Jak zawsze możecie podziękować nikomu innemu jak Yoku bo gdyby nie ona ten rozdział by nie powstał. Pozdro xD
___________________________
Mijały dni od kiedy pogodziłyśmy się z chłopakami, i w sumie niewiele się zmieniło ponieważ każdy wrócił do swoich obowiązków, tylko jakoś panowie z SHINee nie byli zadowoleni z tego faktu że ciągle gadamy z GD i T.O.P. Tak jak już mówiłam, nasze życie wcale się nie zmieniło tyle, że po prostu odzyskałyśmy coś czego nam najbardziej brakowało, odzyskałyśmy przyjaciół.
Nadszedł kolejny dzień, miał to być wielki koncert SHINee, oczywiście musiałyśmy się z nimi pokłócić ponieważ od rana im coś nie pasowało, albo jak to oni powiedzieli "znów się spóźniłyście" albo stroje nie takie, make-up nie taki, oświetlenie źle ustawione, tancerze nie tańczą do rytmu... Zastanawiałam się co się z nimi dzieje i to zmotywowało mnie by porozmawiać z jednym z członów zespołu a mianowicie głównym wokalistą, Blingiem.
-Ej Jjong, możesz mi wyjaśnić co się dzisiaj z wami dzieje? Od rana cała nasza piątka jest jakaś nie swoja i zaczęłam się o was martwić - powiedziałam podchodząc do niego.
-Po prostu jesteśmy zirytowani. Od kiedy pogodziłyście się z GD i T.O.P spędzacie mniej czasu z nami, gdy jeszcze ich, że tak powiem nie było codziennie gdzieś wychodziliśmy albo przyjeżdżałyście do naszego dormu i spędzaliśmy czas po prostu razem jak rodzina. Poza tym Minho jest zazdrosny o Yoku. Od kiedy tylko się pojawiłyście Minho zaczął coś do niej czuć a teraz jest mu po prostu z tym faktem chujowo bo nie ma was tak często jak kiedyś. Tyle - odpowiedział Jjong. Może miał trochę racji... Faktycznie od czasu kiedy GD i T.O.P wrócili do naszego życia to mniej czasu spędzamy z SHINee a przecież to nasza rodzina, to oni nasz przygarnęli i w sumie zapewnili nam pracę...
30.03.2010r (retrospekcja)
Siedziałyśmy sobie we dwie na chodniku w Seoulu i paliłyśmy papierosy, szykałyśmy pracy już od kilku miesięcy ale nie udawało nam się to niestety. Nie tak to sobie wszystko wyobrażałyśmy sobie nasze życie po przyjeździe z prowincji do wielkiej stolicy i wielkiego świata. Już powoli kończyły nam się pomysły na znalezienie pracy, fakt, miałyśmy jeszcze jakieś pieniądze ale większość ich poszła na kupno domu, bo przecież trzeba było gdzieś mieszkać.
-Nie ma co tak siedzieć - mruknęła Yoku
-Trzeba ruszyć dupę i znaleźć jakąś pracę, przecież my naprawdę nie oczekujemy zbyt wiele - dodała po chwili gasząc papierosa w popielniczce która była w koszu, wstałam z chodnika i zrobiłam to co ona. My już naprawdę chciałyśmy złapać się każdej pracy, ale do tej pory nie było nam to dane, jak zawsze mówili że "oddzwonią" ale nikt nigdy nie oddzwonił.
-Yoku, mam dość - szepnęłam
-Rusz tyłek i nie marudź, trzeba być twardym jasne? - Yoku popatrzyła na mnie i uśmiechnęła się.
-Szukamy pracy od paru miesięcy i nic - powiedziałam i wstałam z chodnika, po czym zgasiłam papierosa.
-Nie ma gadania, idziemy - powiedziała Yoku łapiąc mnie za rękę. Nie mogłam jej się sprzeciwić, zawsze mi pomagała i bez niej nie dałabym sobie rady w pewnych życiowych sytuacjach. Ruszyłyśmy przez miasto ale bez jakiegoś konkretnego pomysłu na znalezienie pracy i czegokolwiek. Po prostu chciałyśmy tą pracę mieć, nic więcej. Gdy chodziłyśmy przez miasto wchodziłyśmy do wszystkich sklepów i kawiarni gdzie na witrynach było napisane "zatrudnię" gdy miałyśmy wchodzić do kolejnej kawiarni drzwi nagle się otworzyły z kawiarni wyszło pięciu chłopaków a ja przez jednego z nich zostałam oblana jak nagle na nas wpadli ponieważ nas nie zauważyli.
-Przepraszam - odezwał się chłopak który mnie oblał.
-No nie, ja to nie mam szczęścia - popatrzyłam na swoją białą koszulę, która została oblana czarną kawą.
-Przepraszam, nie zauważyliśmy was - powiedział jeden z brunetów.
-Widzisz Yoku, na dzisiaj trzeba będzie skończyć szukanie pracy, ponieważ, ktoś nie patrzy jak chodzi - powiedziałam do przyjaciółki.
-Poszukujecie pracy? - zapytał najniższy z nich
-No tak, od kilku miesięcy, ale do tej pory nic nie możemy znaleźć - westchnęłam cicho, miałam dość tego dnia.
-a tak w ogóle to wybaczcie, ale nie przedstawiliśmy się - powiedział jeden z chłopaków i zaczął przedstawiać swoich kolegów a na koniec przedstawił siebie.
-w sumie w ramach przeprosin możemy zapewnić wam pracę - powiedział Onew, który zalał mnie kawą. Zaczynało robić się coraz bardziej ciekawie.
-A niby jaką? - zapytała Yoku
-Poszukujemy managera i stylisty - powiedział Minho
-A niby kim takim wy jesteście że niby potrzebujecie stylisty i managera? - zapytałam
-Nie możemy o tym rozmawiać na środku ulicy - powiedział Jonghyun. Ruszyliśmy za nimi do jakiegoś odludnego parku a tam panowie zdjęli okulary przeciwsłoneczne i czapki. Wtedy już wiedziałyśmy że to SHINee.
Powrót do aktualnych czasów.
Uśmiechnęłam się sama do siebie na to wspomnienie, pomogli nam i traktowali nas jak rodzinę, a my teraz cały nasz czas spędzamy z GD i T.O.P co nie było fair w stosunku do chłopaków którzy tak naprawdę dali nam pracę i dzięki nim miałyśmy pracę. Czułam wyrzuty sumienia ponieważ oni byli dla nas teraz jak rodzina a GD i T.O.P to wiadomo, więc nie będę się zbyt wiele na ten temat rozpisywać. Popatrzyłam na Jonghyuna, który patrzył na mnie tak jakbym zabiła mu rodzinę... naleśnikiem.
-Jonghyun Oppa, a co z Tobą? - zapytalam patrząc na niego ciągle. Przyznaję, od jakiegoś czasu podobał mi się, ale nie miałam odwagi żeby mu o tym powiedzieć, poza tym nie widziałam zainteresowania moją osobą z jego strony więc ukrywałam to i do tej pory to ukrywam. Jedyną osobą która wie o tym jest Yoku ale to oczywiste bo jest moją przyjaciółką.
-Ze mną? Nic, po prostu jestem zmęczony i dlatego tak wyglądam. Przydałby się nam urlop. - powiedział. Wiedziałam że kłamie znałam go tyle czasu że wiedziałam kiedy ten mały podły dinozaur kłamie, i to właśnie był ten moment.
-Rozumiem, masz prawo być zmęczony - odpowiedziałam z uśmiechem. Wiedziałam że nie wyciągnę od niego prawdy więc wolałam już nie poruszać tego tematu. Musiałam się zastanowić z kim z SHINee Jonghyun ma najlepsze kontakty, gdy szłam przed siebie do głowy wpadła mi jedna osoba, Diva zespołu, Kim Kibum zwany Key. Obaj mówili sobie o wszystkim i nie mieli przed sobą żadnych tajemnic. Musiałam teraz tylko znaleźć Key i obiecać mu zakupy na mój koszt za to żeby się czegoś dowiedzieć. Key jak zawsze był w garderobie i siedział przed lustrem. Usiadłam obok niego i popatrzyłam na niego.
-czego chcesz? - zapytał dość miłym głosem więc było w miarę spoko.
-pogadać - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-O Jonghyunie prawda? - popatrzył na mnie z uśmiechem i teraz byłam przekonana że on coś wie, albo od Yoku albo sam zauważył co było dość trudne ponieważ nieźle się kryje, ale on ma dar to zauważenia czegoś czego nikt inny nie widzi.
-tak jakby - mruknęłam patrząc na niego.
-a co chcesz wiedzieć? - zapytał Key.
-dlaczego Jjong się tak zachowuje?
-nie powiedział Ci? - zapytał Key
-Nie, jakby mi powiedział to by mnie tu nie było, pomyśk trochę Key. - powiedziałam opierając się wygodnie o oparcie krzesła.
-No tak, co racja to racja - powiedział niby to do mnie, niby do siebie.
-Więc zdradzisz mi o co naprawdę mu chodzi czy mam sama zastanawiać się nad sensem życia? - zapytałam wprost. Czasami miałam dość jego gier słownych i przepychanek.
-Mogę Ci powiedzieć o co chodzi pod jednym warunkiem, nic z tym nie zrobisz i nie pójdziesz do niego, udasz że wciąż o niczym nie wiesz - powiedział Key.
-Zgadzam się, nie mam innego wyboru - odpowiedziałam zgodnie z prawdą, gdybym się nie zgodziła to niczego bym się nie dowiedziała.
-Chodzi o to, że nasz kochany Dinozaur jest w Tobie zakochany bardziej niż w swoim odbiciu w lustrze, wydaje mu się że jest męski, ale do tej pory nie potrafił się przyznać więc uznam że jest tchórzem i przy następnej nadarzającej się okazji nie zapomnę mu o tym wspomnieć - zaśmiał się Key, ale ja już go nie słuchałam, po jego słowach "jest w Tobie zakochany" zupełnie przestałam go słuchać, nie do końca wiedziałam czy dobrze usłyszałam i chyba powinnam się uszczypnąć albo najlepiej rozbiegnąć i w coś uderzyć.
-Ciężko Ci w to uwierzyć co? - zapytał Onew który akurat wchodził do garderoby żeby się przebrać.
-No bo... - zaczęłam ale Key mi przewrał
-Ty też jesteś w nim zakochana, ale to nie kobieta powinna zrobić pierwszy krok ale mężczyzna, więc tak jakby to ty o niczym nie wiesz - powiedział Key i przytulił mnie. To teraz mi dowalili po prostu, jestem w tym dinozaurze zakochana od długiego czasu, ale no ewentualnie mogę się pocałować w nos, ale to tak tylko ewentualnie.
-No super, i nie mogę nic z tym zrobić bo teoretycznie o niczym nie wiem - szepnęłam do siebie.
Teraz mi humor się zepsuł, ale nie mogłam tego pokazywać, bo musiałam jakoś dopingować mój zespół.
Gdy wyszłam z z garderoby nagle usłyszałam dźwięk mojego dzwonka, ktoś usilnie próbował się do mnie dodzwonić i to już nie pierwszy raz tego dnia. Odebrałam telefon
-Jirayia, gdzie ty się podziewasz? - zapytała Yoku
-Właśnie wyszłam z garderoby i jestem roztrzęsiona i wściekła, i szczęśliwa i zła a co? - zapytałam mojej najlepszej przyjaciółki.
-Ej Jira, co się stało? Za trzy minuty przy wyjściu, to sobie zapalimy i pogadamy - powiedziała i rozłączyła się. Przeważnie robiłam jak chciała więc i tym razem nie było inaczej. Ruszyłam do wyjścia sprawdzając czy mam najpotrzebniejsze rzeczy, czyli papierosy i zapalniczkę, na szczęście miałam wszystko. Gdy tylko wyszłam z budynku zobaczyłam moją przyjaciółkę.
-A teraz mów co się stało - powiedziała wprost odpalając papierosa.
- Przed chwilą dowiedziałam się od Jonghyuna, że Minho jest o Ciebie zazdrosny a od Key dowiedziałam się, że Jonghyun mnie kocha, tylko nie ma na tyle odwagi by się do tego przyznać - odpowiedziałam odpalając swojego papierosa.
-Co do Minho to wiesz, że nie jestem nim zainteresowana, a w mojej głowie od paru ładnych lat siedzi GD tylko jakoś ja nie mam odwagi z nim tak otwarcie porozmawiać, poza tym to mężczyzna powinien zrobić pierwszy krok, a nie kobieta więc wiesz, a co do Jonghyuna to już jest twoja sprawa moja kochana, ja się w wasze relacje nie będę wcinać, tak jak już powiedziałam, to twój wybór - powiedziała wzruszając ramionami, i za to właśnie ją kocham, jest szczera i nigdy nie owija w bawełnę. Popatrzyłam na nią i uśmiechnęłam się lekko.
-Ale mogłybyśmy z SHINee spędzać więcej czasu co? Tak jakoś to wszystko wypośrodkować, żeby i dla nich znaleźć czas i dla GD i T.O.P - powiedziałam
-No jasne, SHINee nam pomogli, niby nie jesteśmy zobowiązane, ale są naszą drugą rodziną, a rodziny się nie zaniedbuje - powiedziała Yoku z uśmiechem.
Plan był dobry, na dzisiaj byłyśmy umówione ze Smokiem i Tempo ale mogłyśmy to odwołać by oblać z SHINee wygraną lub opłakiwać porażkę. Wyciągnęłam z kieszeni telefon i wykręciłam numer do Tempo.
-Hej Oppa - powiedziałam gdy odebrał telefon.
-No co tam piękna? - zapytał
-Musimy niestety odwołać dzisiejsze spotkanie, przepraszam, że dopiero teraz dzwonię ale chcemy spędzić trochę czasu z SHINee, chyba nie macie nam tego za złe? - powiedziałam to wszystko na jednym wdechu, zastanawiałam się, skąd ja mam takie pojemne płuca skoro od kilu lat palę papierosy.
-Jasne, że nie, ale obiecaj, że widzimy się jutro - powiedział Tempo
-Nic nie mogę obiecać, bo nie wiem czy nie będę miała kaca, ale jak coś to będę dzwonić - powiedziałam otwarcie
-Spoko, to jesteśmy w kontakcie, ucałuj Yoku i bawcie się dobrze.- odpowiedział Tempo i rozłączył się. Cieszyłam się, że nagła zmiana planów im nie przeszkadza, poinformowałam o wszystkim Yoku i razem, ramię w ramię weszłyśmy do środka. Musiałyśmy dopingować naszych przyjaciół zza kulis i tak właśnie uczyniłyśmy, gdy usłyszałyśmy ich piosenkę poszłyśmy za kulisy ale stanęłyśmy tak, żeby mieć jak najlepszy widok na nich. Dla mnie nie liczyło się to czy wygrają czy nie, cieszyłam się że mogę po prostu z nimi być i towarzyszyć im ponieważ wiedziałam, że to dla nich ważne, że właśnie tak spełniają oni swoje marzenia. Gdy zeszli ze sceny byli zdziwieni tym, że jeszcze tu jesteśmy, no tak, o tej porze powinnyśmy być w drodze na spotkanie z GD i T.O.P
-Co wy tu jeszcze robicie? - zapytał Jjong
-Kibicujemy wam jak prawdziwe fanki - odpowiedziałam z uśmiechem
-Zamknij się zakochany kundlu, powinieneś się cieszyć, że tu są a nie wybrzydzasz - powiedział Key, był dla Jonghyuna niemiły ale w sumie mu się nie dziwię.
