak mnie przytulasz gdy mam koszmary, nie usłyszę „Kochanie, to tylko zły sen”. Death Note zabił osobę, którą naprawdę kochałem. Dlaczego wpisałem twoje nazwisko zanim zakochałem się w Tobie? Kira i L już nigdy się nie spotkają. 

wtorek, 13 stycznia 2015

Fantastic Baby...?

Po ostrej imprezie byłam nie do życia, co zrobisz, jak nic nie zrobisz? Alkohol zawsze tak działa, więc no sorry, kaca trzeba było znieść. Rano wstałam z łóżka... Nie, nie to było rano, było gdzieś koło dwunastej więc to nie było rano. Zwlekłam się z łóżka w którym spałam z nikim innym niż z Jonghyunem, no ale nie będę narzekać, w końcu się przyjaźnimy.Gdy już wstałam z łóżka poszłam do kuchni coś zjeść. Jedyną moją zaletą podczas picia było to, że nigdy, ale to nigdy nie urywał mi się film, więc pamiętałam wszystko, nawet to, że Jonghyun i ja całowaliśmy się, ale zobaczymy czy Bling Bling też będzie to pamiętał. Gdy już się jako tako ogarnęłam i weszłam do kuchni, chciałam zrobić wszystkim jedzenie dobre na kaca, ponieważ na noc zostałyśmy z dormie SHINee, co było dla nas w miarę normalne, nawet miałyśmy już tutaj swoje piżamy, szczoteczki do zębów i ciuchy na zmianę. Kiedy już zrobiłam śniadanie, poszłam ich wszystkich obudzić. Zaczęłam od pokoju Key, jego najtrudniej było obudzić, dlatego właśnie zaczęłam od jego pokoju. Weszłam do środka i po prostu rzuciłam się na jego łóżko i ściągnęłam z niego kołdrę, dzisiaj było zimno, więc to musiało go obudzić biorąc pod uwagę to, że miał otwarte okno w swoim pokoju. Nie wiem po co, może mu duszno było, a może po prostu tak lubił.
-Jirayia, zabiję Cię - powiedział Key nie otwierając oczu.
-Zrobiłam śniadanie, za piętnaście minut widzę Cię na dole słoneczko - powiedziałam ze śmiechem.
To było dziwne, że za pierwszym razem udało mi się obudzić Key, ale byłam z siebie mega dumna. Później był pokój ukochanego przez wszystkich maknae zespołu SHINee czyli Taemina. Tym razem wystarczyło, że powiedziałam mu, żeby wstał a on zrobił to bez żadnych problemów. Nie dziwię się, wczoraj wypił najmniej z nas wszystkich więc dzisiaj nie męczył go taki kac jak innych. Zazdrościłam mu, pomimo tego, że ja wielkiego kaca nie mam, ale dałam wczoraj popalić. Przedostatni był pokój Minho w którym spała również Yoku, ponieważ się przyjaźnią, to zawsze śpią w jednym pokoju i jednym łóżku tak jak ja i Bling tylko że Yoku i Minho wczoraj się nie całowali. Zapukałam do ich pokoju, ponieważ mogło zdarzyć się tak, że nie śpią.
-Proszę - usłyszałam zza drzwi
Weszłam do środka i uśmiechnęłam się widząc, że Yoku i Minho już nie śpią.
-Przyszłam was obudzić, ale widzę, że nie jest to już konieczne - powiedziałam z uśmiechem
-Nie śpimy od godziny, rozmawiamy i leczymy kaca - powiedział Minho
-No to spoko, na dole czeka śniadanie, idę obudzić resztę - odpowiedziałam z uśmiechem, w sumie jakby na to nie patrzeć, to spoko razem wyglądali. Cieszyłam się, że się przyjaźnią i czasami żałuję że Yoku wybrała Smoka jako obiekt swojego zainteresowania bo Minho serio był fajny, ale stara miłość nie rdzewieje to raz a dwa, serce nie sługa, nic się nie da zrobić.
-Dzięki za informacje, zaraz zejdziemy - powiedziała Yoku z takim wzrokiem jakby chciała mnie zabić... Będę musiała z nią później porozmawiać, ale to znacznie później. Następny był pokój lidera. Czułam że z nim będzie najtrudniej z tego prostego względu, że z tego co pamiętam, a pamiętam w miarę dobrze, to Onew nawalił się najbardziej z nas wszystkich razem wziętych. Jakby na to nie patrzeć to pozostaje jakaś równowaga, maknae pije najmniej a lider najwięcej, no i co zrobisz, jak nic nie zrobisz. Miałam już niecny plan jak obudzić naszego kochanego lidera, ale zanim go zrealizuję, muszę udać się z litrowym garnkiem do łazienki by napełnić ją zimną, a wręcz lodowatą wodą, żeby obudzić naszego kochanego lidera. Weszłam do jego pokoju i na początku zaczęłam go delikatnie budzić, po prostu włożyłam jego palce do lodowatej wody i miałam cichą nadzieję, że głupek się obudzi, ale jak to mawiają, nadzieja matką głupich ale za to umiera ostatnia. Skoro nie udało mi się obudzić go w taki sposób to musiałam wcielić plan B a jeśli plan ten nie zadziała to miałam jeszcze plan C. Zamoczyłam rękę w tej lodowatej wodzie... Musiałam się poświęcić na rzecz tego oto planu więc gdy już zamoczyłam rękę ochlapałam zimną wodą twarz naszego kochanego lidera, co też nie poskutkowało. Skoro plan A i B nie działa, to trzeba było wcielić w życie plac C. Odsunęłam się trochę i po prostu wylałam na niego całą zawartość litrowego garnka w którym była lodowata woda. Lider usiadł na łóżku już rozbudzony, popatrzył na mnie, po czym pobiegł do łazienki ponieważ nadmiar alkoholu jeszcze z niego nie zszedł. Wyczuwam porannego pawia. No i cóż, jak to mówią, najlepsze na koniec, dlatego właśnie zostawiłam sobie pokój mojego oppy na koniec. Trzeba było się w końcu z tym zmierzyć, a ja nie zrobiłam nic dobrego ponieważ pozwoliłam mu się pocałować, a przecież po koncercie powiedziałam mu, że jest za późno na jakikolwiek związek. Weszłam do pokoju i podeszłam do jego łóżka... Chciałam sprawdzić jak to jest... Jak smakują jego usta gdy jestem trzeźwa, więc po prostu go pocałowałam, tylko że nie wpadłam na to, że ten podły Dinozaur już nie śpi. Chłopak złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie tak, że leżałam na nim i do tego ten wredny mały Dinozaur jeszcze zaczął mnie całować i to jak?! Aż mi się nogi ugięły i serce zaczęło mi szybciej bić... Nie no na co ja mu pozwoliłam, ale przecież zaraz, moment, przecież sama zaczęłam więc nie mogę mieć do niego teraz pretensji.
-A wczoraj mówiłaś, że nic z tego nie będzie - powiedział Bling gdy skończył mnie całować.
-Chciałam tylko sprawdzić jak całujesz gdy jestem trzeźwa - powiedziałam zgodnie z prawdą.
-Robisz mi niepotrzebnie nadzieję, wiesz o tym? - zapytał patrząc na mnie
-Masz rację, przepraszam, nie powinnam - powiedziałam odsuwając się od niego.
-Nawet nie wiesz, jak bardzo żałuję, że nie powiedziałem Ci o tym wszystkim wcześniej - szepnął odgarniając mi włosy z czoła.
-Teraz byłbym mega szczęśliwy mając Ciebie obok siebie, mogąc zasypiać i budzić się przy Tobie, a tak to wszystko spieprzyłem - dodał po chwili patrząc mi w oczy. Widać było, że ma do siebie bardzo wielki żal, dlatego, że jest takim tchórzem i nie powiedział mi wcześniej, ale może jakoś wszystko da się zmienić? Co do T.O.P... z nim nigdy nie było jakoś tak pewnie, jest moim przyjacielem, ale to od niego wszystko zależy. Bling już zrobił pierwszy ruch, a T.O.P jest jakieś sto lat za nim w relacjach damsko - męskich więc ja już sama nie wiem.
-Jonghyun Oppa, mogę mieć do Ciebie prośbę? - popatrzyłam na niego z lekkim uśmiechem na ustach. Ten facet potrafił całować, a jego usta smakują jak... Nie, tego nie da się opisać słowami.
-Jasne, zrobię dla Ciebie wszystko - powiedział z tym swoim głupkowatym uśmiechem, i właśnie sobie uświadomiłam dlaczego Kim Jonghyun zaczął mi się podobać, jego styl bycia, jego uśmiech, zachowanie, no i teraz przekonałam się o tym jak całuje.
-Dla Ciebie wszystko, tak jak Ci powiedziałem przed chwilą, nie ma problemu, mogę zaczekać jeszcze kilka dni, ale ja sam muszę wiedzieć na czym stoję - powiedział, przytulił mnie i pocałował w czoło. Z T.O.P miałam ten problem, że nie wiedziałam na czym stoję i to mnie najbardziej denerwowało.
-Zrobiłam śniadanie, wszyscy na dole już czekają, przyłączymy się do nich czy będziemy tak leżeć? - zapytałam patrząc w jego oczy, kolejna jego zaleta, jego piękne oczy.
-Najchętniej to bym jeszcze z Tobą tak poleżał, ale jestem głodny - powiedział i wstał z łóżka. Kolejna zaleta, to że dba o swoje ciało, no w sumie nie wiem czy to wada czy zaleta, ale jego ciało cholernie przyciągało wzrok, przynajmniej mój, jak i reszty jego fanek.
-Jirayia... - powiedział Jonghyun, a ja popatrzyłam mu w oczy, właśnie sobie uświadomiłam, że przed chwilą bezczelnie patrzyłam na jego piękne ciało.
-Tak? - teraz tylko patrzyłam mu w oczy, jeju powinnam się ogarnąć a nie zachowywać się jak jakaś rasowa fanka.
-Nie patrz się tak na mnie, bo czuję się zawstydzony - powiedział otwarcie.
-No tak, przy mnie czujesz się zawstydzony, ale jak zdejmujesz koszulę na scenie, to jest wszystko dobrze tak? - popatrzyłam na niego.
-Tylko, że ty jesteś wyjątkowa, nie jesteś jak większość moich fanek, które oceniają mnie po tym jak wyglądam, ty mnie znasz i cenisz mnie za to jaki jestem, a nie jak wyglądam - powiedział i znów mnie pocałował. Uśmiechnęłam się tylko nic nie mówiąc. Bling ubrał się i razem zeszliśmy na dół na śniadanie. Wszyscy byli wykąpani, ubrani ale dalej na kacu. Ja i Jonghyun usiedliśmy obok siebie i zaczęliśmy rozmawiać ze wszystkimi o wszystkim. Key zaoferował, że posprząta po imprezie, na co Yoku powiedziała, że chętnie mu pomoże, skoro ja już zrobiłam śniadanie i wstałam rano, to mogę sobie odpoczywać. Udałam się więc przed dom, żeby zapalić i zadzwonić do T.O.P czekałam aż odbierze i gdy to nadeszło po prostu się z nim przywitałam
-Cześć Oppa, możemy się spotkać i porozmawiać? - powiedziałam zaciągając się papierosem
-Ile razy Ci mówiłem, żebyś nie paliła? - zapytał
-A kto mnie tego nauczył co? - powiedziałam nieco zbita z tropu, ale to tak tylko chwilowo, bo nie jest możliwe zbić mnie z tropu na dłużej.
-To spotkamy się czy nie? - zapytałam ponownie
-Jasne, nie ma problemu, za godzinę u mnie i Smoka? - zapytał. Właśnie tak wyglądają moje rozmowy z nim.
-Niech Yoku spotka się ze Smokiem, a my po prostu spotkajmy się na mieście. Co powiesz na kawiarnię koło YG? - zapytałam
-Spoko, żaden problem - odpowiedział. Wow, to mamy już jakąś komunikację.
-Dobra, to widzimy się za godzinę - powiedziałam i rozłączyłam się. Zdziwiła mnie ta rozmowa z nim, taka bez uczuć i emocji. Gdy rozmawiam z Jonghyunem zawsze są jakieś emocje, przynajmniej ja słyszę je w jego głosie, a tuta? Totalnie nic. Myślałam, że skoro już będą się o nas starać to w jakiś konkretny sposób, a nie tak po prostu, a wybaczyłyście nam, to sprawa zamknięta. Gdy wróciłam do domu poszłam do pokoju Dinozaura i położyłam się koło niego na łóżku.
-Za godzinę widzę się z TOP - powiedziałam kładąc głowę na jego klatce piersiowej
-Po co? - zapytał z nutką zdenerwowania w głosie,.
-Muszę coś ustalić i porozmawiać z nim, wiesz, czasami jestem jak ty, nie lubię nie wiedzieć na czym stoję i dlatego muszę się z nim spotkać - powiedziałam prosto z mostu czując jak Jonghyun mnie przytula i całuje w czoło.
-Czyli ta rozmowa tak na prawdę będzie decydowała co będzie dalej między Tobą a mną? - zapytał patrząc mi w oczy.
-Nie Jonghyun, ja już podjęłam decyzję, tylko muszę być pewna na czym z nim stoję i w jakich jesteśmy relacjach, bo do tej pory jakoś tego nie wiem - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-Rozumiem. To dlatego kazałaś mi czekać? - zapytał na co ja kiwnęłam tylko głową po czym zaczęłam się zbierać do wyjścia, oczywiście Yoku miała jechać ze mną, więc ona też musiała się zwijać do wyjścia. Gdy już wybiła odpowiednia godzina pożegnałyśmy się z chłopakami i wyszłyśmy. Widziałam w oczach Jonghyuna i Minho wiele niepewności i smutku, ale nie mogłam nic na to poradzić.
-Co jest? - zapytałam Yoku widząc jak ta patrzy przez okno i w ogóle się nie odzywa, co było dziwne, bo to z natury gadatliwa osoba.
-Nic, po prostu myślę. Widzę co jest między tobą i Jjongiem, ale jakoś tak, sama nie wiem. Między mną i Minho jest podobnie, tylko że cholera jasna nie wiem na czym stoję, a tego jak sama dobrze wiesz, nienawidzę - powiedziała odpalając papierosa.
-Doskonale wiem, o czym mówisz, ja nie wiem na czym stoję z T.O.P dlatego właśnie jadę się tego dowiedzieć - powiedziałam i zatrzymałam się pod blokiem w którym GD miał swoje mieszkanie, a raczej apartamentowiec.
-Powodzenia - powiedziałam gdy moja przyjaciółka wysiadła z samochodu, a ja pojechałam sobie dalej.

