niedziela, 26 maja 2013

Just BLAQ cz.11


Pisane trochę z brakiem weny. Szkielet był, trzeba było go ubrać w odpowiednie słowa. Nie wiem czy wam się spodoba. Mam nadzieję, że tak. Pisałam to kiedy oczy zaczęły mi się same zamykać i mój mózg już nie pracuje tak jak powinien, ale mam nadzieję, że wykrzesałam z niego to co mogłam najlepszego. 
Standardowo dla was.

Z dnia na dzień Yoku i Mir zaczęli się coraz lepiej dogadywać, a mnie z dnia na dzień aż tak bardzo nie wkurwiał gips i czułam się coraz lepiej jeśli tak to można nazwać. Dni do drugiego koncertu MBLAQ mijały dość szybko. Codziennie chłopaki jeździli na treningi, a ja i Yoku siedziałyśmy grzecznie w domu paląc papierosy i ogólnie nie robiąc nic. Nie odpowiadał nam taki układ, obie byłyśmy cholernie pracowite i nie było to w naszym interesie siedzenie na dupach i nich nie robienie. Miałyśmy dość takiego stanu rzeczy, ale musiałyśmy do tego przywyknąć ponieważ zanim zdejmą mi gips minie jeszcze trzy tygodnie, no dobra może dwa. Nie lubiłam jak chłopaki za nadto się o mnie martwili, Yoku przybrała strategie, że pomoże mi dopiero wtedy gdy sama ją o to poproszę i taki właśnie układ mi pasował. Dziewczyna przekonała się, że potrafię być perfidnie niemiła i chamska jeśli robie coś wbrew sobie i jeśli ktoś za nadto się nade mną trzęsie, w sensie że troszczy. Zawsze wydawało mi się, że jestem na tyle niezależna żeby ze wszystkim poradzić sobie sama, jednak ze złamaną nogą to jest niemożliwe. Denerwowało mnie, że muszę wszystkich o cokolwiek prosić. Kiedy już nadszedł dzień koncertu, rozsiadłyśmy się z Yoku wygodnie na kanapie z piwem i przekąskami. A co! Jak się bawić to się bawić! Siedziałyśmy i czekałyśmy aż w końcu koncert się zacznie. Doskonale wiedziałyśmy, że my sobie spokojnie czekamy a chłopaków za sceną zżera trema, i to nie ta pozytywna tylko o wiele gorsza. W końcu koncert się zaczął. Byłyśmy dumne z chłopaków ponieważ wychodziło im świetnie, byli aż za dobrzy. Każdy krok choreografii był tak płynnie przekazany i tak dobrze wykonany, jakby cała ich piątka urodziła się tańcząc i śpiewając. Żałowałyśmy, że nie ma nas na koncercie, ale przecież nie mogłyśmy. Pod koniec koncertu Mir zabrał głos.
-Poopowiadam wam parę ciekawostek o nas, co wy na to? – słychać było pisk fanek. Po minie reszty zespołu wiedziałam, że nie było to wcale zaplanowane, ale jakoś nie widać było żeby chłopaki mieli coś przeciwko temu.
-Pamiętacie tamtą dziewczynę, która na poprzednim koncercie złamała sobie nogę? To Jirayia, siostra lidera i nowa dziewczyna naszego głównego tancerza Joon’a. Wiesz Joon zazdroszczę Ci. Kochasz ją, a ona kocha Ciebie. Jesteście niesamowitą parą, dogadujecie się bez słowa i jesteście dla siebie a nie dla innych. – powiedział Mir wzdychając
-A co to ma do rzeczy? – zapytał ze śmiechem Joon
-A gdybym ja się zakochał. Eh za późno. Zakochałem się i nie widziałem innego sposobu by powiedzieć tej jednej najważniejszej osobie, że ją kocham – powiedział Mir.
Widziałam, że wyraz twarzy Yoku się zmienia, złapała pilota i już chciała przełączyć gdy usłyszałyśmy
-Yoku, kocham Cię – powiedział Mir. Zatkało nas obie. Przecież Mir i Yoku nie znali się długo, chociaż ja wierzyłam że istnieje coś takiego jak miłość od pierwszego wejrzenia. Yoku wstała i oznajmiła
-Idę do siebie, jakbyś czegoś potrzebowała to mnie zawołaj – po czym ruszyła do naszego wspólnego pokoju. Wiedziałam, że dziewczyna się tego nie spodziewała. Mnie to tak samo zaskoczyło. Wstałam z kanapy i ruszyłam na balkon by zapalić i w spokoju poczekać na Mir’a i resztę zespołu. Odpaliłam papierosa i popatrzyłam przed siebie. Sama nie wiedziałam, dlaczego Mir był na tyle głupi i powiedział coś takiego w trakcie koncertu na wizji. Ja bym chyba Joon’a zabiła gdyby mi coś takiego zrobił.

Byłam w trakcie palenia trzeciego papierosa gdy pod dom podjechała czarna limuzyna a z niej wysiadło pięciu zajebistych chłopaków. Ruszyli w stronę domu i po chwili znaleźli się w środku.
-Mir, mógłbyś tu przyjść na chwilę? – poprosiłam dopalając papierosa. Po chwili raper pojawił się w drzwiach na balkon. Nie był zadowolony, jego twarz nic nie wyrażała. Żadnych uczyć, żadnych emocji, nic.
-Jesteś idiotą wiesz? Zamiast powiedzieć jej prosto w oczy co do niej czujesz ty musiałeś powiedzieć to całemu światu! – powiedziałam wściekła. Nie wiedziałam, że Mir jest zdolny do takich rzeczy, no tak, jak to mówią „Takie rzeczy tylko w erze”
-Wiem, twój brat wyperswadował mi to w drodze powrotnej. G.O, Thunder i Joon byli tak znudzeni że zasnęli w limuzynie. – mruknął Mir siadając naprzeciwko mnie i biorąc papierosa po czym odpalił go.
-Sorry za szczerość stary, ale po prostu wiesz, że tym razem może z tego nie wyjść happy end? – powiedziałam patrząc jak chłopak zaciąga się papierosem. Tego też się po nim nie spodziewałam, ale wszystko wychodzi w trakcie.
-Pomożesz mi? – zapytał a wręcz poprosił. No ciekawe co ja tu mogę zdziałać…
-Mogę z nią jedynie porozmawiać, ale nic nie obiecuję. Nie wiem czy cokolwiek z tego wyjdzie bo moim skromnym zdaniem i tak jest po ptakach stary – westchnęłam. Tak głupi to chyba tylko Mir jest. Westchnęłam, musiałam się zastanowić jak to wszystko rozegrać żeby nie popełnić błędu. Wiedziałam doskonale, że teraz czekają ich ciche dni, ale potem będzie lepiej. Mam nadzieję. Powolnym krokiem, o kulach ruszyłam do mojego i jej pokoju. Weszłam do środka, zamknęłam za sobą drzwi na klucz i usiadłam na łóżku.
-Yoku, wszystko dobrze? – zapytałam patrząc na nią.
-Jak on mógł być takim kretynem i powiedzieć to na wizji? Przecież znamy się parę dni, co z tego że go polubiłam, co z tego że dobrze się z nim dogaduje, on nie mógł się we mnie zakochać – stwierdziła dziewczyna. Widać było że poniekąd jest załamana. Ja bym się serio wkurwiła i nie obeszło by się bez ofiar gdyby ktoś zrobił mi taką akcję.
-Ja wiem że on jest kretynem, ale pomyśl nad tym. Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? – zapytałam starając się podejść do okna i próbując otworzyć jedno ponieważ było cholernie gorąco a poza tym miałam ochotę zapalić. Dzisiaj nic nie robię tylko chodzę i palę.
-Nie ma czegoś takiego jak miłość od pierwszego wejrzenia – odparła dziewczyna. Będzie ciężko. Mam przed sobą naprawdę twardy orzech do zgryzienia.
-I co masz zamiar teraz zrobić? – zapytałam odpalając papierosa i patrząc na nią.
-Nie mogę zrezygnować ze współpracy z wami bo po pierwsze to się z wami cholernie zżyłam a po drugie podpisałam umowę. Jedyne co mogę zrobić to zastanowić się nad tą chorą sytuacją i na razie się nie odzywać.

I tak właśnie się stało. Przez parę dni Yoku odzywała się do wszystkich. Poza Mir’em oczywiście. Doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, że to może jeszcze potrwać. I nie byłam z tego zadowolona. Musiałam uspakajać Mir’a, że u dziewczyn takie zachowania są na porządku dziennym, ale to nie była prawda. Yoku różniła się od takiej typowej dziewczyny, i to bardzo, ale może właśnie to czyniło ją taką wyjątkową. Nie dało się ni lubić Yoku, przeważnie nie miała wrogów i starała się ze wszystkimi dogadać. Jej uśmiech był promykiem nadziei, i mówię to jako jej przyjaciółka, więc w sumie nie dziwię się że Mir się w niej zakochał. To takie metr sześćdziesiąt chodzącego szczęścia i optymizmu, ale nawet teraz to się nie zmieniło. Wydaje mi się, że Yoku zawsze będzie osobą pozytywną, nawet jak się zestarzeje.

Tak mijały sobie dni. Cały czas przesiadywałam na zmianę w pokoju Mir’a oraz moim i Yoku. Byłam ich mediatorem… Chyba tak to można nazwać. Miałam powoli tego dość. To męczyło nie tylko ich ale również mnie. Minęły cztery dni niepewności. Nikt nie wiedział co może się stać, czy w końcu podejście Yoku do Mir’a się zmieni, czy Yoku zerwie kontrakt i się wyprowadzi. Mieliśmy nadzieję że to drugie nie nastąpi bo bardzo zżyliśmy się z Yoku i zrobilibyśmy wszystko żeby tylko została w dormie, a szczególnie ja bym zrobiła wszystko co bym mogła. Piątego dnia nastąpił przełom w stosunkach między ludzkich. Ja po kłótni pogodziłam się z Joonem i Thunderem, poszło tak naprawdę o głupotę, ale spieraliśmy się przez dwa dni i staraliśmy sobie udowodnić że druga strona nie ma racji. I tym razem ja wygrałam, ale nie tylko między nami się poprawiło. Zauważyłam, że Yoku i Mir znów zaczęli gadać. Może nie były to rozmowy długie i wysokich lotów ale to powinno wystarczyć jak na razie. Później zaczęło robić się robić coraz bardziej ciekawie. Nie dość, że zaczęli ze sobą normalnie rozmawiać jak ludzie, to jeszcze zaczęli razem się wygłupiać i śmiać. Z dnia na dzień między nimi zaczęło się robić coraz bardziej normalnie.

Minął tydzień od całego zdarzenia. Można by powiedzieć że wszyscy o nim zapomnieli. Poza Mirem i Yoku. Wstałam rano, jak zawsze o tej porze z kuchni dochodziły śmiechy, co oznaczało tylko jedno. Mir i Yoku robią śniadanie. Od pewnego czasu kuchnia była ich królestwem i nikt nie miał prawa nawet tam zaglądnąć, a co dopiero wejść i cokolwiek im przestawić, czegokolwiek dotknąć. Ubrałam się i ruszyłam na dół. Weszłam do salonu i nagle głosy z kuchni ucichły co mnie zdziwiło. Zawsze było tak, że Thunder i mój brat oglądali powtórki „Surowych rodziców” i „Perfekcyjnej pani domu” a z kuchni dochodził śmiech. Udałam się w tamtą stronę i stanęłam w drzwiach. Doznałam niemałego szoku kiedy zobaczyłam co tam się dzieje. Yoku i Mir całowali się. Byłam szczęśliwa z tego faktu jak nigdy dotąd. W końcu nie będę musiała latać między pokojami, uspakajać Mir’a, wpajać Yoku że miłość od pierwszego wejrzenia istnieje. W końcu byłam wolna, udało mi się doprowadzić sprawę do końca i z takiego właśnie zakończenia byłam dumna. Odwróciłam się i chciałam odejść gdy walnęłam chorą nogą o futrynę i syknęłam cicho. Miałam nadzieję, że nikt obecny w kuchni mnie nie usłyszy ani nie zobaczy, ale myliłam się.
-Nie ładnie tak podglądać – zaśmiała się Yoku.
-Ja tylko… Zrobiło się tak nagle cicho… Bałam się że zabiłaś Mir’a – powiedziałam ze śmiechem odwracając się w ich stronę. Byli uśmiechnięci, i szczęśliwi.
A właśnie to jest najważniejsze.

