piątek, 28 lutego 2014

Miracles In December

ROZPIERA MNIE DUMA!
Podoba mi się ten rozdział, bo chyba udało mi się napisać w nim wszystko to co chciałam w nim zawrzeć. Jest godzina 00:46 oczy mi się same zamykają, ale jestem dumna.
SHINee - Password
SHINee - Obsession
Rain - La Song <3
SHINee - Love Like Oxygen
SHINee - 1000 years always by your side - Dla Yoku, to po prostu tysiąc <3

Standardowo, dla was.
_________________________


Całe dwa tygodnie spędziliśmy na Jeju, czasami całymi dniami nic nie robiliśmy, tylko leżeliśmy na plaży opalając się, a czasami wygłupialiśmy się idąc do centrum handlowego po jakieś ciuchy czy coś. Chłopaki nie oszczędzali na nas pieniędzy nawet jeśli tłumaczyliśmy im, że niczego nie potrzebujemy, lub, że same możemy za siebie zapłacić. Oni nie uznawali odmowy i zawsze wychodziło tak, że to oni wyjmowali pieniądze gdy byliśmy przy kasie. Najbardziej rozpieszczali nas liderzy, co było dość dziwne, i czułam, że coś się szykuje, ale nie chciałam nic przewidywać i na nic się nastawiać, żeby się nie zawieść. Przez dwa tygodnie dużo czasu spędzałam z Chenem i Baekhyunem, ponieważ chciałam nauczyć się śpiewać. Fati często uczyła się sztuk walki od Tao, Yoku szlifowała swój taniec pod czujnym okiem Kaia a Mariko i Sehun po prostu byli sobą, cóż więcej powiedzieć, wakacje się udały. Ostatniego wieczoru na Jeju wypuściliśmy w powietrze szesnaście pięknych lampionów, efekt końcowy gdy wypuściliśmy je w powietrze był niesamowity. Ja i dziewczyny, bałyśmy się, że po powrocie do Korei wszystko się zmieni, że nie będziemy widywały chłopaków już tak często przez ich treningi i koncerty, ale nikogo za to nie obwiniałyśmy, przecież muszą jakoś zarabiać na siebie i swoje rodziny. Siedziałam w pokoju z Chanyeolem i pakowałam ostatnie rzeczy do walizek, tak, z jednej zrobiły się dwie, ponieważ liderzy tak nas rozpieszczali, że wrócę do Korei z podwójną ilością ciuhów tak jak reszta dziewczyn.
-Jutro o czwartej mamy samolot, kilka godzin później będziemy w Korei, a wy po przylocie macie trening, więc się pewnie nie zobaczymy – powiedziałampatrząc na niego.
-Nie bądź tego taka pewna – powiedział z błyskiem w oku. Zaczynam się go bać i to poważnie. Gdy byłam już spakowana poszłam do łazienki wziąć prysznic, przebrałam się w piżamę, wyszłam z łazienki i położyłam się na łóżku.  Mój sen nie trwał długo, tak samo jak reszty Exo i dziewczyn bo wszyscy musieliśmy wstać o 2:30 żeby zdążyć na samolot. Niechętnie wstałam z łóżka, poszłam się ubrać i pomalować, bo przecież nie mogę wyglądać jak jakaś pokraka, poza tym lepiej czułam się w makijażu. Około trzeciej nad ranem siedzieliśmy już w busie o o 3:30 byliśmy na lotnisku. Przeszliśmy przez odprawę i czekaliśmy aż samolot wystartuje i będziemy już w powietrzu. Każde z nas było tak niewyspane, że marzyliśmy tylko, żeby oprzeć głowy na oparciach foteli i zamknąć oczy, w słuchawkach mając ulubioną muzykę. Oczywiste jest to, że jeśli wcześnie się wylatuje, to odsypia się w samolocie. Gdy wystartowaliśmy nie mogłam zasnąć, zresztą nie tylko ja. Zauważyłam, że moje przyjaciółki również nie śpią. Kiwnęłam głową na znak, żebyśmy przeszły do sąsiadującej kabiny gdzie jest barek, kawa i takie tam. W końcu to prywatny samolot Exo, więc jest dość ekskluzywny. Zrobiłam sobie i Yoku kawę i usiadłam w fotelu.
-To było ekstra – powiedziała zadowolona Yoku
-Tylko przez to, że głupia Hime, nie patrzy przed siebie i przez to wpadła na Chanyeola – zaśmiała się Fati.
-Ja wiem, że poziom mojego zboczenia, jest wyższy od poziomu mojego IQ, ale to nie znaczy, że wcale nie mam IQ – zaśmiałam się. Przestałam się przejmować ich głupimi żartami, niech sobie mówią co chcą, ja i tak mam to gdzieć.
-Czy wam też któryś z członków Exo proponował, że z wami tak dla zabawy pośpiewa? – zapytała Mariko.
-Tak, ja śpiewałam przez pięć dni z Chenem i Baekhyunem – odpowiedziałam
-Ja z D.O – odpowiedziała Fati
-Ja z Xiuminem – powiedziała Yoku
-Ja sobie śpiewałam z Suho – wyjaśniła Mariko.
-Nie uważacie, że to przynajmniej dziwne? – zapytała Yoku patrząc na nas. Jakby się nad tym przez chwilę zastanowić, to ta sytuacja wydawała się dość dziwna, ale przecież mogliśmy robić to tylko dla zabawy.
-Nie rozumiem po co, doszukujecie się w tym jakiegoś większego sensu – powiedziała Fati patrząc na nas.
-Zrobili to dla zabawy, nie wiem jak wy, ale ja bawiłam się świetnie, dzięki temu też uwierzyłam w siebie i swój głos, mogę śpiewać tak wysoko jak jeszcze mi się nie marzyło – dodała z uśmiechem.
-Racja, nie ma co analizować ich zachowania, no błagam was, była fajna zabawa – powiedziałam z uśmiechem na co dziewczyny przyznały mi racje. Najmiej wypowiadała się nasza liderka Yoku.
-Co jest? – zapytałam się jej patrząc na nią.
-Nic, wszystko jest ok., po prostu jestem przemęczona. Sama wiesz, że normalnie mało śpie, a jeszcze będąc tutaj… Jakoś mój organizm nie mógł się do tego przyzwyczaić. Jak wrócimy do Korei, to będzie znacznie lepiej – powiedziała z uśmiechem popijając kawę którą jej zrobiłam.
-No tak, zawsze sypiałaś po trzy, cztery godziny – powiedziałam z lekkim uśmiechem. Gadałyśmy jeszcze długo, każda opowiadała jak się u niej układa z poszczególnymi członkami Exo. Na Jeju nie miałyśmy czasu na takie pogaduszki, więc trzeba było to nadrobić. Chłopaki spali, więc mogłyśmy sobie porozmawiać, a nawet jeśli by nie spali, to przecież zawsze możemy rozmawiać po polsku tak żeby nas nie zrozumieli.
-Powiem wam, że Xiumin jest dość zabawny. Jak razem śpiewaliśmy, to często się wygłupiał przez co nie mogłam się na niczym skupić. – powiedziała z uśmiechem
-Za to Suho był aż za bardzo skupiony, jakby od tego zależała jego dalsza kariera albo życie – powiedziała Mariko z lekkim uśmiechem.
-Ale nie było źle, często wybuchaliśmy śmiechem – dodała.
-D.O robił wszystko, żebym nie czuła się niekomfortowo, starał się wszystko jak najlepiej mi tłumaczyć i robił wszystko by wychodziło mi to śpiewanie jak najlepiej – powiedziała Fati.
-Jezu, wy to miałyście jeszcze spoko, ale Chen i Baekhyun to tyrani śpiewania. Wszystko dokładnie tłumaczyli, ale jak coś mi wychodziło źle to było tylko „śpiewaj przeponą”, „źle, jeszcze raz” – zaśmiałam się, dziewczyny również się śmiały.
-Może oni coś planują względam nas –wypaliła Mariko.
-Ja bym się nie napalała, bo jeszcze sobie zaczniemy wyobrażać niewiadomo co, a potem nic z tego nie będzie – powiedziała Yoku. W stu procentach się z nią zgadzałam, nie ma co się napalać, bo jeszcze zaczniemy sobie coś wymyślać, będzie fajnie bo w marzeniach to wszystko fajnie wygląda, a w rzeczywistości nic z tego nie wyjdzie i będzie porażka.