Z punktu widzenia Yoku.
Wysiadłam z tego pięknego audi i poszłam w stronę bloku w którym mieszkał mój przyjaciel Smok. Weszłam do klatki i wsiadłam do windy, GD mieszka na jedenastym piętrze, także długo czekałam aż winda dojedzie na to piętro. Miałam zamiar dzisiaj z nim pogadać, o wszystkim, w szczególności o tym co jest, bądź czego nie ma między nami. Gdy głos w windzie oznajmił mi, że jestem już na piętrze na którym chciałam być, poczekałam aż drzwi się otworzą, i wysiadłam z windy. Wzięłam głęboki wdech, nie denerwowałam się, ale miałam jakoś tak dziwne, a raczej złe przeczucie. Niepewnie czekałam aż Smok otworzy mi drzwi, ale stałam przed tymi drzwiami jak debil i nic się nie działo. Zapukałam po raz drugi, tym razem trochę bardziej pewnie. Jeśli teraz nikt nie otworzy, to odwracam się na pięcie i sobie idę, nie będę marnowała mojego cennego czasu.
W końcu!
Po jakimś czasie drzwi od mieszkania GD otworzyły się a w drzwiach stała... TAK! Właśnie, STAŁA, jakaś dziewczyna w samej bieliźnie i szlafroku.
-Wybacz, ale GD jest aktualnie trochę zajęty - powiedziała uśmiechając się sztucznie. O nie kochana, to nie ty jesteś w tym starci wygrana, tylko ja.
-Jasne, rozumiem, przekaż mu, że jego PRZYJACIÓŁKA Yoku była, i żeby do mnie zadzwonił ok? - zapytałam patrząc jej w oczy z podniesioną głową.
-Jasne, nie ma problemu - powiedziała uśmiechając się szyderczo, miałam ochotę urwać jej głowę, ale chciałam jej pokazać, że z takiej sytuacji potrafię wyjść z klasą.
-Wiesz, trochę Ci współczuję - powiedziałam przesłodzonym głosem.
-Dlaczego? - zapytała zdezorientowana
-Bo wiesz, bywam u Smoka dość często, i każdego dnia otwiera mi inna dziewczyna - powiedziałam i uśmiechnęłam się lekko. Szla przechyliła się w moją stronę.
-To przekaż mu, że byłam, i żeby do mnie zadzwonił bo chciałam z nim skoczyć na kawę - powiedziałam na odchodne, odwróciłam się na pięcie i wyszłam. Nie powiem, zabolało mnie to, że drzwi od jego mieszkania otworzyła mi jakaś dziewczyna w samej bieliźnie, ale co zrobisz, to jego życie, a ja mam swoje. Wsiadłam do windy i zadzwoniłam do Jiry.
-Mogłabyś po mnie przyjechać, bo ja już skończyłam - powiedziałam gdy moja kochana przyjaciółka odebrała. Na nią mogłam liczyć, na nią i SHINee. Teraz to wiedziałam.
-Daj mi 10 minut, ja też już kończę - odpowiedziała i rozłączyła się.
Wysiadłam na parterze i wyszłam z tego nieszczęsnego bloku. Teraz miałam już wszystko jasne jak słońce.