niedziela, 19 maja 2013

Just BLAQ cz.10

Standardowo, dla czytelników oraz: Kasumi, Yoku, Krisu i Alex
___________________
W pewnym momencie miałam wrażenie jakbym spadała, a później poczułam przeraźliwy ból w prawej nodze, ale od początku.
Wszystko naprawdę szło nam dobrze, wyglądaliśmy jakbyśmy trenowali te wszystkie układy od wielu, wielu lat. Chłopaki zgrali się ze sobą i wszystko było świetnie serio, do czasu. Pod koniec ostatniej piosenki mieliśmy podejść do krawędzi sceny. Za bardzo się rozpędziłam i spadłam ze sceny. No tak, nie ma to jak bratu zepsuć koncert.
-Yumeko! – krzyknął SeungHo i zeskoczył ze sceny
-Niech ktoś zadzwoni po pogotowie! – krzyknął Joon i również zeskoczył ze sceny. Obaj patrzyli na mnie, jakby mi się krew lała przynajmniej z głowy.
-Co Cię boli? – zapytał braciszek. Wywróciłam oczami i popatrzyłam na niego. Nigdy nie lubiłam się przyznawać gdy coś mnie bolało, albo gdy miałam z czymś problem.
-Nic mnie nie boli, wszystko jest doskonale – powiedziałam i próbowałam wstać. Na marne. Noga odmawiała mi posłuszeństwa, ale byłam osobą upartą i pomimo bólu starałam się wstać. W pewnym momencie Joon wziął mnie na ręce.
-Jesteś pewna, że nic Cię nie boli? – powiedział i dotknął prawdopodobnie złamanej nogi a ja syknęłam z bólu.
-Znęcasz się – warknęłam. Chłopak tylko westchnął i popatrzył na mnie.
-Nie znęcam się, próbuję Ci udowodnić, że nie jesteś niezniszczalna, że czasami sama sobie nie poradzisz i żebyś nie udawała twardzielki – powiedział i uśmiechnął się lekko. Terapeuta od siedmiu boleści się znalazł. Westchnęłam tylko, po chwili usłyszeliśmy dźwięk syren karetki, a tłum fanów rozstąpił się i zrobił nam miejsce. Jak tak sobie szliśmy, a raczej Joon szedł to słyszałam „Szybkiego powrotu do zdrowia” „Nie daj się tam w tym szpitalu”. To było miłe i to bardzo. Joon tylko słyszał od fanek „opiekuj się nią”, to było dziwne. Baliśmy się, że jak fanki się dowiedzą, że ja z nim jestem to mnie znienawidzą, ale jak widać nic takiego się nie stało, co mnie pozytywnie zdziwiło. Joon wpakował mnie do karetki i pojechał wraz ze mną do szpitala. W karetce panowie podali mi jakiś środek przeciwbólowy, ale nic mi to nie dało. Wiecie jaki to jest ból jak się złamie nogę, albo skręci kostkę? To mnie tak właśnie bolało i nic nie było w stanie tego załagodzić.
Po jakimś czasie znaleźliśmy się w szpitalu. Szybko zabrano mnie na sale, zrobiono mi wszystkie potrzebne badania + rentgen nogi. Godzinę później zapadł wyrok. Trzy tygodnie w gipsie i chodzenie o kulach. Dla tancerza to najgorsze co może być. Parę godzin później lekarze założyli mi gips, dali kule i wypisali ze szpitala.
-Jak się czujesz? – zapytał SeungHo. Wszyscy przyjechali do szpitala po moim niefortunnym wypadku.
-A jak się mogę czuć? Jestem unieruchomiona na dobre trzy tygodnie jak nie na dłużej. Nie będę mogła z wami występować i jechać z wami w trasę – powiedziałam smutna, jakoś próbując wyjść o własnych siłach ze szpitala.
-Nie przejmuj się, menager, kiedy dowiedział się, o twoim wypadku powiedział, że przełożymy resztę koncertów i trasę do czasu kiedy nie wydobrzejesz. Tylko, że za dwa dni mamy koncert którego nie da się przełożyć. Ty posiedzisz z Yoku grzecznie w domu, a my odbębnimy koncert i wrócimy – powiedział Thunder. Uśmiechnęłam się lekko i kiwnęłam głową. Nie spodziewałam się tego, że menager tak postąpi i pozwoli chłopakom poczekać aż wyzdrowieję, więc albo zrobił to z własnej woli, albo chłopaki mu coś nagadali i musiał się zgodzić. Wróciliśmy do domu. Chłopaki pełni optymizmu, Yoku zmęczona a ja w wisielczym humorze. Kiedy znaleźliśmy się pod domem wysiadłam z samochodu i usiadłam na huśtawce w ogrodzie. Reszta ekipy poszła do domu, a ja siedziałam na ławce. Wyjęłam słuchawki i telefon z kieszeni i włączyłam sobie jakąś muzykę. Mój humor nie był najlepszy. Nie dość, że miałam złamaną nogę, to jeszcze zaczęłam wspominać rodziców co skończyło się łzami na moich policzkach. Ta cała sytuacja mnie denerwowała. Ledwo mogłam się ruszać, o tańcu nie wspomnę. Gdy tak sobie siedziałam i płakałam, poczułam że ktoś usiadł koło mnie, wyjęłam słuchawki z uszu i popatrzyłam na przybysza którym okazała się Yoku.
-Wiem, że nie jest Ci łatwo – powiedziała a ja wytarłam łzy z policzków. Wzruszyłam tylko ramionami, nie wiedziałam, co mam powiedzieć.
-Wracajmy do domu, robi się zimno – dodała. Moja próba wstania… Można powiedzieć, że zaliczyłam glebę.
-Pomogę Ci – stwierdziła Yoku.
-Nie potrzebuję pomocy – powiedziałam i ledwo wstałam. Nie lubiłam jak mi ktoś pomaga i troszczy się o mnie, może poza bratem, ale to był wyjątek.
-Wybacz, mam kiepski humor – dodałam. Ruszyłyśmy do domu, powoli bo powoli, ale jakoś nam się udało, a szczególnie mi. Jakoś udało mi się wejść po schodach do mojego i Yoku pokoju. Siedziałam tam i czytałam książkę gdy pojawił się mój brat. Popatrzył na mnie i pokręcił głową.
-Co, znów rodzice? – zapytał siadając koło mnie. On zawsze wiedział, że jeśli mam zły humor to wspominam rodziców i o nich myślę.
-W sumie wszystko. Złamana noga + myślenie o rodzicach – mruknęłam. Nie było ze mną najlepiej, chciałam być sama, albo chciałam żeby mnie ktoś przytulił.
-Idę do Joon’a – dodałam i ostrożnie wstałam z łóżka. Nie chciałam mieć drugiego wypadku tego dnia, dlatego każdy mój ruch był ostrożny. Po dość długiej chwili dotarłam do pokoju mojego faceta. Zapytałam grzecznie i czekałam aż mi otworzy co po chwili zrobił.
-Cześć – powiedziałam siląc się na uśmiech.
-Zaopiekujesz się mną? – zapytałam patrząc na niego. Kochałam go, nie dlatego, że jest sławny i ma pieniądze. Kochałam go za charakter, za jego sposób bycia. Jak dla mnie mógłby nie być sławny i bogaty, byle by po prostu był.
-Oczywiście – powiedział z uśmiechem po czym pocałował mnie delikatnie a następnie wziął mnie na ręce i położył na łóżko.
-Jakbyś czegoś potrzebowała to powiedz, będę na każde twoje zawołanie – powiedział i położył się koło mnie.
-Potrzebuje żebyś mnie przytulił – szepnęłam. Chłopak szybko spełnił moją prośbę o nic nie pytając. Wtuliłam się w niego i rozpłakałam się na dobre. Gdy zapytał się dlaczego płacze wytłumaczyłam mu wszystko. Słuchał bardzo uważnie, czasami dodając coś od siebie. Po prostu był i to było piękne. W momencie gdy się już uspokoiłam, Joon zaniósł mnie na dół gdzie usłyszałam jak Yoku i Mir rozmawiają w kuchni, a SeungHo i Thunder oglądają powtórki „Surowych rodziców” i „Perfekcyjnej Pani Domu”. Nie chciałam wchodzić do kuchni dlatego też usadowiłam się w salonie i zaczęłam oglądać z chłopakami te bzdury.
-Co robią Mir i Yoku w kuchni… Razem? – zapytałam a Thunder i mój brat zaśmiali się.
-Kolację – odpowiedział SeungHo. Cieszyłam się że Yoku – moja przyjaciółka ponieważ traktowałam ją jak siostrę ze względu, że dobrze się dogadywałyśmy i Mir zaczęli ze sobą rozmawiać. On zawsze na początku był cichy i małomówny, ale jak się rozkręcał to dawało się z nim pogadać.
-Kolacja! – krzyknęli równo Mir i Yoku po czym z kuchni dało się usłyszeć śmiech tej dwójki. Joon już chciał wziąć mnie na ręce ale mu zabroniłam.
-Do kuchni nie jest tak daleko – powiedziałam i o własnych siłach doszłam do kuchni. Zjedliśmy kolację w wyśmienitych humorach, po czym poszliśmy do swoich pokoi. Tym razem ja poszłam do pokoju Joon’a a Mir do pokoju mojego i Yoku, a co mi tam, niech się zaprzyjaźnią, krew się nie poleje przecież, jak złapią ze sobą dobry kontakt. Może Mir w końcu dzięki Yoku otworzy się na ludzi i już nie będzie taki zamknięty w sobie jak zawsze.
Miałam nadzieję, że ta znajomość im przyniesie coś fajnego.
Poza tym, fajnie ze sobą wyglądają. Pasują do siebie.

Just BLAQ cz.9

Standardowo, dla Yoku :*
__________________________
Gdy wróciliśmy do domu nie miałam na nic ochoty. Ciągłe treningi męczyły mnie coraz bardziej, sama nie wiedziałam dlaczego. Przecież byłam do tego wszystkiego przyzwyczajona, a raczej powinnam być. Położyłam się na kanapę i popatrzyłam w sufit.
-To ja poproszę obiad do łóżka – powiedziałam z uśmiechem. Wszyscy tak naprawdę się gdzieś położyli albo usiedli, na litość boską czy ja serio daje im taki wycisk?
-Brać się za obiad leniwe dupy a nie opierdalać się! – stwierdziła Yoku.
-A weź ich zostaw, oni tak zawsze po treningu. Wszystko trzeba za nich robić – mruknęłam i podniosłam się z kanapy. Wiedziałam, że nie mam co liczyć na to, że szanowni hrabia ruszą swoje dupy i udadzą się do kuchni by zrobić obiad, nie miałam co na nich liczyć.
Yoku ruszyła wraz ze mną do kuchni i usiadła na krześle.
-Ty, a może będziemy aż tak podłe, że zrobimy obiad tylko dla siebie, a im każemy się ruszyć i samemu coś sobie zrobić? – zapytała z szatańskim uśmiechem.
-Dobry pomysł, podły ale dobry. Niestety nieskuteczny. Za długo znam chłopaków, mogliby umrzeć z głodu, ale tyłków z kanapy nie ruszą – mruknęłam i zabrałam się za robienie czegoś na szybko. Na szczęście przyrządzone przez nas danie nie było bardzo czasochłonne. Całą rodzinką usiedliśmy do posiłku a później udaliśmy się do swoich pokoi.
-Nic mi się nie chcę – mruknęłam kładąc się na łóżko w Yoku i moim pokoju.
-Nie idziesz do Joon’a? – zapytała zdziwiona. Ej, ej. To, że jest moim facetem, nie oznacza, że mam spędzać z nim każdą wolną chwilę.
-Nie, nie idę. Nie mam siły wstawać z łóżka – mruknęłam.
-Yumeko… – zaczęła dziewczyna patrząc na mnie.
-Nic nie widziałam, nic nie słyszałam, nic nie wiem. A teraz mów o co Ci chodzi – powiedziałam z uśmiechem.
-Dlaczego Mir jest taki? – zapytała. To mnie zaciekawiło, ale nie powinnam wyciągać zbyt pochopnych wniosków.
-Cichy i zamknięty w sobie? – zapytałam na co ona odpowiedziała tylko kiwnięciem głowy.
-Nie lubi poznawać nowych ludzi. Nie wie kto jest wart zaufania, a kto nie. Ja wkupiłam się w jego łaski tylko dlatego, że jestem siostrą lidera. Trochę czasu minie zanim nasz raper się do Ciebie przekona – powiedziałam z uśmiechem.
-Nie musisz się martwić, jesteś tak otwarta na ludzi, że pewnie szybko zdobędziesz jego zaufanie, ale pamiętaj, nic na siłę – powiedziałam i zniknęłam w łazience. Byłam tak cholernie zmęczona, że marzył mi się tylko szybki gorący prysznic, a potem tylko moje łóżko, więc tak też uczyniłam. Po kąpieli udałam się prosto do łóżka i sama nie wiem kiedy zasnęłam. Następnego dnia rano obudziłam się dość późno. Kiedy popatrzyłam na zegarek była już dwunasta. To długo sobie pospałam. Wstałam z łóżka, wzięłam czyste ciuchy, poszłam do łazienki i ubrałam się. Yoku już nie spała i nie było jej w pokoju to mogło znaczyć, że jest na dole. Zeszłam na dół i udałam się do salonu.
-Wiecie, że dzisiaj ostatni dzień przed koncertem? – zapytał G.O
-Czyżbyś się denerwował? – zapytał Mir patrząc na przyjaciela.
-On się zawsze denerwuje – mruknął Thunder.
-Dajcie mu spokój, to normalne, że ma tremę – powiedział Joon.
-Ale mieć tremę przed każdym występem? – stwierdził SeungHo.
-Nie najeżdżajcie na niego. Każdy się denerwuję, mogę się założyć że wy też, ale nie chcecie się do tego przyznać. G.O jest po prostu wrażliwy i musiał się wygadać – mruknęłam przecierając swoje jeszcze zaspane oczy.
-Kawy? – zapytała Yoku.
-Nie dzięki, kawa kojarzy mi się z robieniem herbaty ekspresem do kawy i z perfekcyjną panią domu, także nie skorzystam – powiedziałam, a Yoku popatrzyła na mnie jakbym się z wariatkowa urwała.
-Nie ważne, idę zapalić – powiedziałam i ruszyłam przed dom. Po chwili dołączyła do mnie Yoku.
-Nie wiedziałam, że ktokolwiek z was pali – powiedziała.
-Jak widzisz tylko ja jestem takim wyjątkiem – powiedziałam odpalając papierosa, a dziewczyna uczyniła to samo chwilę po mnie.
-Nie wyglądasz na nałogowego palacza – stwierdziłam, zaciągając się dymem.
-Pozory mogą mylić – odparła. Kiedy skończyłyśmy palić weszłyśmy do domu, a to co zobaczyłyśmy w środku zdziwiło nas.
-Nie pyskuj – warknął Seungho do G.O
-Ej no zamknijcie się, Perfekcyjną Panią Domu oglądam – mruknął niepocieszony Thunder.
-Co tu się stało? Ufo was napadło jak nas nie było? – zapytałam.
-SeungHo naoglądał się „Surowych Rodziców” i rozstawia wszystkich po kątach, a Thunder niestety dobrał się do pilota i nie obiecuję, że jutro nie będzie składał wszystkiego w kostkę, i robił testu białej rękawiczki – powiedział Mir wzruszając ramionami.
-A Joon gdzie? – zapytałam.
-U siebie, chciał uniknąć starcia z twoim bratem dlatego szybko się zmył – powiedział raper. W sumie też wolałam się zmyć stamtąd żeby braciszek nie zaczął mnie niańczyć i nie próbował mi wmówić, że nie powinnam palić papierosów.
-Idziesz do Joon’a? – zapytała niepocieszona Yoku.
-Nie, nie zostawię Cię z bandą popaprańców oglądających jakieś polskie programy które nie trzymają się kupy. Idziemy do naszego pokoju, jak już wszystko się uspokoi i Ufo odda mózgi naszym kolegom to pójdę do Joon’a – powiedziałam z uśmiechem po czym poszłyśmy do naszego wspólnego pokoju. Zaczęłyśmy grać w karty i rozmawiać na różne tematy. A z dołu słychać było tylko krzyki.
-Widziałeś jak tu brudno?! Tu jest pełno kurzu! – no tak, Thunder się naoglądał. Zaśmiałyśmy się tylko i czekałyśmy aż to wszystko się skończy, na szczęście skończyło się w porze kolacji czy jakoś tak. Cały dzień przesiedziałyśmy przez tych idiotów w pokoju, ale nie nudziłyśmy się. Przed kolacją przyszedł po nas SeungHo.
-Już wam przeszło? – zapytałam nie kryjąc mojego rozbawienia.
-Czasami tak odreagowujemy stres – powiedział z uśmiechem.
-Kolacja na stole – dodał i udał się na dół. Nam dwa razy nie trzeba było powtarzać. Zeszłyśmy na dół, usiedliśmy wspólnie do stołu i zaczęliśmy jeść. Po zjedzonej kolacji udaliśmy się do łóżek. Jutro czekał nas długi i męczący dzień. Następnego dnia wszystkie budziki jak jeden mąż zaczęły dzwonić o godzinie szóstej. Niechętnie wstaliśmy z łóżek, szybkie ubieranie się, szybkie śniadanko i byliśmy gotowi. Na miejscu gdzie miał odbyć się koncert musieliśmy być dużo wcześniej. Gdy się tam znaleźliśmy mój brat poszedł sprawdzać nagłośnienie, oświetlenie, a ja i Yoku powtarzałyśmy sobie choreografie. Czas na backstage’u strasznie nam się dłużył co nie było komfortowe. Później tylko masa stylistów, makijażystek i fryzjerów latała koło nas by nas jako tako ogarnąć. Byłam bardzo zadowolona z efektu końcowego ich pracy ponieważ wyglądaliśmy nieziemsko. Jak widać ludzie starają się tylko po to, żeby nie stracić pracy, ale mniejsza z tym. Każde z nas nie mogło się doczekać godziny zero i gdy ta nastała cieszyliśmy się jak dzieci. Wyszliśmy na scenę, oślepiło nas światło reflektorów i ogłuszył pisk fanek.
Gdy stanęliśmy na środku sceny SeungHo zaczął przemawiać o tym jak bardzo się cieszy, że już mają tylu fanów (taa, zwłaszcza fanek, ale mniejsza.), że już są tak sławni i jak bardzo cieszą się z tego, że w końcu mogą dać koncert.
To przemówienie nie trwało jakoś długo, po przemówieniu chłopaki zaczęli śpiewać a my tańczyłyśmy. Dwie, może trzy pierwsze piosenki szły bardzo dobrze, i wszystko było dobrze.
Do czasu…
Ciąg dalszy nastąpi.