-Nie mów tak do mnie - warknął Jjong i zarumienił się delikatnie.
-Jakbyś od początku był szczery w stosunku do innych i do siebie to nie musiałbym Ci tak docinać - odpowiedział Key i wystawił język, uwielbiałam zachowania Key, ale tylko czasami.
-Jestem szczery, więc odwal się - powiedział Jonghyun i ominął cały zespół oraz nas. Gdy przechodził koło mnie złapałam go za rękę i popatrzyłam w jego niebieskie oczy, niebieskie, bo chwilowo miał soczewki, które zmieniały kolor oczu.
-Nie musisz się wysilać, i tak wiem już o wszystkim, tylko żałuję, że dowiedziałam się tego tak późno i do tego od osoby trzeciej a nie od Ciebie. Gdybym wiedziała o tym wcześniej, może by coś z tego było, ale teraz jest za późno - powiedziałam i puściłam jego rękę, wiedziałam, że w pewnym stopniu go ranię, ale taka była prawda, że gdybym wcześniej o tym wiedziała, może bym coś z tym zrobiła, ale teraz, gdy do mojego świata wrócił T.O.P chciałam się skupić tylko i wyłącznie na nim.
-No tak, leć do niego, po co jeszcze tu stoisz?! Nie potrzebuję twojej litości ani łaski! - Jonghyun prawie na mnie krzyczał, nie wiedziałam, że tak się to skończy.
-Nie lituję się nad Tobą, ani nie robię Ci łaski, jestem tutaj bo chcę a nie dlatego, że ktoś mnie zmusza Jjong i nie podnoś na mnie głosu bo ja tego nie robię - powiedziałam spokojnie
-Przepraszam, masz rację, to moja wina - szepnął po chwili uśmiechnęłam się lekko i przytuliłam go.
-Jestem przy tobie na co dzień, miałeś tyle okazji żeby mi powiedzieć prze tym zanim pojawił się TOP - szepnęłam czując jak mnie przytula.
-Masz rację, mogłem to powiedzieć wcześniej - stwierdził Jjong z lekkim uśmiechem
-A teraz muszę obejść się smakiem - westchnął cicho
-Ale zawsze będziemy się przyjaźnić - powiedziałam z uśmiechem na co Jonghyun kiwnął głową i pocałował mnie w policzek. Wszyscy już w o wiele lepszych humorach poszliśmy do przebieralni i zaczęliśmy żartować i wygłupiać się, zawsze tak odreagowaliśmy stres po koncercie, ale czekało nas jeszcze ogłoszenie wyników. Każde z nas się denerwowało, zawsze tak było, niezależnie od sytuacji. Po godzinie SHINee znów wyszli na scenę tylko że teraz weszli w towarzystwie innych zespołów. Zanim prowadzący ogłosili wyniki to oczywiście trochę trwało, ale okazało się, że znów wygrali SHINee. Byłam mega szczęśliwa, oni również się cieszyli więc było bardzo dobrze. Podziękowali fanom, zaśpiewali jedną piosenkę a potem zeszli ze sceny, przebrali się i pojechaliśmy świętować to zwycięstwo.
czwartek, 25 grudnia 2014
czwartek, 11 września 2014
Fantastic Baby
Bo Yoku za dużo ode mnie wymaga jak na jeden dzień -,-
EXO-m -XoXo
G-Dragon - Who You.
B.A.P - one shot.
Beast - Fiction
Nu'est - Face
Junsu - Intoxication
U-Kiss - Standing Still
_______________
Gdy już się ogarnęłyśmy po pracy wróciłyśmy do salonu gdzie siedzieli nasi przyjaciele jeśli tak to można nazwać, ale dobra, Yoku chciała wyjaśnień, wiec nie będę polemizować. Nie mogę powiedzieć też, że ja za nimi nie tęskniłem bo tęskniłem, ale uważam, że jakaś kara im sie należy, no ale nie będę sie kłócić bo to stanowczo bez sensu. Usiadłyśmy na kanapie w salonie i popatrzyłyśmy na naszych przyjaciół.
-Słucham więc, co macie na swoje usprawiedliwienie? - zapytała Yoku.
-A to, że jesteśmy debilami nie wystarczy? - zapytał T.O.P. Czy oni naprawdę myślą, że mając jeden argument "to że jesteśmy idiotami" nam wystarczy po tylu latach?
-A tak serio, to chodziło o to, że byliśmy święcie przekonani, że opuściłyście Koreę dla własnego bezpieczeństwa, ale jak widać nie zrobiłyście tego - wyjaśnił Smok. Miał ochotę zabić T.O.P wzrokiem, ale tego nie zrobił bo wzrok nie mógł zabijać, niestety.
-Nie mogliście zadzwonić? - zapytałam patrząc na nich.
-To wy nie wiecie? Przez jakiś czas mieliśmy nadzór policji bo byli przekonani, że to my dwaj napadliśmy na bank, fakt, to my, ale YG zrobiło wszystko, żeby nas z tego wyplątać. Nie mogliśmy sie z wami kontaktować dla waszego bezpieczeństwa. Nie chcieliśmy, żeby was podejrzewali, nas mogli wsadzić do więzienia, nie zależało nam, ale za wszelką cenę chcieliśmy was chronić żeby was nie podejrzewali - powiedział T.O.P
Byłam zdziwiona tym wszystkim, nikt w wiadomościach nie mówił że członkowie Big Bang są podejrzewani o jakieś przestępstwo, ale nasza czwórka doskonale wiedziała, że to my odpowiadamy za ten napad na bank.
-Kilka dni przed tą całą galą zdjęli nam nadzór policyjny, wtedy poczuliśmy sie wolni jakbyśmy tyle co wyszli z więzienia a tak naprawdę nigdy nie siedzieliśmy w więzieniu.
Nawet nie wiedziałyśmy że tak było, że to dlatego nie mogli się z nami skontaktować, myślałyśmy, że oni nie chcą mieć z nami kontaktu, a tak naprawdę zrobili to po to, byśmy były bezpieczne. Popatrzyłem na T.O.P.
I jak ja miałam się teraz na niego gniewać, na niego i GD? Nie dało się.
-Milion razy chciałem do Ciebie zadzwonić i upewnić się, że nic Ci nie jest, ale nie mogłem, każda nasza rozmowa była podsłuchiwana przez policję, mieli nad nami pełną kontrole - powiedział Smok a swoje słowa kierował oczywiście do Yoku. Podeszłam do T.O.P i przytuliłam go, brakowało mi jego ciepła i dźwięku jego głosu. Miałam cichą nadzieje, że teraz wszystko już będzie dobrze i że wszystko wróci do normy. GD i Yoku patrzyli się sobie w oczy. Żadne z nich nie wykonało ruchu, ta sytuacja trwała dobre pięć minut, tak jakby chcieli coś wyczytać ze swoich oczu. W końcu GD podniósł sie z fotela i podszedł do Yoku. Chłopak przyciągnął ją do siebie i mocno przytuliłam. Z oczu mojej przyjaciółki popłynęły łzy, z moich oczu zresztą też, co tu dużo ukrywać, to było wzruszające.
-przepraszam - powiedzieli Smok i Tempo w tym samym momencie. Ja i Yoku zaśmiałyśmy sie, po prostu brzmieli jak jakich chórek.
-Nie gniewam się już - powiedziałam przytulając przyjaciela.
-Ja też nie - dodała Yoku od siebie.
-dobra, a teraz w ramach przeprosin zabierajcie torebki i wychodzimy -powiedział TOP. Byłam zdziwiona że przygotowali coś jeszcze, ale nie protestowałam, Yoku też nie.
-Tylko będziemy musieli jechać na dwa samochody bo w moim lamborghini zmieszczą sie tylko dwie osoby. - powiedział Smok.
-To Yoku pojedzie z tobą a ja z TOP - powiedziałam patrząc na to jak zareaguje moja przyjaciółka.
-jak dla mnie spoko - powiedziała Yoku z uśmiechem. Skoro jej to nie przeszkadzało to spoko, pewnie Yoku chciała spędzić trochę czasu z GD sam na sam tak smamo jak ja z TOP. Gdy wyszliśmy z domu ja i TOP udaliśmy się do mojego Audi a Smok i Yoku wsiedli do jego lamborghini, poniekąd zazdrościłem Smokowi tego samochodu, ale nie narzekałem na swoje Audi, było duże i piękne, a takie samochody lubiłam najbardziej.
Wsiedliśmy do damochodów i pojechaliśmy.
(W tym momencie chciałam skończyć pisanie ale wiem,że Yoku by mnie za to zabiła szarym mydłem w płynie a ja chcę jeszcze pożyć.)
Oczywiście musiałam jechać za samochodem Smoka bo nie wiedziałam co ci dwaj debile wymyślili. Wszyscy przechodnie idący po chodnikach oglądali się za naszymi samochodami, cieszyłam się, że mój samochód przyciąga tyle samo uwagi co lamborghini GD. Jechaliśmy dość długo, ponad dwie godziny ale nie przeszkadzało mi to, lubiłam jeździć w dłuższe trasy niż jazda po mieście. Po dwóch godzinach znaleźliśmy sie w lesie, dosłownie. Zaparkowaliśmy samochody tam gdzie było miejsce i wysiedliśmy z samochodów. Udaliśmy sie na długi spacer po lesie i odkryliśmy naprawdę przepiękną polanę, na której rosły cudowne kwiaty. usiedliśmy na polanie, a w sumie położyliśmy sie na trawie i patrzyliśmy w niebo. Rozmawialiśmy o wszystkim, o tym co działo sie przez te kilka lat gdy nie mieliśmy ze sobą kontaktu, ile sie zmieniło w naszych żywiące przez ten czas. Leżeliśmy tak dopóki nie zaczęło sie ściemniać. Postanowiliśmy, ze lepiej wracać teraz niż gdy już sie tak totalnie ściemni bo moglibyśmy sie zgubić a jakoś nie uśmiechało nam się zostać w lesie na noc. Gdy już znaleźliśmy sie przy samochodach pożegnaliśmy sie, ponieważ chłopaki jutro mieli trening, a my prace, więc każde z nas musiało sie porządnie wyspać. Wsiadłyśmy z Yoku do samochodu i ruszyłyśmy do domu. Byłam już zmęczona, ale tym razem rownież było to pozytywne zmęczenie. Gdy wróciłyśmy do domu, poszłam do swojego pokoju, przebrałam sie, położyłam sie na łóżku i sama nie wiem kiedy zasnęłam.
EXO-m -XoXo
G-Dragon - Who You.
B.A.P - one shot.
Beast - Fiction
Nu'est - Face
Junsu - Intoxication
U-Kiss - Standing Still
_______________
Gdy już się ogarnęłyśmy po pracy wróciłyśmy do salonu gdzie siedzieli nasi przyjaciele jeśli tak to można nazwać, ale dobra, Yoku chciała wyjaśnień, wiec nie będę polemizować. Nie mogę powiedzieć też, że ja za nimi nie tęskniłem bo tęskniłem, ale uważam, że jakaś kara im sie należy, no ale nie będę sie kłócić bo to stanowczo bez sensu. Usiadłyśmy na kanapie w salonie i popatrzyłyśmy na naszych przyjaciół.
-Słucham więc, co macie na swoje usprawiedliwienie? - zapytała Yoku.
-A to, że jesteśmy debilami nie wystarczy? - zapytał T.O.P. Czy oni naprawdę myślą, że mając jeden argument "to że jesteśmy idiotami" nam wystarczy po tylu latach?
-A tak serio, to chodziło o to, że byliśmy święcie przekonani, że opuściłyście Koreę dla własnego bezpieczeństwa, ale jak widać nie zrobiłyście tego - wyjaśnił Smok. Miał ochotę zabić T.O.P wzrokiem, ale tego nie zrobił bo wzrok nie mógł zabijać, niestety.
-Nie mogliście zadzwonić? - zapytałam patrząc na nich.
-To wy nie wiecie? Przez jakiś czas mieliśmy nadzór policji bo byli przekonani, że to my dwaj napadliśmy na bank, fakt, to my, ale YG zrobiło wszystko, żeby nas z tego wyplątać. Nie mogliśmy sie z wami kontaktować dla waszego bezpieczeństwa. Nie chcieliśmy, żeby was podejrzewali, nas mogli wsadzić do więzienia, nie zależało nam, ale za wszelką cenę chcieliśmy was chronić żeby was nie podejrzewali - powiedział T.O.P
Byłam zdziwiona tym wszystkim, nikt w wiadomościach nie mówił że członkowie Big Bang są podejrzewani o jakieś przestępstwo, ale nasza czwórka doskonale wiedziała, że to my odpowiadamy za ten napad na bank.
-Kilka dni przed tą całą galą zdjęli nam nadzór policyjny, wtedy poczuliśmy sie wolni jakbyśmy tyle co wyszli z więzienia a tak naprawdę nigdy nie siedzieliśmy w więzieniu.
Nawet nie wiedziałyśmy że tak było, że to dlatego nie mogli się z nami skontaktować, myślałyśmy, że oni nie chcą mieć z nami kontaktu, a tak naprawdę zrobili to po to, byśmy były bezpieczne. Popatrzyłem na T.O.P.
I jak ja miałam się teraz na niego gniewać, na niego i GD? Nie dało się.
-Milion razy chciałem do Ciebie zadzwonić i upewnić się, że nic Ci nie jest, ale nie mogłem, każda nasza rozmowa była podsłuchiwana przez policję, mieli nad nami pełną kontrole - powiedział Smok a swoje słowa kierował oczywiście do Yoku. Podeszłam do T.O.P i przytuliłam go, brakowało mi jego ciepła i dźwięku jego głosu. Miałam cichą nadzieje, że teraz wszystko już będzie dobrze i że wszystko wróci do normy. GD i Yoku patrzyli się sobie w oczy. Żadne z nich nie wykonało ruchu, ta sytuacja trwała dobre pięć minut, tak jakby chcieli coś wyczytać ze swoich oczu. W końcu GD podniósł sie z fotela i podszedł do Yoku. Chłopak przyciągnął ją do siebie i mocno przytuliłam. Z oczu mojej przyjaciółki popłynęły łzy, z moich oczu zresztą też, co tu dużo ukrywać, to było wzruszające.
-przepraszam - powiedzieli Smok i Tempo w tym samym momencie. Ja i Yoku zaśmiałyśmy sie, po prostu brzmieli jak jakich chórek.
-Nie gniewam się już - powiedziałam przytulając przyjaciela.
-Ja też nie - dodała Yoku od siebie.