Wreszcie po jakimś czasie, wylądowaliśmy w Korei, szczerze mówiąc stęskniłam się za Seoulem i życiem tutaj. Pełnymi od samochodów ulicami i ludźmi spieszącymi się do pracy. Wakacje były przyjemne fakt faktem, ale przyzwyczaiłam się już do tej pięknej i niesamowitej stolicy Korei Południowej. Gdy już zabraliśmy swoje walizki z lotniska i wyszliśmy z budyku przed którym stały dwa samochody Suho zabrał głos.
-Jednym samochodem pojadą dziewczyny do domu, a drugim my na trening – gdy to powiedział Exo było niezadowolone, ale nie ma się czemu dziwić, dwa tygodnie słodkiego lenistwa, a od razu po powrocie męczący trening. Nie chciałyśmy się z nimi żegnać, ale przwidywałyśmy, że po powrocie tak będzie, że będą mieli dla nas miej czasu, albo, że nie będą mieli go w ogóle, więc jakoś tak specjalnie nie nażekałyśmy, bo przecież spędziłyśmy z nimi dwa tygodnie, a nie każdy ma taką okazję. Wraz z dziewczynami pożegnałyśmy się z Exo i wsiadłyśmy do samochodu.
-No i wielkie marzenie spędzania czasu z Exo się skończyło – mruknęła niezadowolona Mariko.
-Nie będzie tak źle, poza tym, przypominam wam, że my też mamy pracę i musimy do niej wrócić – oświeciła nas Yoku.
No właśnie, miałyśmy pracę, to, że na dwa tygodnie zamknęłyśmy nasze studio taneczne, to nie oznaczało, że do niego nie wrócimy, przecież my też musimy jakoś na siebie zarabiać, bo przecież trzeba płacić rachunki i mieć za co jeść.
-Spoko, jesteśmy gotowe, żeby wrócić do pracy  - oświadczyła Mariko z uśmiechem
-Hwaiting! – krzyknęła pełna radości Fati.
Przez całą drogę do domu śmiałyśmy się, wygłupiałyśmy i wspominałyśmy wakacje na Jeju. Gdy dotarłyśmy do domu, zastałyśmy nasze mieszkanie w takim stanie w jakim je zostawiłyśmy.
-Jak dobrze być we własnym pokoju – powiedziałam kładąc walizki na łóżku. Teraz wystarczyło się tylko rozpakować. Ta czynność nie zajęła mi wiele czasu, po godzinie wszystko miałam już rozpakowane. Weszłam do kuchni i zobaczyłam, że Yoku gotuje obiad.
-Królowa tofu znów w kuchni – zaśmiałam się siadając przy stole.
-Dzisiaj tofu nie będzie! – odpowiedziała ze śmiechem.
-Jak to nie będzie?! – zapytałam udając rozczarowaną. Nie żebym miała coś do sera tofu, ale Yoku tak często używa go w kuchni, że już mi się przejadł, i chyba nie tylko mi.
-Normalnie, jakoś nie mam ochoty na tofu – stwierdziła wzruszając ramionami. Dziwiło mnie jej zachowanie.
-Unni, co się dzieje? – zapytałam.
-Teraz nie wykręcisz się tym, że jesteś przemęczona, nie ze mną te numery – dodałam cały czas na nią patrząc.
-Nie za bardzo wiem, na czym stoję w stosunkach z Kaiem – powiedziała siadając naprzeciwko mnie.
-Nie przejmuj się, mam to samo z Chanyeolem. Niby czasami zachowujemy się jak para, a chwilę później Chanyeol nabiera do mnie dystansu, nie wiem dlaczego – powiedziałam wzruszając ramionami.
-Może z nimi tak po prostu jest, że albo nie wiedzą czego chcą, albo boją się okazywać uczucia i o nich mówić – powiedziała Mariko opierając się o futrynę w drzwiach. Ta kobieta to ma pomysły.
-Możliwe, albo po prostu, co jest jeszcze gorsze nie zależy im, albo jest fajnie tylko na chwilę, a później się nas pozbędą – mruknęła Yoku.
-Wątpię. Właśnie dostałam smsa od Tao, że czwórka z nich po nas za godzinę przyjedzie, bo jest jakaś ważna sprawa, tylko nie napisał kto z nich przyjedzie – powiedziała Fati wymijając Mariko.
-Jakby chcieli się nas pozbyć, to by tutaj nie przyjeżdżali, wręcz przeciwnie, usunęli by nasze numery i już – powiedziałam uśmiechając się do Yoku.
-Nie ma się co przejmować dziewczyny, damy sobie z nimi radę, wystarczy się nie przejmować, i nie wyobrażać sobie zbyt wiele – powiedziała Mariko.
Uwielbiałam właśnie to, że siadamy razem, rozmawiamy na poważne tematy i wyciągamy z nich wnioski.
-Cieszę się, że was mam – powiedziała Yoku uśmiechając się i przytulając nas wszystkie
-Ooooooo, to takie słodkie – powiedziałyśmy we trzy tuląc Yoku.
-A teraz serio, skoro chłopaki mają tu być za godzinę, to trzeba się ogarnąć, ruszcie się – powiedziała Yoku i klasnęła w ręce. Zjadłyśmy obiad który zrobiła Yoku i udałyśmy się do swoich pokoi żeby się ogarnąć. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się, wysuszyłam włosy , pomalowałam się i byłam już gotowa na wszystko, ale nie przewidziałam co ma stać się trochę później.
Po godzinie usłyszałyśmy dzwonek do drzwi i ciche otworzenie ich. Członkowie Exo mieli zwyczaj nie czekać na słowo „proszę” tylko wchodzić do środka. Siedziałyśmy we cztery w kuchni gdy nagle w tym samym pomieszczeniu znaleźli się Chen, Xiumin, D.O i Suho.
-Cześć! – powiedzieli równo z uśmiechami. Raczej spodziewałyśmy się Chanyeola, Sehuna, Kaia i Tao, no ale nie zawsze ma się to, czego się chce prawda?
-Cześć – odpowiedziałyśmy z uśmiechami na twarzach. Zawsze jaki widziałyśmy członków Exo uśmiechałyśmy się od ucha do ucha.
-mamy dla was niespodziankę – powiedział Suho i cała czwórka zawiązała nam oczy. To było dziwne, ale żadna z nas nie protestowała. Wyszliśmy z mieszkania, któryś z chłopaków zamknął drzwi, zaprowadzili nas do windy a potem do samochodu. Jechaliśmy dość długo, szczerze mówiąc, nie jestem w stanie powiedzieć dokładnie jak długo. Po jakimś czasie samochód zatrzymał się. Wysiadłyśmy z niego, z pomocą chłopaków oczywiście, bo gdybyśmy miały same wysiąść to pewnie skończyłoby się na tym, że po prostu wszystkie cztery leżałybyśmy na ziemi z tego względu, że mamy związane oczy.
Na dworze było zimno, dobrze, że każda z nas zaopatrzyła się w bluzę przed wyjściem, niestety ja nie pomyślałam, że może być tak zimno i założyłam na siebie krótkie spodenki. Brawo Hime, należy mi się nagroda za brak jakiegokolwiek mózgu. Po chwili poczułam, że jest coraz cieplej, chyba weszliśmy do jakiegoś budynku. Wsiedliśmy do windy i po kilku piętrach wysiedliśmy z niej. Po chwili usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi, weszliśmy do jakiegoś pokoju. Chłopaki odczekali chwilę zanim zdjęli nam te głupie chustki z oczu, a gdy to w końcu zrobili przed nami ukazała się sylwetka prezesa SM siedzącego wygodnie na krześle przy biurku. Wszystkie cztery ukłoniłyśmy się głęboko i przywitałyśmy.
-Zapewne nie wiecie dlaczego się tutaj znajdujecie? – zapytał prezes patrząc na nas.
-Nie, niestety nie zostałyśmy poinformowane. Panowie z Exo powiedzieli nam tylko, że mają dla nas niespodziankę – odpowiedziała Yoku. Była naszą liderką, więc to ona zabierała głos w takich dziwnych i niekomfortowych sytuacjach.
-Gdy zobaczyłem jak tańczycie z moim zespołem na scenie, byłem oczarowany, ale jak wiecie, taniec to nie wszystko prawda? – zapytał Sooman z uśmiechem.
-Ne – odpowiedziałyśmy równo tak, jakbyśmy to kiedyś ćwiczyły.
-Dlatego chłopaki zabrali was na Jeju, była to forma podziękowania, ale też sprawdzenia was. Każda z was, przez kilka dni śpiewała sobie z jednym, bądź tak jak w przypadku Hime z dwoma członkami Exo. Chciałem was przetestować pod względem waszego głosu – wyjaśnił Sooman. What The Fuck?!
-A teraz chciałbym usłyszeć, jakie są skutki tego treningu. Suho, mógłbyś nam opowiedzieć jak Ci się trenowało z Mariko? – dodał prezes
-Na początku nie traktowała tego poważnie, nie dziwię jej się, ale gdy zaczęliśmy śpiewać, okazało się, że ma głos, ale nie umie się nim posługiwać, dlatego nasze treningi były intensywne i udało mi się uwolnić prawdziwą siłę głosu Mariko – wyjaśnił Suho. Byłam pod wrażeniem, nigdy w życiu nie słyszałam by ktoś używał takich słów na temat moich przyjaciółek.
-D.O a jak było u Ciebie? – zapytał Sooman.
-Na początku było bardzo ciężko. Fati w ogóle nie wierzyła, że może i umie śpiewać. Najpierw musiałem ją trochę dowartościować, a później jak już zaczęła śpiewać, okazało się, że umie, ale nie ma warsztatu. Starałem się wytłumaczyć jej jak to wszystko prosperuje, skąd bierze się dźwięk i myślę, a wręcz jestem pewny, że mi się udało – odpowiedział D.O uśmiechając się jak idiota. Zaczęłam się bać, co ma do powiedzenia Chen na mój temat „nie ma talentu, jest beznadziejna i w ogóle się do niczego nie nadaje” – tak właśnie myślałam.
-Xiumin, twoje odczucia? – zapytał Sooman
-Wydaje mi się, że tu było dość prosto. Yoku zdawała sobie sprawę z tego, że umie śpiewać, i wiedziała też, że potrzebuje w tym temacie nauki od kogoś doświadczonego. Uważnie słuchała i gdy coś jej nie wychodziło powtarzała to do momentu, aż jej wyjdzie. Jestem zadowolony z efektów naszej pracy – powiedział Xiumin uśmiechając się do mojej przyjaciółki.
-Chen, twoja ocena? – powiedział prezes.
-Ja i Baekhyun również mieliśmy dość prostą sprawę. Hime, tak samo jak Yoku zdawała sobie sprawę z tego, że umie śpiewać, ale nie ma odpowiedniego warsztatu. Uważnie słuchała i bardzo się starała. Gdy mówiliśmy jej, że coś jej nie wychodzi, ona nie obrażała się na nas, a wręcz była zadowolona z krytyki, dlatego jestem zadowolony – powiedział Chen i przytulił mnie lekko. Wszystkie cztery byłyśmy w niemałym szoku. Wszystko to było ukartowane, to jeszcze można znieść, jeśli nie zrobią z tym dziwnych rzeczy, ale żadna z nas nie spodziewała się, że będzie poddana ocenie i że ta ocena będzie pozytywna. Prezes SM wyciągnął z szuflady cztery kopie takiego samego pisma.
-Dałyście ładny pokaz na scenie tańcząc wraz z moim zespołem, gdy miałyście brać lekcje śpiewu poradziłyście sobie doskonale. Chciałbym, abyście od dnia dzisiejszego zostały członkiniami Exo – powiedział Sooman. Wbiło nas w ziemię, żadna z nas nie wiedziała co ma powiedzieć, przecież nie przeszłyśmy okresu trainee, nie byłyśmy nawet na żadnych castingach….
Jako pierwsza z nas krok po umowę zrobiła Fati. Zaczęła ją analizować, przeczytała ją trzy razy i podpisała po czym odłożyła na biurku prezesa. Druga była Mariko, zrobiła wszystko identycznie jak Fati. Zaraz za Mariko zrobiła to Yoku. Tylko ja wahałam się najdłużej.
-Hime – szepnęła Yoku patrząc na mnie. Zawsze robiłyśmy wszystko razem, byłyśmy przyjaciółkami, łączyło nas tak wiele jak dzieliło, ale mimo wszystko przyjaźniłyśmy się. Popatrzyłam na moje przyjaciółki i na czterech członków Exo. Byłam pewna tego co chcę zrobić. Wzięłam umowę z biurka, przeczytałam ją dokładnie trzy razy i podpisałam z uśmiechem a po chwili odłożyłam ją na biurko.
-Suho, Xiumin, D.O, Chen, możecie wyjść – powiedział Sooman do naszych kolegów z zespołu.
-Mam do was dziewczyny jeszcze jedną sprawę – powiedział prezes.
-Exo niedługo wypuszcza nowy album, i oczywiście najpierw zostanie wypuszczony singiel. Chciałbym przetestować was i dowiedzieć się, której z was najlepiej pójdzie by zaśpiewać z dwójką z członków Exo ten singiel, jest to jedna z niewielu piosenek której nie nagra całe Exo, macie pół godziny żeby się przygotować, oczywiście możecie wybrać sobie język, w którym zaśpiewacie, Chiński i Koreański. – Sooman wyjął z szuflady osiem kopii z tekstem. Cztery były po chińsku, cztery po koreańsku. Tylko ja, jako jedyna wzięłam tekst chiński. Co to dla mnie za problem, nauczę się, przecież znałam chiński, nie będzie źle. Każda z nas była w osobnym pokoju byśmy mogły się skupić. Miałyśmy podkład i słowa a na przygotowanie się, miałyśmy pół godziny. Od razu zabrałam się za robotę. Tekst wcale nie był trudny, tylko odpowiednio wejść w podkład i było z górki. Po czterdziestu pięciu minutach, ktoś zapukał do pokoju. To był Sooman, i Kim Jonghyun… Tak, Kim Jonghyun z SHINee.
-Gotowa? – zapytał prezes. Kiwnęłam głową i zaczęłam śpiewać. Oczywiście tekst musiałam znać na pamięć, bo śpiewanie z kartki było trochę kiepskim pomysłem. Gdy już odśpiewałam piosenkę wraz z Jonghyunem i Soomanem udaliśmy się do biura w którym byłyśmy wcześniej.
-Przesłuchałem was wszystkie – powiedział Sooman.
-Ale poprosiłem Jonghyuna by to on wybrał która z was była najlepsza, nie chciałem żebyście pomyślały, że którąś z was faworyzuję – dodał nasz prezes.
-Moim zdaniem, najlepsza jest Hime. Jest pewna swojego głosu i swoich umiejętności. Wybaczcie mi dziewczyny, wy też śpiewacie świetnie, ale po prostu uważam, że Hime najbardziej się do tego nadaje – powiedział Jonghyun uśmiechając się lekko, po chwili już go nie było w gabinecie.
-Dobrze, w takim razie Hime zaśpiewa wraz z chłopakami, a resztę piosenek na płyte nagracie już wszyscy razem – powiedział prezes. To było dziwne, wcale nie chciałam wygrać, ja po prostu zaśpiewałam.
-Spakujcie swoje rzeczy, zamieszkacie wraz z całym Exo w nowym dormie – oznajmił prezes. Byłam zadowolona z takiego obrotu spraw, lubiłam spędzać czas z Exo. Wszystkie popatrzyłyśmy na prezesa.
-Coś jeszcze? – zapytała kulturalnie Yoku.
-Za trzy dni Weekly Idiol, przygotujcie się jakoś, bo od teraz należycie do Exo – odpowiedział na pytanie Sooman. Kiwnęłyśmy głowami i zaczęłyśmy się zbierać do wyjścia. Dziewczyny już wyszły gdy ja zostałam zatrzymana przez Sooman.
-Hime, jeszcze jedna sprawa – powiedział prezes.
-Jonghyun prosił mnie, żebym Ci to przekazał – dodał i podał mi jakąś kartkę.
Kiwnęłam tylko głową, wzięłam od niego kartkę, schowałam ją do kieszeni i wyszłam z biura. Przed drzwiami czekały na mnie dziewczyny oraz Xiumin, Suho, D.O i Chen.
-Ja naprawdę nie chciałam tego wygrać, ja tylko śpiewałam – powiedziałam do dziewczyn po polsku.
-Hime, przestań, przecież nie mamy Ci za złe, że wygrałaś – powiedziała Yoku z uśmiechem i przytuliła mnie.
-No właśnie – powiedziały równo Fati i Mariko.
-Dziękuję – odpowiedziałam z uśmiechem.
-Cieszymy się, że jesteście częścią Exo – powiedział Suho.
-Reszta też pewnie bardzo się ucieszy – wtrącił Xiumin.
-To reszta o tym nie wie? – zapytała Fati patrząc na nich.
-No nie, wie tylko Baekhyun który wraz z Chenem uczył Hime śpiewać – odparł D.O.
Byłyśmy zaskoczone, nie pierwszy i nie ostatni raz zapewne.
-Powiedziałem im tylko, że mają się pakować, bo przeprowadzamy się do nowego wielkiego dormu, ale nie powiedziałam dlaczego – uświadomił nas Suho. Gdy już wyszliśmy z budynku SM wsiedliśmy do samochodu i rozsiedliśmy się wygodnie w fotelach.
-Ile wam zajmie pakowanie wszystkiego co macie poza meblami i szkłem typu talerze, kubki i miski.
-Dwie godziny w zupełności wystarczą – odpowiedziała Yoku z uśmiechem.
-To przyjadę po was za dwie godziny – powiedział Suho kiedy już samochód zaparkował pod naszym blokiem. Kiwnęłyśmy głowami i wysiadłyśmy z samochodu. Weszłyśmy do bloku, a potem do mieszkania i zaczęłyśmy pakować wszystko co miałyśmy poza meblami i zastawą. Po dwóch godzinach, gdy już byłyśmy spakowane, usłyszałyśmy pukanie do drzwi a chwilę później dźwięk otwierających się drzwi.
-Gotowe moje drogie Panie? – zapytał Suho.
Był sam? Kto tam pomoże ze zniesieniem tych walizek na dół.
-Jesteś sam? – zapytała Fati.
-Ani, jest ze mną Kris, Lay i Baekhyun – odpowiedział Suho. Chwilę później wymieniona trójka stała już w drzwiach.
Zabrali od nas walizki i razem wyszliśmy z bloku. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy… Do nowego dormu i nowego życia. Gdy po dwóch godzinach zaparkowaliśmy pod naszym nowym miejscem zamieszkania byłam zmęczona samą jazdą samochodem. Powoli wysiadłam z pojazdu i pomogłam chłopakom wypakować walizki z bagażnika, ale niech niosą je sami, ja nie mam na to siły. Całą ósemką ruszyliśmy w stronę dormu który szczerze mówiąc był ogromny. Wielki ogród z basenem przed domem, aż jestem ciekawa co jest za domem. Weszliśmy do środka, zdjęłam buty i kurtkę następnie weszłam w głąb domu. Był pięknie i niesamowicie urządzony. W środku powitało nas całe Exo. Zaczęli nas ściskać, tulić i całować po policzkach. Chanyeol ściskał mnie najdłużej.
-Tak bardzo się cieszę – powiedział i cmoknął mnie w usta przy całym Exo. Ok, spoko, gdybyśmy jeszcze byli parą, ale do cholery nie jesteśmy…
Całą szesnastką usiedliśmy na czterech czteroosobowych kanapach i zaczęliśmy oglądać film. Później, skoro już jesteśmy zespołem, zaczęliśmy się lepiej poznawać, kto skąd pochodzi, jak się dostał do SM, w sumie to opowiadała tylko męska część zespołu ponieważ oni o nas wiedzieli bardzo dużo. Opowiadaliśmy co lubimy najbardziej, a czego nie znosimy, czego się boimy itd. Około północy poszliśmy spać.