Just BLAQ cz. 8

Dedykuję tą część Yoku i Kasumi.
Miłego czytania :)
Kategoria: Fluff
Ostrzeżenia: Brak
_________________
Po udanym castingu wróciliśmy do domu. Rodzinka MBLAQ się powiększa, także trzeba będzie zainwestować w nowy dom i to szybko. SeungHo nie próżnował i od razu jak powiedziałam mu o tym zadzwonił do menagera, który z szybkością błyskawicy załatwił nam nowy dom. Zaczęliśmy wielkie pakowanie wszystkiego co mieliśmy w starym domu. Mi pakowanie nie zajęło dużo czasu, wszystkie rzeczy miałam w torbie, ale pakowanie chłopaków… Wyjęte z życia 8 godzin. Gdy już wszystko było pięknie zapakowane w jakieś kartony przyjechała firma od przeprowadzek i wszystko zabrała, a my spakowaliśmy się do samochodu. Droga niesamowicie nam się dłużyła, ale było dość miło i przyjemnie. Zaczęliśmy śpiewać, robić jakieś głupie miny a G.O to nagrywał.
-To będzie na youtube, ostrzegam – powiedział z uśmiechem.
-Nie ogarniecie jaki miałam sen! – powiedziałam  nawet nie patrząc w kamerę G.O
-A to wszystko przez Joon’a! Bo mu się zachciało pić kawę o północy i w pokoju się unosił taki zapach kawy, właśnie przez to miałam taki nienormalny sen! Śniło mi się, że próbowałam robić herbatę ekspresem do kawy, a kiedy mi się nie udało to poszłam do perfekcyjnej pani domu, żeby mi powiedziała jak to się robi. – powiedziałam a potem wszyscy zaczęli się śmiać. Cała trasa do nowego domu zajęła nam dwie godziny. Oczywiście G.O musiał wszystko nagrać, to jak się droczę z Mir’em, to jak próbuję napaść na SeungHo, który prowadził i to jak Joon mnie pocałował. Ja nie wiem co te dzieci mają z głową. Ucieszyłam się kiedy nastał moment wysiadania z samochodu. W końcu mogłam rozprostować nogi bo niestety samochód zespołu do najwygodniejszych nie należał . Kiedy zobaczyliśmy dom wszyscy oniemieliśmy z wrażenie. Był o wiele większy niż dotychczasowy dom MBLAQ ale ucieszyło mnie to, przynajmniej będzie więcej miejsca na wygłupy, ganianie się i tym podobne rzeczy. Samochód firmy od przeprowadzek stał pod domem. Niewiele czasu zajęło nam żeby zabrać z niego wszystkie rzeczy, potem zaczęliśmy zwiedzać nowy dom i tak właśnie minął nam dzień. Po zobaczeniu wszystkich zakamarków w domu przyszedł czas na rozpakowanie rzeczy a później kiedy już wszystko rozpakowaliśmy, zjedliśmy kolację i udaliśmy się do swoich pokoi. Jak się okazało w moim nowym pokoju stały dwa łóżka więc bardziej niż pewne będzie to, że będę dzieliła pokój z Yoku. Przebrałam się grzecznie w piżamę i udałam się do pokoju Joona. Gdy tam weszłam chłopaka nie było w środku a z łazienki słychać było szum wody. Położyłam się na łóżku tancerza i czekałam aż on łaskawie wyjdzie z łazienki. Gdy już wyszedł zauważyłam że wokół bioder ma owinięty sam ręcznik. O kurwa, jaki on jest przystojny i umięśniony.
-Co ty tu robisz? – zapytał kiedy mnie zobaczył, nie rozumiałam jego zachowania.
-No jak to co? Będę spać z tobą – powiedziałam z lekkim uśmiechem. Chłopak tylko wywrócił oczami.
-Masz już przecież własny pokój – powiedział biorąc piżamę i znikając w łazience.
Zabolało mnie to jak cholera. Wstałam z łóżka i udałam się na dół do salonu, pierdolę, będę spać na kanapie, a co mi tam. Włączyłam plazmę i zaczęłam coś oglądać. Chwilę później usłyszałam głos
-Nie powinnaś być na górze w swoim ewentualnie moim łóżku? – zapytał Joon. A temu co się znów stało? Przed chwilą mnie wyganiał a teraz pojawia się w sumie z nikąd i mówi coś takiego.
-Przed chwilą mnie stamtąd wygoniłeś, a teraz przychodzisz tu i mówisz że powinnam być w swoim ewentualnie twoim łóżku. Dobrze się czujesz Joon? – zapytałam.
-Czuję się źle od kiedy zostałaś choreografką naszego zespołu. Przez Ciebie nie mogę się na niczym skupić, ciągle myślę o tobie. Kiedy byłaś z Onew powtarzałem sobie że jesteś z nim szczęśliwa i nie mogę rujnować waszego związku, ale od kiedy z nim nie jesteś, mam jakieś szanse. Nikłe, bo nikłe, ale mam – powiedział. Wstałam z kanapy, podeszłam do niego i popatrzyłam mu w oczy.
-Joon, co ty wygadujesz? Nie lepiej zostawić tego takim jakie jest? Źle Ci z tym? – zapytałam patrząc w jego piękne oczy. Nie mogłam się oprzeć, ale coś podpowiadało mi, że lepiej będzie, żebyśmy zostawili to tak jak jest. Chłopak tylko przyparł mnie do ściany i wpił się w moje usta. Zamknęłam oczy i odwzajemniłam pocałunek, jednak ta chwila nie trwała wiecznie. Chłopak oderwał się ode mnie i popatrzył mi w oczy.
-Zrobisz jak zechcesz, ale przemyśl to jeszcze – powiedział i odwrócił się na pięcie po czym ruszył do swojego pokoju. To mnie totalnie zaskoczyło. Jeden pocałunek może zmienić w życiu człowieka tak wiele. Znów usiadłam na kanapie i zaczęłam myśleć nad tym wszystkim. Przecież Joon tak bardzo się starał. Był ze mną kiedy Onew mnie zdradził, pomógł mi w tych najtrudniejszych chwilach, zawsze dzięki niemu się uśmiechałam. Czy ja nie jestem łatwa? Latam od chłopaka do chłopaka…
Wstałam z kanapy i udałam się do pokoju tancerza. Gdy tam weszłam, chłopak wyglądał jakby już spał. Położyłam się koło niego.
-Joon, ja po prostu się boję, zrozum to proszę. Nie chcę, żeby było między nami tak jak między mną i Onew – szepnęłam.
-Wiem czego chcę i chcę dać Ci szansę – powiedziałam mając w głębokim poważaniu czy chłopak śpi czy nie. Przez chwilę się nie ruszał więc stwierdziłam, że śpi przez co usiadłam na łóżku a gdy już miałam wstawać chłopak pociągnął mnie za rękę i przytulił do siebie. Uśmiechnęłam się lekko i popatrzyłam na niego.
-Jednak nie śpisz – stwierdziłam wtulając się w niego.
-Nie, nie śpię. Przyswajałem informację – powiedział z uśmiechem. Mówiłam już że jego uśmiech powala? A no tak, powtarzam się.
-Kocham Cię Yumeko, to wszystko. Ja to nie Onew, nie zranię Cię – powiedział Joon z uśmiechem po czym pocałował mnie delikatnie.
-Idź spać, bo o tej godzinie chyba bredzisz – powiedziałam ze śmiechem.
-Ja też Cię kocham Joon – dodałam.
Obudziliśmy się wszyscy następnego dnia rano. Dzisiaj właśnie miała przybyć do nas Yoku co bardzo cieszyło nie tylko mnie, ale też Mir’a. Chłopak od wczesnych godzin porannych sprzątał w domu to co się dało. Około godziny czternastej usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
-Otworzę! – krzyknął Mir poprawiając włosy i otrzepując ręce. Po chwili w salonie pojawił się Mir wraz z Yoku. Uśmiechnęłam się tylko siedząc wraz z Joon’em i SeungHo na kanapie. Lider wstał i podszedł do dziewczyny.
-Witaj w naszym świecie i naszym domu – powiedział z uśmiechem. Nie poznawałam go, widocznie się zmienił ale na plus.
-Pokażę Ci nasz pokój – powiedziałam wstając z kanapy. Joon nie chętnie chciał mnie puścić ale musiał. Poszłyśmy wraz z Yoku na górę i weszłyśmy do pokoju.
-Nawet nie wiesz jak Mir się cieszył kiedy usłyszał dzwonek do drzwi, a jak nas przekonywał żebyśmy to właśnie Ciebie wybrali, nie masz pojęcie – powiedziałam i usiadłam na „moim” łóżku.
-Mogę zadać Ci pytanie? – powiedziała dziewczyna rzucając swoją torbę na łóżko, popatrzyłam na nią zaciekawiona.
-Jasne – odparłam.
-Ty, Joon i SeungHo to jakiś taki trójkącik? – zapytała a ja momentalnie zaczęłam się śmiać.
-Joon to mój facet a SeungHo to mój rodzony brat – odparłam kiedy już przestałam się śmiać.
-Serio? Obaj wyglądają jakby coś do Ciebie mieli – powiedziała i otworzyła torbę.
-SeungHo chce mnie bronić przed całym złem na świecie a Joon chce mnie bronić przed wszystkimi facetami na świecie – powiedziałam. Podeszłam do szafy i otworzyłam ją, była wielka więc moje o Yoku rzeczy powinny się zmieścić bez problemu.
-Tu masz miejsce na swoje rzeczy, tam jest łazienka – pokazałam palcem na drzwi do pomieszczenia o którym mówiłam.
-Jak widać nie nocowałaś w naszym pokoju od czasu kiedy się tu wprowadziliście – zauważyła dziewczyna. Ona jest bardzo przenikliwa i bardzo spostrzegawcza.
-To fakt i pewnie będę w tym pokoju rzadkim gościem – powiedziałam z uśmiechem.
Długo jeszcze rozmawiałyśmy, o chłopakach, o życiu prywatnym o miłości do tańca i o szybkich samochodach. Dość późno położyłyśmy się spać, tą noc jednek spędziłam z pokoju w Yoku ponieważ złapałyśmy tak dobry kontakt, że do czwartej nad ranem gadałyśmy a o 3:20 zeszłyśmy na dół po naleśniki które zrobił Mir bo byłyśmy bardzo głodne. Następnego dnia wstałyśmy o dziesiątej. Z dołu było słychać gwar rozmów, a nam się nie chciało podnosić tyłków z łóżek, ale niestety musiałyśmy to uczynić. Gdy już byłyśmy ubrane i pomalowane zeszłyśmy na dół gdzie czekało na nas śniadanie i reszta zespołu.
-Witam moją śpiącą królewnę – powiedział Joon i objął mnie. W oczach Mir’a widziałam zazdrość. Nie był zazdrosny o mnie tylko o to, że on tak nie może, że on nie jest szczęśliwy. Skąd to wiem? Po prostu taki miał wzrok i doszłam do takich wniosków.
-Witaj – powiedziałam i pocałowałam chłopaka
-Fuuuu – usłyszałam głos G.O i Thunder’a. Oderwałam się od ust mojego ukochanego i popatrzyłam na tamtą dwójkę.
-Jak się nie zamkniecie, to obiecuję wam, że nie będziecie mieli życia – powiedziałam patrząc na nich morderczym wzrokiem, Yoku natomiast tylko się zaśmiała.
-Uwierzcie mi, że Yumeko umie uprzykrzyć życie – stwierdził SeungHo.
Po zjedzonym śniadaniu pojechaliśmy na trening. Mieliśmy niemiłosiernie mało czasu, żeby nauczyć Yoku wszystkich choreografii, ale jak się okazało – już na Sali – Yoku łapała w mig wszystkie kroki co było wielkim ułatwieniem. Po udanym treningu wróciliśmy do domu.

Just BLAQ cz.7

Specjalna dedykacja dla mojej najlepszej przyjaciółki Yoku, która została umieszczona w tym oto opowiadaniu co było moim pomysłem. Dzięki niej dodaję siódmą część tak szybko, to ona wczoraj pilnowała mnie, żeby pojawiało się coraz więcej słów i nie pozwalała mi robić nic innego niż pisać. W sumie, wypadałoby podziękować też mojemu tacie, który powiedział, że o 2:00 (w nocy) wyłączy nam prąd. Siódmą część dzięki temu skończyłam pisać o 1:52.Miłego czytania!
________________________