Z punktu widzenia Jirayi.
 Po kilku minutach drogi byłam już pod kawiarnią, w której umówiłam się z T.O.P. Wysiadłam z samochodu i weszłam do środka gdzie siedział już T.O.P.
Podeszłam do stolika i usiadłam naprzeciwko niego.
-Musimy porozmawiać oppa - powiedziałam na wstępie.
-Wiem, tylko nie bardzo wiem o czym - odpowiedział pijąc kawę.
-Ogólnie Tempo, ty i GD jakoś mało się staracie, żeby nas "odzyskać" - powiedziałam
-Bo odzyskanie was, jest cholernie trudne a nam nie chce się starać - odpowiedział TOP co mnie totalnie zdziwiło.
-Ah, czyli macie nas gdzieś i udajemy, że się nie znamy? - zapytałam
-Odbieraj to jak chcesz Jirayia, ale po prostu się zmieniliśmy - odpowiedział
-Tak, widzę właśnie, woda sodowa uderzyła wam do głów do jasnej cholery - warknęłam na niego, nie bardzo rozumiałam co on do mnie mówi, musiałam to chyba przeanalizować w spokoju, ale dalej nic mi to nie dawało.
-Czyli nie chcesz mnie już znać Oppa? - zapytałam go
-Jirayia, po prostu nic między nami nie było i nie będzie, wykorzystaliśmy was tylko do skoku, a później mieliśmy cichą nadzieję, że wyjedziecie z Korei i nie będziemy mieć z wami kontaktu - powiedział. Tego było dla mnie za dużo. Nagle usłyszałam że mój telefon zaczął dzwonić. Oczywiście odebrałam go i usłyszałam w słuchawce znajomy głos
-Mogłabyś po mnie przyjechać, bo ja już skończyłam - powiedziała Yoku gdy odebrałam telefon
-Daj mi 10 minut, ja też już kończę - odpowiedziałam i rozłączyłam się.
Popatrzyłam na TOP
-Nie rozumiem Cię i pewnie nigdy nie zrozumiem. Od tej pory nie znam kogoś takiego jak TOP  i GD - powiedziałam i wstałam z krzesła po czym ruszyłam w stronę wyjścia. Gdy wyszłam z kawiarni wsiadłam do samochodu i ruszyłam z piskiem opon. Nie wiem dlaczego to zrobili, ale teraz miałam to w dupie mówiąc prostym językiem.
Podjechałam pod blok w którym mieściło się mieszkanie GD i poczekałam aż moja przyjaciółka wsiądzie do samochodu. Gdy wsiadła i zapięła pas popatrzyła na mnie.
-Nie rozmawiałam z GD ale wiem na czym stoję - powiedziała
-Tak, no jestem bardzo ciekawa, opowiedz mi - poprosiłam, może miała coś ciekawszego do powiedzenia niż ja.
-Drzwi od jego mieszkania otworzyła mi jakaś dziewczyna w samej bieliźnie i szlafroku, powiedziałam, żeby przekazała mu, żeby zadzwonił do mnie i dodałam, że jej współczuję, bo codziennie te drzwi otwiera inna dziewczyna - powiedziała pewnie z dużym skrócie.
-No to obie wiemy na czym stoimy - powiedziałam ruszając spod bloku GD
-Nie łudź się, że do Ciebie zadzwoni - dodałam z przekąsem
-A co u Ciebie? - zapytała odpalając i mi i sobie papierosa w tym samym czasie.
-Niewiele, dowiedziałam się, że byłyśmy im potrzebne po to żeby zrealizować skok a po skoku myśleli, że nie będziemy się z nimi kontaktować i że wyjedziemy z Korei na dobre - powiedziałam w dużym skrócie biorąc od niej papierosa którego odpaliła dla mnie.
-Czyli mamy już jasność w temacie. Jedziemy do dormu SHINee? - zapytała na co ja kiwnęłam tylko głową. Przez jakiś czas SHINee miało wolne więc mogłyśmy u nich przesiadywać tyle ile chciałyśmy. Zaparkowałam pod domem SHINee i zgasiłam silnik po czym wysiadłam z samochodu.
-To teraz czeka mnie długa rozmowa z naszym Dinozaurem - powiedziałam jeszcze nie wchodząc do środka.
-No tak, całowaliście się wczoraj na imprezie - powiedziała Yoku
-I dzisiaj rano też - dodałam żeby uzupełnić jej informacje.
-Czyli coś jest na rzeczy - powiedziała z lekkim uśmiechem.
-No wiesz, przy nim czuję się szczęśliwa i wiem na czym stoję - odpowiedziałam i zgasiłam papierosa po czym weszłyśmy do domu SHINee. Od razu skierowałam się do pokoju Jonghyuna, a Yoku do pokoju... W sumie mogła skierować się do pokoju każdego z nich. Wiedziałyśmy, że dalej leczą kaca ponieważ w domu było cicho. Weszłam do pokoju Dinozaura i położyłam się na łóżku.
-Już po wszystkim? - zapytał sennym głosem Jonghyun, skąd on wiedział że to ja?
-Tak, już po wszystkim, nigdzie się nie wybieram, okazało się, że byłyśmy im tylko po to, żeby w przeszłości im pomóc, a teraz nas nie potrzebują - powiedziałam, przecież Jonghyun nie wiedział, że obrabowaliśmy bank.
-To przykre, że jednej strony, ale dla mnie to lepiej - powiedział i przytulił mnie.
-A teraz grzecznie będziemy leczyć kaca - dodał i przykrył nas kołdrą
 I jak powiedział, tak się stało. Resztę dnia leżeliśmy w łóżku i leczyliśmy kaca. Nie było wielkich wyznać i słów pt "kocham Cię". Byliśmy tylko my, słowa nie były potrzebne.

czwartek, 25 grudnia 2014

Monster

Jak zawsze możecie podziękować nikomu innemu jak Yoku bo gdyby nie ona ten rozdział by nie powstał. Pozdro xD
___________________________

Mijały dni od kiedy pogodziłyśmy się z chłopakami, i w sumie niewiele się zmieniło ponieważ każdy wrócił do swoich obowiązków, tylko jakoś panowie z SHINee nie byli zadowoleni z tego faktu że ciągle gadamy z GD i T.O.P. Tak jak już mówiłam, nasze życie wcale się nie zmieniło tyle, że po prostu odzyskałyśmy coś czego nam najbardziej brakowało, odzyskałyśmy przyjaciół.
Nadszedł kolejny dzień, miał to być wielki koncert SHINee, oczywiście musiałyśmy się z nimi pokłócić ponieważ od rana im coś nie pasowało, albo jak to oni powiedzieli "znów się spóźniłyście" albo stroje nie takie, make-up nie taki, oświetlenie źle ustawione, tancerze nie tańczą do rytmu... Zastanawiałam się co się z nimi dzieje i to zmotywowało mnie by porozmawiać z jednym z członów zespołu a mianowicie głównym wokalistą, Blingiem.
-Ej Jjong, możesz mi wyjaśnić co się dzisiaj z wami dzieje? Od rana cała nasza piątka jest jakaś nie swoja i zaczęłam się o was martwić - powiedziałam podchodząc do niego.
-Po prostu jesteśmy zirytowani. Od kiedy pogodziłyście się z GD i T.O.P spędzacie mniej czasu z nami, gdy jeszcze ich, że tak powiem nie było codziennie gdzieś wychodziliśmy albo przyjeżdżałyście do naszego dormu i spędzaliśmy czas po prostu razem jak rodzina. Poza tym Minho jest zazdrosny o Yoku. Od kiedy tylko się pojawiłyście Minho zaczął coś do niej czuć a teraz jest mu po prostu z tym faktem chujowo bo nie ma was tak często jak kiedyś. Tyle - odpowiedział Jjong. Może miał trochę racji... Faktycznie od czasu kiedy GD i T.O.P wrócili do naszego życia to mniej czasu spędzamy z SHINee a przecież to nasza rodzina, to oni nasz przygarnęli i w sumie zapewnili nam pracę...

30.03.2010r (retrospekcja)
Siedziałyśmy sobie we dwie na chodniku w Seoulu i paliłyśmy papierosy, szykałyśmy pracy już od kilku miesięcy ale nie udawało nam się to niestety. Nie tak to sobie wszystko wyobrażałyśmy sobie nasze życie po przyjeździe z prowincji do wielkiej stolicy i wielkiego świata. Już powoli kończyły nam się pomysły na znalezienie pracy, fakt, miałyśmy jeszcze jakieś pieniądze ale większość ich poszła na kupno domu, bo przecież trzeba było gdzieś mieszkać.
-Nie ma co tak siedzieć - mruknęła Yoku
-Trzeba ruszyć dupę i znaleźć jakąś pracę, przecież my naprawdę nie oczekujemy zbyt wiele - dodała po chwili gasząc papierosa w popielniczce która była w koszu, wstałam z chodnika i zrobiłam to co ona. My już naprawdę chciałyśmy złapać się każdej pracy, ale do tej pory nie było nam to dane, jak zawsze mówili że "oddzwonią" ale nikt nigdy nie oddzwonił.
-Yoku, mam dość - szepnęłam
-Rusz tyłek i nie marudź, trzeba być twardym jasne? - Yoku popatrzyła na mnie i uśmiechnęła się.
-Szukamy pracy od paru miesięcy i nic - powiedziałam i wstałam z chodnika, po czym zgasiłam papierosa.
-Nie ma gadania, idziemy - powiedziała Yoku łapiąc mnie za rękę. Nie mogłam jej się sprzeciwić, zawsze mi pomagała i bez niej nie dałabym sobie rady w pewnych życiowych sytuacjach. Ruszyłyśmy przez miasto ale bez jakiegoś konkretnego pomysłu na znalezienie pracy i czegokolwiek. Po prostu chciałyśmy tą pracę mieć, nic więcej. Gdy chodziłyśmy przez miasto wchodziłyśmy do wszystkich sklepów i kawiarni gdzie na witrynach było napisane "zatrudnię" gdy miałyśmy wchodzić do kolejnej kawiarni drzwi nagle się otworzyły z kawiarni wyszło pięciu chłopaków a ja przez jednego z nich zostałam oblana jak nagle na nas wpadli ponieważ nas nie zauważyli.
-Przepraszam - odezwał się chłopak który mnie oblał.
-No nie, ja to nie mam szczęścia - popatrzyłam na swoją białą koszulę, która została oblana czarną kawą.
-Przepraszam, nie zauważyliśmy was - powiedział jeden z brunetów.
-Widzisz Yoku, na dzisiaj trzeba będzie skończyć szukanie pracy, ponieważ, ktoś nie patrzy jak chodzi - powiedziałam do przyjaciółki.
-Poszukujecie pracy? - zapytał najniższy z nich
-No tak, od kilku miesięcy, ale do tej pory nic nie możemy znaleźć - westchnęłam cicho, miałam dość tego dnia.
-a tak w ogóle to wybaczcie, ale nie przedstawiliśmy się - powiedział jeden z chłopaków i zaczął przedstawiać swoich kolegów a na koniec przedstawił siebie.
-w sumie w ramach przeprosin możemy zapewnić wam pracę - powiedział Onew, który zalał mnie kawą. Zaczynało robić się coraz bardziej ciekawie.
-A niby jaką? - zapytała Yoku
-Poszukujemy managera i stylisty - powiedział Minho
-A niby kim takim wy jesteście że niby potrzebujecie stylisty i managera? - zapytałam
-Nie możemy o tym rozmawiać na środku ulicy - powiedział Jonghyun. Ruszyliśmy za nimi do jakiegoś odludnego parku a tam panowie zdjęli okulary przeciwsłoneczne i czapki. Wtedy już wiedziałyśmy że to SHINee.