-dobra, a teraz w ramach przeprosin zabierajcie torebki i wychodzimy -powiedział TOP. Byłam zdziwiona że przygotowali coś jeszcze, ale nie protestowałam, Yoku też nie.
-Tylko będziemy musieli jechać na dwa samochody bo w moim lamborghini zmieszczą sie tylko dwie osoby. - powiedział Smok.
-To Yoku pojedzie z tobą a ja z TOP - powiedziałam patrząc na to jak zareaguje moja przyjaciółka.
-jak dla mnie spoko - powiedziała Yoku z uśmiechem. Skoro jej to nie przeszkadzało to spoko, pewnie Yoku chciała spędzić trochę czasu z GD sam na sam tak smamo jak ja z TOP. Gdy wyszliśmy z domu ja i TOP udaliśmy się do mojego Audi a Smok i Yoku wsiedli do jego lamborghini, poniekąd zazdrościłem Smokowi tego samochodu, ale nie narzekałem na swoje Audi, było duże i piękne, a takie samochody lubiłam najbardziej.
Wsiedliśmy do damochodów i pojechaliśmy.
(W tym momencie chciałam skończyć pisanie ale wiem,że Yoku by mnie za to zabiła szarym mydłem w płynie a ja chcę jeszcze pożyć.)
Oczywiście musiałam jechać za samochodem Smoka bo nie wiedziałam co ci dwaj debile wymyślili. Wszyscy przechodnie idący po chodnikach oglądali się za naszymi samochodami, cieszyłam się, że mój samochód przyciąga tyle samo uwagi co lamborghini GD. Jechaliśmy dość długo, ponad dwie godziny ale nie przeszkadzało mi to, lubiłam jeździć w dłuższe trasy niż jazda po mieście. Po dwóch godzinach znaleźliśmy sie w lesie, dosłownie. Zaparkowaliśmy samochody tam gdzie było miejsce i wysiedliśmy z samochodów. Udaliśmy sie na długi spacer po lesie i odkryliśmy naprawdę przepiękną polanę, na której rosły cudowne kwiaty. usiedliśmy na polanie, a w sumie położyliśmy sie na trawie i patrzyliśmy w niebo. Rozmawialiśmy o wszystkim, o tym co działo sie przez te kilka lat gdy nie mieliśmy ze sobą kontaktu, ile sie zmieniło w naszych żywiące przez ten czas. Leżeliśmy tak dopóki nie zaczęło sie ściemniać. Postanowiliśmy, ze lepiej wracać teraz niż gdy już sie tak totalnie ściemni bo moglibyśmy sie zgubić a jakoś nie uśmiechało nam się zostać w lesie na noc. Gdy już znaleźliśmy sie przy samochodach pożegnaliśmy sie, ponieważ chłopaki jutro mieli trening, a my prace, więc każde z nas musiało sie porządnie wyspać. Wsiadłyśmy z Yoku do samochodu i ruszyłyśmy do domu. Byłam już zmęczona, ale tym razem rownież było to pozytywne zmęczenie. Gdy wróciłyśmy do domu, poszłam do swojego pokoju, przebrałam sie, położyłam sie na łóżku i sama nie wiem kiedy zasnęłam.
Bad Boy.
Jak zawsze to dzięki temu że Yoku mnie molestuje psychicznie powstał ten dziwny rozdział.
Pisane przy:
B.A.P - 1004 (Angel)
GD&T.O.P - Oh yeah (ft. Park Bom)
Henry - Fantastic <3
Taemin - Ace (Full mini album)
Super Junior-M - Perfection
Donghae&Eunhyuk - Oppa Oppa!
Daesung - look at me GwiSoon
________________________________
Od kiedy spotkałyśmy chłopaków na gali minęło dwa tygodnie, dla nas były to niesamowicie długie i pracowite dwa tygodnie, comeback SHINee, wywiady, sesje zdjęciowe, spotkania z fanami i koncerty oczywiście, a my jako manager i stylista musiałyśmy być z nimi na każdym wydarzeniu bo przecież nie dało się inaczej. A zapomniałam że po drodze mieli jeszcze występ w weekly idol także trochę tego było, ale mimo wszystko kochamy to co robimy. Znow za dużo sie rozpisuje na temat SHINee, a nie powinnam, bo przecież to co chce wam zakomunikować nie dotyczy ich, no może w niewielkim stopniu. Dobra! Stop! Koniec bezsensownego rozpisywania sie o SHINee bo to nic nie wnosi do całej tej sytuacji. Tak jak już wspomniałam na wstępie, od gali rozdania nagród minęło dwa tygodnie, obie myślałyśmy że coś się zmieni ale pomyliłyśmy się. Wciąż GD i TOP nie chcieli mieć z nami kontaktu. Głupia nadzieja, że może jednak coś sie zmieni. Wracałyśmy właśnie z jednego z koncertów naszych podopiecznych. Byłyśmy zmęczone jak nie wiem co, ale było w tym trochę pozytywnego zmęczenia. Gdy znalazłyśmy sie pod domem w którym mieszkamy zdziwiła nas obecność drugiego samochodu i to nie byle jakiego samochodu. To było jedyne w swoim rodzaju białe lamborghini, każdy wiedział do kogo ono należy bo przecież w Korei tylko jedna osoba woziła sie takim samochodem mianowicie Kwon Ji Yong. Byłam wściekła bo po pierwsze skąd oni znali nasz adres a po drugie, czego oni od nas do cholery chcieli, nie dość że tyle lat sie nie odzywali, to jeszcze teraz gdy nas poznali nic z tym nie zrobili, a może sie mylę? Powinnam przestać być dla nich taka krytyczna ale sami sobie zasłużyli przecież. Wysiadła z samochodu i podeszłam do tego pięknego i niesamowitego lamborghini, ten samochód od zawsze mi sie podobał. Zapukała w szybę i czekałam na jakąkolwiek reakcje od strony kierowcy bądź też pasażera, bo mogę sie założyć, że TOP też tam był. Stałam tak chyba pół minuty, zero reakcji, więc gdzie oni sie podziali? Olałam trochę sprawę bo po co mam sie przejmować, może to wcale nie jest samochód Smoka, może mi sie pomyliło. Wróciłam do samochodu.
-To oni? - zapytała Yoku niezbyt zadowolona z obecności tego samochodu pod naszym domem.
-nie wiem, samochód jest pusty, nikogo w środku nie ma, a wyglada na to, ze to samochód GD, chociaż ja tez mogłam sie pomylić - odpowiedziałam.
-obie dobrze wiemy, że tylko G-Dragonów jeździ takim samochodem. W całej Korei jest tylko jeden taki samochód - powiedziała Yoku. I to mnie właśnie zmartwiło. Zabrałyśmy swoje rzeczy z samochodu i ruszyłyśmy w stronę domu. Zdziwiłam się gdy okazało się, że drzwi są otwarte, dam sobie rękę uciąć, że je zamykałam.
-Chyba miałyśmy włamanie - powiedziała Yoku. Niepewnie otworzyłem drzwi od domu. Rozejrzałam się, ale nic nie wskazywało na to, żebyśmy faktycznie miał włamanie. Zauważyłam tylko coś dziwnego na podłodze. Płatki jakichś kwiatów.
-To jest chyba kurwa jakiś żart - powiedziała Yoku patrząc pod nogi.
-Oby, bo jakoś nie bardzo mi sie to podoba - mruknęłam wieszając torebkę na wieszaku w korytarzu. Razem z Yoku postanowiłyśmy iść ścieżką kwiatów. Doszłyśmy tą drogą do naszego salonu, gdzie na dwóch fotelach siedzieli nie kto inny tylko GD i TOP.
-czy wy jesteście nienormalni?! - Yoku prawie krzyknęła, nie dziwie jej sie wcale, ta dwójka nigdy nie należała do normalnych.
Punkt Widzenia GD
Mieliśmy dzisiaj dzień wolny po dwóch tygodniach ciągłego pracowania nad albumem i innymi rzeczami, nie ważne, nie będę opowiadał całego życia zawodowego bo to bez sensu. Przez całe dwa tygodnie nie mieliśmy kontaktu z Yoku i Jirayią, bo mieliśmy natłok pracy, ale w ten dzień wolny postanowiliśmy coś zrobić. Rano razem z Tempo usiedliśmy w moim pokoju żeby wymyślić niecnych plan. Po dwóch godzinach siedzenia i myślenia w końcu plan został opracowany w 100%, teraz nadszedł czas na realizacje. Podzwoniliśmy w kilka miejsc, dowiedzieliśmy sie czy dziewczyny pracują i w jakich godzinach oraz gdzie mieszkają, a gdy mieliśmy już te wszystkie informacje wsiedliśmy do mojego lamborghini. Żeby zrealizować plan potrzebowaliśmy kwiatów i uroku osobistego, ale to drugie już mieliśmy, więc zostały nam tylko kwiaty. Pojechaliśmy do kwiaciarni i kupiliśmy wielki bukiet najróżniejszych kwiatów, nie chcieliśmy się ograniczać tylko do róż, to nie w naszym stylu. Gdy wyszliśmy z kwiaciarni, położyliśmy kwiaty delikatnie w bagażniku i ruszyliśmy dalej. Po godzinie jazdy byliśmy już pod ich domem. Doskonale wiedzieliśmy, że są jeszcze w pracy dlatego też musieliśmy użyć naszych starych umiejętności, żeby dostać sie do ich domu, co w sumie trudne nie było. Gdy byliśmy już w środku zrobiliśmy ścieżkę z kwiatów i czekaliśmy na fotelach w salonie. Gdy usłyszeliśmy, że drzwi sie otwierają mieliśmy ochotę wybuchnąć śmiechem, ale nie zrobiliśmy tego. Gdy w końcu zobaczyliśmy dziewczyny stojące w drzwiach uśmiechnęliśmy się.
-Czy wy jesteście nienormalni?! - zapytała Yoku prawie na nas krzycząc. No i cały nastrój diabli wzięli.
-chcieliśmy tylko zrobić wam niespodziankę - powiedział TOP
-No i super, a teraz wypad do cholery - mruknęła Jirayią. Zdziwiła mnie ta sytuacja, nie tak miało być, nie taki był plan. Wstałem z fotela i udałem się w stronę drzwi razem z Tempo. Nagle poczułem, że ktoś łapie mnie za rękę. To była Yoku. Popatrzyłem jej w oczy i uśmiechnąłem sie.
-nie, nie zgadzam sie z Jirayią, nie wyjdziecie stąd dopóki sobie wszystkiego nie wyjaśnimy - powiedziała Yoku i popatrzyła na mnie.
-to co mamy w końcu zrobić? Wyjść czy zostać? - zapytałem patrząc na nią.
-macie zostać, usiąść na tych fotelach i na nas poczekać, ogarniemy się i zaraz do was przyjdziemy - odpowiedziała puszczając moją rękę. Ja i TOP usiedliśmy na fotelach a dziewczyny wyszły z salonu.
Punkt widzenia Jirayi.
Wyszłyśmy z salonu i udałyśmy się do kuchni. Popatrzyłam na moją przyjaciółkę nie bardzo rozumiejąc jej zachowanie.
-Nie wiem jak ty Jirayią ale ja mam dość ciągłego obrażania się na nich. To nasi przyjaciele, nie chciałabyś żeby było tak jak dawniej? Żebyśmy znow byli we czwórkę? Tęsknię za nimi bo są debilami, ale to nasi przyjaciele, popełnili błąd, ale kto ich nie popełnia - powiedziała Yoku z lekkim uśmiechem. Miała racje, mi tez ich cholernie brakowało.
-masz racje, nie chce sie na nich dłużej gniewać, chce sie z nimi znow przyjaźnić. W sumie jakby na to popatrzeć to teraz zachowujemy sie jak dzieci - stwierdziłam wzruszając ramionami.
-No to teraz idziemy sie ogarnąć i wracamy do chłopaków - stwierdziła Yoku
Jak powiedziała ta się stało. Byłam bardzo ciekawa co panowie mają nam do powiedzenia i co mają na swoją obronę.
wtorek, 12 sierpnia 2014
Hello
Łaaaaaaah, gdyby nie Yoku, nie byłoby rozdziału. Jak zawsze to dzięki niej.
____________________
____________________
Kilka godzin później ta ogromna gala się skończyła. Później
wszystkie występujące zespoły udał się na imprezę, a my wraz z nimi. Wszyscy
podopieczni SM chcieli uczcić ich wygrane na tej gali i szczerze mówiąc ja też
musiałam się napić. Nie byłam zdenerwowana tą sytuacją, ale też nie
spodziewałam się, że T.O.P i G-D nas poznają. Oczywiście chciałam, żeby nas
poznali, żeby było jak kiedyś, ale teraz będą musieli się postarać. Gdy w końcu
dojechaliśmy na imprezę, okazało się, że jest ona w ogromnym klubie, ale nie ma
się co dziwić, poza całą rodziną SM były jeszcze zespoły z YG, JYP i innych
wytwórni, także klub musiał być wielki, żeby pomieścić te wszystkie zespoły. Wysiedliśmy
z samochodu i weszliśmy do budynku. W środku chodziły kelnerki z jakimiś
drinkami, szampanem i winem, były bardzo uśmiechnięte, nic dziwnego, przecież
nie każdy ma szanse być w jednym budynku z tak liczną ilością zespołów
k-popowych. Wraz z SHINee znaleźliśmy jakiś wolny stolik i zamówiliśmy drinki. Taemin
od razu uderzył na parkiet mówiąc, żebyśmy wzięli mu jakiś sok. W klubie było
nawet karaoke. Zabawnie to wyglądało gdy zespoły wybierały swoje piosenki i
perfekcyjnie je śpiewały. Ja i Yoku podeszłyśmy do karaoke i wybrałyśmy
piosenkę Big Bang – Monster. Ja zajęłam się rapem a ona wysokimi tonami. Poczułam
na sobie wzrok gdy tylko zaczęłam rapować partię T.O.P, ale olałam to. Śpiewałyśmy
dla siebie, a nie po to by ktoś nas chwalił i oklaskiwał. Gdy piosenka się
skończyła przybiłyśmy sobie piątkę i odeszłyśmy od karaoke. Tak jak myślałam,
wzrok T.O.P i G-D był skupiony tylko na nas, na nikim innym, ale musiałabym
jeszcze trochę wypić, żeby tak normalnie do nich podejść i z nimi porozmawiać. Byłam
na nich po prostu zła, a nie chciałam tego okazywać w miejscu publicznym. Kręciłyśmy
się po klubie dopóki nie zobaczyłyśmy naszych ulubieńców.
-Rap Monster Oppa! – krzyknęłam i uśmiechnęłam się.
-JungKook Oppa – powiedziała Yoku z uśmiechem.