Obudziłam się następnego dnia rano. Otworzyłam leniwie oczy i popatrzyłam na obiekt, który leżał koło mnie. Widać było, że Joon nie spał już od paru godzin, nie miał jak się ruszyć, co mnie nie dziwi bo tak się w niego wcisnęłam, że o mało co nie spadłby z łóżka. Przeciągnęłam się delikatnie po to, żeby chłopak nie zaliczył podłogi, ale w sumie każdy zalicza to co lubi.
-Dzień dobry – powiedziałam z lekkim uśmiechem patrząc na tancerza.
-Witaj piękna, jak się trzymasz? – zapytał patrząc mi w oczy.
-Jest dobrze, nawet dobrze, ale jak sobie pomyślę, że dzisiaj mam z nimi koncert to mi się odechciewa. Może uda mi się porozmawiać z dyrektorem, żebym nie musiała z nimi współpracować tylko żebym na stałe współpracowała z wami – powiedziałam i powoli wstałam z łóżka.
-A ty dokąd? – zapytał Joon przyciągając mnie do siebie i przytulając z uśmiechem.
-Do łazienki – mruknęłam.
-Wybacz, nie jestem w humorze – dodałam i wstałam z łóżka, wzięłam jakieś czyste rzeczy i udałam się do łazienki by się ubrać. Nie zajęło mi to dużo czasu. Kiedy wyszłam z łazienki Joon stał na środku pokoju już ubrany. Uśmiechał się od ucha do ucha, jak zawsze. Czasami zastanawiam się czy jego to nie boli. Jakby go tak ktoś przestraszył, to przecież tak by mu zostało.
-Idziemy na dół? – zapytałam.
-Jasne, SeungHo zrobił śniadanie. Przed chwilą grzecznie zapukał i nie otwierając drzwi powiedział żebyśmy zeszli bo nikt na nas czekał nie będzie – zaśmiał się Joon. To było dziwne, jak jeszcze mieszkaliśmy we dwójkę, ja i SeungHo to zawsze bez pukania wchodził do mojego pokoju i prosił żebym to ja robiła śniadanie. Nawet nie miałam co liczyć na śniadanie do łóżka. Widać bycie liderem zespołu zmienia ludzi. Zeszliśmy na dół i usiedliśmy wspólnie przy stole.
-No no, jak widać doczekałam się tego, że SeungHo robi śniadanie – powiedziałam z uśmiechem. Mój brat tylko wywrócił oczami. Chyba tak jak ja był dzisiaj nie w humorze.
-Co się dzieje? – zapytałam patrząc na brata. On tylko wzruszył ramionami i wcale się nie odezwał. Do końca nie mogłam być pewna co siedzi w jego głowie. Okres buntu przechodzi czy co…? Z resztą nie ważne. Po zjedzonym śniadaniu całą szóstką udaliśmy się na trening, który jak zawsze minął nam w przyjemnej atmosferze. Każdy trening z MBLAQ był przyjemny, zawsze było pełno śmiechu i wygłupiania się. W pewnym momencie SeungHo zabrał głos, co było dziwne bo przez większą część treningu się nie odzywał.
-Słuchajcie, do występów, które mamy za trzy dni potrzebna nam jeszcze jedna tancerka. Wybaczcie, ale właśnie przez tą wiadomość nie byłem w humorze. Jak my w trzy dni znajdziemy profesjonalną tancerkę?! – zapytał mój kochany braciszek patrząc na nas.
-Może Yumeko kogoś zna? – zapytał G.O pokręciłam tylko przecząco głową. W stolicy praktycznie nie miałam znajomych poza Kasumi, ale u niej z tańcem było kiepsko.
-Nie lepiej zrobić casting i kogoś wybrać? – zapytał Mir. Lider popatrzył na niego. Czyżby mój braciszek nie wpadł na taki genialny pomysł jak Mir? W sumie to by mnie nie zdziwiło, bo nie od wczoraj wiem, że mój brat nie zawsze dobrze radzi sobie w trudnych sytuacjach, a ta sytuacja przynajmniej dla niego wydawała się trudna.
-To dobry pomysł. Zrobimy plakaty, wydrukujemy je i powiesimy. Pewnie zgłosi się parę osób i będziemy mieli w czym wybierać – skomentował Thunder. Wszyscy poparliśmy ten pomysł. Po treningu wróciliśmy do domu. Chłopaki zabrali się za projektowanie plakatów, a ja przygotowywałam się na koncert z SHINee, chociaż wcale nie miałam ochoty tam jechać. Kiedy już byłam w miarę ogarnięta poprosiłam Mir’a żeby odwiózł mnie na miejsce gdzie miał odbyć się koncert, oczywiście chłopak się zgodził. Pojechaliśmy więc po czym grzecznie podziękowałam i wysiadłam z samochodu. Ruszyłam na backstage gdzie byli wszyscy z SHINee, więc się z nimi przywitałam. Ze wszystkimi. Poza Onew. Zaczęliśmy się przygotowywać. Makijażystka, stylista i tym podobne rzeczy. Gdy już nadeszła pora koncertu wyszliśmy na scenę, chłopaki wyśpiewali to co mieli wyśpiewać a ja towarzyszyłam im jako pomoc taneczna. Po koncercie ogarnęłam się, ubrałam się w swoje ciuchy i ruszyłam na dwór gdzie w samochodzie czekał na mnie SeungHo. Pojechaliśmy jeszcze do domu SHINee żebym mogła odebrać resztę swoich rzeczy. Po spakowaniu tego wszystkiego wpakowałam to do bagażnika i udaliśmy się do domu MBLAQ. Po wejściu do domu od razu ruszyłam do pokoju Joon’a, ale chłopaka w nim nie było. Rzuciłam gdzieś w kąt moją torbę. Później będę się zastanawiać gdzie ja mam to wszystko rozłożyć. Schodząc na dół usłyszałam rozmowę Lidera i Joon’a
-Wszystko poszło zgodnie z planem. Onew na szczęście nie miał nic do powiedzenia, więc nawet nie komentował tego że Yumeko zabiera swoje rzeczy – powiedział braciszek.
W momencie kiedy znalazłam się w salonie tancerz uśmiechnął się tylko, a mój kochany brat udawał że nic się nie stało i że on nic nie mówił. Po zjedzonej – dość późno kolacji – wszyscy udaliśmy się do swoich łóżek. Jutro czekał nas pracowity dzień. Kiedy już przebrałam się w piżamę, położyłam się na łóżku i wtuliłam w Joon’a.
-Dobranoc – mruknęłam. Pasował mi taki układ jaki był teraz między nami, bez żadnych zobowiązań, bez obietnic rzucanych na wiatr. Tak było dobrze, można powiedzieć, że byliśmy czymś więcej niż przyjaciółmi, ale bez przesady.
Obudziły mnie promienie słońca wdzierające się przez okno w pokoju. A mówiłam Joon’owi, żeby zasłaniał zasłony kiedy kładziemy się spać. Otworzyłam niechętnie oczy i popatrzyłam na tancerza, który jak się okazało jeszcze spał. Mój wzrok powędrował na zegarek. 6:30. Nie chciało mi się w ogóle spać ani nie chciało mi się wstawać. Otuliłam się ciepłą kołdrą i wpatrywałam się w śpiącą sylwetkę wokalisty. Wyglądał tak spokojnie kiedy spał, a do tego niczego mu nie brakowało. Był przystojny i to bardzo. Zaraz, moment o czym ja znów myślę?! Jest dobrze tak jak jest i najlepiej będzie jak na razie zostawimy to w takiej postaci i nie będziemy tego przeobrażać. Odgarnęłam kosmyk włosów opadających niesfornie na czoło chłopaka a on momentalnie otworzył oczy. Zabrałam szybko rękę i poczułam jak się rumienię co było dość dziwne.
-Dzień dobry – powiedział przeciągając się i przytulając mnie mocniej do siebie.
-Witaj – odpowiedziałam z uśmiechem przyglądając mu się. W momencie kiedy się budził wyglądał znacznie lepiej niż z ułożonymi włosami i jakimiś odpowiednio dobranymi ciuchami. Był taki naturalny i był sobą, a nie maszynką do robienia pieniędzy. Chłopak popatrzył na zegarek.
-Ranny ptaszek z Ciebie – powiedział i odgarnął włosy z mojego czoła. Uśmiechnęłam się tylko.
-Za to ty masz płytki sen i zdarza Ci się chrapać kiedy jesteś bardzo zmęczony. Do tego wiercisz się i czasem mówisz przez sen – skomentowałam z uśmiechem. Przy nim nie dało być się smutnym. Sam jego uśmiech poprawiał humor.
-Przespałaś koło mnie tylko dwie noce a już tyle o mnie wiesz – zaśmiał się chłopak i zarzucił cała kołdrę na siebie.
-Ej dzięki. Przez Ciebie teraz mi zimno! Zabrałeś mi całą kołdrę – powiedziałam z udawaną złością. W życiu nie spodziewałam się tego, że on przykryje mnie kołdrą i pocałuje w czoło.
-Idź jeszcze spać – poprosił sennym głosem, ale cicho się zaśmiał.
-Bo chyba o tak wczesnej godzinie bredzisz – dodał. Wywróciłam oczami, on był niemożliwy, ale nie umiałam się na niego złościć, po prostu nie dało się na niego złościć.
-Wypadało by wstać i zacząć rozwieszać te plakaty skoro jutro ma odbyć się casting – przypomniałam mu. On tylko westchnął.
-Jeśli mnie zmusisz żebym wstał z łóżka mogę iść z tobą nawet na koniec świata – powiedział i zakrył głowę poduszką. Ja też rano bywałam leniuchem, ale jeśli wiedziałam, że mam coś zrobić to brałam się za to nawet on wczesnych godzin porannych. Kiedy już przekonałam tancerza żeby wstał z łóżka poszłam się do łazienki ubrać. Kiedy wróciłam zauważyłam Joon’a leżącego na łóżku, ale przynajmniej się ubrał!
-Jeszcze pięć minut – mruknął niezadowolony.
-Dobra, ja idę obudzić chłopaków. Jeśli wrócę a ty będziesz spał to uwierz mi, że nie będziesz miał życia – powiedziałam z chytrym uśmiechem. Wyszłam z pokoju i ruszyłam obudzić chłopaków. Jak się okazało Thunder, G.O i SeungHo już nie spali, to został mi tylko Mir. Weszłam do jego pokoju i po prostu zabrałam mu kołdrę. On popatrzył na mnie jakby miał mnie zabić, ale cóż, życie jest brutalne, a ja jeszcze bardziej. Kazałam mu się ubrać. Po dwudziestu minutach wszyscy już ubrani stali grzecznie w salonie i czekali tylko na mnie. Potem założyliśmy tylko buty i ruszyliśmy w miasto. Przyklejanie plakatów zajęło nam cały dzień, ale byliśmy zadowoleni z naszej pracy. Około 21 wróciliśmy do domu. Zjedliśmy coś na szybko i wszyscy jak jeden mąż, zmęczeni udaliśmy się do swoich pokoi. Noc była cicha, spokojna i bezproblemowa. Nikt nie siedział przy komputerze do godziny drugiej, nikt nie siedział przy telewizorze wmawiając sobie że nie jest zmęczony. Po prostu wszyscy spaliśmy.
Następny dzień nie zapowiadał się tak pięknie jak poprzednie. Już kiedy wstaliśmy padał deszcz co niestety wpłynęło na nasze humory. Godzinę przed rozpoczęciem castingu udaliśmy się na miejsce gdzie takowy miał się odbyć. Chcieliśmy wszystko przygotować i to co zobaczyliśmy na miejscu zdziwiło nas wszystkich. Spodziewaliśmy się niewielkiego zainteresowania naszą sprawą ale myliliśmy się. Zainteresowanie było duże co wzbudziło naszą radość więc humory mieliśmy poprawione. Gdy już zorganizowaliśmy sobie jakiś stół jurorski zasiedliśmy za nim i czekaliśmy aż to wszystko się zacznie. Gdy się zaczęło nasze humory znów się zepsuły ponieważ nie widzieliśmy nikogo kto spełniałby nasze oczekiwania. Do czasu. W pewnym momencie na scenie pojawiła się tajemnicza dziewczyna. Miała około metra sześćdziesięciu wzrostu, rude włosy i była dość fajnie ubrana… Nie „dość fajnie” to kiepskie stwierdzenie była ubrana niesamowicie. Od razu widać było że ma duże pojęcie o modzie, ale to nie wszystko. Kiedy zaczęła tańczyć nas wszystkich zmiotło. Nie mogłam powiedzieć, że była lepsza ode mnie, ale mniej więcej była na tym samym poziomie co ja.
Popatrzyłam w jej formularz zgłoszeniowy, dziewczyna posiada dość ciekawe imię. Yoku… Kiedy skończyła tańczyć jako pierwszy odezwał się Mir.
-Jesteś niesamowita, dorównujesz poziomowi naszej Yumeko co nie jest wcale takie łatwe – powiedział z uśmiechem a jego oczy błyszczały. W stronę dziewczyny posypało się multum komplementów co mnie nie dziwiło, bo dziewczyna jest niesamowita. Po wszystkich występach nadszedł czas na obrady, które na szczęście były jednogłośne. Wszyscy stwierdziliśmy, że najbardziej nadaje się Yoku, a tak naprawdę to Mir nalegał żebyśmy ją wzięli na co oczywiście przystaliśmy. Po obradach weszliśmy na główny hol.
-Wszyscy byliście świetni i każdy jest zwycięzcą, ale niestety możemy wybrać jedną osobę – powiedział SeungHo.
-Yoku, wygrałaś – powiedział Mir z uśmiechem na ustach. Ja wiedziałam że nie chciał przedłużać tej chwili.
-Witaj w rodzinie MBLAQ – powiedziałam z uśmiechem, podeszłam do dziewczyny i przytuliłam ją.

Just BLAQ cz.6

Chciałabym z całego serca podziękować moim czytelnikom, za to że mają tyle cierpliwości do mnie i do mojego braku weny. Tą część dedykuję wszystkim czytelnikom ale przede wszystkim Kasumi Kuno. Dziękuję za wszystko :* Osobiście rozdział nie podoba mi się aż tak bardzo i wolałabym żeby wyszedł inaczej, ale jest jak jest i to wy go oceniacie.
_____________
Trening z chłopakami z MBLAQ był inny niż z SHINee, ale nie dziwiło mnie to. Każdy w innym czasie łapał kroki, ale było dobrze i to bardzo dobrze, gdyby nie mój brat. Totalny idiota można powiedzieć, ale z nim to tak zawsze. Ciągle się wygłupiał, udawał, że nic nie umie, że nic nie rozumie i, że nie łapie. Przecież ja doskonale wiem, do czego ten kretyn jest zdolny, ale jak widać, nie chciał się na razie ujawniać, a przecież zawsze mu powtarzałam, żeby dawał z siebie wszystko nie zależnie od tego co robi, ale jak widać, młodszej siostry się nie słucha i ma się ją głęboko w poważaniu, ale mniejsza o to. W końcu puściły mi nerwy, podniosłam butelkę i rzuciłam nią w niego, no bo kurcze, ileż można udawać idiotę który nic nie potrafi. On tylko popatrzył na mnie i wzruszył ramionami, denerwowało mnie to jak cholera, ale cóż ja mogłam zrobić. Ewentualnie wziąć drugą butelkę i znów w niego rzucić i tak też uczyniłam. Mój kochany brat popatrzył na mnie jakbym mu coś zrobiła… No dobra, rzuciłam w niego dwiema butelkami, ale przecież nie zrobiłam mu nic więcej, a ten się czepia. Miał wzrok jakby chciał mnie zabić.
-Możesz mi powiedzieć o co Ci chodzi? – zapytał w końcu podnosząc butelkę, otwierając ją i upijając łyk.
-No jakbyś nie wiedział. Postaraj się trochę, a nie udajesz idiotę, który nic nie umie i któremu trzeba wszystko powtarzać osiemset razy. Dobrze wiesz, że niedługo macie pierwszy koncert, a ty w ogóle się nie starasz. Udajesz że wszystko Ci zwisa i wszystko masz w głębokim poważaniu, a dobrze wiesz, że jak nie będziesz się starał to w końcu mogą Cię wyrzucić, a ja nie mam zamiaru Cię utrzymywać bo mam własne życie. Także ogarnij swój anorektyczny tyłek i weź się do porządnej roboty. Myślisz, że nie wiem na co Cię stać. – wygarnęłam mu. Wszyscy popatrzyli na mnie jakbym się z kosmosu urwała, a ja po prostu wiedziałam, że muszę coś zrobić by było lepiej. Nie chcę żeby mój brat zaprzepaścił to co już ma, bo mu się nie chce, albo dlatego że się nie stara. Westchnęłam tylko, wiedziałam że SeungHo na mnie patrzy więc ja również na niego popatrzyłam. W jego wzroku była chęć mordy, ale też podziękowania.
-Nie przejmuj się, on tak zawsze. Jak mu któryś z nas zwróci uwagę, że się nie stara, to od razu ma ochotę kogoś zabić – stwierdził G.O. Wzruszyłam tylko ramionami, wiedziałam, że SeungHo nic mi nie zrobi bo po pierwsze jestem jego siostrą, a po drugie ja zawsze zwracałam mu uwagę jak robił coś nie tak i zawsze on to respektował i brał się w garść. I tak było też tym razem, kiedy wróciliśmy do treningu mojemu bratu szło o wiele lepiej niż przedtem. Maksymalnie się skupił i dawał z siebie wszystko. Trening trwał dłużej przez nasze wygłupy i powtarzanie kroków, ale nieźle się bawiłam. Po próbie wyszłam z Sali i usiadłam na schodach ponieważ tam było zimniej niż w Sali. Popatrzyłam przed siebie i zaczęłam zastanawiać się czy jestem dumna z mojego życia i czy właśnie tak sobie je wyobrażałam. Nie… Jak byłam mała, chciałam zostać piosenkarką, ale po paru latach okazało się, że nie mam do tego w ogóle głosu a potem pojawił się taniec. Nie wiązałam z nim swojej przyszłości, ale okazało się, że przynajmniej w tym jestem świetna, a potem życie samo się tak potoczyło. Kiedy tak siedziałam i rozmyślałam, poczułam, że ktoś siada koło mnie. Odwróciłam głowę i zobaczyłam uśmiechniętą twarz Joon’a, na mojej twarzy również pojawił się uśmiech. Chwile tak siedzieliśmy w ciszy nic nie mówiąc. Pierwszy odezwał się Joon.
-Jesteś naprawdę świetna w tym co robisz, a do tego postawiłaś do pionu lidera. Imponujesz mi coraz bardziej – powiedział patrząc przed siebie. Do końca nie wiedziałam co ma na myśli i chyba wolałabym się w to nie zagłębiać.
-Tańczę od wielu lat, szlifowałam każdy styl i nic nie jest mi obce – powiedziałam wyciągając z kieszeni papierosy i odpalając jednego.
-Chcesz? – zapytałam Joon’a podsuwając mu paczkę pod nos. Chłopak poczęstował się papierosem i tak siedzieliśmy rozmawiając na różne tematy. Szczerze, to powoli miałam dość tego dnia. Zmęczenie już dawało się we znaki, a jeszcze musiałam poczekać, aż Onew przyjedzie po mnie. Jak tak dalej pójdzie to kupie sobie własny samochód z GPS’em żebym mogła wszędzie dojechać nie czekając na Onew, bo czasami samo czekanie jest bardzo męczące, ale przynajmniej spędzałam czas w dobrym towarzystwie. Musiałam nacieszyć się tym, że przynajmniej na parę dni mam brata dla siebie bo pewnie później pojedzie w trasę koncertową i tyle go będę widziała. Po jakimś czasie do mnie i do Joon’a przysiadła się reszta chłopaków by się trochę ochłodzić. Zaczęliśmy normalnie rozmawiać. Żadne z nas nie czuło się jak wielkie gwiazdy, robiliśmy to co kochamy. Po dłuższym czasie dostałam sms’a
*Czekam na Ciebie na dole kochanie*, oczywiście od Onew. Przebrałam się, pożegnałam się z chłopakami i ruszyłam do samochodu. Wsiadłam do środka i usiadłam wygodnie zapinając pasy.
-I jak było? – zapytał Onew ruszając i patrząc uważnie na drogę. Uśmiechnęłam się sama do siebie na wspomnienie dzisiejszego dnia.
-Bardzo dobrze. Okazało się, że jednym z członków MBLAQ jest mój rodzony brat więc spędziłam z nim trochę czasu, a poza tym chłopaki łapią kroki w lot więc jest bardzo dobrze – powiedziałam mu w skrócie. Sama nie wiem kiedy dojechaliśmy do domu, bo po drodze zasnęłam ze zmęczenia, pod domem obudził mnie głos Onew.
-Wstawaj słońce, jesteśmy na miejscu – więc po jakimś czasie niechętnie otworzyłam oczy, wysiadłam z samochodu i udałam się do środka. Mechanicznie poszłam do swojego pokoju po czym udałam się do łazienki, wzięłam prysznic, przebrałam się i położyłam się na łóżku po czym zasnęłam.
Następnego dnia rano obudziłam się dość późno, jak widać musiałam odespać zmęczenie po całodniowym treningu.
Wstałam z łóżka, ubrałam się i ruszyłam do kuchni w której siedzieli już wszyscy. Usiadłam przy stole i wzięłam kanapkę z talerza. Jakoś nic do mnie nie docierało, w szczególności to czy ktoś coś do mnie mówi. Dalej odczuwałam skutki męczenia. Po chwili jednak usłyszałam głos.
-Yumeko, słuchasz mnie? – głos maknae. Popatrzyłam na niego jakby się z choinki urwał, ale mniejsza z tym. Jeszcze nie do końca kontaktowałam.
-Wybacz, mówiłeś coś? – zapytałam patrząc na niego uważnie.
-Z chłopakami pomyśleliśmy, że zrobimy ognisko. Zaprosi się MBLAQ i twoją siostrę, nawet można zorganizować to dzisiaj wieczorem – powiedział z uśmiechem.
-Jasne! To świetny pomysł – powiedziałam z entuzjazmem. Nie wiedziałam, że później będę tego żałować.
Kiedy już do końca się rozbudziłam, przypomniałam sobie, że wypadało by pojechać na trening z chłopakami, także wzięłam swoją torbę i jak zawsze poprosiłam Onew żeby mnie odwiózł, oczywiście zgodził się, jednak w planach miałam kupienie sobie samochodu, oczywiście w niedalekiej przyszłości. Weszłam na salę jakoś tak bez życia i kiedy już znalazłam się w środku, zrozumiałam, że nie tylko ja mam dość. Popatrzyłam na chłopaków, oni również wyglądali jakbym dała im wczoraj niezły wycisk, ale przecież tak było, nie oszczędzałam ich.
-Widzę, że nie tylko ja mam dzisiaj kiepski humor – mruknęłam siadając koło Joon’a
-No wczoraj nas nieźle wymęczyłaś, nie mamy na nic siły, zupełnie – odparł G.O z uśmiechem na ustach. Wszyscy rozsiedliśmy się na Sali, nie mieliśmy chęci ani siły dzisiaj ćwiczyć. Wyciągnęłam z torby karty do gry i zaczęliśmy grać oraz gadać oczywiście. Wszyscy wiedzieliśmy, że powinniśmy trenować, ale nie chciało nam się, a poza tym chłopaki łapali w lot kroki więc nie było z nimi problemu.
-A tak w ogóle, to całą bandą jesteście zaproszeni do SHINee dzisiaj na ognisko – powiedziałam z uśmiechem.
-To super! Będzie rekreacja – powiedział Mir nie kryjąc swojego zadowolenia.
Po tak zwanym treningu wróciłam do domu gdzie zastałam posprzątany dom i wielkie przygotowania do ogniska. Kiedy już wszystko było gotowe wyszliśmy przed dom i zaczęliśmy rozpalać ognisko. Oczywiście nie obyło się bez śmiechu bo Onew nie umiał rozpalić tego tak, aby się dobrze paliło więc zabrał się za to Minho. Po pół godzinie od rozpalenia ogniska zjawiła się moja siostra i oczywiście MBLAQ. Przywitaliśmy się ze wszystkimi i zaczęła się wielka impreza. Nie obyło się oczywiście bez alkoholu i dobrej muzyki. Nawet nie zauważyłam kiedy Onew i moja siostra gdzieś zniknęli. Na początku nie przejmowałam się tym, myślałam że gdzieś poszli porozmawiać, ale jakoś zaczęło mi to przeszkadzać po pół godzinie.
-SeungHo, pomożesz mi poszukać Onew i Kinuko? – zapytałam z uśmiechem.
-Jasne – odpowiedział mój brat który jeszcze jako – tako się trzymał. Wszyscy trochę podpiliśmy ale SeungHo trzymał się z nas najlepiej. Szukaliśmy zaginionej pary po całym ogrodzie ale nie znaleźliśmy ich. Wzruszyłam tylko ramionami po czym udaliśmy się do domu i tam właśnie ich znaleźliśmy. Kiedy na nich popatrzyłam totalnie mnie zatkało. Onew obściskiwał moją siostrę a jej się to podobało.
-A tobie to się słonko bliźniaczki nie pomyliły? – warknęłam. SeungHo tylko podszedł do nich, oderwał Onew od Kinuko i po prostu mu walnął. Pięścią. W twarz. Nie mogłam tego zrozumieć, nie byłam w stanie. Zaczęłam się trząść. Odwróciłam się na pięcie i chciałam odejść gdy coś twardego pojawiło się przede mną. Popatrzyłam w górę i zobaczyłam twarz Joon’a. Był tak samo zły na Onew jak SeungHo. Podszedł do niego i tak dla sportu też mu przyłożył. Nawet nie chciałam na to patrzeć. Nie byłam w stanie stwierdzić gdzie popełniłam błąd. Po prostu stamtąd wybiegłam a w moich oczach zaczęły zbierać się łzy. Wybiegłam przed dom SHINee i już chciałam pobiec dalej gdy ktoś mnie szarpnął, przyciągnął do siebie i przytulił. W tym momencie poczułam się bardzo bezpiecznie. Wciągnęłam głośno powietrze i już wiedziałam kim on jest. Wszędzie rozpoznałabym ten charakterystyczny zapach jego perfum.
-Jedziemy do nas, nie możesz tu zostać. Musisz się otrząsnąć – powiedział Joon przytulając mnie do siebie. Jego głos w tym momencie najbardziej mnie uspokajał. Kiwnęłam tylko głową na znak że się zgadzam. Joon zaprowadził mnie do ich samochodu a potem ruszyliśmy w drogę. Nie jestem w stanie powiedzieć ile jechaliśmy. Siedziałam wtulona w Joon’a a on szeptał mi uspokajające słowa. Nie byłam w stanie nic powiedzieć ani zrobić. Zastanawiałam się co zrobiłam nie tak. Dlaczego Onew zamienił mnie na moją cholerną siostrę bliźniaczkę? A może ona chciała mu dać to czego ja nie chciałam? Może chciała oddać mu siebie, czego ja nie byłam w stanie zrobić? Kiedy dojechaliśmy do domu MBLAQ chłopaki ugościli mnie miło i to bardzo. Nie byli aż tak pijani i panowali nad sobą. Joon na chwilę musiał mnie opuścić nie wiem dlaczego. Po chwili wrócił niosąc w ręce kolorowy materiał.
-Proszę, to moja koszulka powinna być dla Ciebie w sam raz. Wybacz, ale więcej nie jestem w stanie Ci zaoferować poza moim pokojem ponieważ niestety nie mamy pokoju gościnnego. Ja będę spał tutaj na kanapie – powiedział siadając koło mnie.
-Nie, ty będziesz spał koło mnie w swoim łóżku – powiedziałam i tak się stało. Tej nocy kiedy Joon spał koło mnie czułam się bezpieczna jak nigdy dotąd.