Powrót do aktualnych czasów.
Uśmiechnęłam się sama do siebie na to wspomnienie, pomogli nam i traktowali nas jak rodzinę, a my teraz cały nasz czas spędzamy z GD i T.O.P co nie było fair w stosunku do chłopaków którzy tak naprawdę  dali nam pracę i dzięki nim miałyśmy pracę. Czułam wyrzuty sumienia ponieważ oni byli dla nas teraz jak rodzina a GD i T.O.P to wiadomo, więc nie będę się zbyt wiele na ten temat rozpisywać. Popatrzyłam na Jonghyuna, który patrzył na mnie tak jakbym zabiła mu rodzinę... naleśnikiem.
-Jonghyun Oppa,  a co z Tobą? - zapytalam patrząc na niego ciągle. Przyznaję,  od jakiegoś czasu podobał mi się,  ale nie miałam odwagi żeby mu o tym powiedzieć,  poza tym nie widziałam zainteresowania moją osobą z jego strony więc ukrywałam to i do tej pory to ukrywam. Jedyną osobą która wie o tym jest Yoku ale to oczywiste bo jest moją przyjaciółką.
-Ze mną? Nic, po prostu jestem zmęczony i dlatego tak wyglądam. Przydałby się nam urlop. - powiedział. Wiedziałam że kłamie znałam go tyle czasu że wiedziałam kiedy ten mały podły dinozaur kłamie,  i to właśnie był ten moment.
-Rozumiem, masz prawo być zmęczony - odpowiedziałam z uśmiechem. Wiedziałam że nie wyciągnę od niego prawdy więc wolałam już nie poruszać tego tematu. Musiałam się zastanowić z kim z SHINee Jonghyun ma najlepsze kontakty, gdy szłam przed siebie do głowy wpadła mi jedna osoba, Diva zespołu,  Kim Kibum zwany Key. Obaj mówili sobie o wszystkim i nie mieli przed sobą żadnych tajemnic. Musiałam teraz tylko znaleźć Key i obiecać mu zakupy na mój koszt za to żeby się czegoś dowiedzieć. Key jak zawsze był w garderobie i siedział przed lustrem. Usiadłam obok niego i popatrzyłam na niego.
-czego chcesz? - zapytał dość miłym głosem więc było w miarę spoko.
-pogadać - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-O Jonghyunie prawda? - popatrzył na mnie z uśmiechem i teraz byłam przekonana że on coś wie, albo od Yoku albo sam zauważył co było dość trudne ponieważ nieźle się kryje,  ale on ma dar to zauważenia czegoś czego nikt inny nie widzi.
-tak jakby - mruknęłam patrząc na niego.
-a co chcesz wiedzieć?  - zapytał Key.
-dlaczego Jjong się tak zachowuje?
-nie powiedział Ci? - zapytał Key
-Nie, jakby mi powiedział to by mnie tu nie było, pomyśk trochę Key. - powiedziałam opierając się wygodnie o oparcie krzesła.
-No tak, co racja to racja - powiedział niby to do mnie, niby do siebie. 
-Więc zdradzisz mi o co naprawdę mu chodzi czy mam sama zastanawiać się nad sensem życia? - zapytałam wprost. Czasami miałam dość jego gier słownych i przepychanek.
-Mogę Ci powiedzieć o co chodzi pod jednym warunkiem, nic z tym nie zrobisz i nie pójdziesz do niego, udasz że wciąż o niczym nie wiesz - powiedział Key.
-Zgadzam się, nie mam innego wyboru - odpowiedziałam zgodnie z prawdą, gdybym się nie zgodziła to niczego bym się nie dowiedziała.
-Chodzi o to, że nasz kochany Dinozaur jest w Tobie zakochany bardziej niż w swoim odbiciu w lustrze, wydaje mu się że jest męski, ale do tej pory nie potrafił się przyznać więc uznam że jest tchórzem i przy następnej nadarzającej się okazji nie zapomnę mu o tym wspomnieć - zaśmiał się Key, ale ja już go nie słuchałam, po jego słowach "jest w Tobie zakochany" zupełnie przestałam go słuchać, nie do końca wiedziałam czy dobrze usłyszałam i chyba powinnam się uszczypnąć albo najlepiej rozbiegnąć i w coś uderzyć.
-Ciężko Ci w to uwierzyć co? - zapytał Onew który akurat wchodził do garderoby żeby się przebrać.
-No bo... - zaczęłam ale Key mi przewrał
-Ty też jesteś w nim zakochana, ale to nie kobieta powinna zrobić pierwszy krok ale mężczyzna, więc tak jakby to ty o niczym nie wiesz - powiedział Key i przytulił mnie. To teraz mi dowalili po prostu, jestem w tym dinozaurze zakochana od długiego czasu, ale no ewentualnie mogę się  pocałować w nos, ale to tak tylko ewentualnie.
-No super, i nie mogę nic z tym zrobić bo teoretycznie o niczym nie wiem - szepnęłam do siebie.
Teraz mi humor się zepsuł, ale nie mogłam tego pokazywać, bo musiałam jakoś dopingować mój zespół.
Gdy wyszłam z z garderoby nagle usłyszałam dźwięk mojego dzwonka, ktoś usilnie próbował się do mnie dodzwonić i to już nie pierwszy raz tego dnia. Odebrałam telefon
-Jirayia, gdzie ty się podziewasz? - zapytała Yoku
-Właśnie wyszłam z garderoby i jestem roztrzęsiona i wściekła, i szczęśliwa i zła a co? - zapytałam mojej najlepszej przyjaciółki.
-Ej Jira, co się stało? Za trzy minuty przy wyjściu, to sobie zapalimy i pogadamy - powiedziała i rozłączyła się. Przeważnie robiłam jak chciała więc i tym razem nie było inaczej. Ruszyłam do wyjścia sprawdzając czy mam najpotrzebniejsze rzeczy, czyli papierosy i zapalniczkę, na szczęście miałam wszystko. Gdy tylko wyszłam z budynku zobaczyłam moją przyjaciółkę.
-A teraz mów co się stało - powiedziała wprost odpalając papierosa.
- Przed chwilą dowiedziałam się od Jonghyuna, że Minho jest o Ciebie zazdrosny a od Key dowiedziałam się, że Jonghyun mnie kocha, tylko nie ma na tyle odwagi by się do tego przyznać - odpowiedziałam odpalając swojego papierosa.
-Co do Minho to wiesz, że nie jestem nim zainteresowana, a w mojej głowie od paru ładnych lat siedzi GD tylko jakoś ja nie mam odwagi z nim tak otwarcie porozmawiać, poza tym to mężczyzna powinien zrobić pierwszy krok, a nie kobieta więc wiesz, a co do Jonghyuna to już jest twoja sprawa moja kochana, ja się w wasze relacje nie będę wcinać, tak jak już powiedziałam, to twój wybór - powiedziała wzruszając ramionami, i za to właśnie ją kocham, jest szczera i nigdy nie owija w bawełnę. Popatrzyłam na nią i uśmiechnęłam się lekko.
-Ale mogłybyśmy z SHINee spędzać więcej czasu co? Tak jakoś to wszystko wypośrodkować, żeby i dla nich znaleźć czas i dla GD i T.O.P - powiedziałam
-No jasne, SHINee nam pomogli, niby nie jesteśmy zobowiązane, ale są naszą drugą rodziną, a rodziny się nie zaniedbuje - powiedziała Yoku z uśmiechem.
Plan był dobry, na dzisiaj byłyśmy umówione ze Smokiem i Tempo ale mogłyśmy to odwołać by oblać z SHINee wygraną lub opłakiwać porażkę. Wyciągnęłam z kieszeni telefon i wykręciłam numer do Tempo.
-Hej Oppa - powiedziałam gdy odebrał telefon.
-No co tam piękna? - zapytał
-Musimy niestety odwołać dzisiejsze spotkanie, przepraszam, że dopiero teraz dzwonię ale chcemy spędzić trochę czasu z SHINee, chyba nie macie nam tego za złe? - powiedziałam to wszystko na jednym wdechu, zastanawiałam się, skąd ja mam takie pojemne płuca skoro od kilu lat palę papierosy.
-Jasne, że nie, ale obiecaj, że widzimy się jutro - powiedział Tempo
-Nic nie mogę obiecać, bo nie wiem czy nie będę miała kaca, ale jak coś to będę dzwonić - powiedziałam otwarcie
-Spoko, to jesteśmy w kontakcie, ucałuj Yoku i bawcie się dobrze.- odpowiedział Tempo i rozłączył się. Cieszyłam się, że nagła zmiana planów im nie przeszkadza, poinformowałam o wszystkim Yoku i razem, ramię w ramię weszłyśmy do środka. Musiałyśmy dopingować naszych przyjaciół zza kulis i tak właśnie uczyniłyśmy, gdy usłyszałyśmy ich piosenkę poszłyśmy za kulisy ale stanęłyśmy tak, żeby mieć jak najlepszy widok na nich. Dla mnie nie liczyło się to czy wygrają czy nie, cieszyłam się że mogę po prostu z nimi być i towarzyszyć im ponieważ wiedziałam, że to dla nich ważne, że właśnie tak spełniają oni swoje marzenia. Gdy zeszli ze sceny byli zdziwieni tym, że jeszcze tu jesteśmy, no tak, o tej porze powinnyśmy być w drodze na spotkanie z GD i T.O.P
-Co wy tu jeszcze robicie? - zapytał Jjong
-Kibicujemy wam jak prawdziwe fanki - odpowiedziałam z uśmiechem
-Zamknij się zakochany kundlu, powinieneś się cieszyć, że tu są a nie wybrzydzasz - powiedział Key, był dla Jonghyuna niemiły ale w sumie mu się nie dziwię.
-Nie mów tak do mnie - warknął Jjong i zarumienił się delikatnie.
-Jakbyś od początku był szczery w stosunku do innych i do siebie to nie musiałbym Ci tak docinać - odpowiedział Key i wystawił język, uwielbiałam zachowania Key, ale tylko czasami.
-Jestem szczery, więc odwal się - powiedział Jonghyun i ominął cały zespół oraz nas. Gdy przechodził koło mnie złapałam go za rękę i popatrzyłam w jego niebieskie oczy, niebieskie, bo chwilowo miał soczewki, które zmieniały kolor oczu.
-Nie musisz się wysilać, i tak wiem już o wszystkim, tylko żałuję, że dowiedziałam się tego tak późno i do tego od osoby trzeciej a nie od Ciebie. Gdybym wiedziała o tym wcześniej, może by coś z tego było, ale teraz jest za późno - powiedziałam i puściłam jego rękę, wiedziałam, że w pewnym stopniu go ranię, ale taka była prawda, że gdybym wcześniej o tym wiedziała, może bym coś z tym zrobiła, ale teraz, gdy do mojego świata wrócił T.O.P chciałam się skupić tylko i wyłącznie na nim.
-No tak, leć do niego, po co jeszcze tu stoisz?! Nie potrzebuję twojej litości ani łaski! - Jonghyun prawie na mnie krzyczał, nie wiedziałam, że tak się to skończy.
-Nie lituję się nad Tobą, ani nie robię Ci łaski, jestem tutaj bo chcę a nie dlatego, że ktoś mnie zmusza Jjong i nie podnoś na mnie głosu bo ja tego nie robię - powiedziałam spokojnie
-Przepraszam, masz rację, to moja wina - szepnął po chwili uśmiechnęłam się lekko i  przytuliłam go.
-Jestem przy tobie na co dzień, miałeś tyle okazji żeby mi powiedzieć prze tym zanim pojawił się TOP - szepnęłam czując jak mnie przytula.
-Masz rację, mogłem to powiedzieć wcześniej - stwierdził Jjong z lekkim uśmiechem
-A teraz muszę obejść się smakiem - westchnął cicho
-Ale zawsze będziemy się przyjaźnić - powiedziałam z uśmiechem na co Jonghyun kiwnął głową i pocałował mnie w policzek. Wszyscy już w o wiele lepszych humorach poszliśmy do przebieralni i zaczęliśmy żartować i wygłupiać się, zawsze tak odreagowaliśmy stres po koncercie, ale czekało nas jeszcze ogłoszenie wyników. Każde z nas się denerwowało, zawsze tak było, niezależnie od sytuacji. Po godzinie SHINee znów wyszli na scenę tylko że teraz weszli w towarzystwie innych zespołów. Zanim prowadzący ogłosili wyniki to oczywiście trochę trwało, ale okazało się, że znów wygrali SHINee. Byłam mega szczęśliwa, oni również się cieszyli więc było bardzo dobrze. Podziękowali fanom, zaśpiewali jedną piosenkę a potem zeszli ze sceny, przebrali się i pojechaliśmy świętować to zwycięstwo.