Wiele osób myślało, że Yoku chodzi z JungKookiem , a ja z Rap
Monsterem, żadne z nas nie zaprzeczało, ale też nie potwierdzało istnienia tych
związków, niech sobie fani mają zagwostkę. Wywołani mężczyźni odwrócili się w
naszą stronę i podeszli do nas. JungKook przywitał Yoku standardowym całusem w
usta. Mnie Rap Monster przywitał tak samo. Nie przeszkadzało nam to. Znaliśmy
ich jeszcze sprzed czasów ich debiutu i zawsze świetnie się dogadywaliśmy. Przyjaźniliśmy
się, ale większość ludzi odbiera tak bliskie relacje jak związki, co z tego,
nie będziemy ich wyprowadzać z błędu. Panom z Big Bang się to nie spodobało.
Wiem to, bo z tego miejsca miałam na nich doskonały widok, co mnie to obchodzi,
jesteśmy dorosłe, możemy robić co chcemy z kim chcemy.
Z punktu widzenia G-D
-Widziałeś to? – zapytałem mojego przyjaciela. Byłem
wściekły, tak mocno zacisnąłem dłoń na szklance z drinkiem, że myślałem iż owa
szklanka pęknie, a ja znów będę miał zranioną rękę. Musiałem się jakoś
uspokoić. Nie mogłem tak po prostu podejść i przywalić temu młodemu z BTS, bo
jakby to wyglądało, a poza tym nawet nie wiem jakie stosunki ich łączą.
-Tak, niestety widziałem – odpowiedział T.O.P jakby
niewzruszony. Zerknąłem na niego zdziwiony. Wiedziałem, że w środku jest
wkurzony, ale nie daje tego po sobie poznać.
-Mam ochotę podejść i mu przywalić – dodał po chwili mój
przyjaciel.
-Mam tak samo, jak ty, tylko że tego nie zrobię, a mam na to
wielką ochotę – powiedziałem biorąc łyk mojego drinka.
Powrót do poprzedniej narracji.
Z JungKookiem i Rap Monsterem rozmawiało się jak zawsze
dobrze, wyszliśmy na dwór, na spacer. Mieliśmy dość tego ciepła które panowało
w klubie. Gdy tak sobie spacerowaliśmy, rozmawialiśmy o wszystkim.
JungKook złapał Yoku za rękę, wyglądali słodko, jak para
zakochanych dzieciaków.
Ja i Rap Monster szliśmy sobie tak po prostu obserwując jak
Yoku i JungKook się wygłupiają. Poszliśmy na plac zabaw. Tamta dwójka od razu
poszła na huśtawki, a my usiedliśmy na zwykłej ławce.
-O co chodzi T.O.P i G-D? – zapytał Rap Monster
-To znaczy? – odpowiedziałam pytaniem na pytanie, trochę
mało kulturalnie, ale cóż poradzić.
-Dziwnie się na was patrzyli przez całą galę rozdania
nagród, teraz w klubie nie spuszczają z was wzroku, zauważyłem, że kiedy do was
podeszliśmy byli wkurzeni i o mało co nie podeszli i nam nie przywalili –
odpowiedział Rap Mon
-A, o tym mówisz – powiedziałam.
-Kiedyś ja, Yoku, T.O.P i G-D przyjaźniliśmy się. Znamy się
od małego, ale w pewnym momencie nasze drogi się rozeszły, nie ważne z jakiego
powodu. Myślałyśmy, że do nas zadzwonią, że dadzą jakiś znak życia, ale oni nie
odezwali się przez kilka lat. Dzisiaj na gali, kiedy obok nich przeszłyśmy poznali
nas, a my po prostu udałyśmy że ich nie znamy. Wszystko się wydało, kiedy
odebrałyśmy telefony od nich. Tylko że, żeby odzyskać naszą przyjaźń muszą się
bardzo postarać – wyjaśniłam mojemu przyjacielowi. Teraz to Rap Monster był dla
mnie kimś takim jak kiedyś był dla mnie T.O.P.
Objęłam się ramionami, było mi zimno, a z klubu nie wzięłam
swojej, nie swojej bluzy, dokładnie mówiąc bluzy, którą kiedyś zabrałam T.O.P i
nigdy jej mu nie oddałam.
Rap Mon zareagował natychmiastowo. Zdjął z siebie bluzę i
założył mi ją.
-Dziękuję Oppa – powiedziałam i pocałowałam go w policzek. Popatrzyłam
przed siebie.
JungKook i Yoku siedzieli na huśtawkach i o czymś
rozmawiali.
-Wiesz, przynajmniej dzięki temu, będziecie wiedziały na co
ich stać, żeby odzyskać waszą przyjaźń – odpowiedział Rap Monster i przytulił
mnie do siebie.
-A teraz uśmiechnij się, wiesz, że nienawidzę, kiedy jesteś
smutna – dodał po chwili. Uśmiechnęłam się mimowolnie. Rap Monster miał rację.
-Mam jednak nadzieję, że gdy znów zaczniesz przyjaźnić się z
T.O.P nie zapomnisz o mnie i nie przestaniesz przyjaźnić się ze mną –
powiedział.
-Nie zapomnę o tobie nigdy, bo wszystko co mi podarowałeś
będzie mi Ciebie przypominać, i nigdy nie przestanę się z tobą przyjaźnić, bo
jesteś dla mnie najważniejszy na świecie – odpowiedziałam z uśmiechem.
Miły koniec dnia.
poniedziałek, 4 sierpnia 2014
Last Farewell
Przeszłyśmy koło nich tak jakby nic się nie stało, jakbyśmy ich nie znały, bo skoro oni tak udają, to dlaczego my nie możemy. Gdy przeszłyśmy koło nich powiedziałyśmy tylko dzień dobry i nic więcej, bo przecież nie podbiegniemy do nich i nie rzucimy im się na szyję, nie zasługują na to, nie po tylu latach bez kontaktu z nami, bez żadnego smsa czy telefonu.
Z perspektywy G-D
Minęły nas dwie dziewczyny, jakby nigdy nic. Może współpracowały z jakimś zespołem, a może po prostu nie przepadały za naszym zespołem? Tak, jestem tego świadom, że mamy też anty fanów.Wszystko było by prawdopodobnie dobrze, gdyby te dwie kogoś mi nie przypominały. Szczególnie gdy zaczęły się śmiać. Gdy przeszły koło nas popatrzyłem na niższą z nich. Do złudzenia kogoś mi przypominała. Te roześmiane oczy, ten piękny uśmiech i gracja której brakowało nie jednej Koreance. Ona sama uważała, że nie jest słodka, faktycznie, nie była, ale miała w sobie coś takiego, co przyciągało wzrok. Gdy były już kilkanaście metrów od nas popatrzyłem na mojego przyjaciela, który miał minę jakby zobaczył ducha, nie ukrywam, czułem się identycznie. Ile to już lat minęło od kiedy widzieliśmy Yoku i Jirayię? Może właśnie dlatego wydaje nam się, że tamte dziewczyny je przypominają, ale przecież nie mógłbym pomylić Yoku, nie mojej małej cudownej Yoku. Co z tego, że byłem od niej siedem lat starszy, zawsze traktowałem ją jak siostrę, zawsze to ją chroniłem i zawsze to o nią cholernie się bałem gdy gdziekolwiek wychodziła. Kiedyś ja i T.O.P nie mieliśmy tak kolorowo.
-Smoku, czy ja... Czy ty...? - zapytał T.O.P
Gdyby ktoś normalny go posłuchał to zapewne nie wiedziałby o czym on mówi i o co mu do cholery chodzi, ale ja nie należałem do normalnych i nie dość, że znałem go kilka lat to jeszcze rozumieliśmy się bez zbędnych słów.
-Tak hyung, też mi się tak wydaje - odpowiedziałem. Nie byliśmy pewni czy to są one, ale przecież zawsze warto spróbować.
-Yoku! Jirayia! - krzyknęliśmy w tym samym momencie, jednak nie było żadnej reakcji.
-Chyba tak bardzo za nimi tęsknimy, że mamy zwidy - powiedział T.O.P. No dupy nie urwał ten jego komentarz.
-Taki mądry jesteś, a do nich nie zadzwoniłeś - mruknąłem.
-Odezwał się ten co nocy nie przesypia tylko gada przez telefon z Yoku - odparł zgryźliwie mój przyjaciel. Ja mu chyba coś kiedyś zrobię, uduszę, o przykładowo, ale moment, chwila!
-Tempo! Jesteś taki inteligentny w swojej głupocie! - powiedziałem i poklepałem go po ramieniu. On tylko uśmiechnął się jak to na idiotę przystało, ale nic nie powiedział.
Powrót do poprzedniej narracji.
Myślałam, że tak się nie stanie, że nas nie poznają. Przecież przez tyle lat nas nie widzieli, tyle długich lat nie mieli z nami kontaktu, a jednak. Żadna z nas się nie odwróciła, ani ja ani Yoku, a byłam święcie przekonana, że moja przyjaciółka odwróci się, podbiegnie do GD i przytuli się do niego. Chyba też ma do nich żal, może mniejszy niż ja, ale jakiś zawsze. Westchnęłam cicho, teraz musiałam coś wymyślić. Wróciłyśmy do garderoby SHINee i usiadłyśmy na kanapie.
-Posłuchajcie mnie uważnie - poprosiłam, a ich wzrok skupił się w 100% na mnie. Na tym mi właśnie zależało.
-Gdyby zdarzyło się tak, że T.O.P i G-D pytali się o Yoku i Jirayie to wy o nikim takim nie słyszeliście jasne? - powiedziałam patrząc na członków zespołu
-Już podpadłyście? - zapytał Jinki.
-Lider, ty się weź i skup na jedzeniu kurczaków a nie zadajesz zbędne pytania - powiedział maknae.
-Poprosiły nas o coś, to nie wnikajmy tylko spełnijmy prośbę. - powiedział Key.
SHINee niedługo mieli występ. Siedzieli jak gdyby nigdy nic, ale my wiedziałyśmy, że się denerwują, a my denerwowałyśmy się wraz z nimi. Po kilku minutach zostali zawołani na scenę, a my poszłyśmy za kulisy żeby stamtąd im kibicować, bo to przecież nasi przyjaciele.
Z punktu widzenia G-D
Po udanym występie zeszliśmy ze sceny. Znów je widziałem, tym razem o wiele wyraźniej niż chwilę temu. Mógłbym przysiąc, że to Yoku i Jirayia. Zmieniły się to fakt, ale pewne rzeczy się nie zmieniają, przecież kiedyś tak dobrze się znaliśmy. Tym razem to my je mijaliśmy. Gdy byliśmy już w odpowiedniej odległości od nich ja i Tempo wyciągnęliśmy telefony i zadzwoniłyśmy pod tak znane numery. Dziewczyny nie były świadome, że wciąż za nimi stoimy, były za bardzo zainteresowane występem SHINee. Nagle zauważyłem, że obie w tym samym momencie sięgają do kieszeni po telefony. Po chwili usłyszałem znajomy głos w słuchawce.
-Yeoboseyo? - powiedziała Yoku. Tempo dzwonił do Jirayi bo była dla niego jak młodsza siostra. Miał takie same kontakty jak ja z Yoku.
-Jesteśmy w tym samym miejscu, w tym samym czasie a ty udajesz, że mnie nie poznajesz - powiedziałem udając niezadowolonego.
-Oppa... - zaczęła.
-Nie tłumacz się Yoku, po prostu odwróć się i uśmiechnij się do mnie - poprosiłem. Cały czas ją obserwowałem. Nie wykonała żadnego ruchu.
-Wiem, że dałem dupy, że nie dzwoniłem, nie zrobiłem nic, żebyśmy znów byli razem, wszyscy cała czwórka tak jak kiedyś, ale błagam Cię Yoku - szepnąłem.
-Właśnie oppa, dałeś dupy i teraz będziesz musiał postarać się o wiele bardziej. Myślisz, że teraz odwrócę się, uśmiechnę i rzucę Ci się w ramiona? - zapytała,
-Nie, nie liczę na to - odpowiedziałem. Skłamałem, liczyłem na to, że tak zrobi, ale debil ze mnie.
-Zmieniłam się, już nie jestem tą samą Yoku którą tak dobrze znałeś.
-To pozwól mi się poznać na nowo - odpowiedziałem. Chciałem ją odzyskać, nie tylko Yoku, ale też Jirayię, ale to zostawiam w rękach Tempo, może jemu się uda skoro ze mnie taki kretyn.
-Twoje słowa nie wystarczą. Pamiętasz co mi powtarzałeś? "Ludzi poznaje się po czynach, a nie po słowach" - odpowiedziała mi i rozłączyła się.
Miałem ochotę uderzyć głową w ścianę, ale szkoda mi się ściany zrobiło. Czyli jednak to ona, dalej mieszka w Korei i nie zmieniła numeru telefonu.
A ja, jak ten głupek nigdy nie usunąłem starych smów od niej. Głupota? Nie. Braterska miłość i przywiązanie.
Powrót do poprzedniej narracji.
W pewnym momencie mój telefon zaczął dzwonić, wyciągnęłam go z kieszeni i zobaczyłam na wyświetlaczu nieznany mi numer.
-Yeoboseyo? - powiedziałam po tym jak nacisnęłam zieloną słuchawkę.
-Zadziwiające, że tak bardzo się zmieniłaś - usłyszałam głos mojego dawnego przyjaciela w słuchawce.
-Tempo Oppa - powiedziałam nie zmieniając wyrazu twarzy ani tonu głosu.
-Jirayia, jak dobrze Cię znów widzieć i słyszeć - odpowiedział.
-Wiesz, jakoś się nie wysilaliście, żeby do nas zadzwonić - mruknęłam. Wszystko co mówiłam było zgodne z prawdą. Zauważyłam, że w tym samym momencie Yoku gada przez telefon to odsunęłam się trochę, żeby jej nie przeszkadzać.
-Czego chcesz? - dodałam po chwili zupełnie chłodnym tonem.
-Żeby znów było jak dawniej Jirayia - odpowiedział.
-Żebyś znów się do mnie uśmiechała, przytulała i przychodziła do mnie z problemami. - dodał po chwili zastanowienia.
-Wybacz Oppa, ale na to musisz zasłużyć, musisz się postarać i jakoś nadrobić ten czas - odpowiedziałam i rozłączyłam się.
To, że wrócili, nie oznacza, że nagle padnę im do stóp. To nie jest tak, że nie tęsknię za nimi, ale wydaje im się, że zrobią wejście smoka i będzie w porządku.
Będą musieli się postarać.
Z perspektywy G-D
Minęły nas dwie dziewczyny, jakby nigdy nic. Może współpracowały z jakimś zespołem, a może po prostu nie przepadały za naszym zespołem? Tak, jestem tego świadom, że mamy też anty fanów.Wszystko było by prawdopodobnie dobrze, gdyby te dwie kogoś mi nie przypominały. Szczególnie gdy zaczęły się śmiać. Gdy przeszły koło nas popatrzyłem na niższą z nich. Do złudzenia kogoś mi przypominała. Te roześmiane oczy, ten piękny uśmiech i gracja której brakowało nie jednej Koreance. Ona sama uważała, że nie jest słodka, faktycznie, nie była, ale miała w sobie coś takiego, co przyciągało wzrok. Gdy były już kilkanaście metrów od nas popatrzyłem na mojego przyjaciela, który miał minę jakby zobaczył ducha, nie ukrywam, czułem się identycznie. Ile to już lat minęło od kiedy widzieliśmy Yoku i Jirayię? Może właśnie dlatego wydaje nam się, że tamte dziewczyny je przypominają, ale przecież nie mógłbym pomylić Yoku, nie mojej małej cudownej Yoku. Co z tego, że byłem od niej siedem lat starszy, zawsze traktowałem ją jak siostrę, zawsze to ją chroniłem i zawsze to o nią cholernie się bałem gdy gdziekolwiek wychodziła. Kiedyś ja i T.O.P nie mieliśmy tak kolorowo.