Just BLAQ cz.5

Dzisiaj dodaję wam część piątą i nie ostatnią. Mam tyle zwariowanych pomysłów, że szok, tylko muszę je zrealizować w miarę szybko. Rozdział dedykuję moim czytelnikom i życzę miłego czytania robaczki
_______________
Obudziłam się nad ranem. Zdziwiłam się, że jest aż tak wcześnie rano, kiedy popatrzyłam na zegarek widniała na nim godzina czwarta trzydzieści. Powoli i delikatnie – by nie obudzić Onew – wstałam z łóżka. Ubrałam jakiś dres, wzięłam telefon, słuchawki i ruszyłam na dół na salę taneczną. Kiedy tam weszłam, założyłam słuchawki i włączyłam jakąś muzykę. Byłam tak pozytywnie nastawiona, byłam tak bardzo szczęśliwa, że chciałam wszystko z siebie wyrzucić podczas tańca. Nawet nie wiem jak długo tańczyłam, wiedziałam, że muzyka nie obudzi chłopaków bo przecież mam słuchawki. W pewnym momencie rozdzwonił się mój telefon. Popatrzyłam na wyświetlacz, znów nieznany numer, powinnam do tego przywyknąć.
-Yumeko Yang, słucham – powiedziałam siadając pod ścianą, wyglądałam dość dziwnie, tyle uczuć wyrażały moje oczy, że mój wyraz twarzy był nie do opisania.
-Witaj, mam na imię Mark, jestem prezesem Entertainer Rein. Masz czas na rozmowę? – zapytał mój nowy rozmówca
-Oczywiście, że mam – odpowiedziałam grzecznie.
-Mam do Ciebie dwie sprawy. Taemin, polecił Cię jako znakomitą tancerkę i choreografkę. Chciałbym byś z moją wytwórnią i paroma innymi podpisała umowę, będzie ona polegała na tym, że układasz zespołom choreografię oraz występujesz z nimi na scenie i w teledyskach. – powiedział konkretnie Mark. Zdziwiłam się, że Taemin mnie polecił, ale to bardzo miło z jego strony.
-Bardzo chętnie – odpowiedziałam z uśmiechem.
-O wynagrodzeniu porozmawiamy na spotkaniu, kiedy mogłabyś być u nas? – zapytał Mark.
-Za dwie godziny pasuje? – odpowiedziałam.
-Jasne, w sumie i tak muszę jeszcze zwołać innych prezesów, więc za dwie godziny. Druga sprawa jest taka, że chciałbym abyś ułożyła choreografię dla nowopowstałego zespołu MBLAQ. Wiem, że teraz współpracujesz z SHINee, ale dałabyś radę za trzy dni? Wiem też że to mało czasu i że jutro macie nagranie teledysku a pojutrze koncert, ale dobrze zapłacę. A co do długotrwałej umowy, wypłatę będziesz oczywiście otrzymywać co miesiąc – Mark mówił tak szybko, że mało co kojarzyłam fakty, ale jakoś udało mi się.