Następne trzy dni mijały dość szybko. Dziewczyny trenowały choreografie wraz z Kaiem a ja, Chen i Baekhyun nagraliśmy singiel do nowego albumu, oczywiście to była Koreańska wersja, Chińską nagrałam z Layem i Chenem. Singiel nosił tytuł „Miracles In December” i był przepiękny. Wystarczyło tylko nagrać do niego MV i z głowy.

Gdy nadszedł dzień nagrania Weekly Idiol wszyscy byliśmy szczęśliwi, ale zdenerwowani. O ustalonej godzinie pojechaliśmy na miejsce nagrania wszyscy ubrani na czerwono z białymi napisami „Wolf 88”. W samochodzie śmialiśmy się i opowiadaliśmy żarty, wszyscy mieli doskonałe humory. W studio nagraniowym wszyscy przywitali nas dość serdecznie i miło, reżyser wyjaśnił nam jak to wszystko będzie wyglądać. Gdy zaczęło się nagranie i Defconn oraz Hyung Don powiedzieli już to co mieli do powiedzenia weszliśmy do pomieszczenia z kamerami. Prowadzący zaczęli coś mówić i gdy Hyung Don powiedział „$#&*$#^%” czuliśmy się zdezorientowani.
-Oglądacie Weekly Idol? – zapytał Hyung Don
-Ne! – odpowiedzieliśmy wszyscy równo
-To co robią zespoły gdy mówię „$#&@$*”? – zapytał znów Hyung Don
-Przedstawiają się? – zapytał Suho.
-Więc Exo, przedstawcie się publiczności! – powiedział  Hyung Don. On w tym programie mówił więcej niż Defconn.
-We are one! We are EXO! – krzuknęliśmy  ukłoniliśmy się. Uczucia jakie mi przy tym towarzyszyły były nie do opisania, byłam szczęśliwa i podekscytowana. Poźniej przyszła pora na to, że prowadzący mieli podzielić nas na Exo-M i Exo-K, my też byłyśmy podzielone, Mariko i Yoku w Exo-K a Ja i Fati w Exo-M. Teraz to nie miało najmniejszego znaczenia, bo teraz wszyscy zajmujemy się promocją w Korei.
-One też są podzielone? – zapytał Hyung Don
-Ne – odpowiedział Suho. Męska część Exo była już podzielona, ale z nami prowadzący będą mieli niemały problem bo nie wyglądamy ani na Koreanki, ani na Chinki.
-Ona jest z K – powiedział Hyung Don łapiąc Mariko i prowadząc do Exo-K
-Ona jest z M – powiedział Defconn powiedział łapiąc Fati i prowadząc ją do Exo-M
Zostałam tylko ja i Yoku, ja zostałam zaciągnięta do Exo-K a Yoku do Exo-M, później, za złe dopasowanie była kara – uderzenie gumowym młotkiem w głowe co sprawiło nam sporo przyjemności. Później było pokazywanie nadprzyrodzonych mocy. Ze względu, że ja, Yoku, Fati i Mariko dołączyłyśmy teraz, nie miałyśmy nadprzyrodzonych mocy, ale przynajmniej mogłyśmy popatrzeć jak chłopaki się wygłupiają, co było dość zabawne. Następny był Random Play Dance. Jeśli któryś z członków pomyli się w choreografii, dostanie młotkiem po głowie od D.O, a później Lay go uleczy, wiecie, takie wymysły prowadzących, a na końcu były pokazywane profile członków zespołu. Cały odcinek wyszedł moim zdaniem świetnie, ale zobaczymy, gdy wyemitują go w telewizji. Po skończeniu nagrywania odcinka pożegnaliśmy się z ekipą i wróciliśmy do swojego dormu.
W drodze do dormu większość Exo pozasypiała, ale nie ja i Chen. Chłopak siedział ze słuchawkami w uszach i nucił coś pod nosem patrząc w okno, jak widać jest osobą, która ma nieopisane pokłady energi w swoim organizmie, w końcu ma moc błyskawic, więc musi jakoś wyzwalać tą energię błyskawic. Ja jakoś nie byłam zmęczona, włożyłam słuchawki do uszu i popatrzyłam na Chanyeola. Zaczęłam się zastanawiać co nas łączy i dlaczego on raz zachowuje się tak, jakby chciał żebym była jego dziewczyną a raz jest tak zdystansowany, jakbym mu coś zrobiła. Zaczęłam zastanawiać się nad tym czy on przypadkiem nie czeka na mój ruch i na to, żebym się określiła co czuję i czy chcę być z nim. Gdy dojechaliśmy pod dorm Exo ja i Chen zaczęliśmy wszystkich budzić, bo przecież nosić ich do środka nie będziemy, może Chen miał tyle siły, ale ja na pewno nie. Gdy pozostała czternasta była już jako-tako obudzona, mogliśmy iść do dormu. Wysiadłam ochoczo z samochodu, odpaliłam papierosa i udałam się w stronę domu. Ten dzień mogłam zaliczyć do udanych, a nawet bardzo udanych. Od śmiechu bolały mnie policzki. Gdy doszłam do drzwi zgasiłam papierosa, otworzyłam zamek a potem drzwi i weszłam do środka. Zdjęłam buty i udałam się do pokoju, w którym mieszkałam sama. Prezes Sooman postarał się o taki dom, żebyśmy mieli pokoje osobno. Nie wiem czy to dobrze, czy źle, ale ja przyzwyczaiłam się do dzielenia pokoju i łóżka z Chanyeolem. Przez te trzy dni zastanawiałam się czy nie pójść do niego i nie zapytać, czy mogę z nim spać w jednym pokoju ale uznałam, że to trochę głupie. Gdy weszłam do pokoju musiałam jeszcze uporządkować rzeczy do prania.
Chwyciłam spodnie w których byłam trzy dni temu u prezesa i zaczęłam przeszukiwać kieszenie, żeby nic się przypadkiem nie wyprało. No i znalazłam karteczkę, zastanawiałam się, skąd ona się tam wzięła, ale po chwili przypomniałam sobie że Sooman mi dał tą kartkę ponieważ Jonghyun prosił o przekazanie tego. Rozłożyłam kartkę i zobaczyłam numer telefonu z podpisem „zadzwon ;) Jonghyun”. Nie chciałam teraz tego roztrząsać i nie chciałam dzwonić bo po pierwsze było późno a po drugie mój organizm właśnie sobie uświadomił, że jest zmęczony i potrzebuje snu. Wrzuciłam brudne ciuchy do kosza na brudną bieliznę (każdy w pokoju taki miał, w przeddzień prania miał je uzupełniać po D.O je zbierał i robił pranie, a jak nie D.O to ktoś inny.), po tej czynności weszłam do łazienki, zmyłam makijaż, przebrałam się w piżamę i położyłam się spać. Chwilę później już spałam.

czwartek, 20 lutego 2014

Mama

Na początku chciałam napisać, coś specjalnie dla mojej przyjaciółki Mariko.
Wiem, że jutro wylatujesz i nie będzie Cię do końca ferii. Wiem też, że bardzo boisz się jutro lecieć samolotem. Chcę, żebyś wiedziała, że nie ma się czego bać. Jestem pewna, że wystartujesz i wylądujesz bezpiecznie, a jeśli w słuchawkach, będziesz miała k-pop lot będzie o wiele przyjemniejszy. Nie martw się Mariko, jak już wzbijesz się w powietrze, strach przejdzie.
Muzyka towarzysząca:
Juniel - My Lips
Xiah Junsu - Don't Leave
Standardowo, dla was kochani.
___________________________


