wtorek, 12 sierpnia 2014

Hello

Łaaaaaaah, gdyby nie Yoku, nie byłoby rozdziału. Jak zawsze to dzięki niej.
____________________



Kilka godzin później ta ogromna gala się skończyła. Później wszystkie występujące zespoły udał się na imprezę, a my wraz z nimi. Wszyscy podopieczni SM chcieli uczcić ich wygrane na tej gali i szczerze mówiąc ja też musiałam się napić. Nie byłam zdenerwowana tą sytuacją, ale też nie spodziewałam się, że T.O.P i G-D nas poznają. Oczywiście chciałam, żeby nas poznali, żeby było jak kiedyś, ale teraz będą musieli się postarać. Gdy w końcu dojechaliśmy na imprezę, okazało się, że jest ona w ogromnym klubie, ale nie ma się co dziwić, poza całą rodziną SM były jeszcze zespoły z YG, JYP i innych wytwórni, także klub musiał być wielki, żeby pomieścić te wszystkie zespoły. Wysiedliśmy z samochodu i weszliśmy do budynku. W środku chodziły kelnerki z jakimiś drinkami, szampanem i winem, były bardzo uśmiechnięte, nic dziwnego, przecież nie każdy ma szanse być w jednym budynku z tak liczną ilością zespołów k-popowych. Wraz z SHINee znaleźliśmy jakiś wolny stolik i zamówiliśmy drinki. Taemin od razu uderzył na parkiet mówiąc, żebyśmy wzięli mu jakiś sok. W klubie było nawet karaoke. Zabawnie to wyglądało gdy zespoły wybierały swoje piosenki i perfekcyjnie je śpiewały. Ja i Yoku podeszłyśmy do karaoke i wybrałyśmy piosenkę Big Bang – Monster. Ja zajęłam się rapem a ona wysokimi tonami. Poczułam na sobie wzrok gdy tylko zaczęłam rapować partię T.O.P, ale olałam to. Śpiewałyśmy dla siebie, a nie po to by ktoś nas chwalił i oklaskiwał. Gdy piosenka się skończyła przybiłyśmy sobie piątkę i odeszłyśmy od karaoke. Tak jak myślałam, wzrok T.O.P i G-D był skupiony tylko na nas, na nikim innym, ale musiałabym jeszcze trochę wypić, żeby tak normalnie do nich podejść i z nimi porozmawiać. Byłam na nich po prostu zła, a nie chciałam tego okazywać w miejscu publicznym. Kręciłyśmy się po klubie dopóki nie zobaczyłyśmy naszych ulubieńców.
-Rap Monster Oppa! – krzyknęłam i uśmiechnęłam się.
-JungKook Oppa – powiedziała Yoku z uśmiechem.
Wiele osób myślało, że Yoku chodzi z JungKookiem , a ja z Rap Monsterem, żadne z nas nie zaprzeczało, ale też nie potwierdzało istnienia tych związków, niech sobie fani mają zagwostkę. Wywołani mężczyźni odwrócili się w naszą stronę i podeszli do nas. JungKook przywitał Yoku standardowym całusem w usta. Mnie Rap Monster przywitał tak samo. Nie przeszkadzało nam to. Znaliśmy ich jeszcze sprzed czasów ich debiutu i zawsze świetnie się dogadywaliśmy. Przyjaźniliśmy się, ale większość ludzi odbiera tak bliskie relacje jak związki, co z tego, nie będziemy ich wyprowadzać z błędu. Panom z Big Bang się to nie spodobało. Wiem to, bo z tego miejsca miałam na nich doskonały widok, co mnie to obchodzi, jesteśmy dorosłe, możemy robić co chcemy z kim chcemy.