-Dobra, zgadzam się na wszystko – odpowiedziałam. Miałam ochotę skakać z radości po całej Sali.
-To, na twój e – mail wyślę Ci piosenkę MBLAQ, do której chciałabym, żebyś ułożyła choreografię. – powiedział Mark.
-Nie ma problemu, wyrobię się na 100%, możesz na mnie liczyć. – powiedziałam i podałam mu swój e – mail.
-To do zobaczenia za dwie godziny – odpowiedział i rozłączył się. Znów założyłam słuchawki na uszy i zaczęłam tańczyć. Nawet nie zauważyłam, kiedy do Sali wszedł Onew. Dopiero gdy o mało co nie zaliczyłam gleby bo złym lądowaniu po obrocie zauważyłam, że jest ponieważ mnie podtrzymał. Zdjęłam słuchawki i uśmiechnęłam się lekko.
-No wiesz co, ja wstaje – nie ma Cię, szukam Cię po całym domu – nie ma Cię. Już się bałem, że uciekłaś od nas – powiedział i zaśmiał się.
-Wstałam bardzo wcześnie i nudziło mi się. Onew kochanie, zawieziesz mnie pod ten adres? – zapytałam dając mu kartkę z adresem który podyktował mi Mark.
-Po co chcesz jechać do Entertainer Rain? – zapytał zaciekawiony.
-Bo chcą ze mną podpisać umowę. Oni i jeszcze pare innych wytwórni. To co, zawieziesz mnie? – zapytałam z uśmiechem i cmoknęłam go w usta.
-A co ja za to będę miał? – zapytał i przyciągnął mnie do siebie. Stanęłam na palcach i pocałowałam go namiętnie, po chwili jednak oderwałam się od niego.
-Wystarczy? – zapytałam z uśmiechem a on tylko kiwnął głową. Uśmiechnęłam się lekko i popatrzyłam na niego, w oczach miał iskierki szczęścia.
-Mam coś dla Ciebie – powiedział i dał mi podarunek, popatrzyłam na niego zdziwiona, ale wyjęłam zawartość. W środku była bluzka z kolorowymi napisami SHINee
-Teraz jesteś częścią zespołu – powiedział i uśmiechnął się łobuzerko
-Dziękuję, kurcze, nie spodziewałam się tego – powiedziałam i uśmiechnęłam się.
Porozmawialiśmy jeszcze chwilę, a później poszłam się ogarniać, bo dojechanie do Entertainer Rein miało zająć nam ponad 40 minut. Onew poszedł obudzić Key’a i Jonghyun’a. Jak burza weszłam do pokoju, wzięłam bieliznę, rurki i nową koszulkę od Onew po czym poszłam pod prysznic który zajął mi jakieś 10 minut. Ubranie się, pomalowanie i wysuszenie włosów łącznie zajęło mi jakieś 20 minut. Wyszłam z łazienki, wzięłam torebkę i udałam się na dół by założyć buty. W kuchni siedzieli Onew i Key, poszłam do nich i uśmiechnęłam się.
-A Dino gdzie? – zapytałam z uśmiechem.
-Jego, żeby obudzić to by się syrena strażacka przydała. Poza tym jest zmęczony po wczorajszym – zaśmiał się Key.
-Chyba wolę nie pytać. Dobrze, że tak szybko zasnęliśmy – zaśmiał się Onew.
-Dobra, my jedziemy. Poradzisz sobie ze śniadaniem? – zapytał kurczaczek.
-Jasne liderze – odpowiedział Key salutując.
-Poczekaj chwilkę. – powiedziałam do Onew. Wzięłam z lodówki mleko bananowe i udałam się do swojego pokoju po kartkę, kiedy już znalazłam poszukiwany przedmiot napisałam na niej „Dziękuję, że poleciłeś mnie w Entertainer Rein. Yumeko.” Bardzo cicho udałam się do pokoju 2Min. Położyłam kartkę a na niej postawiłam mleko bananowe po czym wyszłam z ich pokoju. Byli tacy słodcy kiedy spali, tacy spokojni i bez zmartwień. Zbiegłam ze schodów i udawałam się do przedpokoju, gdzie czekał lider.
-Gotowa? – zapytał z uśmiechem.
-Oczywiście kochanie – powiedziałam, cmoknęłam go w usta i wyszłam a on wyszedł za mną. Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Przez całą drogę rozmawialiśmy o duperelach, do tego co jakiś czas wybuchaliśmy śmiechem. Nie spodziewałam się nawet, że droga minie mi tak szybko. Nim się obejrzałam byliśmy już pod siedzibą wytwórni. Onew zgrabnie zaparkował a ja otworzyłam drzwi.
-Iść z tobą? – zapytał z uśmiechem. Popatrzyłam na niego uśmiechnięta.
-Dam sobie radę – odpowiedziałam, cmoknęłam go w usta po czym wysiadłam z samochodu. Denerwowałam się jak nie wiem co, ale wiedziałam, że muszę dać sobie radę. Weszłam do siedziby Entertainer Rein i podeszłam do recepcji.
-Witam, nazywam się Yumeko Yang, jestem umówiona na spotkanie – powiedziałam uprzejmie i uśmiechnęłam się.
-Oczywiście, zaprowadzę Cię – odpowiedziała uśmiechnięta recepcjonistka, podnosząc głowę do góry. Obie zdziwiłyśmy się gdy popatrzyłyśmy się na siebie. Czułam się jakbym co najmniej patrzyła w lustro. Zamrugałam parę razy nie mogąc w to uwierzyć.
-Czy ty też czujesz się tak samo dziwnie jak ja? – zapytała dziewczyna przyglądając się mi.
-Jak nie bardziej – powiedziałam wlepiając swój wzrok w nią.
-Jestem Kinuko – powiedziała wyciągając do mnie rękę.
-Yumeko – odpowiedziałam ściskając jej rękę. Czułam się, jakbym witała się z samą sobą, to było bardzo dziwne.
-Zaprowadzę Cię – powiedziała ponownie i ruszyła przede mną. Posłusznie poszłam za nią nic nie mówiąc. Żadna z nas się nie odzywała, każda analizowała tą sytuację w swojej głowie nie mogąc w to uwierzyć.
-To te drzwi, już na Ciebie czekają. Jak skończysz rozmawiać z nimi, przyjdź do mnie – powiedziała uśmiechając się lekko.
Pchnęłam drzwi i weszłam do środka gdzie siedziało pięć osób. Przywitałam się ze wszystkimi i usiedliśmy. Zaczęliśmy rozmawiać na temat umowy, jak to wszystko ma wyglądać. Gdy już dostałam umowę do ręki przeczytałam ją trzy razy żeby nie mieć wątpliwości co do tego wszystkiego, podpisałam się i oddałam im umowę. Wszyscy wyglądali na zadowolonych, ja też w sumie nie mogłam na nic narzekać. .
-To wszystko? – zapytałam kierując się w stronę drzwi. Mark kiwnął głową a ja wyszłam. Udałam się do recepcji gdzie była Kinuko, dziewczyna siedziała i rozmyślała.
-Jestem – powiedziałam z uśmiechem na ustach. Dziewczyna kazała mi usiąść, więc obie usiadłyśmy na zapleczu.
-Wiesz, że jakoś musimy sprawdzić jak to się stało? – powiedziała pewna siebie, ja rzadko taka byłam, zawsze zamknięta w sobie, ufałam ludziom którzy na to zasługiwali.
-Wiem, mogę porozmawiać z moimi dziadkami, bo rodzice nie żyją – powiedziałam i westchnęłam.
-Daleko masz stąd do nich? – zapytała uśmiechając się lekko.
-Nie, to jakieś 15 minut drogi – odpowiedziałam
-To jedziemy – powiedziała Kinuko, obie wstałyśmy niemalże równo i wyszłyśmy z biura. O nic jej nie pytałam, czułam się dziwnie w tej sytuacji.
-Masz własny samochód, czy pojedziesz ze mną, siostro? – zapytała, a w moim sercu zrobiło się cieplej, sama nie wiem dlaczego.
-Chłopak na mnie czeka, jedź za nami – powiedziałam na co ona kiwnęła głową. Udałam się do samochodu i otworzyłam drzwi od strony kierowcy.
-Zmiana, teraz ja pojadę – powiedziałam z uśmiechem. Onew zdziwił się tylko, ale o nic nie pytał. Wsiadłam do samochodu i stanowczo ruszyłam. Wiedziałam, że Kinuko będzie jechała za nami, więc nawet nie patrzyłam w tylne lusterka. Chciałam, by ta sprawa jak najszybciej się wyjaśniła. Czemu są mnie dwie? Czemu ja nic o tym nie wiem? Rodzice nigdy nie wspominali, że mam siostrę bliźniaczkę.
Po piętnastu minutach znaleźliśmy się pod domem moich dziadków. Był taki jak go zapamiętałam z dzieciństwa. Wysiadłam z samochodu a za mną wysiadł Onew.
-Lepiej zostań, bo możesz się zdziwić – powiedziałam podchodząc do niego.
-Nie – odparł stanowczo.
-Cokolwiek by to nie było, chcę iść z tobą – powiedział po czym usłyszeliśmy pisk opon. Kinuko zgrabnie zaparkowała pod domem i wysiadła z samochodu. Mina Onew była bezcenna.
-Jak? – zapytał ogarniając swój szok, którego doznał.
-Same nie wiemy, dlatego właśnie tu przyjechałyśmy. – odpowiedziałam, następnie cała nasza trójka udała się do domu moich dziadków. Weszłam bez pukania jak to miałam w zwyczaju. Moja babcia kiedy nas zobaczyła o mało co nie zemdlała, ale dziadek ją podtrzymał.
-Jednak się wydało – powiedziała babcia. Zaprosiła nas do salony, zaparzyła herbatę, i gdy już wszyscy siedzieliśmy z kubkami w ręku zaczęła rozmowę. Opowiedziała nam wszystko od początku do końca, jak mama zaszła w ciążę spodziewała się jednego dziecka, gdy okazało się że będzie miała bliźniaki załamała się. Nie miała pieniędzy na wychowanie trójki dzieci, ona nie pracowała a ojciec marnie zarabiał. Gdy obie się urodziłyśmy postanowiła jedno dziecko oddać, zachowując całe to zajście w tajemnicy. Siedziałam w takim szoku, nie wiedziałam co się ze mną dzieje, chciało mi się wymiotować, kręciło mi się w głowie.
- SeungHo wie? – zapytałam wdychając powietrze. Babcia zaprzeczyła skinięciem głowy.
-Wiemy tylko my, i was nieżyjący rodzice, a teraz wiecie i wy – powiedziała. Bardzo szybko podniosłam się i wyszłam przed dom. Musiałam odetchnąć świeżym powietrzem, bo gdybym tego nie zrobiła to wszystko mogłoby zakończyć się omdleniem. Kiedy tak stałam poczułam, że czyjeś ramiona mnie obejmują. Spodziewałam się Onew, ale zobaczyłam moją siostrę bliźniaczkę, młodszą o 3 minuty.
-Nie cieszysz się? – zapytała uśmiechając się lekko.
-Nie wiem jak ty, ale ja zawsze chciałam mieć siostrę – dodała i przytuliła mnie do siebie. Nie czułam się dziwnie, czułam jakbym znała ją od wielu lat.
-Uśmiechnij się, to ja tu jestem młodsza – zaśmiała się. Uśmiechnęłam się lekko i popatrzyłam na nią. Różniłyśmy się, niewieloma rzeczami ale jednak, trochę tak. Ona miała pieprzyk na policzku, ja nie, w sumie dzięki temu łatwiej nas będzie rozróżnić.
-Muszę już jechać – powiedziała i oderwała się ode mnie podając mi swoją wizytówkę.
-Jak chcesz mieć ze mną kontakt, dzwoń. Jeśli nie, zrozumiem – dodała i wsiadła do samochodu. Nie wiedziałam co mam o tym wszystkim myśleć, dlaczego stało się tak, jak się stało? Usiadłam na schodach i zaczęłam się trząść, nie z zimna po prosty czasami tak reaguję. Po chwili wyszedł z domu Onew. Pomógł mi wstać i wsadził mnie do samochodu, po czym sam wsiadł do samochodu i odpalił go. Wracaliśmy do domu w ciszy, Onew nic nie mówił, chyba chciał bym to wszystko przemyślała.
-Mogę dać Kinuko bilet na jutrzejszy koncert? – zapytałam z uśmiechem.
-Oczywiście, że możesz – odpowiedział a ja wykręciłam numer do siostry i umówiłam się z nią na spotkanie.
Kiedy wróciłam do domu poczułam ulgę. Wiedziałam, że będzie czekał mnie jeszcze trening z chłopakami przed jutrzejszym wielkim koncertem, ale cieszyłam się z tego, bo przecież taniec był dla mnie wszystkim. Weszliśmy do domu a ja od razu rzuciłam się na kanapę, później mieliśmy próbę, a po próbie poszłam na spotkanie z siostrą. Umówiłyśmy się w małej kawiarence. Po paru minutach spacerku byłam już na miejscu, weszłam do środka i usiadłam przy stoliku przy którym siedziała moja dokładna kopia. Zamówiłam kawę i zaczęłam z nią rozmowę.
-Wiesz, czuję jakbym znała Cię wiele lat – powiedziała z uśmiechem a ja jej przytaknęłam, siedziałyśmy tak dość długo rozmawiając o wszystkim, dowiedziałam się o niej wiele, w sumie jest podobna do mnie.
-Lubisz SHINee? – zapytałam z uśmiechem.
-A kto by ich nie lubił? Mają niesamowitą muzykę, chciałabym iść na ich jutrzejszy koncert, ale wszystkie bilety wysprzedane – powiedziała ze smutkiem w głosie. Zaczęłam grzebać w torebce, aż w końcu znalazłam poszukiwany przedmiot – bilet VIP’owski, położyłam go na stół i uśmiechnęłam się.
-To dla Ciebie – powiedziałam patrząc na siostrę.
-Żartujesz? Skąd go masz? – zapytała patrząc na bilet.
-Mieszkam z SHINee, jestem ich choreografką, a do tego Onew to mój chłopak – odpowiedziałam a ona popatrzyła na mnie jakbym się co najmniej z choinki urwała
-Yumeko dziękuję! – krzyknęła i przytuliła mnie do siebie. Uśmiechnęłam się lekko.
-Nie ma za co. Spotkamy się za kulisami – powiedziałam.
Dalej siedziałyśmy i rozmawiałyśmy, tak się wciągnęłam, że nie zauważyłam że moja przyjaciółka Kasumi i Kai siedzą sobie i rozmawiają w najlepsze. Nie chciałam im przeszkadzać więc dalej udawałam, że ich nie widzę. Po paru godzinach nasze spotkanie skończyło się, a ja zmęczona wróciłam do domu. Od razu weszłam na górę, wzięłam bieliznę, piżamę i udałam się do łazienki. Zafundowałam sobie prysznic, wyszłam, ubrałam piżamę, wysuszyłam włosy i udałam się prosto do łóżka gdzie leżał Onew. Ja nie wiem jak on to robi, wchodzę do pokoju, nie ma go, wychodzę, a on jest i leży w moim łóżku, ale nie przeszkadzało mi to. Położyłam się koło niego i wtuliłam w niego.
-Dziękuję, że dzisiaj byłeś ze mną – powiedziałam i pocałowałam go namiętnie, a on odwzajemnił pocałunek
-Nie ma za co, a teraz dobranoc, jutro ciężki dzień – dodał i przykrył nas kołdrą. Sama nie wiem kiedy zasnęłam, a gdy obudziłam się następnego dnia rano jego już nie było. Wstałam leniwie z łóżka i ubrałam się. Wiedziałam, że czeka mnie ciężki dzień. Nie tylko mnie, ale też reszte zespołu. Gdy ubrałam się zeszłam na dół gdzie siedzieli już wszyscy a na stole stała kawa oraz śniadanie.
-Cześć – powiedziałam i usiadłam przy stole.
-Co, Onew Ci w nocy nie dał pospać? – zaśmiał się Key
-A tobie to tylko jedno w głowie? Masz swojego Seme, to ode mnie się odwal ok.? – odburknęłam. Nic mi się nie chciało, ale wiedziałam że muszę się spiąć i dać z siebie wszystko. Po zjedzeniu śniadania poszliśmy na sale by po raz setny przećwiczyć choreografie, a gdy już skończyliśmy trening wsiedliśmy do busa i udaliśmy się na miejsce gdzie miał odbyć się cały koncert. Scena już stała, wszędzie biegali jacyś ludzie i krzyczeli coś. Kiedy nas zobaczyli kazali udać nam się do przebieralni potem do makijażystki i tak lataliśmy jak oparzeni. Później próba dźwięku, świateł i w końcu zaczął się koncert. W pewnej chwili, sama nie wiem kiedy Taemin dał mi mikroport.
-Nie będę z wami śpiewać – powiedziałam i oddałam mu sprzęt. On tylko popatrzył na mnie i uśmiechnął się.
-Onew kazał mi to tobie dać, a dobrze wiesz, że jak się lider uprze to nie ma zmiłuj. – powiedział po czym znów dał mi to urządzenie. Pomógł mi założyć to coś i nim się obejrzałam musieliśmy wyjść na scenę. Denerwowałam się, ale ciągle byłam uspokajana a to przez Minho, a to przez Ke’a czy Jonghyun’a. Wyszliśmy i zaczęliśmy koncert, parę pierwszych piosenek, a potem ta najnowsza „Dazzling Girl”. Wszystkie fanki piszczały, krzyczały, skandowały imiona, a my po prostu robiliśmy swoje. Po trzech godzinach koncert się skończył, a my byliśmy zmęczeni. Nigdy nie przypuszczałam, że to takie pracochłonne. Za kulisami spotkałam się z Kinuko, przedstawiłam im chłopaków.
-Jesteście podobne jak dwie krople wody – powiedział Key uśmiechając się lekko.
-Bo jesteśmy bliźniaczkami, to normalne – stwierdziłam uśmiechając się. Porozmawialiśmy jeszcze dość długo a potem wróciliśmy do domu. Każdy grzecznie wziął prysznic i położył się do swoich łóżek, może poza Onew który znów wtarabanił się do mojego łóżka, ale nie przeszkadzało mi to. Położyłam się do łóżka i od razu zasnęłam. Następnego dnia obudziłam się dość wcześnie, spakowałam swoje rzeczy i pojechałam razem z Onew do umówionego miejsca. Dzisiaj miałam zacząć treningi z nowopowstałym zespołem MBLAQ. Zastanawiałam się jak mnie przyjmą, ale jak zawsze byłam dobrej myśli. Gdy już znaleźliśmy się pod specjalnie wynajętym studiem tanecznym pożegnałam się z Onew i wysiadłam. Skierowałam się do drzwi i weszłam. Wszystkie rozmowy ucichły w momencie. Popatrzyłam po nich wszystkich i jedna znajoma twarz rzuciła mi się w oczy.
- SeungHo! – krzyknęłam, rzuciłam torbę na ziemię a potem rzuciłam się na mojego brata, który przytulił mnie.
-Cześć mała – powiedział i pocałował mnie w policzek. Wszyscy obecni patrzyli na nas jak na wariatów.
-To wy się znacie? – zapytał jeden z chłopaków
-To moja siostra – powiedział SeungHo.
-Dobra, przedstawię Ci wszystkich – dodał z uśmiechem.
-Joon, Mir, G.O, Thunder, a mnie to już znasz – zaśmiał się mój brat. Nie powiem, przystojnych sobie mój brat kolegów do zespołu wybrał.
-Dobra, to ja się idę przebrać i zaczniemy – powiedziałam i uśmiechnęłam się. Wzięłam torbę z podłogi i udałam się do przymierzalni. Przebrałam się i wróciłam na salę gdzie czekali na mnie chłopaki, po chwili zaczęliśmy trening