-Smoku, czy ja... Czy ty...? - zapytał T.O.P
Gdyby ktoś normalny go posłuchał to zapewne nie wiedziałby o czym on mówi i o co mu do cholery chodzi, ale ja nie należałem do normalnych i nie dość, że znałem go kilka lat to jeszcze rozumieliśmy się bez zbędnych słów.
-Tak hyung, też mi się tak wydaje - odpowiedziałem. Nie byliśmy pewni czy to są one, ale przecież zawsze warto spróbować.
-Yoku! Jirayia! - krzyknęliśmy w tym samym momencie, jednak nie było żadnej reakcji.
-Chyba tak bardzo za nimi tęsknimy, że mamy zwidy - powiedział T.O.P. No dupy nie urwał ten jego komentarz.
-Taki mądry jesteś, a do nich nie zadzwoniłeś - mruknąłem.
-Odezwał się ten co nocy nie przesypia tylko gada przez telefon z Yoku - odparł zgryźliwie mój przyjaciel. Ja mu chyba coś kiedyś zrobię, uduszę, o przykładowo, ale moment, chwila!
-Tempo! Jesteś taki inteligentny w swojej głupocie! - powiedziałem i poklepałem go po ramieniu. On tylko uśmiechnął się jak to na idiotę przystało, ale nic nie powiedział.
Powrót do poprzedniej narracji.
Myślałam, że tak się nie stanie, że nas nie poznają. Przecież przez tyle lat nas nie widzieli, tyle długich lat nie mieli z nami kontaktu, a jednak. Żadna z nas się nie odwróciła, ani ja ani Yoku, a byłam święcie przekonana, że moja przyjaciółka odwróci się, podbiegnie do GD i przytuli się do niego. Chyba też ma do nich żal, może mniejszy niż ja, ale jakiś zawsze. Westchnęłam cicho, teraz musiałam coś wymyślić. Wróciłyśmy do garderoby SHINee i usiadłyśmy na kanapie.
-Posłuchajcie mnie uważnie - poprosiłam, a ich wzrok skupił się w 100% na mnie. Na tym mi właśnie zależało.
-Gdyby zdarzyło się tak, że T.O.P i G-D pytali się o Yoku i Jirayie to wy o nikim takim nie słyszeliście jasne? - powiedziałam patrząc na członków zespołu
-Już podpadłyście? - zapytał Jinki.
-Lider, ty się weź i skup na jedzeniu kurczaków a nie zadajesz zbędne pytania - powiedział maknae.
-Poprosiły nas o coś, to nie wnikajmy tylko spełnijmy prośbę. - powiedział Key.
SHINee niedługo mieli występ. Siedzieli jak gdyby nigdy nic, ale my wiedziałyśmy, że się denerwują, a my denerwowałyśmy się wraz z nimi. Po kilku minutach zostali zawołani na scenę, a my poszłyśmy za kulisy żeby stamtąd im kibicować, bo to przecież nasi przyjaciele.
Z punktu widzenia G-D
Po udanym występie zeszliśmy ze sceny. Znów je widziałem, tym razem o wiele wyraźniej niż chwilę temu. Mógłbym przysiąc, że to Yoku i Jirayia. Zmieniły się to fakt, ale pewne rzeczy się nie zmieniają, przecież kiedyś tak dobrze się znaliśmy. Tym razem to my je mijaliśmy. Gdy byliśmy już w odpowiedniej odległości od nich ja i Tempo wyciągnęliśmy telefony i zadzwoniłyśmy pod tak znane numery. Dziewczyny nie były świadome, że wciąż za nimi stoimy, były za bardzo zainteresowane występem SHINee. Nagle zauważyłem, że obie w tym samym momencie sięgają do kieszeni po telefony. Po chwili usłyszałem znajomy głos w słuchawce.
-Yeoboseyo? - powiedziała Yoku. Tempo dzwonił do Jirayi bo była dla niego jak młodsza siostra. Miał takie same kontakty jak ja z Yoku.
-Jesteśmy w tym samym miejscu, w tym samym czasie a ty udajesz, że mnie nie poznajesz - powiedziałem udając niezadowolonego.
-Oppa... - zaczęła.
-Nie tłumacz się Yoku, po prostu odwróć się i uśmiechnij się do mnie - poprosiłem. Cały czas ją obserwowałem. Nie wykonała żadnego ruchu.
-Wiem, że dałem dupy, że nie dzwoniłem, nie zrobiłem nic, żebyśmy znów byli razem, wszyscy cała czwórka tak jak kiedyś, ale błagam Cię Yoku - szepnąłem.
-Właśnie oppa, dałeś dupy i teraz będziesz musiał postarać się o wiele bardziej. Myślisz, że teraz odwrócę się, uśmiechnę i rzucę Ci się w ramiona? - zapytała,
-Nie, nie liczę na to - odpowiedziałem. Skłamałem, liczyłem na to, że tak zrobi, ale debil ze mnie.
-Zmieniłam się, już nie jestem tą samą Yoku którą tak dobrze znałeś.
-To pozwól mi się poznać na nowo - odpowiedziałem. Chciałem ją odzyskać, nie tylko Yoku, ale też Jirayię, ale to zostawiam w rękach Tempo, może jemu się uda skoro ze mnie taki kretyn.
-Twoje słowa nie wystarczą. Pamiętasz co mi powtarzałeś? "Ludzi poznaje się po czynach, a nie po słowach" - odpowiedziała mi i rozłączyła się.
Miałem ochotę uderzyć głową w ścianę, ale szkoda mi się ściany zrobiło. Czyli jednak to ona, dalej mieszka w Korei i nie zmieniła numeru telefonu.
A ja, jak ten głupek nigdy nie usunąłem starych smów od niej. Głupota? Nie. Braterska miłość i przywiązanie.
Powrót do poprzedniej narracji.
W pewnym momencie mój telefon zaczął dzwonić, wyciągnęłam go z kieszeni i zobaczyłam na wyświetlaczu nieznany mi numer.
-Yeoboseyo? - powiedziałam po tym jak nacisnęłam zieloną słuchawkę.
-Zadziwiające, że tak bardzo się zmieniłaś - usłyszałam głos mojego dawnego przyjaciela w słuchawce.
-Tempo Oppa - powiedziałam nie zmieniając wyrazu twarzy ani tonu głosu.
-Jirayia, jak dobrze Cię znów widzieć i słyszeć - odpowiedział.
-Wiesz, jakoś się nie wysilaliście, żeby do nas zadzwonić - mruknęłam. Wszystko co mówiłam było zgodne z prawdą. Zauważyłam, że w tym samym momencie Yoku gada przez telefon to odsunęłam się trochę, żeby jej nie przeszkadzać.
-Czego chcesz? - dodałam po chwili zupełnie chłodnym tonem.
-Żeby znów było jak dawniej Jirayia - odpowiedział.
-Żebyś znów się do mnie uśmiechała, przytulała i przychodziła do mnie z problemami. - dodał po chwili zastanowienia.
-Wybacz Oppa, ale na to musisz zasłużyć, musisz się postarać i jakoś nadrobić ten czas - odpowiedziałam i rozłączyłam się.
To, że wrócili, nie oznacza, że nagle padnę im do stóp. To nie jest tak, że nie tęsknię za nimi, ale wydaje im się, że zrobią wejście smoka i będzie w porządku.
Będą musieli się postarać.
wtorek, 22 lipca 2014
Haru Haru.
Ze specjalną dedykacją dla Yoku.
____________________________
____________________________
Ciemność, która zawsze nas otacza, gdy zapada noc. Dla
wszystkich ludzi to normalne, czas powrotów z pracy do swoich rodzin, czas
odpoczynku, spędzenia czasu z osobą, którą się kocha, ale nie dla nich. Dla tej
czwórki, noc była idealną przykrywką. Już dawno nauczyli się, jak nakładać
maski, które nie wyrażają nic, ale w ciemności uczą się ukrywać swoje uczynki i
przestępstwa. Tej czwórce nie było w życiu łatwo, ludzie patrzyli na nich z
pogardą, gdy szli ulicami Seoulu uśmiechnięci i jakby… Bez problemów. Tym jest
właśnie ich maska. Wiecznym uśmiechem na twarzach zagubionych i zrozpaczonych
nastolatków, którzy tylko szukają ucieczki i alternatywy od podłego życia w
najbiedniejszej dzielnicy stolicy Korei Południowej. Ich rodziny, jeśli mam
mówić szczerze, oni nigdy nie mieli prawdziwych rodzin, jeśli ojciec nie bił,
to upijał się do nieprzytomności a matka łapała się najbardziej podłej pracy
jaka istnieje, ale oni mieli inne plany, ogromne plany, które na zawsze miały
zmienić ich życie na lepsze, te plany pozwoliłyby im na wyrwanie się z tej
biedy i przeżyć, do których nie chcieli wracać. Istniał tylko jeden problem,
który nie pozwałam im na zrealizowanie planów. Pieniądze, dlatego właśnie każde
z nich uczyło się żyć jak cień, niewidoczni dla innych, nikt nie znał ich
planów, poza sobą nie mieli nikogo, nikomu nie ufali i trzymali ludzi na
dystans. Starsze i młodsze pokolenia, nazywały ich mafią, nie byli
niebezpieczni, ale nie lubili jak im ktoś „podskakiwał”. Byli zgraną ekipą, uwielbiali swoje
towarzystwo, dogadywali się tak jakby byli rodzeństwem. Któregoś dnia G-Dragon,
bo tak nazywał się jeden z członków tej bandy wpadł na genialny pomysł. Żeby
szybko i łatwo zdobyć pieniądze trzeba napaść na bank, a żeby napaść na bank,
trzeba mieć samochód, broń i doskonały plan. Więc co jakiś czas jedna osoba z
całej czwórki wchodziła do banku i starała się rozpracować system alarmowy, ale
robili to tak, by nikt ich nie zauważył. Po miesiącu od rozpoczęcia tej akcji
był już gotowy cały plan. Nocą mieli włamać się do banku, dziewczyny miały
zdjąć zabezpieczenia a oni mieli zabrać tyle kasy ile zmieszczą. Oszczędzę wam
tego jak wyglądała cała ta akcja, powiem tylko, że udało im się. Byli
niezmiernie szczęśliwi z tego faktu, ale też bali się, dlatego musieli się
rozdzielić, Yoku i Jirayia poszły w swoją stronę a TOP i G-Dragon w swoją.
Pożegnanie było pełne łez i smutku, ale musieli to zrobić, żeby być
bezpiecznym, żeby nikt się nie domyślił, że ze sobą współpracowali. G-Dragon i
TOP zamieszkali w samym centrum Seulu, razem w jednym mieszkaniu, przecież się
przyjaźnili więc im to nie przeszkadzało, a poza tym mieli tylko siebie. Po
kilku latach od napadu na bank chłopakom udało się dostać do jednej z
największej wytwórni w Korei Południowej, do YG entertainment, ciężko trenowali
by zadebiutować, i udało im się. Po pewnym okresie czasu zadebiutowali jako Big
Bang wraz z trójką innych chłopaków oczywiście. Żyło im się wręcz wspaniale, no
nie licząc ciągłych treningów, występów i spotkań z fanami. Ich życie układało
się tak dobrze, że zapomnieli o swoich przyjaciółkach Yoku i Jirayia. One też
nie narzekały, oczywiście na początku nie było im łatwo, ale przyzwyczaiły się.
Poszły na studia, skończyły je i zaczęły pracować w SM entertainment, niby ta
sama branża, ale wytwórnie inne. Dziewczyny nigdy nie zapomniały o T.O.P i
G-Dragonie, ciągle o nich myślały mimo natłoku pracy. Jirayia była menagerem
SHINee a Yoku ich stylistą. Dziewczyny często zastanawiały się co dzieje się u
ich przyjaciół i jak dają sobie radę. Wiele słyszały o Big Bang, później o
solowych karierach GD i T.O.P, o ich duecie. Jirayia i Yoku bardzo chciały się
z nimi spotkać, ale były zawalone pracą, a oni nawet się nie odezwali. Czy to
tak ciężko zadzwonić, albo napisać smsa? Od wielu lat dziewczyny nie zmieniły
numeru a gdy chciały zadzwonić do GD czy T.O.P to okazywało się że taki numer
nie istnieje. Były na nich złe, przecież obiecywali sobie, że kontakt się nie
urwie, przecież po to nie zmieniały numerów, żeby GD i TOP mogli się dodzwonić,
ale jak widać olali sprawę. Kiedyś Jirayia i Yoku chciały wybrać się na ich
koncert, ale z braku czasu nie dały rady.
23. Lipca.2013r
-Yoooku szybciej bo zaraz nie zdążymy! – krzyknęłam na moją
przyjaciółkę
-Uspokój się Jira, zdążymy bez problemu – powiedziała z
uśmiechem wychodząc z łazienki, mi nie było jakoś do śmiechu, jako menager
SHINee musiałam być razem z nimi wszędzie. Yoku jest ich stylistą więc też
powinna.
-Ruszaj się, bo Onew się wścieka, że znów muszą na nas
czekać, a to my powinnyśmy czekać na nich – powiedziałam zabierając od niej
komplety ciuchów dla chłopaków, były ciężkie ponieważ zawierały wiele dodatków,
a ja miałam więcej siły niż Yoku. Wyszłyśmy z mieszkania i wsiadłyśmy do busa,
zdenerwowany Onew jak zawsze musiał dać nam reprymendę.
-Ej, nie rozpędzaj się tak liderze, to ja tu jestem
menagerem – powiedziałam wyganiając go z za kółka, nie powinien prowadzić, to
się zawsze źle kończyło. Mieliśmy jechać na jakąś ogromną galę nagród.
-Jak zawsze mnie wyganiasz zza kierownicy – mruknął
niezadowolony Onew
-Bo prowadzisz jak wariat – odpowiedziałam z lekkim
uśmiechem.
-Kto ma być na gali? – zapytał Etamin
-Standardowo cała rodzina SM, ktoś z YG i JYP –
odpowiedziałam.
Gdy dojechaliśmy na miejsce chłopaki udali się do garderoby
żeby się przebrać w to co przygotowała im Yoku, a my poszłyśmy na spacer po
całym budynku który był ogromny. Każdy zespół miał własne garderoby.
Przywitałyśmy się z Super Junior, F(x), SNSD, EXO i BoA. Znałyśmy wszystkie
zespoły SMu, byliśmy jak jedna wielka rodzina.