czwartek, 11 września 2014

Fantastic Baby

Bo Yoku za dużo ode mnie wymaga jak na jeden dzień -,-
EXO-m -XoXo
G-Dragon - Who You.
B.A.P - one shot.
Beast - Fiction
Nu'est - Face
Junsu - Intoxication
U-Kiss - Standing Still
_______________
Gdy już się ogarnęłyśmy po pracy wróciłyśmy do salonu gdzie siedzieli nasi przyjaciele jeśli tak to można nazwać, ale dobra, Yoku chciała wyjaśnień, wiec nie będę polemizować. Nie mogę powiedzieć też, że ja za nimi nie tęskniłem bo tęskniłem, ale uważam, że jakaś kara im sie należy, no ale nie będę sie kłócić bo to stanowczo bez sensu. Usiadłyśmy na kanapie w salonie i popatrzyłyśmy na naszych przyjaciół.
-Słucham więc, co macie na swoje usprawiedliwienie? - zapytała Yoku.
-A to, że jesteśmy debilami nie wystarczy? - zapytał T.O.P. Czy oni naprawdę myślą, że mając jeden argument "to że jesteśmy idiotami" nam wystarczy po tylu latach?
-A tak serio, to chodziło o to, że byliśmy święcie przekonani, że opuściłyście Koreę dla własnego bezpieczeństwa, ale jak widać nie zrobiłyście tego - wyjaśnił Smok. Miał ochotę zabić T.O.P wzrokiem, ale tego nie zrobił bo wzrok nie mógł zabijać, niestety.
-Nie mogliście zadzwonić? - zapytałam patrząc na nich.
-To wy nie wiecie? Przez jakiś czas mieliśmy nadzór policji bo byli przekonani, że to my dwaj napadliśmy na bank, fakt, to my, ale YG zrobiło wszystko, żeby nas z tego wyplątać. Nie mogliśmy sie z wami kontaktować dla waszego bezpieczeństwa. Nie chcieliśmy, żeby was podejrzewali, nas mogli wsadzić do więzienia, nie zależało nam, ale za wszelką cenę chcieliśmy was chronić żeby was nie podejrzewali - powiedział T.O.P
Byłam zdziwiona tym wszystkim, nikt w wiadomościach nie mówił że członkowie Big Bang są podejrzewani o jakieś przestępstwo, ale nasza czwórka doskonale wiedziała, że to my odpowiadamy za ten napad na bank.
-Kilka dni przed tą całą galą zdjęli nam nadzór policyjny, wtedy poczuliśmy sie wolni jakbyśmy tyle co wyszli z więzienia a  tak naprawdę nigdy nie siedzieliśmy w więzieniu.
Nawet nie wiedziałyśmy że tak było, że to dlatego nie mogli się z nami skontaktować, myślałyśmy, że oni nie chcą mieć z nami kontaktu, a tak naprawdę zrobili to po to, byśmy były bezpieczne. Popatrzyłem na T.O.P.
I jak ja miałam się teraz na niego gniewać, na niego i GD? Nie dało się.
-Milion razy chciałem do Ciebie zadzwonić i upewnić się, że nic Ci nie jest, ale nie mogłem, każda nasza rozmowa była podsłuchiwana przez policję, mieli nad nami pełną kontrole - powiedział Smok a swoje słowa kierował oczywiście do Yoku. Podeszłam do T.O.P i przytuliłam go, brakowało mi jego ciepła i dźwięku jego głosu. Miałam cichą nadzieje, że teraz wszystko już będzie dobrze i że wszystko wróci do normy. GD i Yoku patrzyli się sobie w oczy. Żadne z nich nie wykonało ruchu, ta sytuacja trwała dobre pięć minut, tak jakby chcieli coś wyczytać ze swoich oczu. W końcu GD podniósł sie z fotela i podszedł do Yoku. Chłopak przyciągnął ją do siebie i mocno przytuliłam. Z oczu mojej przyjaciółki popłynęły łzy, z moich oczu zresztą też, co tu dużo ukrywać, to było wzruszające.
-przepraszam - powiedzieli Smok i Tempo w tym samym momencie. Ja i Yoku zaśmiałyśmy sie, po prostu brzmieli jak jakich chórek.
-Nie gniewam się już - powiedziałam przytulając przyjaciela.
-Ja też nie - dodała Yoku od siebie.
-dobra, a teraz w ramach przeprosin zabierajcie torebki i wychodzimy -powiedział TOP. Byłam zdziwiona że przygotowali coś jeszcze, ale nie protestowałam, Yoku też nie.
-Tylko będziemy musieli jechać na dwa samochody bo w moim lamborghini zmieszczą sie tylko dwie osoby. - powiedział Smok.
-To Yoku pojedzie z tobą a ja z TOP - powiedziałam patrząc na to jak zareaguje moja przyjaciółka.
-jak dla mnie spoko - powiedziała Yoku z uśmiechem. Skoro jej to nie przeszkadzało to spoko, pewnie Yoku chciała spędzić trochę czasu z GD sam na sam tak smamo jak ja z TOP. Gdy wyszliśmy z domu ja i TOP udaliśmy się do mojego Audi a Smok i Yoku wsiedli do jego lamborghini, poniekąd zazdrościłem Smokowi tego samochodu, ale nie narzekałem na swoje Audi, było duże i piękne, a takie samochody lubiłam najbardziej.
Wsiedliśmy do damochodów i pojechaliśmy.
 (W tym momencie chciałam skończyć pisanie ale wiem,że Yoku by mnie za to zabiła szarym mydłem w płynie a ja chcę jeszcze pożyć.)
Oczywiście musiałam jechać za samochodem Smoka bo nie wiedziałam co ci dwaj debile wymyślili. Wszyscy przechodnie idący po chodnikach oglądali się za naszymi samochodami, cieszyłam się, że mój samochód przyciąga tyle samo uwagi co lamborghini GD. Jechaliśmy dość długo, ponad dwie godziny ale nie przeszkadzało mi to, lubiłam jeździć w dłuższe trasy niż jazda po mieście. Po dwóch godzinach znaleźliśmy sie w lesie, dosłownie. Zaparkowaliśmy samochody tam gdzie było miejsce i wysiedliśmy z samochodów. Udaliśmy sie na długi spacer po lesie i odkryliśmy naprawdę przepiękną polanę, na której rosły cudowne kwiaty. usiedliśmy na polanie, a w sumie położyliśmy sie na trawie i patrzyliśmy w niebo. Rozmawialiśmy o wszystkim, o tym co działo sie przez te kilka lat gdy nie mieliśmy  ze sobą kontaktu, ile sie zmieniło w naszych żywiące przez ten czas. Leżeliśmy tak dopóki nie zaczęło sie ściemniać. Postanowiliśmy, ze lepiej wracać teraz niż gdy już sie tak totalnie ściemni bo moglibyśmy sie zgubić a jakoś nie uśmiechało nam się zostać w lesie na noc. Gdy już znaleźliśmy sie przy samochodach pożegnaliśmy sie, ponieważ chłopaki jutro mieli trening, a my prace, więc każde z nas musiało sie porządnie wyspać. Wsiadłyśmy z Yoku do samochodu i ruszyłyśmy do domu. Byłam już zmęczona, ale tym razem rownież było to pozytywne zmęczenie. Gdy wróciłyśmy do domu, poszłam do swojego pokoju, przebrałam sie, położyłam sie na łóżku i sama nie wiem kiedy zasnęłam.