Just BLAQ cz.4

Znów was zapraszam do czytania moich tworów. Cóż, znów dużo tu SHINee, ale też pojawi się inny zespół, ale musicie przeczytać żeby dowiedzieć się jaki. Jestem zadowolona z tej notki i mam nadzieję, że wy też będziecie. Mam zamiar niedługo wcielić w życie mój niecny plan, więc bądźcie cierpliwi. Pozdrowienia dla mojej najwierniejszej czytelniczki Kasumi Kuno Uwielbiam Cię kocie *_*
_______________________
Za Kasumi stałam cała ekipa EXO – K. Popatrzyłam na nich i uśmiechnęłam się lekko.
-Cześć – powiedziałam nieśmiało
-Cześć, gdzie Onew i reszta chłopaków? – zapytał Suho.
-Na dole, na Sali treningowej – odpowiedziałam z uśmiechem. Postaliśmy tak jeszcze chwilę, pogadaliśmy, oczywiście przedstawiłam siebie oraz Kasumi, ale EXO -K nie musieli się przedstawiać, bo kto by ich nie znał. Po dość miłej rozmowie, zeszliśmy wszyscy na dół, ja musiałam tam wrócić bo przecież pierwszy koncert mieliśmy za parę dni i trzeba było umieć perfekcyjnie choreografię żeby się nie pomylić, i dobrze wypaść. Wraz z exo k i Kasumi poszliśmy na dół. Kiedy SHINee, zobaczyło całe EXO – K wszyscy zaczęli się śmiać, witać, wygłupiać, żartować, a ja totalnie nie wiedziałam co dzieje się w okół mnie. Zawsze wydawało mi się, że zespoły, które są na tym samym rynku muzycznym rywalizują ze sobą o fanów i popularność, a tutaj takie zdziwienie. Usiadłam pod ścianą i patrzyłam na nich z uśmiechem na ustach, ale trzeba było w końcu ich ogarnąć.
-Ej chłopaki, ja wiem, że jest zabawnie, ale trzeba wziąć się do roboty bo jak tak dalej pójdzie to się nie wyrobimy – powiedziałam wstając z podłogi. Całe SHINee mi przytaknęło
-Możemy popatrzeć? – zapytał Kai. Żadne z nas nie widziało przeciwwskazań więc zaczęliśmy próbę. Wszyscy z EXO – K nas obserwowali, poza jednym członkiem, Kai’em, który rozmawiał i żartował sobie z moją przyjaciółką Kasumi co nie umknęło mojej uwadze, wręcz przeciwnie, rzucało się w oczy. Kiedy skończyliśmy próbę SHINee i Exo rozsiedli się w salonie a ja i Kasumi poszłyśmy do mojego pokoju, by porozmawiać. Wzięłam szybki prysznic by szatynka nie czekała zbyt długo, ubrałam się i wróciłam do pokoju po czym usiadłam na łóżku.
-No, to opowiadaj co u Ciebie? – powiedziałam z uśmiechem.
-W sumie, nic ciekawego znalazłam pracę, szczęście, ale jakoś miłości brak – powiedziała i zaśmiała się. Uwielbiałam ją, zawsze była w moim życiu takim promyczkiem nadziei, zawsze była uśmiechnięta i tryskająca pozytywną energią osobą. Była ze mną w najgorszych momentach mojego życia jedna z nielicznych, którzy ze mną wytrzymali, a to też nie jest łatwa sprawa.
-Miłość się znajdzie kochana, nie szukaj, sama przyjdzie – powiedziałam z uśmiechem.
-A poza tym, jak Ci się rozmawiało z Kai’em? – dodałam patrząc na nią. Kasumi momentalnie uśmiechnęła się.
-Spełniło się moje marzenie, ale pewnie na tym się skończy – powiedziała trochę smutna. W głowie już miałam pewien plan, ale o tym później.
-I ty to mówisz? Nie wierzę! Zawsze byłaś optymistką! Co się z tobą stało? – zapytałam i zaśmiałam się.
-Życie – skomentowała krótko. Po jej wypowiedzi stwierdziłam, że nie było jej łatwo po przeprowadzce do stolicy, ale o nic nie wypytywałam, wolałam tego nie robić by nie zepsuć nastroju spotkania.
-A jak z Onew? – zapytała zmieniając temat. Wiedziałam, że tak będzie, ona zawsze wolała słuchać niż mówić, taka ciocia dobra rada.
-A jak ma być? W sumie jest dla mnie jak… – nie dokończyłam, no właśnie, bo sama nie wiedziałam kim tak naprawdę jest dla mnie Onew, czy tylko kolegą, a może… Westchnęłam cicho i popatrzyłam na nią.
-Między nami nic nie ma, znaczy niewiele. Lubię go, może nawet za bardzo. – powiedziałam przypominając sobie te wszystkie rozmowy z Onew. Nie przypuszczałam, że obiekt naszej rozmowy stoi pod drzwiami i podsłuchuje. Usłyszałyśmy pukanie do drzwi
-Proszę – odpowiedziałyśmy chórkiem. Często nam się to zdarzało, nawet w latach szkolnych. Drzwi się otworzyły a w nich stały nasze ideały, Kai i Onew. Obie popatrzyłyśmy na siebie i zaczęłyśmy się śmiać.
-Po co przyszliście? – zapytałam z uśmiechem.
-Żeby was molestować – odpowiedział Kai po czym obaj rzucili się na łóżko w tym samym momencie. Myślałam że ten biedny mebel nie wytrzyma takiego obciążenia, ale myliłam się, trzeba podziękować stwórcom tego łóżka. Nawet nie wiem kiedy Onew usiadł za mną i oparł głowę na moim ramieniu.
-Nie za dobrze panu? – powiedziałam patrząc na niego. On tylko uśmiechnął się do mnie i objął mnie w pasie. Było ciekawie, bardzo ciekawie. Kasumi i Kai rozmawiali, ja i Onew wygłupialiśmy się, a oni śmiali się z nas. Widziałam, że moja przyjaciółka i Kai dobrze, a raczej doskonale się dogadują. Kiedy tak na nich patrzyłam, stwierdziłam, że pasują do siebie. Po dwóch godzinach takiego siedzenia, rozmawiania, do tego grania w karty Kasumi zaczęła powoli wstawać.
-Muszę się zbierać. Jutro wstaję do pracy – mruknęła niezadowolona. Za dobrze ją znałam, wiedziałam, że jeszcze chętnie by z nami posiedziała, ale Kasumi zawsze była osobą która zajmowała się najpierw obowiązkami a później przyjemnościami.
-Spotkamy się jeszcze? – zapytałam również wstając. Chciałam ją odprowadzić przynajmniej do drzwi.
-No jasne, chyba że Ci odbije i wyjedziesz – powiedziała i zaśmiała się.
-Ja to nie ty – skomentowałam z uśmiechem. Wyszłyśmy z pokoju zostawiając panów samych, a co! Dorośli są, poradzą sobie. Zeszłyśmy na dół gdzie siedziała reszta zespołów. Kasumi pożegnała się ze wszystkimi i ruszyłyśmy do drzwi. Dziewczyna ubrała buty i wyszłyśmy przed dom.
-Powodzenia z Onew – powiedziała żegnając się ze mną.
-Daj spokój przecież pewnie i tak nic z tego nie wyjdzie – mruknęłam.
-On chce, wystarczy, żebyś ty, poczuła coś tu – powiedziała przykładając swoją rękę do mojego serca.
-Czuję, i wiem, że to coś o wiele mocniejszego niż przyjaźń, ale niech to jeszcze poczeka – powiedziałam z uśmiechem.
-Wiesz, że on podsłuchiwał naszą rozmowę? – powiedziała patrząc na mnie. Wybałuszyłam oczy, jak to podsłuchiwał, przecież tak się nie robi! Westchnęłam tylko, no to teraz mam przerąbane.
-Jak to zawsze mówiłaś Yumeko? „Jak kochać to księcia, jak kraść to miliony” – powiedziała z uśmiechem.
-Twoim marzeniem od zawsze było go poznać, zawsze go uwielbiałaś, nie zmarnuj tej szansy, jeśli będziesz z tym za długo zwlekać, on w końcu znajdzie szczęście u boku innej – powiedziała, odwróciła się na pięcie i odeszła, a mnie to zabolało. Perspektywa tego, że Onew może znaleźć sobie dziewczynę i być z nią szczęśliwy… Potrząsnęłam głową by odepchnąć od siebie te myśli i weszłam do domu. Musiałam to wszystko przemyśleć, poukładać sobie w głowie i w sercu to co czuje. Weszłam na górę i ruszyłam do mojego pokoju w którym siedział Kai.
-A Onew gdzie? – zapytałam siadając na łóżku. Nie czułam się źle w towarzystwie Kai’a, czułam się swobodnie, mogłam być sobą i nikogo nie udawać.
-Poszedł na dół – powiedział i wzruszył ramionami.
-Powiedz mi jak to jest naprawdę. Czy wszystkie zespoły które są na rynku popowym rywalizują ze sobą, czy wszyscy macie takie dobre kontakty? – zapytałam. Ciekawiło mnie to, pierwszy raz w życiu widziałam taką współpracę.
-Kiedyś rywalizowaliśmy, ale teraz stwierdziliśmy, że lepiej jest mieć dobry kontakt i żyć bez wojny między sobą. Potrafiliśmy po odłączać sobie mikroporty nawzajem, lub zrobić coś nie tak z podkładem albo oświetleniem na koncertach. Kiedyś przez głupotę całego EXO – K, Onew o mało co nie zginął na jednym z koncertów. Stwierdziliśmy, że w żarcie poluzujemy mu linkę utrzymującą go w górze, gdyby nie  druga linka asekuracyjna, Onew dawno by nie żył. Zlecieć z wysokości pięciu metrów to nie może być przyjemne.  Wtedy stwierdziliśmy że to nie ma sensu, że rywalizacja to głupota i zakopaliśmy topór wojenny. Dzisiaj się przyjaźnimy i korzystamy z tego. Nigdy się nie spodziewałem, że mogą być między nami takie dobre kontakty. – powiedział chłopak. Przestraszyłam się, to naprawdę głupota poluzować linkę, gdyby Onew zginął… Znów potrząsnęłam głową by odeprzeć tą myśl.
-A jak jest z EXO – M? – zapytałam dalej na niego patrząc.
-Z EXO – M jakoś nigdy nie mieliśmy spięć, wiedzieliśmy od początku, że musimy współpracować, bo jak nie to nici z kariery, ale nie było źle. Oni są tacy jak my albo podobni. Zawsze zmobilizowani do działań, od razu złapaliśmy kontakt. – odpowiedział.
-Do dlaczego nie lubiliście się tak z SHINee? – zapytałam. Spodziewałam się, że dla niego to dość ciężkie pytania i, że chyba wolałby nie odpowiadać na nie, ale zaufał mi, a ja nie mogę tego zepsuć.
-Bo byliśmy pewni, że SHINee są lepsi od nas – powiedział Kai, a w tym momencie do pokoju wszedł Onew.
-To nie myśl tak głupku, może wykonujemy podobną muzykę, ale nasze zespoły różnią się tym, że wykonują ją inaczej, a poza tym w ogóle jesteśmy inni – zaśmiał się Onew siadając koło nas na łóżku.
Kai mechanicznie popatrzył na zegarek.
-Dobra, muszę ogarnąć chłopaków żebyśmy się już zebrali bo jutro mamy próby i jak tak dalej pójdzie to nie wstaniemy. – zaśmiał się Kai.
-Yumeko, mogłabyś dać mi numer do Kasumi? – zapytał trochę speszony. Uśmiechnęłam się lekko, chyba wiem co jest grane.
-A po co Ci? – zapytałam zainteresowana wlepiając swój wzrok w niego, bo wcześniej miałam wlepiony wzrok w lidera SHINee
-Lubię ją, i to bardzo. Jest jedyną dziewczyną, którą znam i która nie zaczęła piszczeć na mój widok. Poza tym ona nie uważa mnie za gwiazde tylko traktuje jak normalnego kolegę. Proszę Ci Yumeko, bądź człowiekiem i pomórz miłości – powiedział chłopak, ale zaczął się zastanawiać nad tym co powiedział. Ja się chyba przesłyszałam, czyli jeśli facet mówi, że jakąś dziewczynę „bardzo lubi” to znaczy, że mu się podoba! Jestem geniuszem!
-Dobrze, podam Ci – powiedziałam z uśmiechem i podałam mu numer przyjaciółki. Czyli jej marzenie tak łatwo się nie skończy, uśmiechnęłam się lekko i po tym jak Kai wyszedł popatrzyłam na Onew. A co z moim marzeniem? Położyłam się na łóżku kładąc głowę na kolanach lidera, cały czas patrzyłam na jego uśmiechniętą twarz.
-Onew, musimy porozmawiać – szepnęłam. On popatrzył na mnie, cały czas był uśmiechnięty, to zastanawiające, że jego to nie boli.
-Słyszałem twoją i Kasumi rozmowę, nie musisz mi nic tłumaczyć – powiedział i przeczesał moje włosy palcami. To było takie… Sama nie wiem, taki mały gest a cieszy.
-Ale Onew ja … – zaczęłam, ale oczywiście nie skończyłam bo lider zatkał mi usta pocałunkiem. Zamknęłam oczy i odwzajemniłam go, a moje serce zaczęło szybciej bić. Oderwaliśmy się od siebie gdy zabrakło nam w płucach powietrza. Popatrzyłam na Onew, jego oczy wyrażały jego emocje, widać było że jest szczęśliwy.
-Kocham Cię Yumeko – powiedział i pogłaskał mnie po policzku.
-Ja Ciebie też Onew – powiedziałam i usiadłam mu na kolanach. On przytulił mnie do siebie, tego mi było potrzeba, czyjeś bliskości, dotyku ukochanej osoby. Tak, kocham go, teraz nie mogę tego spieprzyć. Zeskoczyłam z jego kolan i uśmiechnęłam się.
-Idziemy na dół? – zapytałam z uśmiechem na ustach. Dzisiejszego dnia uśmiech nie schodził mi z ust.
-Jasne, muszę chłopakom przedstawić moją nową dziewczynę – powiedział Onew, wstał, objął mnie w talii i razem wyszliśmy z pokoju kierując się na dół gdzie siedziała reszta zespołu. Kiedy już znaleźliśmy się na dole w salonie Onew zabrał głos
-Chciałbym wam kogoś przedstawić. – powiedział z uśmiechem.
-Onew, ale przecież wszyscy znamy Yumeko – powiedział Jjong.
-Przedstawiam wam, moją dziewczynę Yumeko – powiedział MÓJ chłopak. Musiałam to podkreślić oczywiście.
Wszyscy, którzy siedzieli w salonie nie mogli uwierzyć w to co powiedział lider.
-Wiedziałem, że tak będzie – jako pierwszy odezwał się Minho.
-Gorzko, gorzko, gorzko! – zaczął krzyczeć Taemin a wszyscy zawtórowali mu. Wspięłam się na palce i wpiłam się w usta Onew, który momentalnie odwzajemnił pocałunek i objął mnie w pasie. Po paru sekundach przerwaliśmy pocałunek a Minho, Taemin, Key i Jonghyun zaczęli bić nam brawo. Nie wracaliśmy tego dnia już na sale taneczną, nie widzieliśmy sensu. Key włączył jakiś film na dvd więc usiedliśmy wszyscy na kanapach i zaczęliśmy oglądać. W pewnym momencie zrobiłam się senna więc wyrwałam się z objęć Onew i udałam się do pokoju. Przebrałam się w piżamę i położyłam się do łóżka. Nie minęło piętnaście minut kiedy usłyszałam pukanie do drzwi, a potem skrzypnięcie otwierających się drzwi . W drzwiach stał nie kto inny jak Onew. Nie musieliśmy nic mówić, mój kurczaczek położył się koło mnie i objął mnie. Oparłam głowę o jego ramie. Jeszcze nigdy w towarzystwie innego mężczyzny poza moim bratem nie czułam się tak dobrze. Potrzebowałam czyjejś obecności, na moje szczęście był to Onew, moje marzenie od paru ładnych lat. Zawsze marzyłam, żeby ktoś z SHINee do mnie zadzwonił i zaproponował współpracę.
-Dziękuję, że jesteś – szepnęłam cicho, wtuliłam się w niego mocniej i oddałam się w objęcia morfeusza.