Obudziłam się, gdy poczułam, że ktoś próbuje zapiąć mi pasy, ale jakoś mu to nie wychodzi. Otworzyłam leniwie oczy i zobaczyłam Chanyeola, który nachyla się nade mną starając się zapiąć mi pasy.
-Mogłeś mnie obudzić – powiedziałam zapinając pasy i uśmiechając się lekko.
-Nie chciałem Cię budzić, bo słodko wyglądasz jak śpisz – przyznał Chanyeol. Zarumieniłam się lekko i odwróciłam wzrok w stronę okna. Widok był niesamowity, a poczucie, że zaraz lądujemy i, że będę mogła zwiedzić Jeju, jeszcze bardziej nieziemskie. Nikt w samolocie już nie spał, toczyły się rozmowy na ciekawsze lub mniej ciekawe tematy. Chłopaki co jakiś czas wybuchali śmiechem, a Yoku, Fati i Mariko piły kawę.
-Skąd one mają kawę? – zapytałam patrząc na Chanyeola
-Jest barek w samolocie, przynieść Ci? – zapytał chłopak z uśmiechem.
-Nie dzięki, zaraz lądujemy, napiję się na Jeju, jakoś wytrzymam – powiedziałam opierając głowę na jego ramieniu.
-Spoko – odpowiedział z uśmiechem obejmując mnie w pasie. Siedzieliśmy sobie tak, dopóki nie wylądowaliśmy bezpiecznie na Jeju (Mariko, nie martw się lotem, w piątek bezpiecznie wystartujesz i równie bezpiecznie wylądujesz J). Wszyscy wysiedliśmy z samolotu, zabraliśmy bagaże z lotniska i wsiedliśmy do busa który zawiózł nas pod pięciogwiazdkowy hotel.
-Wy chyba żartujecie! – krzyknęła Mariko wysiadając z busa.
-To Sooman nam taki hotel załatwił – stwierdził Kris.
-Rozumiem, ale nie musiał tak przesadzać – stwierdziła Yoku zabierając swoją torbę z bagażnika busa.
-Sam Sooman stwierdził, że to w ramach podziękowania – powiedział Chen z lekkim uśmiechem.
-Sami dobrze wiecie, że nie chciałyśmy nic w zamian – stwierdziła Fati.
-Ale to Sooman się uparł – wyjaśnił Lay.
-Skoro wasz prezes się uparł, nie będziemy polemizować – powiedziałam zabierając swoją walizkę z bagażnika. Gdy wszyscy już zabraliśmy rzeczy z bagażnika ruszyliśmy do hotelu. Widok hotelowego holu był nieziemski, rozglądałam się tak, jak rozgląda się dziecko, wpuszczone do sklepu ze słodyczami.
-To jest niesamowicie – powiedziała zachwycona Mariko.
-Zgadzam się – dodała Fati.
-Mówią, że Sooman to sknera, ale umie się odwdzięczyć, jeśli ktoś mu pomógł, jemu lub jego zespołom – powiedział Suho z lekkim uśmiechem.
-Jest nas parzyście, więc będziemy w pokojach dwójkami – zakomunikował Kris z uśmiechem. Cieszyłam się, mając cichą nadzieję, że przez dwa tygodnie będę w pokoju z którąś z moich przyjaciółek.
-Hime i Chanyeol – powiedział Suho dając mi klucz.
-Fati i Tao – wyjaśnił Kris dając klucz Fati.
-Mariko i Sehun – dodał Suho podając klucz mojej przyjaciółce.
-Yoku i Kai – Kris dał klucz Yoku.
-Możecie już iść do pokoi, my musimy rozplanować, jak umieścić resztę w pokojach – powiedział Suho z uśmiechem. Zabić go, czy może jednak nie zabijać… Westchnęłam cicho i wraz z Chanyeolem poszliśmy do naszego pokoju, wszystko było ok., gdy nie otworzyłam drzwi i nie zorientowałam się, że w pokoju mamy tylko jedno łóżko. Mogłam się założyć, że to wszystko pomysł liderów. Położyłam swoją walizkę pod szafą i usiadłam na łóżku.
-Jak chcesz, to mogę poprosić obsługę o zmianę pokoju albo o dostawienie drugiego łóżka – powiedział Chanyeol. Chyba zauważył moją minę.
-Nie trzeba, przecież w dormie też spaliśmy w jednym łóżku, więc to dla mnie żaden problem – powiedziałam z uśmiechem. Nie chciałam, żeby Chanyeol poczuł się pokrzywdzony przez jakieś widzi mi się.
-Na pewno? – zapytał siadając koło mnie.
-Jasne Oppa, jakoś z tobą wytrzymam – powiedziałam i poczochrałam mu włosy. Zaczęliśmy się śmiać i przepychać, leżeliśmy na łóżku, Chanyeol zaczął mnie łaskotać.
-Oppa… Błagam… Przestań… Zrobię… Wszystko… - powiedziałam żeby przestał mnie łaskotać.
-Wszystko? – zapytał dalej mnie łaskocząc.
-Wszystko – powtórzyłam zgodnie z prawdą.
-Pocałuj mnie – powiedział i przestał mnie łaskotać. Popatrzyłam na niego w szoku, ale przecież powiedziałam ze zrobię wszystko. Uniosłam się delikatnie i pocałowałam go, jednak zwykły całus nie satysfakcjonował chłopaka, Chanyeol zaczął przejmować władzę nad pocałunkiem, pogłębił go i sprawił by pocałunek stał się bardziej namiętny. Zamknęłam oczy i pozwoliłam mu na to, nie chciałam zostać bierna, więc zaczęłam odwzajemniać pocałunek. Nie powiem, to było bardzo przyjemne, dopóki Chanyeol nie zakończył pocałunku.
-Coś się stało? – zapytałam patrząc w jego piękne brązowe oczy.
-Nic, po prostu nie powinienem tego robić – powiedział Chanyeol siadając na łóżku.
-Pabo! Gdybym tego nie chciała, odepchnęłabym Cię – powiedziałam siadając koło niego.
Chłopak popatrzył na mnie i uśmiechnął się lekko, po jego minie stwierdziłam, że zrozumiał o co mi chodzi. Pokój mieliśmy serio nieziemski, po tym małym incydencie zaczęliśmy rozpakowywać walizki, przecież mieliśmy tu być dwa tygodnie, więc przecież nie będziemy trzymać ciuchów w walizkach, żeby nie powstał bałagan. Po rozpakowaniu walizek wyszliśmy na balkon, ja żeby zapalić, a Chanyeol po to, żeby mi potowarzyszyć. Gdy wróciliśmy z balkonu w naszym pokoju stał Luhan.
-Kris powiedział, żebyśmy się zbierali, bo idziemy zwiedzać Jeju, więc za jakieś dwadzieścia minut widzimy się w holu hotelowym – powiedział i wyszedł.
-Spoko – odparliśmy z Chanyeolem.
-Idę się ogarnąć – powiedziałam z uśmiechem biorąc jakieś czyste ciuchy i udałam się w stronę łazienki.
-Wystarczy czy dziesięć minut? Ja też muszę się ogarnąć – powiedział z lekkim uśmiechem.
-Zakład, że po pięciu minutach będę już ogarnięta? – zapytałam wyciągając w jego stronę rękę.
-Dobra, o co? – zapytał z uśmiechem.
-O wielką tabliczkę czekolady – odpowiedziałam.
-Zgoda – chłopak uścisnął moją rękę a ja chwilę później zniknęłam w łazience. Pięć minut później byłam już gotowa do wyjścia, wyszłam z łazienki krzycząc
-Przegrałeś! – Chanyeol zaczął się śmiać, wyminął mnie i sam poszedł do łazienki a ja jeszcze, musiałam przejrzeć się w lusterku. Było ok., ale przecież do takiej stylizacji szpilek nie założę, poza tym mamy dużo chodzić, więc wygrzebałam z szafy moje wciąż żywe trampki i założyłam je. Co z tego, że będę niższa od Chanyeola, nie przeszkadzało mi to wcale. Po dziesięciu minutach Chanyeol wyszedł z łazienki.
-Mam jeszcze pięć minut, więc mogę iść zapalić – powiedziałam z uśmiechem udając się w stronę balkonu. Chanyeol usiadł na łóżku i czekał aż skończę papierosa. Po chwili skończyłam palić, razem udaliśmy się do hotelowego holu, żeby spotkać się z resztą Exo, oraz moimi kochanymi przyjaciółkami. Weszliśmy do holu i zobaczyliśmy całą czternastkę, która dobrze się bawiła i śmiała ze wszystkiego. Uwielbiałam właśnie dlatego z nimi przebywać, nigdy się z nimi nie nudziłam, a co najważniejsze, poprawiali mi humor.
-Idziemy? – zapytał Baekhyun widząc nas.
-No pewnie – odpowiedzieliśmy razem po czym zaczęliśmy się śmiać.
No i ruszyliśmy. Wyspa Jeju, była zupełnie inna, niż Seoul, tutaj mogliśmy normalnie przechadzać się uliczkami tego pięknego miejsca, bez obawy, że ktokolwiek rozpozna chłopaków. Ich fanki były upierdliwe, chłopaki zaczęli nam opowiadać różne historie związane z ich fankami i spotkaniem ich.
-To dlatego tak dziwnie się zachowywałeś, jak dowiedziałeś się, że jestem waszą fanką – stwierdziłam. Chanyeol kiwnął tylko głową na potwierdzenie. Szczerze mówiąc, nie dziwię im się, po tym co oni przeżyli z fankami, to zastanawia mnie skąd oni biorą jeszcze odwagę na to, żeby wyjść na ulicę i chodzić na spacery. Gdyby mnie ktoś zaatakował to bym się bała wychodzić na ulicę. Zwiedzaliśmy wyspę kilka godzin, w trakcie zwiedzania zjedliśmy obiad w jakieś restauracji której nazwy nie pamiętam. Przez całe zwiedzanie śmialiśmy się ze wszystkiego. Chłopaki śpiewali, my tańczyłyśmy na środku ulicy, a Kris położył przed nami czapkę, to ludzie wrzucali jakieś drobne a nawet grubsze pieniądze, już nie pamiętam kiedy byłam na wakacjach, i kiedy bawiłam się tak dobrze. Dopiero przed północą wróciliśmy do hotelu. Byłam tak zmęczona, że gdy weszłam do pokoju udałam się do łazienki, przebrałam się w piżamę, wróciłam do pokoju i położyłam się spać w ramionach Chanyeola.  
 

wtorek, 18 lutego 2014

Lucky

Wypociny autorki. Nie wiem czy mi się podoba czy też nie, sami oceńcie.
Muzyka
Standardowo, dla was.
____________________