Bad Boy.

Jak zawsze to dzięki temu że Yoku mnie molestuje psychicznie powstał ten dziwny rozdział. 
Pisane przy:
B.A.P - 1004 (Angel) 
GD&T.O.P - Oh yeah (ft. Park Bom)
Henry - Fantastic <3
Taemin - Ace (Full mini album) 
Super Junior-M - Perfection 
Donghae&Eunhyuk - Oppa Oppa! 
Daesung - look at me GwiSoon
________________________________ 
Od kiedy spotkałyśmy chłopaków na gali minęło dwa tygodnie, dla nas były to niesamowicie długie i pracowite dwa tygodnie, comeback SHINee, wywiady, sesje zdjęciowe, spotkania z fanami i koncerty oczywiście, a my jako manager i stylista musiałyśmy być z nimi na każdym wydarzeniu bo przecież nie dało się inaczej. A zapomniałam że po drodze mieli jeszcze występ w weekly idol także trochę tego było, ale mimo wszystko kochamy to co robimy. Znow za dużo sie rozpisuje na temat SHINee, a nie powinnam, bo przecież to co chce wam zakomunikować nie dotyczy ich, no może w niewielkim stopniu. Dobra! Stop! Koniec bezsensownego rozpisywania sie o SHINee bo to nic nie wnosi do całej tej sytuacji. Tak jak już wspomniałam na wstępie, od gali rozdania nagród minęło dwa tygodnie, obie myślałyśmy że coś się zmieni ale pomyliłyśmy się. Wciąż GD i TOP nie chcieli mieć z nami kontaktu. Głupia nadzieja, że może jednak coś sie zmieni. Wracałyśmy właśnie z jednego z koncertów naszych podopiecznych. Byłyśmy zmęczone jak nie wiem co, ale było w tym trochę pozytywnego zmęczenia. Gdy znalazłyśmy sie pod domem w którym mieszkamy zdziwiła nas obecność drugiego samochodu i to nie byle jakiego samochodu. To było jedyne w swoim rodzaju białe lamborghini, każdy wiedział do kogo ono należy bo przecież w Korei tylko jedna osoba woziła sie takim samochodem mianowicie Kwon Ji Yong. Byłam wściekła bo po pierwsze skąd oni znali nasz adres a po drugie, czego oni od nas do cholery chcieli, nie dość że tyle lat sie nie odzywali, to jeszcze teraz gdy nas poznali nic z tym nie zrobili, a może sie mylę? Powinnam przestać być dla nich taka krytyczna ale sami sobie zasłużyli przecież. Wysiadła z samochodu i podeszłam do tego pięknego i niesamowitego lamborghini, ten samochód od zawsze mi sie podobał. Zapukała w szybę i czekałam na jakąkolwiek reakcje od strony kierowcy bądź też pasażera, bo mogę sie założyć, że TOP też tam był. Stałam tak chyba pół minuty, zero reakcji, więc gdzie oni sie podziali? Olałam trochę sprawę bo po co mam sie przejmować, może to wcale nie jest samochód Smoka, może mi sie pomyliło. Wróciłam do samochodu.
-To oni? - zapytała Yoku niezbyt zadowolona z obecności tego samochodu pod naszym domem. 
-nie wiem, samochód jest pusty, nikogo w środku nie ma, a wyglada na to, ze to samochód GD, chociaż ja tez mogłam sie pomylić - odpowiedziałam. 
-obie dobrze wiemy, że tylko G-Dragonów jeździ takim samochodem. W całej Korei jest tylko jeden taki samochód - powiedziała Yoku. I to mnie właśnie zmartwiło. Zabrałyśmy swoje rzeczy z samochodu i ruszyłyśmy w stronę domu. Zdziwiłam się gdy okazało się, że drzwi są otwarte, dam sobie rękę uciąć, że je zamykałam. 
-Chyba miałyśmy włamanie - powiedziała Yoku. Niepewnie otworzyłem drzwi od domu. Rozejrzałam się, ale nic nie wskazywało na to, żebyśmy faktycznie miał włamanie. Zauważyłam tylko coś dziwnego na podłodze. Płatki jakichś kwiatów. 
-To jest chyba kurwa jakiś żart - powiedziała Yoku patrząc pod nogi.
-Oby, bo jakoś nie bardzo mi sie to podoba - mruknęłam wieszając torebkę na wieszaku w korytarzu. Razem z Yoku postanowiłyśmy iść ścieżką kwiatów. Doszłyśmy tą drogą do naszego salonu, gdzie na dwóch fotelach siedzieli nie kto inny tylko GD i TOP. 
-czy wy jesteście nienormalni?! - Yoku prawie krzyknęła, nie dziwie jej sie wcale, ta dwójka nigdy nie należała do normalnych. 

Punkt Widzenia GD
Mieliśmy dzisiaj dzień wolny po dwóch tygodniach ciągłego pracowania nad albumem i innymi rzeczami, nie ważne, nie będę opowiadał całego życia zawodowego bo to bez sensu. Przez całe dwa tygodnie nie mieliśmy kontaktu z Yoku i Jirayią, bo mieliśmy natłok pracy, ale w ten dzień wolny postanowiliśmy coś zrobić. Rano razem z Tempo usiedliśmy w moim pokoju żeby wymyślić niecnych plan. Po dwóch godzinach siedzenia i myślenia w końcu plan został opracowany w 100%, teraz nadszedł czas na realizacje. Podzwoniliśmy w kilka miejsc, dowiedzieliśmy sie czy dziewczyny pracują i w jakich godzinach oraz gdzie mieszkają, a gdy mieliśmy już te wszystkie informacje wsiedliśmy do mojego lamborghini. Żeby zrealizować plan potrzebowaliśmy kwiatów i uroku osobistego, ale to drugie już mieliśmy, więc zostały nam tylko kwiaty. Pojechaliśmy do kwiaciarni i kupiliśmy wielki bukiet najróżniejszych kwiatów, nie chcieliśmy się ograniczać tylko do róż, to nie w naszym stylu. Gdy wyszliśmy z kwiaciarni, położyliśmy kwiaty delikatnie w bagażniku i ruszyliśmy dalej. Po godzinie jazdy byliśmy już pod ich domem. Doskonale wiedzieliśmy, że są jeszcze w pracy dlatego też musieliśmy użyć naszych starych umiejętności, żeby dostać sie do ich domu, co w sumie trudne nie było. Gdy byliśmy już w środku zrobiliśmy ścieżkę z kwiatów i czekaliśmy na fotelach w salonie. Gdy usłyszeliśmy, że drzwi sie otwierają mieliśmy ochotę wybuchnąć śmiechem, ale nie zrobiliśmy tego. Gdy w końcu zobaczyliśmy dziewczyny stojące w drzwiach uśmiechnęliśmy się. 
-Czy wy jesteście nienormalni?! - zapytała Yoku prawie na nas krzycząc. No i cały nastrój diabli wzięli.
-chcieliśmy tylko zrobić wam niespodziankę - powiedział TOP 
-No i super, a teraz wypad do cholery - mruknęła Jirayią. Zdziwiła mnie ta sytuacja, nie tak miało być, nie taki był plan. Wstałem z fotela i udałem się w stronę drzwi razem z Tempo. Nagle poczułem, że ktoś łapie mnie za rękę. To była Yoku. Popatrzyłem jej w oczy i uśmiechnąłem sie. 
-nie, nie zgadzam sie z Jirayią, nie wyjdziecie stąd dopóki sobie wszystkiego nie wyjaśnimy - powiedziała Yoku i popatrzyła na mnie. 
-to co mamy w końcu zrobić? Wyjść czy zostać? - zapytałem patrząc na nią. 
-macie zostać, usiąść na tych fotelach i na nas poczekać, ogarniemy się i zaraz do was przyjdziemy - odpowiedziała puszczając moją rękę. Ja i TOP usiedliśmy na fotelach a dziewczyny wyszły z salonu. 