Gdy tak spacerowałyśmy nagle ich zobaczyłyśmy. Jakieś 20 metrów od nas stali
oni. G-Dragon i TOP.
wtorek, 8 lipca 2014
Moonlight
Uuuuuuuuuuu, wakacje.
Dobra, nie będę się rozpisywać. Notkę dedykuję Yoku.
___________________________
Dobra, nie będę się rozpisywać. Notkę dedykuję Yoku.
___________________________
Zmęczona obudziłam się następnego dnia rano, byłam nie
wyspana a pod oczami miałam wory wielkości koła ratunkowego. Nie podobało mi
się to, ale co zrobić, tak to jest jeśli czeka się na przyjaciółkę, która ma do
załatwienia rzeczy związane z jej szczęściem i nie tylko jej. Na szczęście
dzisiaj mieliśmy wolne, więc nie przejmowałam się tym, że jest po dwunastej, a
ja leżę jeszcze w łóżku i nie raczę się z niego podnieść bo po co. Zastanawiała
mnie jedna rzecz… Co z Fati i Mariko? Bo przecież doskonale wiem, że Mariko
leci na Sehuna a Fati leci na Tao. Czy będzie tak jak z Yoku Kaiem czy tamte
dwie wcześniej zorientują się, że coś jest grane. Jak zawsze dygresje są u mnie
na porządku dziennym, ale co tam. Przeciągnęłam się i uświadomiłam sobie, że
Chanyeola nie ma obok mnie. On zawsze stawał wcześniej i robił mi śniadanie, w
dni wolne oczywiście, ale przynajmniej
chłopak się stara. Podniosłam się z łóżka, ubrałam się w zwykłe ciuchy,
związałam włosy i zeszłam na dół. Niestety nie zastałam tam zbyt wielu osób, w
kuchni siedzieli zaspani Chen i Lay. Usiadłam między nimi i popatrzyłam to na
jednego, to na drugiego. Obaj wyglądali tak, jakby byli na kacu, albo mieli za
sobą ciężką noc, co do tego drugiego to wolę nie wnikać dlaczego, ale jak to
mówią, raz kozie śmierć.
-A wy co? Łóżka w pokojach macie za małe? Obaj wyglądacie
jakbyście zarwali nockę, albo co gorsze, mieli kaca. – powiedziałam bardziej
patrząc na Chena, z nim bardziej się zaprzyjaźniłam nić z Layem i wydawało mi
się, że to właśnie Chen będzie ze mną szczery.
-Raczej noc pełna miłości i namiętności – odpowiedział Chen.
Jego odpowiedź maksymalnie mnie zdziwiła. To, że tyle co wstałam, i nie do
końca się rozbudziłam, nie oznacza, że mój mózg nie łapie pewnych rzeczy.
Popatrzyłam na Laya, a na jego policzkach zobaczyłam drobne rumieńce.
-To znaczy, że jesteście razem? – zapytałam prosto z mostu.
-Tak, od niedawna jesteśmy razem. Gdy tylko zorientowałem
się, że czuję do Chena coś więcej, niż przyjaźń, powiedziałem mu o tym, nie
bałem się, no dobra, może trochę, ale wiedziałem, że jeśli tego nie zrobię to w
końcu albo sam się domyśli, albo któryś z chłopaków mu powie, więc wziąłem się
w garść i powiedziałem mu o tym – wyjaśnił Lay.
-Byłem w szoku kiedy Lay mi to powiedział, sam do końca nie
wiedziałem co czuję, on wyczuł moją niepewność. Odsunął się na jakiś czas,
znosił to, że chodzę na randki z dziewczynami, ale w pewnym momencie
uświadomiłem sobie, że kobiety mnie nie pociągają. Przed jednym z koncertów
powiedziałem mu o tym, zapytał czy możemy spróbować, obiecał, że nie zrobi nic
co mi się nie spodoba. Zgodziłem się na to. Pierwszy pocałunek, prawdziwy
pocałunek zaliczyliśmy po miesiącu, to było niesamowite – wspominał Chen. Nie
wierzyłam w to co słyszę, ale iskry w ich oczach i drobne rumieńce na policzkach
potwierdziły ich słowa. To było niesamowite, nie potrzebowali niczyjej pomocy,
żeby być razem, Lay był na tyle odważny, że przyznał się do swoich uczuć. Przez
pewien czas musiał się nacierpieć, ale później Chen mu to wynagrodził.
-Niesamowite – powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
-To zwykła opowieść miłosna, nasza historia. Fani o tym nie
wiedzą, ale chłopaki w dormie tak – wyjaśnił Lay. Moje zaskoczenie sięgało
zenitu, ale cieszyłam się ich szczęściem. Gdy skończyłam z nimi rozmawiać
przygotowałam sobie śniadanie, nie wiedziałam nawet, że jestem taka głodna.
Zjadłam śniadanie w towarzystwie Laya i Chena rozmawiając z nimi na każdy
temat, gdy znów padło na sprawy sercowe, tym razem nie moje czy ich, tylko ich
przyjaciół i moich przyjaciółek.
-A co z Mariko i Fati? – zapytał Lay
-Jak to? – zapytałam, bo nie bardzo wiedziałam, o co mu w
tym momencie może chodzić.
-Przecież każdy wie, że Tao leci na Fati a Sehun na Mariko –
powiedział Chen.
-Chyba wszyscy poza nimi – odpowiedziałam wzruszając ramionami.
Taka była prawda, wszyscy w dormie wiedzieli co jest grane poza moimi kochanymi
przyjaciółkami, ale miałam cichą nadzieję, że i ona kiedyś się zorientują, bo
jak tak dalej pójdzie to Sehun i Tao w końcu stwierdzą, że nie warto walczyć,
starać się i sobie po prostu odpuszczą, a tego nikt by raczej nie chciał.
Chciałam szczęścia moich przyjaciółek tak samo jak chciałam, żeby Sehun i Tao
byli szczęśliwi. Wstałam od stołu i ruszyłam do pokoju Fati. Otworzyłam drzwi i
zobaczyłam moją przyjaciółkę, która oglądała coś na YouTube. Weszłam do jej
pokoju i usiadłam koło niej na łóżku. Popatrzyłam na ekran jej laptopa,
zobaczyłam, że ogląda filmiki na których jest Tao. Obsesja? Możliwe.
-Masz go na co dzień i nie korzystasz – mruknęłam
zrezygnowana. Dopiero gdy się odezwałam moja przyjaciółka zorientowała się, że
ktoś wszedł do jej pokoju.
-Ciesz się, że to ja weszłam a nie Tao. Gdyby to był on,
mógłby się nieźle zdziwić – powiedziałam z uśmiechem.
-Długo tu siedzisz? – zapytała zamykając laptopa i patrząc
na mnie świdrującym wzrokiem.
-Jakieś dwie do trzech minut – odparłam.
-Fati, weź w końcu otwórz oczy – poprosiłam ją dźgając ją w
bok
-Hime, nie ogarniam o czym mówisz – odpowiedziała zerkając
gdzieś przez okno.
-Nosz kurwa, kolejna która nie ogarnia o czym mówię. Mówię o
tym, że Tao na Ciebie leci, i nie wmawiaj mi, że to tylko kolega, bo wiesz, że
w to nie uwierzę ponieważ za długo Cię znam. Ogarnij się w końcu i porozmawiaj
z nim, bo jak tak dalej będziesz zwlekać to znudzi mu się staranie się i walka
o Ciebie. Widać, że dobrze się czujecie w swoim towarzystwie, że świetnie się
dogadujecie, że on nie traktuje Cię tylko jako przyjaciółki. – powiedziałam do
niej i wstałam z łóżka. Poniekąd miałam już dość uświadamiania moich
przyjaciółek, ale została mi jeszcze Mariko. Wyszłam z pokoju Fati i udałam się
do Mariko, z nią też musiałam porozmawiać, bo przecież sama się nie domyśli.
Weszłam do jej pokoju bez pukania i stanęłam w szoku. Sehun i Mariko całowali
się w najlepsze, nie zauważając nawet że ktoś wszedł. Wycofałam się i zamknęłam
cicho drzwi. Przynajmniej z jedną z nich nie musiałam przeprowadzać żadnej
rozmowy. Zeszłam na dół i uśmiechnęłam się znów siadając między Layem i Chenem.
-I jak sytuacja? – zapytał ciekawski Lay.
-Fati jest święcie przekonana, że z Tao nic nie będzie a
Mariko i Sehun się całują, znaczy weszłam do pokoju Mariko gdy się całowali –
odpowiedziałam.
-Czyli z Mariko sprawa załatwiona, teraz została nam Fati –
powiedział Chen
-Co macie zamiar zrobić? – zapytałam patrząc na nich
-Porozmawiamy z Tao żeby zabrał ją na jakąś romantyczną
kolację albo spacer w świetle księżyca – odpowiedział Lay jakby czytał w
myślach swojego partnera. Kiwnęłam tylko głową i uśmiechnęłam się lekko. Niech
sobie jakoś zakochani radzą, ja już nie mam siły perswadować im, że coś jednak
jest na rzeczy. Nagle usłyszałam otwierające się drzwi wejściowe. Poszłam w
tamtą stronę i zobaczyłam Chanyeola i D.O.
-Oppa! – krzyknęłam i rzuciłam się Chanyeolowi na szyję.
Chłopak objął mnie i uśmiechnął się tym swoim charakterystycznym uśmiechem.
-No cześć kochanie – powiedział i pocałował mnie. Uwielbiam
smak jego ust. Odwzajemniłam pocałunek i po chwili oderwałam się od niego.
-Tęskniłaś? – zapytał z uśmiechem.
-Nawet nie wiesz jak bardzo – powiedziałam i przytuliłam się
do niego.
Uwielbiam wdychać zapach jego perfum. Gdy już skończyliśmy
się przytulać, poszliśmy do kuchni gdzie siedziała większość EXO, co było
dziwne bo rano nikogo nie było. Usiedliśmy na wolnych krzesłach i po prostu
rozmawialiśmy. Rzadko zdarzało się, że mieliśmy dzień wolny więc musieliśmy z
tego skorzystać. Rozmawialiśmy na każdy temat, śmialiśmy się, a czasami
schodziliśmy na poważne tematy, naszych rodzin, stosunków z rodzeństwem jeśli
ktoś takowe rodzeństwo miał. Rozmawialiśmy do wieczora, a wieczorem Fati i Tao
gdzieś wyszli. Czyżby plan Laya i Chena udał się… Miałam taką nadzieję.
Gdy się ściemniło wyszliśmy na dwór, graliśmy w karty,
piliśmy piwo albo drinki. Kocham mieć wolne i spędzać czas z chłopakami,
ponieważ dowiaduję się o nich wielu ciekawych rzeczy. Gdy zrobiło się trochę
zimniej rozpaliliśmy ognisko, Chanyeol przyniósł gitarę, rzyć nie umierać.
Zaczęliśmy śpiewać przy akompaniamencie gitary. Było niesamowicie, światło
księżyca świeciło, siedzieliśmy przy ognisku i świetnie się bawiliśmy, już nie
pamiętam kiedy ostatnio tak dobrze spędziłam dzień i wieczór. Około północy
wrócili Tao i Fati. Kiedy z nami usiedli ogłosili, że od dzisiaj są parą.
-No nareszcie! – powiedziałam przytulając moją przyjaciółkę.
Cieszyłam się, że w końcu jest szczęśliwa.
-To w sumie, my też powinniśmy coś powiedzieć – Nagle
odezwała się Mariko.
-Ja i Sehun jesteśmy razem od kilku dni – dodała Mariko
łapiąc Sehuna za rękę.
-Ciężko było się nie domyślić – powiedziałam z uśmiechem
-Ale jak to? –
zapytała Mariko.
- po pierwsze: Było widać jak na siebie patrzycie a po
drugie wpadłam dzisiaj do pokoju Mariko w momencie gdy się całowaliście –
powiedziałam z lekkim uśmiechem
-CO?! – krzyknął zawstydzony Sehun
-Następnym razem zamykajcie drzwi na klucz dzieciaki –
powiedziałam z uśmiechem.
I na tym poważniejsza rozmowa się skończyła. Później
stwierdziliśmy, że i tak nie jesteśmy zmęczeni i że zostaniemy sobie przy tym
ognisku. Niewiele mówiliśmy, ale sama obecność nam wystarczała. Siedzieliśmy
wszyscy, przy ognisku, w świetle księżyca jak jedna wielka rodzina.
niedziela, 13 kwietnia 2014
Machine
Dni w dormie Exo mijały spokojnie. Mimo natłoku treningów i
koncertów mieliśmy czas dla siebie, niewiele, ale zawsze. Dla mojej
przyjaciółki Yoku, było to stanowczo za mało, narzekała, że ona nie może w
spokoju zająć się sobą no bo Kai ciągle ją gdzieś ciągnie, a to wieczorny
spacer, a to do Sali treningowej niby potańczyć, niby się powygłupiać. Moja
przyjaciółka nie widziała w tym nic nadzwyczajnego, komentowała to tylko jednym
zdaniem „Jest naprawdę dobrym przyjacielem”. Gdyby ona zauważała to, jak Kai się
na nią patrzy, to jak stara się zawsze być blisko niej, ale przecież nieeee, bo
to zwykły przyjaciel, że nic więcej i w ogóle po co ja zaczynam pewne tematy.
Tymi tematami było to, co by było gdyby Kai poprosił ją o chodzenie, i to czy
Yoku traktuje go tylko jak przyjaciela, na to drugie nigdy nie usłyszałam
odpowiedzi, ale za długo ją znałam, mogłam sobie dopowiedzieć.
Była sobota, późny wieczór, na dworze zimno jak cholera, a w
połowie drogi do dormu zepsuł się samochód.
-Cholera jasna – mruknął Sehun. Dzisiaj miał gorszy dzień, i
nic nie było w stanie go rozbawić, nawet yehet.
-Zadzwonię po mechanika – powiedział Suho wyciągając telefon
z kieszeni.
-Zostaw – Kai wysiadł z vana i zdjął z siebie kurtkę
zostając w samym podkoszulku. Oczy Yoku od razu się na niego zwróciły,
zachichotałam cicho, ale nawet nie chciałam tego komentować, bo pewnie
dostałabym po głowie od mojej unni albo jeszcze gorzej.
-Co ty chcesz zrobić? – zapytał Xiumin
-Naprawię go, to żaden problem, tylko muszę wiedzieć co się
zepsuło. – odparł Kai z uśmiechem, tak tym swoim standardowym uśmiechem, którym
podbijał serca milionów fanek na całym świecie, gdyby na marsie istniało życie,
to obcy też byliby zakochani w Kaiu, taki jego urok.
-Kris, wyciągnij z bagażnika narzędzia – poprosił Kai
otwierając maskę samochodu z której ulotnił się dym.
-Albo akumulator, albo świeca do wymiany – powiedział niby
do siebie, niby do nas.