Kolejny dzień był dość leniwy jak na standardy Exo. Obudziłam się po jedenastej i zauważyłam, że Chanyeol jeszcze śpi. Wstałam z łóżka i udałam się do łazienki by się ogarnąć, a potem udałam się do kuchni by zrobić śniadanie. W kuchni siedziała Mariko, która powoli sączyła kawę.
-Cześć – powiedziałam po polsku, dawno nie używałyśmy tego języka, nawet rozmawiając między sobą, mówiłyśmy po koreańsku.
-No cześć – odpowiedziała z lekkim uśmiechem.
-Jak tam kolejna noc z Sehunem? – zapytałam z uśmiechem zalewając sobie kawę i siadając naprzeciwko jednej z moich przyjaciółek
-Przyjemna – odpowiedziała z uśmiechem.
-To miłe czuć, że możesz się do kogoś przytulić, i ten ktoś Cię nie odpycha – dodała z uśmiechem.
-Potwierdzam – powiedziała Fati wchodząc do kuchni i włączając ekspres do kawy.
-Czyli chcesz powiedzieć, że noce spędzone z Tao są udane? – zapytałam patrząc na Fati.
-Oczywiście, że tak. Szczególnie, że całą noc gadamy o wszystkim i o niczym, a później zasypiamy nad ranem – wyjaśniła Fati siadając koło Mariko z kubkiem kawy.
-A jak jest między tobą i Sehunem Mariko? – zapytałam patrząc na nią.
-Też gadamy, ale nie całą noc, w sumie to częściej się śmiejemy niż gadamy na poważne tematy – wyjaśniła Mariko.
-Wy już nie macie co robić, tylko gadać albo śmiać się po nocach, noc jest od spania – powiedziała Yoku siadając koło mnie.
-Zrobisz mi kawę? – poprosiła mnie z uśmiechem. No tak, zawsze robiłam jej kawę bo twierdziła, że moja smakuje lepiej.
-Oni chyba serio są zmęczeni po koncercie – powiedziała Mariko nasłuchując czy któryś z chłopaków już przypadkiem nie wstał.
-Dziwisz się? – zapytała Fati. Ja podeszłam do ekspresu i zrobiłam Yoku kawę, po czym postawiłam kubek przed nią.
-Wiecie co, w sumie, skoro już nie śpimy, to mogłybyśmy zrobić jakieś śniadanie. Standardowe kanapki i sok pomarańczowy postawią chłopaków na nogi – powiedziała Mariko z uśmiechem
-No to do roboty – zarządziła Yoku. Można powiedzieć, że ze względu na to, że była najstarsza, była naszą liderką, a Mariko była słodkim maknae. Wszystkie cztery zabrałyśmy się za robienie śniadania. Włączyłyśmy radio z którego zaczęła lecieć muzyka.
Podśpiewywałyśmy sobie robiąc śniadanie, było dość zabawnie, szczególnie, że miałyśmy ustalony podział obowiązków. W pewnym momencie do kuchni weszła część Exo, Sehun, Kai, Tao i Chanyeol. Każdy z nich przytulił swoją najlepszą przyjaciółkę, Kai Yoku, Tao Fati, Sehun Mariko a Chanyeol mnie. Po chwili w kuchni zjawił się Xiumin, ale szybko zaczął się wycofywać.
-Wiecie co, to ja was zostawię – powiedział uśmiechając się głupkowato.
-Pabo, przecież my nic nie robimy – powiedziała Mariko uśmiechając się do niego.
-Czyli mogę zostać? – zapytał niepewnie.
-No pewnie, że tak – powiedziałam i rzuciłam w niego gąbką do zmywania naczyń.
-Gamsahabnida – powiedział chłopak i usiadł przy stole w kuchni, a my z pomocą Chanyeola, Kaia, Tao i Sehuna zaniosłyśmy wszystko do jadalni, gdzie powoli wszyscy zaczęli się gromadzić. Usiedliśmy do wspólnego śniadania i zaczęła się rozmowa.
-Sooman do mnie dzwonił, powiedział, że jest tak bardzo zadowolony z koncertu, że daje nam dwa tygodnie wolnego, więc pomyślałem, że może wszyscy wybierzemy się na Jeju – powiedział Suho. Żadna z nas się nie odzywała, wiedziałyśmy, że ten temat nie dotyczy nas tylko Exo.
-Co wy na to dziewczyny? – zapytał Kris z uśmiechem.
-Ale jak to? – zapytała Yoku.
-Normalnie, powiedzmy, że to będzie rekompensata, za to, że nam wczoraj pomogłyście, poza tym, wam też należą się wakacje, a nie ciągła praca – wtrącił Suho.
Byłyśmy zaskoczone jak cholera, nie wiedziałyśmy co mamy zrobić.
-Co wy na to? – zapytała Yoku po polsku, to był jedyny sposób by porozmawiać tak, żeby Exo nas nie rozumiało.
-Myślę, że to fajny pomysł – odpowiedziałam z lekkim uśmiechem.
-No jasne, teraz tak mówisz, a wcześniej broniłaś się przed nimi jak mogłaś – powiedziała Mariko ze śmiechem.
-Oj przestań, ja tylko… No ten… - nie widziałam dobrego wytłumaczenia na moje wcześniejsze zachowanie.
-No widzisz, nawet nie masz wyjaśnienia – zaśmiała się Fati.
-Pomyślałam, że możemy jechać z nimi na Jeju bo w sumie fajnie jest spędzać czas z chłopakami – stwierdziła Mariko.
-No racja, zawsze jest zabawnie i oni zawsze mają jakieś głupie pomysły – dodała Yoku.
-Ja też jestem za – powiedziała Fati
-Moje zdanie już znacie – odparłam wzruszając ramionami.
-Jeśli chcecie, możemy jechać z wami na wyspę Jeju – zakomunikowała Yoku.
-Hura!! – krzyknęli wszyscy razem. Nie wiedziałam, że będą się z tego tak bardzo cieszyć, przecież można powiedzieć, że to tylko wspólne wakacje.
-To kiedy mamy się pakować na te dwa tygodnie? – zapytała Fati.
-Cóż, wylatujemy dzisiaj wieczorem, jakoś w nocy powinniśmy być już na wyspie Jeju. Sooman załatwił nam hotel, więc wszystko już jest załatwione – powiedział Suho z uśmiechem.
-To po śniadaniu któryś z was, musi odwieść nas do domu, żebyśmy mogły się spakować – powiedziała Yoku.
-Dobra, to ja was odwiozę, w sumie jestem już spakowany bo pakowałem się od rana, więc niech reszta spokojnie się spakuje, a ja was odwiozę – powiedział Suho z uśmiechem na co wszystkie cztery kiwnęłyśmy głowami.
-A nie lepiej polecieć gdzieś, gdzie nikt nie będzie nas rozpoznawał? – zapytał Chen.
-Myślisz, że Sooman o tym nie pomyślał? Na Jeju mało kto interesuje się K-popem, ludziom na Jeju w głowie tylko wakacje i beztroskie życie – powiedział Kris. Wszyscy zaczęliśmy się nad tym zastanawiać i jakby na to nie patrzeć to Kris miał racje. Zjedliśmy śniadanie, chłopaki poza Suho udaliśmy się do pokoju a nasza czwórka wraz z Suho do vana.
-Długo zajmie wam pakowanie? – zapytał zerkając na nas.
-Dwie, do trzech godzin – przeliczyła Fati.
-Dobra, to przyjedziemy po was za trzy godziny.
-Przyjedziemy? – zapytała Yoku.
-Dziewczyny, bez obrazy, ale czy wy jesteście ślepe czy udajecie? Widać, że Sehun klei się do Mariko, Tao do Fati, Kai do Yoku a Chanyeol do Ciebie Hime – powiedział Suho z wielkim i szczerym uśmiechem na twarzy.
-Serio? Nie zauważyłam żeby Sehun się do mnie jakoś specjalnie kleił – stwierdziła Mariko.
-Ja tego o Chanyeolu powiedzieć nie mogę – mruknęłam mając nadzieję, że nikt mnie nie usłyszy, ale niestety każdy to usłyszał.
-Wyjaśnij – powiedziała zaciekawiona Yoku.
-Pierwszego dnia, a właściwie nocy, kiedy już praktycznie spaliśmy, powiedział, że chciałby, żeby tak było częściej i pocałował mnie w czoło – wyjaśniłam. Błagam, żeby one nie chciały więcej wyjaśnień.
-Mów dalej – poprosiła Mariko.
-Następnego dnia, gdy poprosiłam, żeby mi to wyjaśnił, powiedział, że czuje do mnie zupełnie coś innego niż do normalnych przyjaciółek, ale stwierdził, że jeśli ja nie chcę, to niech zostanie tak jak jest i, że jemu to nie przeszkadza – powiedziałam.
-A ty co na to? – zapytała Fati.
-Poprosiłam, żeby zostało tak jak jest, że jeśli jest coś więcej to niech to coś, samo się miedzy nami rozwijało, a przed koncertem powiedział mi, że działam na niego uspokajająco i podziękował mi, za to że przy nim jestem i pocałował mnie w usta, tak po prostu mnie cmoknął – powiedziałam rumieniąc się. Nie chciałam mówić tego, przy liderze Exo-K, ale przecież on sam zaczął ten temat.
-Chanyeol nigdy nie był wylewny w uczuciach, ale kiedy Cię poznał, stał się trochę inny. Po waszym pierwszym spotkaniu zaczął mi o tobie opowiadać i mówić, że czuje się tak jak kiedyś, że w końcu ktoś traktuje go jak normalnego człowieka, a nie jak wielką gwiazdę. Wiem, że wyda Ci się to dziwne Hime, ale sądzę, że Chanyeol się w tobie zakochał – stwierdził Suho zatrzymując się na skrzyżowaniu ponieważ było czerwone.
-Wy też jeszcze poczekacie, a zawładniecie sercami moich kolegów z zespołu – Suho swoje słowa kierował do moich przyjaciółek.
-W sumie, to i tak, już zawładnęłyście naszymi sercami, większość z nas, traktuje was jak młodsze siostry, ale nie Tao, Chanyeol, Kai i Sehun. Gdy zjawiłyście się w naszym dormie od razy zauważyłem, że ta czwórka inaczej na was patrzy – powiedział Suho. To było dziwne, nigdy nie wyobrażałam sobie takiej szczerej rozmowy z żadnym z członków Exo a co dopiero z liderem.
-Coś sugerujesz Suho? – zapytała rozbawiona Fati. W sumie ni dziwiłam się, że ją to bawi, bo jakoś tak, żadna z nas nie wyobrażała sobie, że spotka Exo, a co dopiero, że któryś z Exo się w niej zakocha.
-Wspomnicie moje słowa – zaśmiał się Suho zatrzymując samochód pod naszym blokiem.
-Jasne Suho, jak zaczniemy z nimi chodzić, to masz od każdej z nas butelkę soju – zaśmiałam się i wysiadłam z vana.
-Trzymam was za słowo! – powiedział na odchodne Suho i odjechał.
-On tak serio? – zapytała Mariko, a uśmiech dalej nie schodził jej z ust.
-Myślę że tak, widziałyście jego minę jak nam to mówił? – zapytała Yoku.
-Jakby wyszedł z grobu! – powiedziała Fati i zaczęła udawać zombie na co wszystkie zaczęłyśmy się śmiać.
-Dajcie spokój, przecież… W sumie to jakoś nic nie przychodzi mi do głowy – powiedziałam i zaśmiałam się.
-No widzisz Hime, u Ciebie jest tak, że poziom twojej zboczonej natury, jest wyższy od poziomy IQ – stwierdziła Yoku.
-Słucham?! – wydarłam się na całą klatkę.
-To nie prawda, jestem inteligentna, i zboczona, ale bardziej inteligentna niż zboczona – dodałam, czekając na jakieś potwierdzenie moich słów od Fati albo Mariko, ale się nie doczekałam, one chyba myślały inaczej.
-Nie wiem jak Chanyeol z tobą wytrzymuje – powiedziała Mariko śmiejąc się głośno.
-Wielkie kurwa dzięki – mruknęłam, a gdy weszłyśmy do domu udałam się do pokoju i zamknęłam z trzaskiem drzwi. Ja wiem, że to ich głupie żarty, ale czasami to cholernie bolało, nawet jeśli mówiły to moje najlepsze przyjaciółki.
Przez to wszystko straciłam ochotę żeby gdziekolwiek lecieć. Napisałam do Chanyeola szybkiego sms’a:
*Przepraszam, ale ja nie lecę, nie mam ochoty.*
*Co się stało? Jeśli nie chcesz, nie musisz mi mówić, ale wiesz, martwię się o Ciebie* Chanyeol odpisał mi dość szybko.
*Po prostu nie mam jakoś humoru, dziewczyny stwierdziły, że poziom mojego zboczenia, jest wyższy od poziomu mojego IQ, ja wiem, że to żarty, ale to mi jakoś zniszczyło mój wspaniały humor* odpisałam szybko. Jakieś pięć minut później do mojego pokoju wpadła Yoku.
-Nie wiesz gdzie jest moja prosto… - dziewczyna przerwała na chwilę.
-A ty co, nie pakujesz się? – zapytała widząc, że siedzę na łóżku i mam na wszystko wyjebane.
-Nie, nigdzie nie lecę, napisałam już do Chanyeola i wyjaśniłam mu wszystko, lećcie beze mnie, miłej zabawy – powiedziałam i wręcz wypchnęłam ją z pokoju. Ja wiem, że to moja najlepsza przyjaciółka, ale byłam zła, więc co innego mogłam zrobić…
-Hime no, nie obrażaj się, przecież wiesz, że to były tylko żarty – powiedziała Yoku.
-Tak wiem, tylko ja sobie kurwa, z waszego poziomy IQ nie żartuję – warknęłam.
-Wiem, że jestem z was najsłabsza, Mariko po budowlance, Fati po mat-fizie a ty po Humanie, ale to nie znaczy, że możecie sobie żartować z mojego poziomu IQ – powiedziałam i wyszłam na balkon w celach zapalenia papierosa.
-Serio się taj czujesz? – zapytała Fati słysząc naszą rozmowę.
-Wcześniej się tak nie czułam, ale dzisiaj dałyście mi do tego powód i to wszystkie trzy, ale nie przejmujcie się mną, przecież musicie się spakować – powiedziałam i wypchnęłam obie z balkonu. Nagle mój telefon zaczął dzwonić, nie zerkając nawet na wyświetlacz odebrałam telefon.
-yeoboseyo – powiedziałam do telefonu.
-Jak mam Cię przekonać, żebyś z nami poleciała? – zapytał Kris
-Wyparz moim przyjaciółkom języki – mruknęłam zaciągając się papierosem
-Niewykonalne – stwierdził Kris.
-Po prostu się spakuj i poleć z nami dla siebie, dla Chanyeola. Wiesz jak mu się zrobiło smutno, jak mu napisałaś, że nie lecisz – powiedział Kris.
-Dobra, polecę ale dla was i dla siebie. Idę się spakować – powiedziałam i rozłączyłam się. Po chwili byłam już w pokoju i pakowałam się. Nie zajęło mi to więcej niż godzinę. Po spakowaniu się, weszłam do kuchni i zrobiłam sobie herbatę. Dziewczynom pewnie pakowanie, jeszcze zajmie trochę czasu, więc miałam je z głowy. Z kubkiem herbaty usiadłam przy stole. Ciekawa byłam, jak bardzo moje przyjaciółki będą zdziwione na wieść, że jednak jadę.
-Ruszcie się, chłopaki zaraz będą! – krzyknęłam po upływie określonego czasu i wzięłam swoją torbę do ręki.
-To jednak jedziesz? – zapytała Mariko jako pierwsza pojawiając się w przed pokoju.
-Miałabym odmówić sobie takiej przyjemności? – zapytałam patrząc na nią. Po chwili zjawiły się Yoku i Fati. Ta pierwsza przytuliła mnie
-Przepraszam Hime – powiedziała. Słyszałam w jej głosie, że serio było jej przykro.
-Wybaczam Ci, ale żeby mi to było ostatni raz – zagroziłam jej
-Rozumiem – powiedziała i uśmiechnęła się. Chwilę później ktoś zapukał do drzwi naszego mieszkania.
Fati otworzyła drzwi a za drzwiami stali Sehun, Tao, Kai i Chanyeol.
-Jednak jedziesz! – powiedział szczęśliwy Chanyeol i zabrał ode mnie torbę.
-Kris mnie namówił – odpowiedziałam z uśmiechem.
-Będę musiał mu podziękować – stwierdził Chanyeol. Wyszliśmy z mieszkania, a później z bloku i wsiedliśmy całą ósemką do vana. Za kierownicą siedział Suho.
-Witam drogie Panie – powiedział z uśmiechem kiedy wsiedliśmy do vana.
-No cześć – odpowiedziałyśmy równo. Suho ruszył i już po pół godzinie byliśmy w dormie Exo. Chłopcy byli już spakowani, nic tylko czekać na godzinę odlotu. Te godziny do wyjazdu na lotnisko mijały nam bardzo wolno, ale gdy wreszcie wybiła ta godzina, wszyscy byliśmy szczęśliwi. Pojechaliśmy na lotnisko busem, wsiedliśmy do samolotu i… Wszyscy zasnęliśmy.

poniedziałek, 17 lutego 2014

Let Out The Beast

Kochani!
Kocham Yoku i Mariko za to, że pomogły mi to napisać, i dawały mi kopa na rozpęd.
Arigatou.
Muzyka towarzysząca ^^
Standardowo dla was!
________________________