Just BLAQ cz.3


Ja wiem, że tytuł opowiadania jest inni i treść troszeczkę inna, ale taki miałam pomysł z zaczęciem tego wszystkiego. Na razie jest dużo SHINee, ale to się niedługo zmieni obiecuje, akcja toczy się powoli więc bądźcie cierpliwi
_____________________________________
Na lotnisku znaleźliśmy się po pół godzinie. Dalej nie mogłam pogodzić się z faktem, że opuszczam to miejsce, ale przecież sama wybrałam, nikt mnie nie zmuszał. Wysiadłam z samochodu i przeciągnęłam się, a za mną wytoczyła się reszta zespołu. Tak jak się spodziewałam nie obyło się bez fotoreporterów. Jutro w gazetach pewnie wszyscy będą się zastanawiali kim jestem i dlaczego podróżuję z SHINee, czy może jestem z którymś z nich związana na stałe. Tak jak Onew powiedział, sława jest czasami przytłaczająca, szczególnie kiedy napada Cię na lotnisku grupka fanek i prosi o autograf lub wspólne zdjęcie, oczywiście SHINee nie odmawiało, to byłoby niekulturalne z ich strony. Kiedy już fanki odeszły mogliśmy w spokoju ruszyć do samolotu, po wcześniejszym oddaniu bagażu oczywiście. Spodziewałam się że będziemy lecieć pierwszą klasą, ale żeby prywatnym samolotem? Kiedy weszłam do środka kopara opadła mi w dół z głośnym hukiem.
-Zdziwiona? – zapytał z uśmiechem Taemin popychając mnie lekko żebym w końcu weszła do środka samolotu i nie stała w progu.
-Troszeczkę – powiedziałam i zaśmiałam się. Usiadłam na fotelu i popatrzyłam przez okno. Moment startu był dla mnie niesamowity. Pierwszy raz w życiu leciałam samolotem i musiałam się nacieszyć tym faktem. W pewnym momencie przysiadł się do mnie Minho.
Popatrzyłam na niego i uśmiechnęłam się lekko. Cieszyłam się, że miałam aż taki dobry kontakt z całym zespołem.
-Wiesz Yumeko, to nie jest tak, że my uwielbiamy latać prywatnymi samolotami, jeździć limuzynami czy posiadać wille z basenem. Czasami chcielibyśmy wrócić do czasów kiedy nie byliśmy jeszcze sławni, ale gdybyśmy nie wzięli udziału w castingach to nie poznalibyśmy siebie nawzajem, nie mielibyśmy takich wspaniałych fanów i przede wszystkim Onew nie poznałby Ciebie – powiedział Minho z uśmiechem. Moment, moment. Czy to jakaś aluzja jest?
Popatrzyłam na niego nie bardzo wiedząc co się święci, ale jak najszybciej zmieniłam temat żeby się zbyt wiele nie dowiedzieć.
-Wiem, że to pytanie wyda Ci się krępujące i prywatne, ale zadam je z ciekawości. – zaczęłam patrząc na chłopaka.
-Czy ty i Taemin jesteście ze sobą? – dodałam trochę ciszej by żadne z członków zespołu tego nie usłyszało.
-To cholernie skomplikowane – westchnął Minho, oparł się o fotel i przymknął oczy. Patrzyłam na niego z zainteresowaniem mając nadzieję, że wydusi z siebie na ten temat coś więcej.
-Sam już nie wiem. Na początku były fanserwisy, przytulanie, łapanie za tyłek, czasami jakieś delikatne pocałunki. Nie wiedziałem czy to coś dla niego znaczy, dalej nie wiem. – szepnął Minho.
-Nie możesz z nim porozmawiać? – zapytałam patrząc na niego.
- I co, powiem mu, a potem zostanę wyśmiany, albo nazwie mnie zboczeńcem i mnie znienawidzi, albo maksymalnie się ode mnie odsunie? Yumeko czy jest sens mówienia mu o tym? – chłopak otworzył oczy i popatrzył na mnie. Jeśli mam robić za psychologa to spoko, mi to nie przeszkadza, już wiele razy za niego robiłam.
-A co jeśli on czuje to samo co ty, tylko tak samo jak ty boi się z tobą porozmawiać bo boi się wyśmiania, odepchnięcia i znienawidzenia. Nie widziałeś jak on na Ciebie patrzył kiedy ćwiczyliśmy choreografię, a ty jak debil patrzyłeś na Jonghyun’a. A tych małych czekoladowych oczach Taemin’a pojawiła się zazdrość, nawet Onew to zauważył. – powiedziałam patrząc na rozmówcę. Minho patrzył na mnie nie bardzo wierząc w moje słowa. Wzruszyłam ramionami.
-Jeśli chcesz mogę porozmawiać z maknae, nie obiecuję, że coś z tego wyjdzie, ale mam pewien plan. – powiedziałam uśmiechając się lekko.
-Mogłabyś? – zapytał raper z nadzieją w głosie. Kiwnęłam głową i wstałam ruszając do małej lodówki która znajdowała się w samolocie. Otworzyłam ją i wzięłam z niej ostatnie mleko bananowe i usiadłam koło maknae.
-Wiesz, że to ostatnie mleko bananowe jakie znajduje się w samolocie? – powiedziałam machając mu kartonem przed oczami. Chłopak zmrużył oczy, nie był zadowolony że to właśnie ja trzymam ten karton, bo nie wiedział jak ma mnie przekupić.
-Dobra, co chcesz w zamian? – zapytał.
-Odpowiedzi na parę pytań, i nie ma że nie odpowiesz. Jeśli odpowiesz na wszystkie dostaniesz ten karton, jeśli nie to sama je wypije. Zawsze chciałam wiedzieć jak smakuje mleko bananowe – powiedziałam z uśmiechem
-Jesteś podła, ale niech Ci będzie. – mruknął niezadowolony maknae. Uśmiechnęłam się szeroko zastanawiając się jak zadać pierwsze pytanie.
-Czy fanserwisy które wykonujesz na scenie razem z Minho nic dla Ciebie nie znaczą? – zapytałam wlepiając swój wzrok w niego.
-Nie jest tak, że nic nie znaczą. Gdybym chciał mógłbym odmówić i nie robić tych fanserwisów, ale chcę – powiedział prosto z mostu.
-Dobra, następne pytanie. Kochasz Minho? – zapytałam patrząc w stronę rapera, który siedział ze słuchawkami w uszach, jakby nie chciał słyszeć naszej rozmowy.
-Aż tak to widać? – zapytał maknae. Kiwnęłam lekko głową.
-Nie znam was, aż tak dobrze, ale to widać, bardzo widać. Najbardziej było widać wczoraj, jak wlepiłeś w niego swój wzrok, a jak on wlepił swój wzrok w Bling’a to zrobiłeś się zazdrosny co też było widać – powiedziałam z uśmiechem.
-Co ja mam zrobić? Jeśli mu powiem odepchnie mnie, wyśmieje i znienawidzi. – szepnął załamany tancerz.
-Jakby Ci to powiedzieć Taemin… – zaczęłam żeby potrzymać go trochę w niepewności.
-On też Cię kocha. Bał się, że te fanserwisy nic dla Ciebie nie znaczą, że jeśli Ci powie to go znienawidzisz. – powiedziałam patrząc na najmłodszego.
-Muszę to wszystko przemyśleć – szepnął. Rozmawialiśmy jeszcze jakieś pięć minut, akurat koło nas przechodził Minho. Taemin wstał, przyparł Minho do ściany samolotu i pocałował namiętnie w dupie mając to że widzi to cały zespół i ja.
-No nareszcie! – powiedzieli chórkiem Onew, Key i Jjong. 2Min oderwali się od siebie i popatrzyli na nich.
-Jak to nareszcie? – zapytał Minho patrząc na Onew.
-Ukrywacie to przed sobą od pół roku. Gdyby nie Yumeko nie doszłoby do tego co stało się przed chwilą. – powiedział Onew. Usiadłam koło niego i uśmiechnęłam się lekko.
-Czemu nam wcześniej nie powiedzieliście? – zapytał Taemin.
-Dobrze wiecie, że żaden z nas nie umie rozmawiać na takie tematy – powiedział Key.
-Poza tym kobiety są lepszymi swatkami – dodał Onew.
-Ja i Key musieliśmy sobie sami radzić – kopara mi opadła. To Key i Dino są razem?!
-Co?! – krzyknęłam równo z Taemin’em i Minho. Key i Jjong zaśmiali się.
-Jak widać dobrze to ukrywaliśmy – powiedział Bling i uśmiechnął się lekko.
-Zastanawia mnie dlaczego Onew nie jest zdziwiony. – mruknęłam patrząc na lidera.
-Dowiedziałem się po dwóch miesiącach ich związku kiedy przez przypadek wszedłem do łazienki w nieodpowiednim czasie – zaśmiał się Onew. Ciekawa byłam czego jeszcze dowiem się podczas lotu do stolicy.
-W jakiej pozycji? – zapytał Minho niedowierzając
-Obaj nie mieli koszulek i do tego się całowali. Całe szczęście że przerwałem im na początku a nie gdzieś w środku bo bym chyba miał traumę do końca życia – zaśmiał się Onew.
-Kiedy zobaczyłem Onew, oderwałem się od ust Dino i nie wiedziałem co mam zrobić – powiedział Key.
-To było takie zawstydzające – dodał i zarumienił się po czym opuścił głowę w dół.
-Ja też nie wiedziałem co mam powiedzieć. Lider kazał nam się ubrać po czym przyjść do swojego pokoju, a sam wyszedł. Tak jak kazał ubraliśmy się i ruszyliśmy za nim – opowiadał Bling.
-Spodziewaliśmy się jakiegoś kazania w stylu, że to źle wpłynie na nasz wizerunek, że fanki będą zawiedzone, że menadżer będzie wściekły, ale kiedy już usiedliśmy na łóżku usłyszeliśmy „Jeśli jesteście szczęśliwi, to ja nie mam nic przeciwko, tylko błagam, ukrywajcie się, bo nie wiem jak Taemin i Minho zareagują.” Szczęki nam opadły do ziemi. – wtrącił Key
-Później lider zadawał nam pytania w stylu „ile to trwa” „dlaczego mu nie powiedzieliśmy” – dodał Jonghyun kończąc opowieść.
-Jako pierwszy z was – tu Onew pokazał na 2 Min
-Przyszedł do mnie Taemin po trzecim fanserwisie. Chciałem skierować go raczej do Key’a albo Blinga, ale wiedziałem że musiałem zachować ich tajemnicę dopóki coś między wami nie zaiskrzy. – powiedział Onew. Cholera jasna, love story!
-O boże – mruknął Taemin
-Przepraszam Taemin. Myślałem że z twojej strony to tylko zauroczenie, że Ci przejdzie, ale kiedy wybiło pół roku, stwierdziłem, że coś powinienem z tym zrobić, ale Yumeko zrobiła to za mnie – powiedział i potargał mi włosy. Zaśmiałam się cicho. Oni są naprawdę dobrzy w ukrywaniu tego co dzieje się w ich domu. Taemin oparł czoło o umięśnioną klatkę piersiową Minho, który pogłaskał go po plecach. Tancerz wyrwał się z jego uścisku.
-Kurwa mać – krzyknął i udał się do drugiego pomieszczenia. Wszyscy popatrzyli za nim. Chyba po raz pierwszy usłyszeli jak maknae przeklina i raczej nie byli z tego bardzo zadowoleni. Wstałam i ruszyłam w stronę drzwi w, których przed chwilą zniknął Taemin. Otworzyłam je i weszłam do pomieszczenia w którym znajdował się tancerz. Usiadłam koło niego na podłodze. Był wściekły i zawiedziony.
-Taemin … – szepnęłam cicho po to by na mnie popatrzył.
-Czemu nie mogli mi pomóc? Czy naprawdę jestem taki dziecinny, że potraktowali moją miłość do Minho jak zwykłe nic nieznaczące zauroczenie? – zapytał mnie a po jego policzkach spływały łzy.
-Nie jesteś dziecinny, to oni zachowali się źle bo nie chcieli Ci pomóc – szepnęłam i przytuliłam go.
-Życie jest brutalne, myślałem że to moi przyjaciele, że mi pomogą, że nie będę musiał borykać się z tym sam, a oni potraktowali mnie jak piętnastoletniego chłopaka który zauroczył się w pierwszej lepszej dziewczynie, którą zobaczył w metrze – szepnął chłopak. Nie dziwię mu się że tak się poczuł.
-Od teraz do rozmów masz mnie. Ja nigdy nie uważałam że jesteś dziecinny. To co czujesz do Minho jest bardzo dojrzałe, gdyby to było zauroczenie potrwało by miesiąc, góra dwa. – powiedziałam.
-Dziękuję – szepnął chłopak i wytarł łzy po czym podniósł się.
-Wracamy do nich? – zapytałam na co on kiwnął tylko głową, wstałam z podłogi i ruszyliśmy w stronę drzwi. Taemin usiadł koło swojego ukochanego a ja koło Onew. Jonghyun i Key siedzieli razem i rozmawiali na jakieś ważne tematy. Sama nie wiem po jakim czasie dolecieliśmy do stolicy, ale lot minął mi zadziwiająco szybko. Kiedy znaleźliśmy się w stolicy wysiedliśmy z samolotu, udaliśmy się po bagaż a później wsiedliśmy do limuzyny. Taemin siedział koło Minho, tancerz dalej był zły że lider mu nie pomógł, że potraktował go jak dziecko, a Minho starał się jakoś złagodzić jego nerwy. Bling i Onew siedzieli koło siebie i dyskutowali na temat najbliższego koncertu, a Key siedział koło mnie i w ogóle się nie odzywał. Do czasu.
-Głupio z tym wszystkim wyszło. Onew powinien pomóc Taemin’owi, mówiłem mu o tym, ale on stwierdził, że to tylko zauroczenie, a nie miłość. U mnie też tak się zaczęło. Myślałem że to zauroczenie, że mi przejdzie, ale nie przeszło i cieszę się z tego. Pamiętam kiedy Bling przyszedł do mnie i zaczął normalną rozmowę, jakby nigdy nic. W końcu po dwóch godzinach gatki szmatki zebrał się na odwagę i mi powiedział. Wiem, jak trudno było Taemin’owi, sam to przeżywałem. Chciałem mu pomóc, ale Onew mnie powstrzymał. Może teraz Tae będzie w końcu szczęśliwy – powiedział Key. Uśmiechnęłam się lekko, też miałam nadzieję, że wszystko między Taemin’em i Minho się ułoży. Kiedy tak siedzieliśmy i rozmawialiśmy mój telefon nieoczekiwanie się rozdzwonił. Na wyświetlaczu pojawił się numer którego nie widziałam od pół roku, właśnie wtedy moja najlepsza przyjaciółka Kasumi pojechała do stolicy w poszukiwaniu pracy, szczęścia i miłości. Odebrałam szybko żeby nie musiała czekać.
-Cześć Kasumi! – powiedziałam uśmiechnięta.
-Yumeko, jak ja Cię dawno nie słyszałam. SeungHo, zadzwonił do mnie i powiedział mi, że będziesz w stolicy. Tak się cieszę! Spotkamy się? – trajkotała moja przyjaciółka. Była podekscytowana, ja też cieszyłam się, że odnowię z nią kontakt.
-Już jestem w stolicy. Możemy się spotkać, tylko daj mi dojechać do nowego domu i się ogarnąć – powiedziałam z uśmiechem. Wszyscy członkowie SHINee patrzyli na mnie z zainteresowaniem.
-Dobra, to za ile, i powiedz mi gdzie będziesz mieszkać. – powiedziała moja podekscytowana przyjaciółka.
Podałam jej adres, który wcześniej wzięłam od Onew i umówiłyśmy się na daną godzinę.
-Będziesz mieszkała z SHINee?! Zazdroszczę Ci dziewczyno! Tylko, że oni mnie tam nie wpuszczą. – powiedziała markotnie.
-Ja zrobię tak, że wpuszczą. Kończę bo właśnie dojeżdżamy. Do zobaczenia – powiedziałam z uśmiechem i rozłączyłam się.
-Kto to? – zapytał Taemin z uśmiechem. Spodziewałam się bardziej, że to Onew zada to pytanie, ostatnio stał się bardzo ciekawski.
-Moja przyjaciółka Kasumi. Nie będziecie mieli nic przeciwko jeśli wbije do nas na próbę? – zapytałam z nadzieją w głosie.
-Jasne, że nie – Odpowiedział Bling a reszta mu przytaknęła. Gdy już znaleźliśmy się pod ich ogromną willą każdy wziął swoje torby i ruszyliśmy do środka. Onew od razu poinformował ochroniarzy, że przyjdzie Kasumi i jeszcze ktoś, ale nie usłyszałam kto, w sumie nie moja sprawa. Weszłam do środka i rozejrzałam się. Wnętrze było ogromne wszystko w tym domu było wielkie. Wolałam już nie pytać ile tu jest pomieszczeń, nie chciałam wiedzieć.
-Zaprowadzę Cię do twojego pokoju, rozpakujesz się i pójdziemy przećwiczyć choreografię – powiedział Taemin. Uśmiechnęłam się lekko i kiwnęłam głową. Poszliśmy po schodach na górę, później korytarzem w lewo i tak szliśmy do pewnego momentu. Taemin otworzył drzwi do jednego z pokoi.
-Oto twój nowy pokój, mam nadzieję że Ci się spodoba – powiedział z uśmiechem. Popatrzyłam do środka, pokój był ogromny ściany były zielone a sufit trochę jaśniejszy od koloru ścian, meble były ciemnobrązowe, a na podłodze leżała mata bambusowa.
-Jest cudowny – powiedziałam i weszłam do pokoju, położyłam torbę na podłodze i otworzyłam szafę.
-Mam nadzieję, że się nie pogubisz. Za pół godziny chcielibyśmy zacząć próbę – powiedział maknae
-Rozumiem, powinnam zdążyć się rozpakować i przebrać – odpowiedziałam a chłopak wyszedł. Zaczęłam się rozpakowywać. Miałam niemiłosiernie dużo ubrań, ale uwinęłam się ze wszystkim w dwadzieścia minut. Przebrałam się i zeszłam na dół.
-No to zapraszamy do piwnicy – zaśmiał się Key i całą ekipą ruszyliśmy do piwnicy gdzie jak się okazało znajdowało się ich prywatna sala taneczna. Minho włączył muzykę i zaczęliśmy powtarzać kroki. W pewnym momencie usłyszeliśmy głos
-Yumeko skubańcu wyłaź! – krzyknęła moja przyjaciółka.
-Ogłaszam przerwę – zaśmiałam się i ruszyłam na górę zobaczyłam moją przyjaciółkę, ale nie tylko ją.