-Jeśli to akumulator, to potrzebna będzie pomoc drogowa, bo
przecież nie mamy prostownika, a nawet gdybyśmy mieli to nie mamy jak podłączyć
go do prądu, a jeśli to świeca, to wystarczy odkręcić kilka części i wymienić
świecę. – powiedział Kai do Suho, który kiwnął tylko głową.
Zmiana narratora, opowiada Yoku. (Wybacz, musiałam to
zrobić)
Wszystko było dobrze, dopóki nie zepsuł się samochód, Suho
chciał wzywać pomoc drogową, ale Kai stwierdził, że sam może to naprawić. So
so.
Stałam koło samochodu i obserwowałam poczynania mojego
przyjaciela. Widać było, że chłopak zna się na rzeczy, już po kilku minutach
obstawił dwie rzeczy jakie mogły stać się z samochodem. Całkiem szybko mu to
poszło, i widać było, że zna się na rzeczy, bo przecież byle kto nie potrafi
popatrzeć na silnik samochodu i od razu powiedzieć co się dzieje, chyba, że
jest mechanikiem. Patrzyłam z niemałym zainteresowaniem jak Kai odkręca te
wszystkie części silnika, ja się na tym nie znałam, bo wcześniej nie było mi to
potrzebne, ale sama świadomość, że mój przyjaciel umie naprawiać samochody,
była interesująca. Byłam opanowana, do czasu gdy Kai nie zdjął koszulki.
Stwierdził, że mu gorąco. My wszyscy staliśmy opatuleni kurtkami, szalikami a
on nie dość, że bez kurtki, to jeszcze bez koszulki.
Odwróciłam wzrok, i nagle uświadomiłam sobie, że przecież
Kai od zawsze mi się podobał, a gdy z nim przebywam jestem bardziej szczęśliwa
niż zwykle.
-Lee Hime! – krzyknęłam chcąc przerwać mojej przyjaciółce i
Chanyeolowi pocałunek, co mi się oczywiście udało.
-Ne Unni? – zapytała patrząc na mnie zdezorientowana.
-Przejdźmy się, noc jest taka piękna, zapalimy, porozmawiamy
– odpowiedziałam patrząc na przyjaciółkę.
-Rozumiem – powiedziała z lekkim uśmiechem, co ja gadam, z
bananem na twarzy. Ona znała mnie najlepiej, potrafiła z mojego wyrazu twarzy
wyczytać czy coś się dzieje, czy jest wszystko ok. Gdy byłyśmy w bezpiecznej
odległości od reszty, odpaliłam papierosa i popatrzyłam w górę.
-Chyba masz rację Hime, jestem w nim po uszy zakochana –
powiedziałam prosto z mostu.
-Wiem, widać to po tobie, najzabawniejsze jest to, że ty nie
zauważasz, jak on patrzy na Ciebie, a on nie zauważa jak ty patrzysz na niego –
odpowiedziała odpalając papierosa.
-Tylko wiesz, to nie jest takie proste – powiedziałam
zerkając na nią. Jej twarz wyrażała niezrozumienie moich słów.
-Jak to? Nie rozumiem, on za tobą szaleje, ty mówisz, że
jesteś w nim po uszy zakochana, więc co za problem? – zapytała.
-Fani – odparłam krótko i zwięźle, na co moja przyjaciółka
zaczęła się śmiać.
-Kochana, przecież doskonale wiesz, że ja też bałam się o
to, co pomyślą fani, czy sasaengi przypadkiem nie zaczną mi grozić, ale
wszystko się ułożyło, poza tym, Chanyeol powtarzał, że nie mam się czym
przejmować, bo zawsze będzie przy mnie, nieważne co by się działo, on i tak
sobie nie odpuści – i tak właśnie moja przyjaciółka Hime poprawiła mi humor,
teraz tylko czekać aż Kai naprawi samochód i można jechać do domu, w głowie
miałam już ułożony pewien plan i miałam cichą nadzieje, że wszystko wyjdzie tak
jakbym tego chciała.
Powrót do poprzedniej narracji.
Kai naprawił samochód w niecałą godzinę, tak jak obstawiał,
była to świeca, więc nie było najmniejszego problemu z wymienieniem ją. Gdy już
samochód był naprawiony, wsiedliśmy do niego i ruszyliśmy dalej w drogę
powrotną. Droga dłużyła mi się niemiłosiernie, może ze względu na to, że
mieliśmy dzisiaj tyle na głowie plus jeszcze zepsuty samochód. Gdy dojechaliśmy
do domu, byłam szczęśliwa, a jedyne o czym marzyłam, to gorąca kąpiel i łóżko,
nie ukrywam, że troche zmarzłam. Wszyscy wysiedliśmy z samochodu, do domu
weszliśmy prawie wszyscy, tylko Kai i Yoku zostali. Zastanawiałam się co moja
przyjaciółka zamierza zrobić, powiedzieć mu wprost, czy będzie go dalej zwodzić
i udawać, że nic się nie dzieje. Gdy wszyscy byliśmy już wykąpani i przebrani w
piżamy usiedliśmy w salonie. Tylko Kai’a i Yoku jak nie było tak nie ma.
Popatrzyłam przez okno, siedzieli w ogrodzie na huśtawkach, rozmawiali się,
śmiali. Jak para zakochanych. Mieli na to czas, na całe szczęście jutro
mieliśmy wolne więc mogliśmy odpocząć i pospać dłużej niż zawsze. Zawsze
zakładałyśmy, że wszystkie zespoły ciężko pracują by osiągnąć to co mają, ale
nie wiedziałyśmy, że aż tak ciężko. Dopóki nie wstąpiłyśmy w szeregi EXO nie
przekonałyśmy się, czym jest prawdziwy wysiłek. Ciągłe próby, nowe piosenki,
treningi taneczne, koncerty, nagrania w radio, spotkania z fanami… Było ciężko,
ale nie narzekałyśmy bo wiedziałyśmy, że wiele dziewczyn chciałoby być na
naszym miejscu. Cała nasza czwórka była oczkami w głowach EXO, a szczególnie
Suho, który zachowywał się jak ojciec bądź matka i opiekował się nami nawet gdy
nie było takiej potrzeby. Uwielbiałam ich, nas dorm, treningi, koncerty i
spotkania z fanami, to mnie uszczęśliwiało, ale nie tylko to. Była jeszcze
jedna osoba dzięki której byłam szczęśliwa. Chanyeol. Mój najwspanialszy
chłopak. Dzięki niemu stałam się o wiele silniejsza niż byłam, dzięki niemu
wiedziałam co to miłość. Czekałam tylko na to, aż moje przyjaciółki w końcu
dostrzegą to, że ktoś je kocha. Siedziałam sobie na kanapie w salonie otulona
kocem z kubkiem herbaty. Minęło już sporo czasu od kiedy wróciliśmy do domu,
dochodziła druga, więc większość leżała już w łóżkach i spała, a ja jak głupia
czekałam na moją unni i zastanawiałam się czy im do cholery nie jest na tym
dworze zimno. Z godziny na godzinę temperatura spadała, ale przecież nie będę
ich na siłę wciągać do domu bo to nie ma sensu, skoro chcą razem posiedzieć,
mam tylko nadzieję, że nie zmarzną. Gdzieś, kilka minut po trzeciej Yoku i Kai
weszli do domu. Chłopak od razu udał się na górę, a moja przyjaciółka usiadła
koło mnie, co z tego, że oczy same mi się zamykały, przecież nikt nie kazał mi
na nich czekać, ewentualnie będę spać najdłużej z nich wszystkich, może jakoś
odeśpię.
-Himeeeee – powiedziała Yoku patrząc na mnie.
-Unni, chcę spać – mruknęłam sennie ledwo otwierając oczy by
na nią popatrzeć.
-Himeeeeeeee – powtórzyła potrząsając mną lekko. Wywróciłam
oczami i usiadłam na kanapie, no tak, wcześniej na niej leżałam.
-Co? – odpowiedziałam patrząc na nią. Jeśli jutro będę
chamska, zmęczona, wkurzająca i nie do życia, to zabijcie Yoku, to jej wina…
-Chciałam Ci podziękować – powiedziała z uśmiechem, mój mózg
był już wyłączony, więc nie bardzo wiedziałam o co jej chodzi.
-Za co? – mruknęłam przecierając wciąż zaspane oczy
-Za to co mi powiedziałaś. Miałaś rację. Ja i Kai jesteśmy
razem – powiedziała z uśmiechem.
To mnie momentalnie obudziło, co z tego, że praktycznie
spałam, po męczącym dniu, moja przyjaciółka była ważniejsza od wszystkiego. Przytuliłam
ją i uśmiechnęłam się jak głupia.
-Wiedziałam, że tak będzie, wiedziałam! Mówiłam Ci! – o mało
co nie krzyczałam z radości, ale musiałam się opanować, bo przecież nie
chciałam obudzić reszty zespołu, nie chciałam, żeby mnie zabili.
-Mówiłaś – powiedziała ściskając mnie jak jakiegoś misia. O
mało co mnie nie udusiła.
-Zaraz mi dziewczynę udusisz – powiedział Chanyeol schodząc
po schodach. Yoku momentalnie mnie puściła i zostawiła nas samych. Chanyeol
wziął mnie na ręce i zaniósł do naszego pokoju.
-Nie powinnaś tyle siedzieć i czekać, Yoku mogła Ci rano
powiedzieć, jak wygląda sytuacja – powiedział Chanyeol stawiając mnie na
podłogę.
-Masz rację, ale wyobraź sobie, że Suho ma pewien problem, z
którym sobie nie radzi, wychodzi gdzieś z domu i nie ma go, znika bez śladu,
nie odbiera telefonu, a ty wiesz, że nie możesz mu pomóc nawet jeśli bardzo byś
tego chciał. – odparłam
-Ale to nie to samo – mruknął zmęczony Chanyeol
-Martwiłbyś się o Suho? – zapytałam
-Oczywiście – odpowiedział bez zastanowienia.
-No właśnie, w obu przypadkach jest to troska o przyjaciela,
więc wychodzi na to samo. A teraz idź spać – powiedziałam i położyłam się na
łóżku.
Chwilę później już spałam. Miałam nadzieję, że następnego
dnia uda mi się wyciągnąć z Yoku jak to się stało, że w końcu ona i Kai są razem.
sobota, 1 marca 2014
Heart Attack
Napisane, w sumie jestem zadowolona, ale mogłoby być lepiej. Zawsze tak mam, że coś mogło pójść lepiej, ale jest jak jest.
MARIKO, WITAMY W POLSCE.!
Tak, dzisiaj Mariko wylądowała w Polsce i cieszę się z tego faktu!
Music:
T.O.P - Turn It Up
G-Dragon - Hello Ft. Dara (2NE1)
Cóż więcej mówić, standardowo, dla was!
________________________________________
MARIKO, WITAMY W POLSCE.!
Tak, dzisiaj Mariko wylądowała w Polsce i cieszę się z tego faktu!
Music:
T.O.P - Turn It Up
G-Dragon - Hello Ft. Dara (2NE1)
Cóż więcej mówić, standardowo, dla was!
________________________________________
Obudziłam się następnego dnia rano, to wszystko było jak
sen, to, że jesteśmy członkiniami Exo, to że wystąpiłyśmy wraz z Exo w Weekly
Idol i to, że Chanyeol śpi sobie koło mnie…
Zaraz… Kurwa co?!
-Chanyeol pobudka – powiedziałam i potrząsnęłam nim
energicznie. Nie siliłam się na to, żeby być delikatną, bo po co.
-Jeszcze pięć minut – mruknął chłopak. Tego było za wiele.
-Chanyeol co ty tu do cholery robisz? – powiedziałam wstając
z łóżka, co nie było dobrym pomysłem ponieważ miałam na sobie tylko za dużą
koszulkę sięgającą mi do połowy ud i bieliznę oczywiście.
Chłopak otworzył oczy i popatrzył na mnie ze smutkiem.
-Myślałem, że się ucieszysz – powiedział wstając z łóżka.
-Już mnie tu nie ma – dodał i wyszedł.
Co to do cholery było?! I co ja powinnam teraz z tym zrobić?
Zaraz mnie cholera weźmie albo kurwica złapie. Poszłam za nim i złapałam go za
rękę.
-Możesz mi powiedzieć, co ty do cholery odstawiasz? –
zapytałam i zaciągnęłam go do pokoju, by nie budzić reszty domowników.
-Nic, po prostu dziwnie jest mi spać, kiedy nie ma Ciebie
obok – powiedział gapiąc się na swoje kapcie.
-To nie mogłeś mi po prostu tego powiedzieć wczoraj, a nie
pakować się do mojego łóżka? – zapytałam patrząc się na niego.
-Zastanów się Chanyeol, czego ty chcesz, od życia, ode mnie
i od siebie. Bywają momenty kiedy traktujesz mnie jak swoją dziewczynę, a
później udajesz, że mnie nie znasz i nic nas nie łączy. To boli – powiedziałam i
wypchnęłam go z pokoju. Miałam ochotę powiedzieć coś jeszcze ale się
powstrzymałam, nic mnie teraz nie obchodziło, miałam wszystko gdzieś. Jak ja
nie lubię nie wiedzieć na czym stoję.
Westchnęłam i zamknęłam drzwi do mojego pokoju na klucz. Wzięłam
czyste ubrania i poszłam pod prysznic. Szybko spod niego wyszłam, ubrałam się,
pomalowałam i zeszłam na dół. Reszta domowników jeszcze spała, dzisiaj mieliśmy
trochę wolnego po wczorajszym udanym nakręceniu weekly idol.
Zrobiłam sobie śniadanie i zjadłam je w spokoju. Po
wykonanej czynności udałam się do pokoju i usiadłam na łóżku. Na stoliku obok
zobaczyłam kartkę, tak, tą samą kartkę która mnie wczoraj zdziwiła, ale dzisiaj,
już wiedziałam co z nią zrobić. Chwyciłam ją, wyjęłam z kieszeni komórkę i
przepisałam numer z kartki na telefon po czym wcisnęłam przycisk „zadzwoń”. Po
dłuższej chwili usłyszałam głos.
-Yeoboseyo – powiedział Jonghyun.
-Witaj, poprosiłeś Soomana, żeby przekazał mi kartkę z twoim
numerem – powiedziałam szybko, nawet się nie przedstawiając, a niech sobie ma
dylemat kto dzwoni.
-Ah, no tak, miło mi Cię słyszeć Hime – powiedział.
-Skąd wiedziałeś? – zapytałam patrząc gdzieś przed siebie, w
sumie nie bardzo mnie to obchodziło skąd wiedział, ale nieważne.
-Mam dobrą pamięć do głosu, potrafię z zamkniętymi oczami
zgadnąć kto do mnie mówi – odpowiedział. No to w sumie jedna rzecz, została już
wyjaśniona.
-Posłuchaj, teraz mam trening, jeśli chcesz to wpadnij do
SM, zobaczysz nasz trening, a później gdzieś wyskoczymy, co ty na to? –
zaproponował. Musiałam to przez chwilę przeanalizować, ale wydało mi się, że to
nie jest taki zły pomysł.
-No jasne, bardzo chętnie – odpowiedziałam.