Ranek następnego dnia był dość nerwowy, większość pozajmowała łazienki, a ja jeszcze słodko leniuchowałam, w objęciach Chanyeola.
- Annyeonghaseyo – powiedziałam patrząc na niego.
- annyeonghaseyo – opowiedział z lekkim uśmiechem. Nie chciałam niszczyć tej chwili, ale wiedziałam, że muszę zadać mu pytanie, o co mu chodziło wczoraj.
-Chanyeol, o co chodziło wczoraj? – zapytałam parząc na niego
-Ale z czym? – zapytał nie bardzo rozumiejąc o co mi chodzi.
-„ Chciałbym, żeby tak było częściej” – zacytowałam go
-Słyszałaś to?! – zapytał zdziwiony.
-Tal, słyszałam. Może wyglądałam jakbym spała, ale nie spałam – wyjaśniłam. Chłopak podniósł się z łóżka i podszedł do okna. Miałam teraz świetny widok na jego umięśnioną klatkę piersiową ponieważ spał w samych spodenkach.
-Chodzi o to, że po prostu… Czuję się szczęśliwy, gdy jesteś przy mnie, to zupełnie inne uczucie, niż kiedy przebywałem z innymi moimi przyjaciółkami – wyjaśnił. Widać było, że jest mu ciężko, mówić o uczuciach, w końcu jest mężczyzną, a im to przychodzi o wiele trudniej. Wstałam z łóżka i podeszłam do niego. Objęłam go, niestety nie mogłam położyć głowy na jego ramieniu, więc wtuliłam się w jego plecy.
-Chanyeol – szepnęłam.
-Nic nie mów, niech zostanie tak jak jest. Jest dobrze – powiedział nie dając mi dojść do słowa
-Chanyeol, dasz mi coś powiedzieć? – zapytałam się go.
-Jasne – powiedział i odwrócił się do mnie przodem. Nie wiedziałam co powinnam powiedzieć, czułam się dziwnie, pierwszy raz w życiu mam taką sytuację.
-Jest dobrze, ale poczekajmy, niech to wszystko samo się rozwija – powiedziałam z uśmiechem i pocałowałam go w policzek. Chyba moja wypowiedź go zadowoliła, bo nie był już smutny.
-Dobrze – powiedział z uśmiechem.
-Idę na dół coś zjeść, przynieść Ci coś? – dodał patrząc na mnie
-Nie dzięki, idę się ogarnąć – powiedziałam, wzięłam swoją kosmetyczkę i ruszyłam do łazienki. Weszłam do środka i stanęłam przed lusterkiem. Pierwsze co zrobiłam to ubrałam się w normalne ciuchy, wyprostowałam włosy, zrobiłam lekki makijaż i zeszłam na dół gdzie siedzieli już wszyscy, jedząc razem śniadanie.
- annyeonghaseyo! – powiedziałam gdy weszłam do jadalni.
- annyeonghaseyo! – odpowiedzieli wszyscy równo. Usiadłam między Layem i Chenem bo miejsce koło Chanyeola było zajęte.
-Jak się spało? – zapytała Mariko
-Dobrze, ale krótko – odpowiedziałam z lekkim uśmiechem. Mariko, Fati i Yoku były dość… Zboczone i można powiedzieć, że od razu skojarzyły to sobie tylko z jednym i wszystkie zaczęły się śmiać.
-Z czego one się tak śmieją? – zapytał Sehun, nie bardzo rozumiejąc o co chodzi moim przyjaciółkom.
-Widzisz, stwierdziłam, że spało mi się dobrze, ale krótko, a te od razu skojarzyły sobie to z tym, że ja spałam z Chanyeolem, ale w trochę innym tego słowa znaczeniu – wyjaśniłam chłopakowi.
-Wariatki – skwitował D.O
-A mówią, że to faceci są zboczeni – powiedział Tao.
-No widzisz, do tej pory nie wiedziałeś, że dzieliłeś łóżko, ze zboczeńcem – powiedziałam na co wszyscy poza Tao zaczęli się śmiać.
-To nie jest śmieszne! – powiedział maknae Exo-M
-Daj spokój Tao, przecież nic Ci nie zrobiłam –powiedziała Fati
-A skąd ja mam wiedzieć?! Spałem! – zaśmiał się Tao, wszyscy się śmialiśmy. Jak widać chłopaki wiele rzeczy obracali w żart.
-Jedziemy na salę treningową, musimy zastanowić się nad ustawieniem podczas tańca – zarządził Suho.
Wstaliśmy od stołu i każdy ruszył do swoich pokoi po rzeczy na trening przed koncertem. Chwilę później byliśmy już w wielkim busie, który mógł pomieścić chyba ze trzydzieści osób. W dobrych humorach jechaliśmy na trening, chłopaki podśpiewywali, rozmawiali i takie tam. Gdy dojechaliśmy pod siedzibę SM byłam zaskoczona tym, że był to w miarę normalny budynek a nie jakaś wielka wytwórnia tak jak sobie to kiedyś wyobrażałam. Wysiedliśmy z busa i weszliśmy do środka, w przebieralniach przebraliśmy się i weszliśmy do tej sławnej Sali w chmurki. Wszystkie cztery byłyśmy jak dzieci wpuszczone na plac zabaw. Rozglądałyśmy się i dotykałyśmy sprzętu oraz ścian, na co Exo zaczęło się z nas śmiać.
-To nie jest zabawne – mruknęłam zła.
-Wybaczcie, ale to troche jest zabawne – powiedział Luhan z lekkim uśmiechem.
-My po prostu widziałyśmy tą sale na waszych nagraniach treningowych, nie spodziewałyśmy się, że kiedyś będziemy w niej tańczyć – wyjaśniła Mariko.
-To zrozumiałe, a teraz bierzmy się do roboty – zarządził Suho i jak powiedział tak się stało, zaczęliśmy rozważać różne opcje ustawienia, podczas koncertu, w końcu wybraliśmy najrozsądniejsze i takie które dawało nam możliwość ruchu. Trening trwał trzy godziny, a po nim pojechaliśmy coś zjeść a później do dormu Exo by chwilę odpocząć. Gdy przekroczyliśmy próg dormu była już szesnasta, a na osiemnastą mieliśmy być w miejscu gdzie miał odbyć się koncert. Czyli mieliśmy godzinę odpoczynku. Wszyscy bez słowa poszliśmy do pokoi. Położyłam się na łóżku Chanyeola, chłopak jedynie na nim usiadł. Zauważyłam, że trochę się zdystansował.
-Co się dzieje Oppa? – zapytałam patrząc na niego. Chłopak nawet się nie odezwał.
-Dlaczego nie położysz się koło mnie pabo? – dodałam już trochę wściekła, zawsze wolałam wiedzieć na czym stoję, a teraz Chanyeol zachowywał się tak dziwnie.
-Przepraszam, zamyśliłem się – stwierdził i jakoś niechętnie położył się koło mnie.
-Chanyeol Oppa, powiedz mi, co się dzieje? Jesteś inny, prawie się do mnie nie odzywasz, a jeśli już się odezwiesz, to robisz to odzywasz się do mnie takim tonem, którego jeszcze u Ciebie nie słyszałam. Przerażasz mnie – powiedziałam szczerze
-Przepraszam, to tylko stres przed koncertem, tak czasami mam. Wybacz Hime – chłopak położył się koło mnie, i przytulił mnie do siebie.
-A co najdziwniejsze, twoja obecność działa na mnie uspokajająco. – dodał z uśmiechem.
-Cieszę się – powiedziałam szczerzę.
Cieszyłam się, że mogę z nim przebywać, że mogę z nim rozmawiać i się przyjaźnić, ale ta przyjaźń nie jest zwykłą przyjaźnią, nie między nami, a z resztą w wielu przypadkach przyjaźń między kobietą i mężczyzną kończy się związkiem. Pożyjemy, zobaczymy.
Nagle w naszym pokoju pojawiła się głowa Mariko.
-Sehun powiedział, żebyśmy się zaczęli zbierać, bo Suho powiedział, że coś tam – powiedziała moja przyjaciółka.
-Zaraz będziemy na dole, daj nam pięć minut – powiedział Chanyeol na co Mariko kiwnęła głową, i wyszła zamykając za sobą drzwi.
-Dziękuję, że jesteś przy mnie Lee Hime – powiedział Chanyeol i pocałował mnie w usta, po prostu cmoknął nie oczekując niczego więcej. Wstał z łóżka i ruszył w stronę drzwi.
-Idziesz, czy mam Cię zanieść na dół? – powiedział uśmiechając się szczerze.
-No jasne, że idę – powiedziałam wstając z łóżka. Wyszliśmy z pokoju i poszliśmy na dół gdzie byli już wszyscy. Wsiedliśmy do busa i udaliśmy się na miejsce koncertu, dotarliśmy tam pół godziny później i gdy tam dotarliśmy zaczęły się wielkie przygotowania. Makijażystki, stylista, sprawdzanie oświetlenia i nagłośnienia, a potem sam występ który moim zdaniem był nieziemski, nawet sama nie wiem ile czasu trwał ten cały koncert, ale po koncercie byłam tak zmęczona, że zasnęłam w busie.
Obudziłam się, gdy poczułam, że się unoszę. Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że Chen niesie mnie na rękach.
-Chen? – zapytałam niepewnie.
-Wiem, żebyś wolała, żeby to Chanyeol Cię niósł, ale sam zasnął w busie i teraz Suho próbuje go obudzić – wyjaśnił Chen.
-Rozumiem, ale dlaczego nie mogliście mnie obudzić? – zapytałam
-Mariko powiedziała, że jesteś bardzo nieprzyjemna gdy Cię ktoś budzi, więc Kris powiedział, żebym zaniósł Cię do dormu, dla mnie to nie problem – powiedział Chen.
Dzięki za reklamę Mariko. Westchnęłam cicho, ale już nie chciałam się odzywać. Chen postawił mnie dopiero gdy znaleźliśmy się w pokoju Chanyeola.
-Dziękuję – powiedziałam uśmiechając się do niego.
-Nie ma za co, Chanyeol pewnie zaraz przyjdzie. Dobranoc Hime – powiedział Chen i wyszedł z pokoju. Oni wszyscy byli dla nas tacy mili.
Wzięłam piżamę i ruszyłam do łazienki, powolnymi ruchami zdjęłam z siebie ubrania i przebrałam się w piżamę i wróciłam do pokoju w którym stał już Chanyeol, widać było po nim, że przed chwilą został brutalnie obudzony przez kolegów z zespołu. Kiedy ja położyłam się na łóżku chłopak poszedł do łazienki. Przykryłam się kołdrą, a po chwili poczułam, że Chanyeol kładzie się koło mnie i obejmuje mnie. Czułam się przy nim szczęśliwa i bezpieczna. Chwilę później już spałam.

Baby Don't Cry

Cóż mogę powiedzieć o tej części, jest to jedn z niewielu tak długich rozdziałów, ale chyba nie jest fascynujący, jakbym chciała, żeby był, ale musicie ocenić to sami, bo moje subiektywne odczucia zawsze są inne niż wasze.
Piosenka dla wszystkich... - Yoku, ty tu nie klikaj, bo jej nie lubisz.
Piosenka dla Yoku ^^
Standardowo, rozdział dla was ;)
_______________________________