Punkt widzenia Jirayi.
Wyszłyśmy z salonu i udałyśmy się do kuchni. Popatrzyłam na moją przyjaciółkę nie bardzo rozumiejąc jej zachowanie. 
-Nie wiem jak ty Jirayią ale ja mam dość ciągłego obrażania się na nich. To nasi przyjaciele, nie chciałabyś żeby było tak jak dawniej? Żebyśmy znow byli we czwórkę? Tęsknię za nimi bo są debilami, ale to nasi przyjaciele, popełnili błąd, ale kto ich nie popełnia - powiedziała Yoku z lekkim uśmiechem. Miała racje, mi tez ich cholernie brakowało. 
-masz racje, nie chce sie na nich dłużej gniewać, chce sie z nimi znow przyjaźnić. W sumie jakby na to popatrzeć to teraz zachowujemy sie jak dzieci - stwierdziłam wzruszając ramionami. 
-No to teraz idziemy sie ogarnąć i wracamy do chłopaków - stwierdziła Yoku
Jak powiedziała ta się stało. Byłam bardzo ciekawa co panowie mają nam do powiedzenia i co mają na swoją obronę.

wtorek, 12 sierpnia 2014

Hello

Łaaaaaaah, gdyby nie Yoku, nie byłoby rozdziału. Jak zawsze to dzięki niej.
____________________



Kilka godzin później ta ogromna gala się skończyła. Później wszystkie występujące zespoły udał się na imprezę, a my wraz z nimi. Wszyscy podopieczni SM chcieli uczcić ich wygrane na tej gali i szczerze mówiąc ja też musiałam się napić. Nie byłam zdenerwowana tą sytuacją, ale też nie spodziewałam się, że T.O.P i G-D nas poznają. Oczywiście chciałam, żeby nas poznali, żeby było jak kiedyś, ale teraz będą musieli się postarać. Gdy w końcu dojechaliśmy na imprezę, okazało się, że jest ona w ogromnym klubie, ale nie ma się co dziwić, poza całą rodziną SM były jeszcze zespoły z YG, JYP i innych wytwórni, także klub musiał być wielki, żeby pomieścić te wszystkie zespoły. Wysiedliśmy z samochodu i weszliśmy do budynku. W środku chodziły kelnerki z jakimiś drinkami, szampanem i winem, były bardzo uśmiechnięte, nic dziwnego, przecież nie każdy ma szanse być w jednym budynku z tak liczną ilością zespołów k-popowych. Wraz z SHINee znaleźliśmy jakiś wolny stolik i zamówiliśmy drinki. Taemin od razu uderzył na parkiet mówiąc, żebyśmy wzięli mu jakiś sok. W klubie było nawet karaoke. Zabawnie to wyglądało gdy zespoły wybierały swoje piosenki i perfekcyjnie je śpiewały. Ja i Yoku podeszłyśmy do karaoke i wybrałyśmy piosenkę Big Bang – Monster. Ja zajęłam się rapem a ona wysokimi tonami. Poczułam na sobie wzrok gdy tylko zaczęłam rapować partię T.O.P, ale olałam to. Śpiewałyśmy dla siebie, a nie po to by ktoś nas chwalił i oklaskiwał. Gdy piosenka się skończyła przybiłyśmy sobie piątkę i odeszłyśmy od karaoke. Tak jak myślałam, wzrok T.O.P i G-D był skupiony tylko na nas, na nikim innym, ale musiałabym jeszcze trochę wypić, żeby tak normalnie do nich podejść i z nimi porozmawiać. Byłam na nich po prostu zła, a nie chciałam tego okazywać w miejscu publicznym. Kręciłyśmy się po klubie dopóki nie zobaczyłyśmy naszych ulubieńców.
-Rap Monster Oppa! – krzyknęłam i uśmiechnęłam się.
-JungKook Oppa – powiedziała Yoku z uśmiechem.
Wiele osób myślało, że Yoku chodzi z JungKookiem , a ja z Rap Monsterem, żadne z nas nie zaprzeczało, ale też nie potwierdzało istnienia tych związków, niech sobie fani mają zagwostkę. Wywołani mężczyźni odwrócili się w naszą stronę i podeszli do nas. JungKook przywitał Yoku standardowym całusem w usta. Mnie Rap Monster przywitał tak samo. Nie przeszkadzało nam to. Znaliśmy ich jeszcze sprzed czasów ich debiutu i zawsze świetnie się dogadywaliśmy. Przyjaźniliśmy się, ale większość ludzi odbiera tak bliskie relacje jak związki, co z tego, nie będziemy ich wyprowadzać z błędu. Panom z Big Bang się to nie spodobało. Wiem to, bo z tego miejsca miałam na nich doskonały widok, co mnie to obchodzi, jesteśmy dorosłe, możemy robić co chcemy z kim chcemy.

Z punktu widzenia G-D
-Widziałeś to? – zapytałem mojego przyjaciela. Byłem wściekły, tak mocno zacisnąłem dłoń na szklance z drinkiem, że myślałem iż owa szklanka pęknie, a ja znów będę miał zranioną rękę. Musiałem się jakoś uspokoić. Nie mogłem tak po prostu podejść i przywalić temu młodemu z BTS, bo jakby to wyglądało, a poza tym nawet nie wiem jakie stosunki ich łączą.
-Tak, niestety widziałem – odpowiedział T.O.P jakby niewzruszony. Zerknąłem na niego zdziwiony. Wiedziałem, że w środku jest wkurzony, ale nie daje tego po sobie poznać.
-Mam ochotę podejść i mu przywalić – dodał po chwili mój przyjaciel.
-Mam tak samo, jak ty, tylko że tego nie zrobię, a mam na to wielką ochotę – powiedziałem biorąc łyk mojego drinka.

Powrót do poprzedniej narracji.
Z JungKookiem i Rap Monsterem rozmawiało się jak zawsze dobrze, wyszliśmy na dwór, na spacer. Mieliśmy dość tego ciepła które panowało w klubie. Gdy tak sobie spacerowaliśmy, rozmawialiśmy o wszystkim.
JungKook złapał Yoku za rękę, wyglądali słodko, jak para zakochanych dzieciaków.
Ja i Rap Monster szliśmy sobie tak po prostu obserwując jak Yoku i JungKook się wygłupiają. Poszliśmy na plac zabaw. Tamta dwójka od razu poszła na huśtawki, a my usiedliśmy na zwykłej ławce.
-O co chodzi T.O.P i G-D? – zapytał Rap Monster
-To znaczy? – odpowiedziałam pytaniem na pytanie, trochę mało kulturalnie, ale cóż poradzić.
-Dziwnie się na was patrzyli przez całą galę rozdania nagród, teraz w klubie nie spuszczają z was wzroku, zauważyłem, że kiedy do was podeszliśmy byli wkurzeni i o mało co nie podeszli i nam nie przywalili – odpowiedział Rap Mon
-A, o tym mówisz – powiedziałam.
-Kiedyś ja, Yoku, T.O.P i G-D przyjaźniliśmy się. Znamy się od małego, ale w pewnym momencie nasze drogi się rozeszły, nie ważne z jakiego powodu. Myślałyśmy, że do nas zadzwonią, że dadzą jakiś znak życia, ale oni nie odezwali się przez kilka lat. Dzisiaj na gali, kiedy obok nich przeszłyśmy poznali nas, a my po prostu udałyśmy że ich nie znamy. Wszystko się wydało, kiedy odebrałyśmy telefony od nich. Tylko że, żeby odzyskać naszą przyjaźń muszą się bardzo postarać – wyjaśniłam mojemu przyjacielowi. Teraz to Rap Monster był dla mnie kimś takim jak kiedyś był dla mnie T.O.P.
Objęłam się ramionami, było mi zimno, a z klubu nie wzięłam swojej, nie swojej bluzy, dokładnie mówiąc bluzy, którą kiedyś zabrałam T.O.P i nigdy jej mu nie oddałam.
Rap Mon zareagował natychmiastowo. Zdjął z siebie bluzę i założył mi ją.
-Dziękuję Oppa – powiedziałam i pocałowałam go w policzek. Popatrzyłam przed siebie.
JungKook i Yoku siedzieli na huśtawkach i o czymś rozmawiali.
-Wiesz, przynajmniej dzięki temu, będziecie wiedziały na co ich stać, żeby odzyskać waszą przyjaźń – odpowiedział Rap Monster i przytulił mnie do siebie.
-A teraz uśmiechnij się, wiesz, że nienawidzę, kiedy jesteś smutna – dodał po chwili. Uśmiechnęłam się mimowolnie. Rap Monster miał rację.
-Mam jednak nadzieję, że gdy znów zaczniesz przyjaźnić się z T.O.P nie zapomnisz o mnie i nie przestaniesz przyjaźnić się ze mną – powiedział.
-Nie zapomnę o tobie nigdy, bo wszystko co mi podarowałeś będzie mi Ciebie przypominać, i nigdy nie przestanę się z tobą przyjaźnić, bo jesteś dla mnie najważniejszy na świecie – odpowiedziałam z uśmiechem.
Miły koniec dnia.