-Będę czekał – powiedział Jonghyun i rozłączył się. Wyszłam
z pokoju i udałam się wprost do pokoju Chanyeola. Zapukałam do drzwi i gdy
usłyszałam ciche „proszę” weszłam do środka. Właściciel pokoju ucieszył się gdy
mnie zobaczył.
-Wychodzę, idę spotkać się ze znajomym, nie wiem kiedy
wrócę, przekaż dziewczynom jak się obudzą – powiedziałam i wyszłam. Nie
czekałam nawet na jakiekolwiek jego słowo. Zeszłam na dół, ponieważ nasze
pokoje mieściły się na górze, założyłam buty i wyszłam. Do siedziby SM miałam z
naszego dormu jakąś godzinę jazdy samochodem, a na piechotę to wyszło by dużo
dłużej więc zadzwoniłam do naszego kierowcy, po chwili pod dormem zaparkował
samochód. Udałam się do samochodu, gdy siedziałam już w środku powiedziałam
tylko
-Do siedziby SM poproszę – i włożyłam słuchawki do uszu. Od
razu z mojego telefonu poleciała piosenka Exo, cóżby innego skoro jestem ich
fanką i od niedawna członkinią Exo. Po godzinie byłam już pod siedzibą SM. Podziękowałam
kierowcy i wysiadłam z samochodu. Weszłam do budynku i zastanowiłam się przez
chwile, gdzie może być Jonghyun. Skoro mają trening… Sala w Chmurki!
Z uśmiechem na ustach udałam się w stronę tej sali. Gdy już
znalazłam się pod drzwiami otworzyłam je cicho, żeby nie przeszkadzać chłopakom.
Gdy weszłam do sali zauważyłam, że ćwiczą nowy układ i żaden z nich nawet nie
zauważył, że weszłam. Usiadłam pod ścianą i przyglądałam im się. Ich ruchy były
synchroniczne, a w ich tańcu nie było mowy o pomyłce. Kiedy piosenka się
skończyła, jeden z lśniących w końcu zauważył moją obecność.
-Panowie, mamy gościa – powiedział Etamin uśmiechając się do
swoich kolegów z zespołu.
-Hime, nawet nie zauważyłem, kiedy weszłaś – powiedział Jonghyun
uśmiechając się do mnie. Nie powiem, uśmiech miał całkiem ładny, ale to nie to
samo, co Chanyeol.
-Jestem jak ninja, nikt nie wie, kiedy się pojawiam i kiedy
znikam – powiedziałam z uśmiechem. SHINee zaśmiali się tylko. Wstałam z podłogi
i ukłoniłam się, a następnie przedstawiłam, po chwili chłopaki zrobili to samo.
-Skończyliśmy już trening, poczekaj, przebiorę się i możemy
iść. – powiedział Bling z uśmiechem. Kiwnęłam tylko głową i znów usiadłam pod
ścianą. Dziesięć minut później Jong był już gotowy do wyjścia. Powiedział tylko
liderowi, że wróci późno. Pięć minut później spacerowaliśmy już uliczkami
stolicy.
-Po co to wszystko? – zapytałam patrząc na niego.
-To, że zostawiłem Ci swój numer? – zapytał Jonghyun patrząc
przed siebie z uśmiechem.
-Widzisz, Suho jest moim przyjacielem i opowiada mi o tym co
dzieje się w dormie Exo, oczywiście nie mówi mi o wszystkim, bo po pierwsze, ja
nie chcę wiedzieć wszystkiego, a po drugie Suho nie chce mi mówić o wszystkim. Dowiedziałem
się od mojego przyjaciela, że jeden z członków Exo jest w tobie zakochany –
powiedział Jonghyun.
-Chanyeol – to było raczej stwierdzenie niż pytanie.
-Ja i Suho ukartowaliśmy to wszystko, Chanyeol mnie nie
lubi, a kiedy zobaczy mnie w twoim towarzystwie, wścieknie się i może w końcu
wpadnie mu do tej pustej głowy, że powinien przestać się wahać co czuje i
powinien powiedzieć Ci w końcu co czuje – wyjaśnił Jonghyun. Było to dla mnie
dziwne, ale nie miałam im tego za złe, chcieli w końcu zrobić tylko dobry
uczynek, chcieli pomóc Chanyeolowi.
-Rozumiem – powiedziałam uśmiechając się lekko.
-Nie jesteś zła? – zapytał Bling
-Nie, jasne, że nie. Nie mam o co być zła. Ta cała sytuacja z
niezdecydowanym Chanyeolem mnie denerwuje, nawet mu to dzisiaj wytknęłam, ale
nie wiem czy cokolwiek do niego trafiło – westchnęłam.
-Spokojnie, nasz plan powinien się udać, więc nie masz się o
co martwić – oznajmił mi Jonghyun.
-Masz ochotę na bubble tea? – zapytał patrząc na mnie. Kiwnęłam
tylko głową i udaliśmy się po buble tea.
*Narracja trzecio osobowa, pokój Suho, dorm Exo.*
Chanyeol delikatnie zapukał do drzwi pokoju lidera. Całe Exo już nie spało, od wyjścia Hime minęły dwie godziny, a on, Chanyeol zachodził w głowę z kim wyszła i po co. Zazdrość? Sam nie wiedział, starał się o tym nie myśleć, obiecał sobie, że więcej się nie zakocha, bo po ostatnim związku o mało co nie wylądował w szpitalu, ale stało się, zakochał się i to po uszy.
Chanyeol delikatnie zapukał do drzwi pokoju lidera. Całe Exo już nie spało, od wyjścia Hime minęły dwie godziny, a on, Chanyeol zachodził w głowę z kim wyszła i po co. Zazdrość? Sam nie wiedział, starał się o tym nie myśleć, obiecał sobie, że więcej się nie zakocha, bo po ostatnim związku o mało co nie wylądował w szpitalu, ale stało się, zakochał się i to po uszy.
Gdy usłyszał „proszę” wszedł do pokoju i usiadł na łóżku.
-Chanyeol, znów ty. Przy tobie czuję się jak ksiądz w
konfesjonale, który słucha grzechów swoich parafian – zaśmiał się starszy.
-Hyung, ja już nie wiem co mam robić – powiedział Chanyeol.
-Boję się, cholernie się boję, że coś wyjdzie nie tak, że
popełnię jakiś błąd i wszystko się skończy – dodał załamany chłopak.
-Boisz się, że ona zrani Ciebie, czy tego, że ty zranisz ją?
– zapytał Suho patrząc na młodszego kolegę z zespołu.
-Chyba obu tych rzeczy się boję. Wiesz dobrze, jak się mój
ostatni związek skończył – odpowiedział młodszy.
-Wiem, ale nie bój się, chyba nie masz czego – nagle starszemu
zadzwonił telefon.
-Wybacz na chwilę – lider odebrał telefon nawet nie patrząc
wcześniej na wyświetlacz.
-Jonghyun, jak dobrze, że dzwonisz – powiedział Suho.
Jonghyun, osoba której Chanyeol z całego serca nie lubił,
sam tak naprawdę nie wiedział za co, Bling po prostu działał mu na nerwy samym
tym, że istniał.
-Spotkałeś się z Hime! No coś ty, naszą Hime? – zapytał Suho
do telefonu.
Tego dla Chanyeola było za wiele, nie był sobie w stanie
wyobrazić tego, że ktoś inny oprócz niego samego zbliży się do Hime, że Hime
może kogoś pokochać. Chanyeol potrząsnął głową żeby odepchnąć od siebie tę
myśl.
-Dobra, spoko, cieszę się, że ją odwieziesz, w sumie
zacząłem się już martwić a Sooman powiedział, że mają jeszcze raz nagrać singiel
i najlepiej dzisiaj bo ludzie od przerabiania wokalu tak przerobili tą
piosenkę, że nie da się jej słuchać, a jeszcze zgubili oryginalną wersję. –
Suho cały czas mówił nie patrząc nawet na Chanyeola. Lider w końcu zakończył
swoją rozmowę telefoniczną i popatrzył na młodszego.
-Jeśli nie wiesz, co masz zrobić, to dobrze Ci radzę, żebyś
szybko podjął decyzję, bo ktoś może Ci ją sprzątnąć sprzed nosa, a tego byś
chyba nie chciał. Pomyśl sobie, chciałbyś patrzeć jak jest szczęśliwa z innym a
tak samo mogłaby być szczęśliwa z tobą? – Chanyeol wreszcie wszystko zrozumiał,
przynajmniej miał taką nadzieję. Wiedział już też, co powinien zrobić i
uświadomił sobie, jakim wielkim jest idiotą, że nie zrobił tego wcześniej.
-Dziękuję Suho – powiedział i wstał, po czym udał się w
stronę drzwi które otworzył.
-Pamiętaj młody, masz godzinę! – krzyknął za nim Suho. Godzina,
dla jednych tak dużo, dla innych tak mało.
*Powrót do poprzedniej narracji*
Gdy już wyszliśmy z lokalu gdzie sprzedawali bubble tea,
długo spacerowaliśmy, rozmawialiśmy i śpiewaliśmy co jakiś czas.
-Robisz to tylko po to, żeby Chanyeol uświadomił sobie, że coś
do mnie czuje? – zapytałam wciągając przez rurkę ostatnie pękające bomby
malinowe. (kto pił bubble tea, ten będzie wiedział o co chodzi – Dop. Aut.)
-Nie, nie tylko, chciałem Cię lepiej poznać. Suho często
opowiada o tobie, Fati, Yoku i Mariko. Jak to on stwierdził, wniosłyście do
dormu Exo coś czego im brakowało. Wniosłyście cieszenie się z głupot, częste
śmianie się z niczego i dużo szczęścia – uświadomił mnie Jonghyun.
-To miłe, że Suho tak o nas mówi – stwierdziłam z uśmiechem.
Spacerowaliśmy jeszcze długo, gdzieś około osiemnastej znaleźliśmy się pod
siedzibą SM. Jonghyun zaproponował, że mnie odwiezie, a ja nic nie
odpowiedziałam tylko zgodziłam się kiwnięciem głowy. Wsiedliśmy do jego
samochodu, chłopak przekręcił kluczyk i parę sekund później byliśmy już w
drodze. Gdy podjechaliśmy pod dorm byłam zmęczona, ale pozytywnie zmęczona.
Wysiadłam z samochodu, uprzednio dziękując za udany dzień i weszłam do domu w
którym słychać było rozmowy, śmiechy, śpiewanie itp.
-Wróciłam! – krzyknęłam gdy zdjęłam buty, zdziwiło mnie to,
że nikt nie zainteresował się moim powrotem, ale wzruszyłam tylko ramionami i
udałam się do pokoju. Weszłam do mojego małego królestwa i położyłam się na
łóżku. Włożyłam słuchawki do uszu i zamknęłam oczy. Zmęczenie dawało mi się we
znaki, w końcu z Jonghyunem przeszliśmy dzisiaj kilka kilometrów. Przez całe
pół godziny leżałam na łóżku żeby trochę odpocząć po czym wyszłam z pokoju i
udałam się na dół do kuchni. Zdziwiło mnie, że w domu jest tak dziwnie cicho i
pusto. Zrobiłam sobie jakieś standardowe kanapki, zjadłam je i poszłam
sprawdzać czy w domu jest ktoś poza mną. Wchodziłam do wszystkich pokoi po
kolei, nikogo nie było, wszyscy gdzieś wybyli. Gdy zapukałam do pokoju
Chanyeola usłyszałam ciche „proszę”. Weszłam do środka i popatrzyłam na
chłopaka.
-Gdzie reszta? – zapytałam zamykając za sobą drzwi.
-Poszli na wspólny obiad a potem do kina na jakieś ckliwe
komedie romantyczne – odpowiedział chłopak nawet na mnie nie patrząc.
-Dlaczego z nimi nie poszedłeś? – zapytałam siadając
ostrożnie na jego łóżku.
-Bo gdy wychodzili, to spałem, a Suho zostawił tylko
informacje, że wychodzą i nie będzie ich do wieczora – Chanyeol odpowiadał na
moje pytania.
-Rozumiem – powiedziałam, wstałam z jego łóżka i ruszyłam w
stronę drzwi.
-Jak randa z Jonghyunem? – zapytał. W jego głosie nie było
żadnych emocji.
-To nie była randa, tylko spotkanie koleżeńskie. Jonghyun
nie jest w moim typie, fakt faktem rozmawiało nam się dobrze, ale on nie jest
tobą – powiedziałam i otworzyłam drzwi by wyjść z jego pokoju, jednak nie było
mi to dane. Chanyeol złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Staliśmy
twarzą w twarz.
-Co masz na myśli mówiąc, że on nie jest mną? – zapytał patrząc
w moje oczy. Bez szpilek czułam się przy nim jak krasnoludek.
-Po prosu, on nie jest tobą, czyli chłopakiem w którym się
zakochałam, którego pokochałam za uśmiech, poczucie humoru, charakter –
powiedziałam prosto z mostu.
-Ale ty z każdym dniem nabierasz do mnie dystansu. Mogłeś
tylko nie prosić mnie, żebym Cię pocałowała, nie robiłabym sobie nadziei, że
między nami może być coś więcej niż przyjaźń – dodałam wyrywając rękę z jego
uścisku.
-Ty nie wiesz, czego chcesz Park Chanyeol, a ja nie jestem
niańką, nie będę Ci tego uświadamiać i Cię niańczyć – chciałam odwrócić się i
wyjść z jego pokoju, ale Chanyeol zabrał głos.
-Wiem, czego chcę. Chcę Cię uszczęśliwiać, chcę Cię chronić
i kochać, tak Hime, kocham Cię. Nie chciałam dopuścić do siebie tej myśli, bo
już kiedyś zostałem skrzywdzony, bałem się, że ty mnie skrzywdzisz, ale co
gorsze, bałem się, że to ja skrzywdzę Ciebie – powiedział Chanyeol.
-Dzisiaj, gdy dowiedziałem się, że wyszłaś z Jonghyunem przestraszyłem
się, że ktoś inny mógłby Cię uszczęśliwić, a nie ja. Gdy sobie wyobraziłem
Ciebie, w jego objęciach uświadomiłem sobie, jakim jestem tchórzem, że nie
powiedziałem Ci tego wcześniej – powiedział siadając na łóżku i sadzając mnie
koło siebie.
-Przepraszam, że się tak zdystansowałem – dodał ma końcu.
-Park Chanyeol, stanowczo za dużo mówisz – zaśmiałam się.
-Wybacz, mam słowotok – powiedział i przytulił mnie do
siebie.
-Kocham Cię Hime – dodał z uśmiechem.
-Ja Ciebie też kocham, pabo –odpowiedziałam i pocałowałam go
delikatnie.
Resztę wieczoru spędziliśmy na kanapie oglądając dramy i
programy telewizyjne. Około 22 do domu wróciła reszta zespołu, ale nas to już
nie obchodziło, ponieważ leżeliśmy w moim pokoju, w jednym łóżku. Objęci i
szczęśliwi zasnęliśmy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)