Nastał kolejny dzień, na całe szczęście dzisiaj miałam wolne, więc mogłam spać do jedenastej…? Popatrzyłam na zegarek przecierając oczy, nie mogłam uwierzyć, że spałam do tak późna, rzadko śpię tak długo. Odłączyłam telefon od ładowarki i popatrzyłam na wyświetlacz. 6 wiadomości od Chanyeola. Uśmiechnęłam się pod nosem i zaczęłam je czytać.
*Dzień Dobry Hime!* o 6:02, jeju, ale ten człowiek wcześnie wstaje.
*Pewnie jeszcze śpisz, więc nie wiem po co piszę, ale lubię do Ciebie pisać* drugi gdzieś koło siódmej.
*Jeśli śnisz o mnie, to możesz spać dalej ^^* zaśmiałam się czytając tego sms’a, faktycznie chyba trochę śniłam o nim, ale mniejsza z tym.
*Hime, ileż można spać, ja tu siódme poty wylewam, a ty sobie słodko śpisz.*  Biedactwo, zrobiło mi się go szkoda, ale ja też przecież pracuje.
*Przyjdę do Ciebie po pracy, gdzieś koło dwunastej :P Mam już obiecane bilety ^^* Popatrzyłam na zegarek, była już 11:10, jak ja się teraz wyrobie?! Włączyłam muzykę z telefonu i zaczęłam się ogarniać. Miałam dość mało czasu, żeby wszystko zrobić, a w moim pokoju panował taki bałagan, że przydałaby mi się perfekcyjna pani domu, albo sprzątaczka. Szybko się ubrałam, pomalowałam i zaczęłam sprzątać, co przy dobrej muzyce szło mi lepiej niż zwykle. Poza tym chciałam, żeby wszystko było dobrze… Co ja wyrabiam, to tylko kolega, nic więcej. Usiadłam na łóżku i popatrzyłam przed siebie. Pokój był już czysty, ja byłam już ubrana i umalowana, wszystko było ok., a teraz wystarczy zjeść śniadanie. Udałam się do kuchni, zrobiłam sobie standardowe kanapki i usiadłam przy stole. Dzisiaj miało nie być dziewczyn aż do wieczora, ponieważ miały zajęcia. Zjadłam śniadanie i równo o dwunastej usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam drzwi w których stał Chanyeol. Uśmiechnęłam się lekko.
-Cześć Hime – powiedział i cmoknął mnie w policzek. Wpuściłam go do środka i usiedliśmy w kuchni.
-Mam dla Ciebie obiecane bilety – powiedział z uśmiechem kładąc na stole wymieniony przedmiot.
-VIPowskie z wejściem za kulisy – powiedziałam czytając to co znajduje się na bilecie.
-Jestem pod wrażeniem – powiedziałam i wstałam, żeby je schować w bezpieczne miejsce, bo przecież nie chciałam ich czymś zalać. Poczułam jak Chanyeol obejmuje mnie i kładzie ręce na moim tyłku
-Zabierz ręce – poprosiłam grzecznie, nie lubiłam takich sytuacji.
-Przecież sama powiedziałaś, że mam wymasować Ci tyłek, i że to ma być kara za to, że Cię przewróciłem – powiedział uśmiechając się seksownie i zaciskając dłonie na moim tyłku.
-Poza tym nie mów mi, że nie chcesz, dotyka Cię Chanyeol z Exo, a ty nic? – zaśmiał się, miałam tego dość, odepchnęłam go i spoliczkowałam.
-To, że należysz do Exo, nie znaczy, że możesz sobie mnie obmacywać tylko dlatego, że jesteś sławny i leci na Ciebie milion fanek – warknęłam wściekła, to nie tak powinno być.
-Hime… - zaczął, ale nie dałam mu dokończyć.
-Wynoś się z mojego mieszkania! – krzyknęłam. Chanyeol popatrzył na mnie ze smutkiem w oczach, ale nie zrobiło to na mnie wielkiego wrażenia.
-Hime proszę Cię – szepnął, chyba nie bardzo wiedział co ma zrobić.
-Masz dziesięć sekund na to, żeby się wynieść – powiedziałam ręką wskazując drzwi. Chłopak zwiesił głowę, założył buty i po prostu wyszedł, a ja nie wiedziałam co mam zrobić. Miałam ochotę podrzeć bilety na koncert, ale nie zrobiłam tego, chciałam uszczęśliwić dziewczyny i podarować im te bilety, sama nie zamierzałam iść na jutrzejszy koncert, tak, to już jutro. Założyłam buty, wzięłam telefon i wyszłam z domu, musiałam się przespacerować i zapalić. Gdy byłam już na dworze udałam się do pierwszego lepszego sklepu i kupiłam papierosy po czym wyszłam ze sklepu i odpaliłam jednego papierosa. Cały czas zastanawiałam się, dlaczego Chanyeol tak się zachował. Miałam nadzieję, że już nigdy go nie spotkam.

Narracja trzecioosobowa dom EXO.
Wszyscy usłyszeli głośne trzaśnięcie drzwiami, ale nikt poza Suho nie odważył się by iść w tamtą stronę i zorientować się, co się dzieje.
-No super, spieprzyłem wszystko – Chanyeol oparł się o drzwi i zsunął się po nich do pozycji siedzącej.
-Co się stało? – zapytał Suho kucając przed przyjacielem.
-Zrobiłem tak jak mi radziłeś, tylko w trochę inny sposób – odparł Chanyeol i opowiedział liderowi całą sytuację, a lider oczywiście go wysłuchał siadając koło niego.
-No, nie dziwię się, że dziewczyna tak zareagowała – powiedział Suho po wysłuchaniu całej opowieści.
-Przynajmniej masz pewność, że dla niej nie liczy się to kim jesteś, tylko jaki jesteś – dodał lider.
-Tak, ale mam też pewność, że ona nie chce mnie widzieć. Mogłem to zrobić inaczej, mogłem powiedzieć jej wprost a nie robić coś takiego – chłopak walnął ręką w czoło. Było mu ciężko, mimo tego, że znał Hime jeden dzień, polubił ją i chciał dalej utrzymywać z nią kontakty, ale niestety wszystko zniszczył swoim głupim pomysłem.
-Założę się, że nie zobaczę jej jutro na koncercie – westchnął Chanyeol i wstał z podłogi po czym udał się do swojego pokoju. Chciał być sam, wiedział, że teraz samotność jest mu najbardziej potrzebna, ale tak naprawdę wolałby przebywać w towarzystwie Hime, to go uszczęśliwiało. Gdy tylko chłopak zamknął za sobą drzwi położył się na łóżku, nie miał na nic ochoty, czuł się tak, jakby stracił słońce w swoim życiu, a przecież znał tą dziewczynę tylko jeden dzień…
Jeden dzień może zmienić wiele, w życiu człowieka.