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Last Farewell

Przeszłyśmy koło nich tak jakby nic się nie stało, jakbyśmy ich nie znały, bo skoro oni tak udają, to dlaczego my nie możemy. Gdy przeszłyśmy koło nich powiedziałyśmy tylko dzień dobry i nic więcej, bo przecież nie podbiegniemy do nich i nie rzucimy im się na szyję, nie zasługują na to, nie po tylu latach bez kontaktu z nami, bez żadnego smsa czy telefonu.

Z perspektywy G-D
Minęły nas dwie dziewczyny, jakby nigdy nic. Może współpracowały z jakimś zespołem, a może po prostu nie przepadały za naszym zespołem? Tak, jestem tego świadom, że mamy też anty fanów.Wszystko było by prawdopodobnie dobrze, gdyby te dwie kogoś mi nie przypominały. Szczególnie gdy zaczęły się śmiać. Gdy przeszły koło nas popatrzyłem na niższą z nich. Do złudzenia kogoś mi przypominała. Te roześmiane oczy, ten piękny uśmiech i gracja której brakowało nie jednej Koreance. Ona sama uważała, że nie jest słodka, faktycznie, nie była, ale miała w sobie coś takiego, co przyciągało wzrok. Gdy były już kilkanaście metrów od nas popatrzyłem na mojego przyjaciela, który miał minę jakby zobaczył ducha, nie ukrywam, czułem się identycznie. Ile to już lat minęło od kiedy widzieliśmy Yoku i Jirayię? Może właśnie dlatego wydaje nam się, że tamte dziewczyny je przypominają, ale przecież nie mógłbym pomylić Yoku, nie mojej małej cudownej Yoku. Co z tego, że byłem od niej siedem lat starszy, zawsze traktowałem ją jak siostrę, zawsze to ją chroniłem i zawsze to o nią cholernie się bałem gdy gdziekolwiek wychodziła. Kiedyś ja i T.O.P nie mieliśmy tak kolorowo.
-Smoku, czy ja... Czy ty...? - zapytał T.O.P
Gdyby ktoś normalny go posłuchał to zapewne nie wiedziałby o czym on mówi i o co mu do cholery chodzi, ale ja nie należałem do normalnych i nie dość, że znałem go kilka lat to jeszcze rozumieliśmy się bez zbędnych słów.
-Tak hyung, też mi się tak wydaje - odpowiedziałem. Nie byliśmy pewni czy to są one, ale przecież zawsze warto spróbować.
-Yoku! Jirayia! - krzyknęliśmy w tym samym momencie, jednak nie było żadnej reakcji.
-Chyba tak bardzo za nimi tęsknimy, że mamy zwidy - powiedział T.O.P. No dupy nie urwał ten jego komentarz.
-Taki mądry jesteś, a do nich nie zadzwoniłeś - mruknąłem.
-Odezwał się ten co nocy nie przesypia tylko gada przez telefon z Yoku - odparł zgryźliwie mój przyjaciel. Ja mu chyba coś kiedyś zrobię, uduszę, o przykładowo, ale moment, chwila!
-Tempo! Jesteś taki inteligentny w swojej głupocie! - powiedziałem i poklepałem go po ramieniu. On tylko uśmiechnął się jak to na idiotę przystało, ale nic nie powiedział.

Powrót do poprzedniej narracji.
Myślałam, że tak się nie stanie, że nas nie poznają. Przecież przez tyle lat nas nie widzieli, tyle długich lat nie mieli z nami kontaktu, a jednak. Żadna z nas się nie odwróciła, ani ja ani Yoku, a byłam święcie przekonana, że moja przyjaciółka odwróci się, podbiegnie do GD i przytuli się do niego. Chyba też ma do nich żal, może mniejszy niż ja, ale jakiś zawsze. Westchnęłam cicho, teraz musiałam coś wymyślić. Wróciłyśmy do garderoby SHINee i usiadłyśmy na kanapie.
-Posłuchajcie mnie uważnie - poprosiłam, a ich wzrok skupił się w 100% na mnie. Na tym mi właśnie zależało.
-Gdyby zdarzyło się tak, że T.O.P i G-D pytali się o Yoku i Jirayie to wy o nikim takim nie słyszeliście jasne? - powiedziałam patrząc na członków zespołu
-Już podpadłyście? - zapytał Jinki.
-Lider, ty się weź i skup na jedzeniu kurczaków a nie zadajesz zbędne pytania - powiedział maknae.
-Poprosiły nas o coś, to nie wnikajmy tylko spełnijmy prośbę. - powiedział Key.
SHINee niedługo mieli występ. Siedzieli jak gdyby nigdy nic, ale my wiedziałyśmy, że się denerwują, a my denerwowałyśmy się wraz z nimi. Po kilku minutach zostali zawołani na scenę, a my poszłyśmy za kulisy żeby stamtąd im kibicować, bo to przecież nasi przyjaciele.

Z punktu widzenia G-D
Po udanym występie zeszliśmy ze sceny. Znów je widziałem, tym razem o wiele wyraźniej niż chwilę temu. Mógłbym przysiąc, że to Yoku i Jirayia. Zmieniły się to fakt, ale pewne rzeczy się nie zmieniają, przecież kiedyś tak dobrze się znaliśmy. Tym razem to my je mijaliśmy. Gdy byliśmy już w odpowiedniej odległości od nich ja i Tempo wyciągnęliśmy telefony i zadzwoniłyśmy pod tak znane numery. Dziewczyny nie były świadome, że wciąż za nimi stoimy, były za bardzo zainteresowane występem SHINee. Nagle zauważyłem, że obie w tym samym momencie sięgają do kieszeni po telefony. Po chwili usłyszałem znajomy głos w słuchawce.
-Yeoboseyo? - powiedziała Yoku. Tempo dzwonił do Jirayi bo była dla niego jak młodsza siostra. Miał takie same kontakty jak ja z Yoku.
-Jesteśmy w tym samym miejscu, w tym samym czasie a ty udajesz, że mnie nie poznajesz - powiedziałem udając niezadowolonego.
-Oppa... - zaczęła.
-Nie tłumacz się Yoku, po prostu odwróć się i uśmiechnij się do mnie - poprosiłem. Cały czas ją obserwowałem. Nie wykonała żadnego ruchu.
-Wiem, że dałem dupy, że nie dzwoniłem, nie zrobiłem nic, żebyśmy znów byli razem, wszyscy cała czwórka tak jak kiedyś, ale błagam Cię Yoku - szepnąłem.
-Właśnie oppa, dałeś dupy i teraz będziesz musiał postarać się o wiele bardziej. Myślisz, że teraz odwrócę się, uśmiechnę i rzucę Ci się w ramiona? - zapytała,
-Nie, nie liczę na to - odpowiedziałem. Skłamałem, liczyłem na to, że tak zrobi, ale debil ze mnie.
-Zmieniłam się, już nie jestem tą samą Yoku którą tak dobrze znałeś.
-To pozwól mi się poznać na nowo - odpowiedziałem. Chciałem ją odzyskać, nie tylko Yoku, ale też Jirayię, ale to zostawiam w rękach Tempo, może jemu się uda skoro ze mnie taki kretyn.
-Twoje słowa nie wystarczą. Pamiętasz co mi powtarzałeś? "Ludzi poznaje się po czynach, a nie po słowach" - odpowiedziała mi i rozłączyła się.
Miałem ochotę uderzyć głową w ścianę, ale szkoda mi się ściany zrobiło. Czyli jednak to ona, dalej mieszka w Korei i nie zmieniła numeru telefonu.
A ja, jak ten głupek nigdy nie usunąłem starych smów od niej. Głupota? Nie. Braterska miłość i przywiązanie.


Powrót do poprzedniej narracji.
W pewnym momencie mój telefon zaczął dzwonić, wyciągnęłam go z kieszeni i zobaczyłam na wyświetlaczu nieznany mi numer.
-Yeoboseyo? - powiedziałam po tym jak nacisnęłam zieloną słuchawkę.
-Zadziwiające, że tak bardzo się zmieniłaś - usłyszałam głos mojego dawnego przyjaciela w słuchawce.
-Tempo Oppa - powiedziałam nie zmieniając wyrazu twarzy ani tonu głosu.
-Jirayia, jak dobrze Cię znów widzieć i słyszeć - odpowiedział.
-Wiesz, jakoś się nie wysilaliście, żeby do nas zadzwonić - mruknęłam. Wszystko co mówiłam było zgodne z prawdą. Zauważyłam, że w tym samym momencie Yoku gada przez telefon to odsunęłam się trochę, żeby jej nie przeszkadzać.
-Czego chcesz? - dodałam po chwili zupełnie chłodnym tonem.
-Żeby znów było jak dawniej Jirayia - odpowiedział.
-Żebyś znów się do mnie uśmiechała, przytulała i przychodziła do mnie z problemami. - dodał po chwili zastanowienia.
-Wybacz Oppa, ale na to musisz zasłużyć, musisz się postarać i jakoś nadrobić ten czas - odpowiedziałam i rozłączyłam się.
To, że wrócili, nie oznacza, że nagle padnę im do stóp. To nie jest tak, że nie tęsknię za nimi, ale wydaje im się, że zrobią wejście smoka i będzie w porządku.

Będą musieli się postarać.