Powrót do poprzedniej narracji.
Miałam ochotę do niego zadzwonić, tylko po to, by usłyszeć jego głos, by z nim porozmawiać, ale przecież jestem na niego wściekła, nie zadzwonię do niego! Chodziłam ulicami stolicy dopóki nie zrobiło mi się zimno. Zaczęłam się trząść, przecież byłam ubrana tylko w cienki t-shirt, bo rano było tak ciepło. Nagle poczułam, że jakiś materiał otula moje zmarznięte ramiona. Odwróciłam się i zobaczyłam Chanyeola.
-Co ty tu robisz? – zapytałam patrząc na niego.
-Byłem u Ciebie w mieszkaniu, ale dziewczyny powiedziały, że Cię nie ma, próbowałem zadzwonić, ale nie odbierałaś, więc zacząłem Cię szukać, i jak widać znalazłem Cię. – powiedział. Widać było po nim, że wciąż jest smutny, już nie widziałam w jego oczach tych iskierek szczęścia.
-Po co mnie szukałeś? – zapytałam. Nie wiedziałam, czy powinnam dalej być wściekła, czy może powinnam już przestać.
-Chciałem wyjaśnić Ci, dlaczego to zrobiłem – powiedział patrząc mi w oczy.
-Dobrze, więc wyjaśnij mi dlaczego to zrobiłeś?! Dlaczego zepsułeś to wszystko?! – niemal na niego krzyczałam, ale nie miałam na to siły, czułam jak po moich policzkach spływają łzy, czułam się zagubiona.
-Chciałem, żebyś dowiedziała się kim jestem – odparł poważnie.
-A nie mogłeś mi tego powiedzieć prosto w oczy? Cześć, jestem Park Chanyeol, należę do Exo, czy to takie trudne? – pytałam go.
-Lubisz Exo, bałem się, że jesteś jak każda fanka, że zaczniesz krzyczeć i skakać i w ogóle – westchnął chłopak
-Nie poznałam Cię od razu, nawet to że się przedstawiłeś niewiele pomogło – powiedziałam szczerze.
-Dopiero Yoku w smsie uświadomiła mi, że należysz do Exo, ale nie było i nie jest to dla mnie ważne – dodałam. Chłopak był zdziwiony, nie spodziewał się tego, nie po fance. Przeważnie większość ich fanek do normalnych nie należało, ale zdarzały się bardzo miłe wyjątki.
-Czyli to nie ma dla Ciebie znaczenia? – zapytał Chanyeol. Uśmiechnęłam się lekko.
-Oczywiście, że nie – powiedziałam a w jego oczach znów zobaczyłam radość.
-Dziękuję Himę – powiedział przytulając mnie do siebie. Znów poczułam zapach jego perfum i znów Chanyeol zaczął mnie dusić. Chyba czasami nie panował nad swoją siłą.
-Chanyeol udusisz mnie – powiedziałam uśmiechając się lekko. Cieszyłam się, że go odzyskałam, że odzyskałam kolegę.
-Przepraszam – rozluźnił uścisk
-Ale ja po prostu… Dawno nikt nie traktował mnie tak normalnie jak ty, z moimi przyjaciółmi dawno straciłem kontakt bo uważają że woda sodowa uderzyła mi do głowy, a wczoraj poczułem, że mogę mieć przyjaciółkę – powiedział patrząc na mnie. To było słodkie.
-Dobrze, ale nigdy więcej tak nie rób rozumiesz? Jeśli chcesz mi coś powiedzieć, wal prosto z mostu – powiedziałam z uśmiechem.
-Dobra, więc zbieraj dziewczyny i idziemy do mojego dormu, chcę, żebyście poznały chłopaków jeszcze przed jutrzejszym koncertem – powiedział Chanyeol. Uśmiechnęłam się.
-Dobra, ale ty idziesz ze mną – złapałam go za rękę i pociągnęłam go w stronę mojego mieszkania. Chanyeol był zdziwiony moim gestem, ale nie protestował, nie zabrał ręki.
Szliśmy do mojego mieszkania cały czas trzymając się za ręce, co było bardzo miłe. Po jakimś czasie znaleźliśmy się pod drzwiami mojego mieszkania
-Wejdziesz? – zapytałam z uśmiechem.
-Jasne, że tak – odpowiedział Chanyeol, a chwilę później byliśmy już w środku.
-Dziewczyny, w pięć minut macie być gotowe do wyjścia, idziemy do dormu Exo – powiedziałam, a raczej krzyknęłam na całe mieszkanie.
-W pięć minut?!?! To niewykonalne!! – krzyknęła Yoku ze swojego pokoju. Tylko Fati była spokojna i przyszła do nas po jakiekolwiek wyjaśnienia.
-Możesz mi powiedzieć, jak to załatwiłaś, że idziemy do dormu Exo? – zapytała nawet nie patrząc na Chanyeola. Wszystkie doskonale wiedziały, kim on jest ale nie chciały tego okazywać.
-Mój kolega Chanyeol, to Chanyeol z Exo – powiedziałam wprost. Wiedziałam, że im nie zrobi to wielkiej różnicy, przecież są moimi przyjaciółkami i wyznają tą samą zasadę co ja „Nigdy nie płaszczyć się przed kimś sławnym”.
-Dobra, to ja idę się szykować, dzięki za wyjaśnienie – powiedziała Fati i zniknęła w swoim pokoju, a ja i Chanyeol przeszliśmy do kuchni. Usiedliśmy na krzesłach i przez chwilę patrzyliśmy na siebie.
-A, Chanyeol, twoja bluza – powiedziałam zsuwając materiał ze swoich ramion.
-Zatrzymają ją – chłopak uśmiechnął się lekko.
-Wiem, że jest używana, ale potraktuj ją, jak prezent na przeprosiny – dodał Chanyeol obserwując moje ruchy.
-Dziękuję Oppa – powiedziałam niepewnie. Nigdy nie zdarzyło mi się powiedzieć do jakiegoś chłopaka „Oppa” a dzisiaj przyszło mi to bardzo łatwo.
-No, widzę że nasza znajomość przechodzi na wyższy poziom – powiedział Chanyeol z uśmiechem.
-Przestań! – zaśmiałam się
-Nigdy wcześniej do nikogo nie mówiłam Oppa, więc powinieneś czuć się wyróżniony – dodałam zwieszając głowę. Było mi trochę głupio, że się do tego przyznałam.
-To miłe – powiedział chłopak łapiąc za moją rękę, która leżała na stole. Popatrzyłam na niego z zaskoczeniem.
-Spokojnie, nie musisz się mnie bać – powiedział Chanyeol splatając nasze palce razem. Jego gesty coraz bardziej mnie dziwiły. Siedzieliśmy tak w milczeniu, gdy nagle pojawiły się dziewczyny.
-Jesteśmy gotowe – powiedziała Mariko. Wyglądały niesamowicie, ale widać było, że nie chciały, by ktoś pomyślał, że specjalnie się stroiły.
-Więc idziemy – powiedział Chanyeol nie puszczając mojej ręki. Wstaliśmy z krzeseł i wyszliśmy z mieszkania. Yoku zamknęła drzwi na klucz i wszyscy udaliśmy się do windy. Zjechaliśmy na parter i wyszliśmy z bloku.
-To trochę daleko, jeśli chcecie, mogę poprosić Suho, żeby podstawił vana – powiedział Chanyeol patrząc na dziewczyny.
-Nie trzeba, możemy się przejść, oczywiście jeśli ty nie jesteś zmęczony – powiedziała Fati z uśmiechem.
-Nie, jasne że nie, więc idziemy – powiedział Chanyeol i jak powiedział tak się stało. Szliśmy chyba półtorej godziny, ale szło się miło, cały czas rozmawialiśmy na różne tematy, w pewnej chwili dziewczyny włączyły muzyke i zaczęły tańczyć na środku ulicy.
-Właśnie, znaleźliście pomoc taneczną? – zapytała Mariko.
-Niestety nie, a zależało nam tylko na czterech osobach. Jak się okazało większość osób które przyszła na casting to albo napalone fanki, albo ludzie którzy nic nie umieją, a chodziło tylko o cztery osoby – westchnął Chanyeol.
-Sądzę, że jak znajdziemy się w waszym dormie to coś wam pokażemy – powiedziała Yoku z uśmiechem.
Do dormu Exo dotarliśmy piętnaście minut później, weszliśmy wszyscy po kolei, oczywiście najpierw wszedł Chanyeol.
-Chłopaki, mamy gości! – krzyknął na cały dom, który swoją drogą był ogromny, co mnie nie dziwiło, bo przecież ten dom musiał pomieścić dwunastu chłopaków. Mimo tego, że Exo-M w większości pochodzili z Chin i tam mieszkali to i tak częściej bywali w Korei niż w Chinach. Jako pierwsi w przedpokoju pojawili się Sehun, Tao i Kai. No to tylko czekać na Armagedon. Tych trzech było Biasami moich przyjaciółek. Sehun był biasem Mariko, Kai był biasem Yoku, a Tao był biasem Fati. Czekałam tylko aż stanie się coś niespodziewanego, ale ku mojemu zdziwieniu nic takiego nie nadeszło. Dziewczyny przedstawiły się tylko, kłaniając się. Ja również po chwili to zrobiłam.
-Lee Hime – powiedziałam uśmiechając się do nich.
-Więc to ty jesteś tą sławną Hime – powiedział Suho pojawiając się z nikąd jak ninja.
-Sławną? – zapytałam patrząc na niego.
-Suho, zamknij się – powiedział Chanyeol. Dopiero teraz zorientowałam się, że dalej trzymamy się za ręce.
-Tak w ogóle nazywam się Kim Joon Myun, ale mówcie na mnie Suho – powiedział lider Exo-K, wszystkie cztery chciałyśmy się przedstawić, ale Suho nam to uniemożliwił.
-poczekajcie aż będziemy wszyscy, żebyście nie musiały się powtarzać – powiedział z uśmiechem.
-A teraz zapraszam do salonu – dodał z uśmiechem.
Nie mogłam uwierzyć w to, gdzie jestem. Kiedyś to było tylko marzenie a teraz stoję sobie wraz z moimi przyjaciółkami w dormie Exo jak gdyby nigdy nic i trzymam Chanyeola za rękę. Marzenia się spełniają.
Weszliśmy do salonu i moim oczom ukazała się jedenastka Exo stojąca w jednym rzędzie, jedenasta, bo Chanyeol stał koło mnie.
-przedstawię wam wszystkich – powiedział wyżej wymieniony chłopak z uśmiechem.
-Kim Joon Myun, Suho.
-Byun Baekhyun, Baekhyun.
-Do Kyung Soo, D.O
-Kim Jong In, Kai.
-Oh Sehun, Sehun.
-Wu Yifan, Kris.
-Kim Min-Seok, Xiumin
-Lu Han.
-Zhang Yixing, Lay.
-Kim Jong-Dae, Chen.
-Huang Zitao, Tao.
Chanyeol przedstawił nam wszystkich dodając ich imiona sceniczne. Cała jedenastka ukłoniła się w tym samym momencie. To robiło wrażenie. Teraz przyszła kolej na to, żebyśmy my się przedstawiły, więc zrobiłyśmy to po kolei. Wszystkie urodziłyśmy się w tym samym roku, a różnica była tylko kilku miesięcy. Yoku przedstawiła się jako pierwsza, ze względu, że była najstarsza, później ja, Fati i Mariko. Całe Exo popatrzyło na nas z uśmiechami, a potem stało się coś, czego chyba żadna z nas się nie spodziewała. Wszyscy członkowie Exo podeszli do nas i przytulili nas grupowo.
-Witamy w rodzinie Exo – powiedział Kris z uśmiechem. Tak, kazali nam mówić do siebie po imionach scenicznych, które szczerze mówiąc da się łatwiej wymówić. Byłam szczęśliwa jak nie wiem co, tego uczucia nie można było do niczego porównać.
-Właśnie, miałyście nam coś pokazać, jak tylko wejdziemy do domu – przypomniał Chanyeol. Wiedziałam o co wtedy chodziło Yoku, ale nie myślałam, że ona mówi to poważnie.
-No tak, dzięki że mi przypomniałeś – powiedziała Yoku z uśmiechem. Zauważyłam, że Kai cały czas jej się przygląda.
-Możecie włączyć history albo mama? – zapytała Mariko zdejmując z siebie bluzę. W dormie Exo było gorąco, a poza tym bluza przeszkadzałaby jej w tańcu. Ja również zdjęłam bluzę i całą czwórką stanęłyśmy na środku salonu, czekając tylko aż zabrzmi muzyka. Chłopaki wybrali history, a my zaczęłyśmy tańczyć w takt muzyki nie przejmując się tym, że patrzy na nas całe Exo. Po kilku minutach, gdy muzyka się skończyła, przestałyśmy tańczyć.
-One chodzą jak w zegarku – powiedział zaskoczony Chen.
-Lata praktyki – powiedziała Yoku z uśmiechem.
-Jak długo uczyłyście się history? – zapytał Tao.
-Trzy godziny uczyłyśmy się kroków, kolejne trzy doprowadzałyśmy ruchy do perfekcji, w sumie sześć godzin – odpowiedziała Fati.
-Sześć godzin?! – krzyknęli wszyscy na raz.
-No tak, sześć godzin na history i sześć godzin na mame – powiedziałam z uśmiechem biorąc od Chanyeola wodę.
-Naszej dwunastce nauczenie się mamy i history zajęło tydzień, na każdą choreografię – powiedział Kai, tak, dance machine zespołu Exo.
-Growl i Wolf to też nie był dla nas wielki problem – powiedziała Mariko siadając koło Sehuna.
-Panowie, mamy pomoc taneczną na jutrzejszy koncert! – krzyknęli równo Suho i Kris.
-Jeśli się zgodzą – wtrącił Tao.
-Zapłacimy wam oczywiście – powiedział szybko Kris żeby rozwiać jakiekolwiek wątpliwości.
-To ma być pomoc taneczna, a za pomoc nie bierze się pieniędzy – powiedziałam na co dziewczyny skinęły głowami, żeby potwierdzić moje słowa.
-To jak mamy wam podziękować za pomoc? – zapytał Sehun.
-Wystarczy nam to, że jesteśmy częścią rodziny Exo – powiedziała z uśmiechem Fati siedząca obok Tao. No, no co ja widzę. Yoku siedziała koło Kaia, Fati koło Tao a Mariko koło Sehuna.
-Naprawdę to wam wystarczy? – zapytał niepewnie Xiumin.
-No jasne – powiedziałam z uśmiechem rzucając w niego poduszką.
-Ta zniewaga krwi wymaga! – powiedział Xiumin i rzucił we mnie poduszką, po chwili poczułam, jak zostaję przyduszona przez Xiumina, który na mnie siedział, a ja leżałam sobie na kanapie, wszystko byłoby dobrze, gdyby mnie nie dusił.
-Xiumin dusisz mnie – powiedziałam ledwo.
-Co mówisz, nic nie słyszę – odpowiedział śmiejąc się.
-Xiumin chomiku dusisz mnie! – krzyknęłam i zrzuciłam go z siebie.
-No wiesz co, mogłaś być przynajmniej trochę delikatna – powiedział a wszyscy zaczęli się śmiać.
-Z Hime się nie zadziera, ona nie wie co to delikatność – zaśmiała się Mariko.
-Szczególnie jak nas rano budzi – wtrąciła Fati
-No tak, róbcie mi złą reklamę, marzyłam o tym od dziecka – zaśmiałam się i pomogłam Xiuminowi stać.
-Dzięki – powiedział i uśmiechnął się do mnie, na co ja również się uśmiechnęłam. Popatrzyłam na Chanyeola, w jego oczach zauważyłam coś jakby zazdrość, ale za chwilę uświadomiłam sobie, że to niemożliwe.
-Nie ma za co – odpowiedziałam po chwili do Xiumina.
-Późno już, będziemy się zbierać – powiedziała Mariko wstając. Wiedziałam, że wcale tego nie chciała, ale rzeczywiście, było już późno, a do domu miałyśmy dość daleko.
-Dzwoniłem do prezesa, i Sooman powiedział, że możecie tu zostać, a rano odwieziemy was żebyście się ogarnęły, pojedziemy trochę poćwiczyć i na koncert.- powiedział Suho wchodząc do pokoju, dopiero teraz zorientowałam się, że przez jakiś czas go z nami nie było.
-Wszystko fajnie pięknie, ale w czym my będziemy spać? – zapytała Fati.
-Mogę z wami jechać, po wasze rzeczy do domu, w sumie to weźmiecie też ciuchy na jutro i nie będzie tyle jeżdżenia – zaproponował Lay.
-A dlaczego ty masz z nimi jechać? – wtrącił Sehun.
-Daj spokój, to tylko luźna propozycja – mruknął Lay widząc zdenerwowanie swojego przyjaciela.
-Równie dobrze, może pojechać każdy z nas, nie muszę to być ja – dodał Lay.
-A ja uważam, że Lay ma dobry pomysł, to co, który z nami jedzie? – powiedziałam z uśmiechem. Jak się okazało, pojechaliśmy w ósemkę, a nie w piątkę, bo Sehun, Tao, Kai i Chanyeol chcieli jechać, a my jakoś nie umiałyśmy im odmawiać. Jakieś pół godziny później byliśmy już w mieszkaniu. Chłopaki usiedli w kuchni, a my zaczęłyśmy pakować tylko najpotrzebniejsze rzeczy, a i tak wyszło na to, że jest tego sporo. Wzięłyśmy torby i weszłyśmy do kuchni.
-Możemy jechać – stwierdziła Yoku.
Chłopaki wstali, i razem wyszliśmy z mieszkania, które zamknęłam na klucz. Wszyscy wsiedliśmy do windy, po chwili byliśmy już w samochodzie do dormu Exo. To wszystko było takie niesamowite i nieziemskie zarazem.
-Nad czym tak myślisz? – zapytał Chanyeol.
-Nad tym, że gdybym na Ciebie nie wpadła, to pewnie nigdy bym Cię nie poznała – powiedziałam z uśmiechem.
-A może byś poznała? Kto wie – powiedział i rozsiadł się wygodniej na siedzeniu przytulając mnie do siebie.
-Nie myśl tyle nad tym, ważne, że już jest dobrze prawda? – zapytał z nadzieją w głosie.
-Tak, to jest najważniejsze – odpowiedziałam z uśmiechem.
-Hej, zakochani, ciszej trochę po nam Sehun poległ – powiedział Tao.
-Zakochani? – zapytałam.
-Większość z nich uważa, że albo jesteśmy razem, albo jestem w tobie po uszy zakochany – stwierdził Chanyeol wzruszając ramionami.
-A nie jesteś? –zażartowałam
-Nie, jesteś moją przyjaciółką i traktuję Cię jak młodszą siostrę – powiedział i poczochrał mi włosy, zabolało jak cholera, tylko dlaczego?
-Rozumiem – powiedziałam ze sztucznym uśmiechem.
Po jakimś czasie byliśmy już w dormie Exo. Usiedliśmy w salonie i zaczęliśmy rozmawiać, na przeróżne tematy, od tańca, po śpiew, sprawy rodzinne, nasze pochodzenie i inne tego typu rzeczy. Około północy wszyscy zaczęli się zbierać.
-Jest problem, nie mamy pokoi gościnnych – powiedział Kris.
-Może niech dziewczyny sobie wybiorą z którym z nas chcą spać – rzucił luźny pomysł Xiumin. Serio?!
-To ja idę do Sehuna – mruknęła Mariko, widać było po niej, że jest zmęczona. Sehun ucieszył się na jej stwierdzenie.
-Ja wybieram Chanyeola – powiedziałam i przytuliłam przyjaciela.
-Yoku, Fati? – zapytał Xiumin.
-Ja do Tao – stwierdziła Fati.
-A ja do Kai’a – powiedziała Yoku, bez żadnych oporów. Myślałam, że to będzie wyglądało trochę inaczej, ale nie mam co narzekać. Poszłam z Chanyeolem do jego pokoju i jako pierwsza zajęłam łazienkę. Wzięłam szybki prysznic, przebrałam się w piżamę i weszłam do pokoju z mokrymi włosami. Byłam tak zmęczona, że nawet perspektywa spania w jednym łóżku z Chanyeolem mi nie przeszkadzała. Chłopak leżał już w łóżku, położyłam się koło niego i zamknęłam oczy. Już prawie zasypiałam gdy usłyszałam
-Chciałbym, żeby tak było częściej – powiedział Chanyeol i pocałował mnie w czoło. Chciałam otworzyć oczy i zapytać o co mu chodzi, ale moje powieki były bardzo ciężkie, i nim się obejrzałam już spałam.