Z punktu widzenia G-D
-Widziałeś to? – zapytałem mojego przyjaciela. Byłem wściekły, tak mocno zacisnąłem dłoń na szklance z drinkiem, że myślałem iż owa szklanka pęknie, a ja znów będę miał zranioną rękę. Musiałem się jakoś uspokoić. Nie mogłem tak po prostu podejść i przywalić temu młodemu z BTS, bo jakby to wyglądało, a poza tym nawet nie wiem jakie stosunki ich łączą.
-Tak, niestety widziałem – odpowiedział T.O.P jakby niewzruszony. Zerknąłem na niego zdziwiony. Wiedziałem, że w środku jest wkurzony, ale nie daje tego po sobie poznać.
-Mam ochotę podejść i mu przywalić – dodał po chwili mój przyjaciel.
-Mam tak samo, jak ty, tylko że tego nie zrobię, a mam na to wielką ochotę – powiedziałem biorąc łyk mojego drinka.

Powrót do poprzedniej narracji.
Z JungKookiem i Rap Monsterem rozmawiało się jak zawsze dobrze, wyszliśmy na dwór, na spacer. Mieliśmy dość tego ciepła które panowało w klubie. Gdy tak sobie spacerowaliśmy, rozmawialiśmy o wszystkim.
JungKook złapał Yoku za rękę, wyglądali słodko, jak para zakochanych dzieciaków.
Ja i Rap Monster szliśmy sobie tak po prostu obserwując jak Yoku i JungKook się wygłupiają. Poszliśmy na plac zabaw. Tamta dwójka od razu poszła na huśtawki, a my usiedliśmy na zwykłej ławce.
-O co chodzi T.O.P i G-D? – zapytał Rap Monster
-To znaczy? – odpowiedziałam pytaniem na pytanie, trochę mało kulturalnie, ale cóż poradzić.
-Dziwnie się na was patrzyli przez całą galę rozdania nagród, teraz w klubie nie spuszczają z was wzroku, zauważyłem, że kiedy do was podeszliśmy byli wkurzeni i o mało co nie podeszli i nam nie przywalili – odpowiedział Rap Mon
-A, o tym mówisz – powiedziałam.
-Kiedyś ja, Yoku, T.O.P i G-D przyjaźniliśmy się. Znamy się od małego, ale w pewnym momencie nasze drogi się rozeszły, nie ważne z jakiego powodu. Myślałyśmy, że do nas zadzwonią, że dadzą jakiś znak życia, ale oni nie odezwali się przez kilka lat. Dzisiaj na gali, kiedy obok nich przeszłyśmy poznali nas, a my po prostu udałyśmy że ich nie znamy. Wszystko się wydało, kiedy odebrałyśmy telefony od nich. Tylko że, żeby odzyskać naszą przyjaźń muszą się bardzo postarać – wyjaśniłam mojemu przyjacielowi. Teraz to Rap Monster był dla mnie kimś takim jak kiedyś był dla mnie T.O.P.
Objęłam się ramionami, było mi zimno, a z klubu nie wzięłam swojej, nie swojej bluzy, dokładnie mówiąc bluzy, którą kiedyś zabrałam T.O.P i nigdy jej mu nie oddałam.
Rap Mon zareagował natychmiastowo. Zdjął z siebie bluzę i założył mi ją.
-Dziękuję Oppa – powiedziałam i pocałowałam go w policzek. Popatrzyłam przed siebie.
JungKook i Yoku siedzieli na huśtawkach i o czymś rozmawiali.
-Wiesz, przynajmniej dzięki temu, będziecie wiedziały na co ich stać, żeby odzyskać waszą przyjaźń – odpowiedział Rap Monster i przytulił mnie do siebie.
-A teraz uśmiechnij się, wiesz, że nienawidzę, kiedy jesteś smutna – dodał po chwili. Uśmiechnęłam się mimowolnie. Rap Monster miał rację.
-Mam jednak nadzieję, że gdy znów zaczniesz przyjaźnić się z T.O.P nie zapomnisz o mnie i nie przestaniesz przyjaźnić się ze mną – powiedział.
-Nie zapomnę o tobie nigdy, bo wszystko co mi podarowałeś będzie mi Ciebie przypominać, i nigdy nie przestanę się z tobą przyjaźnić, bo jesteś dla mnie najważniejszy na świecie – odpowiedziałam z uśmiechem.
Miły koniec dnia.

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Last Farewell

Przeszłyśmy koło nich tak jakby nic się nie stało, jakbyśmy ich nie znały, bo skoro oni tak udają, to dlaczego my nie możemy. Gdy przeszłyśmy koło nich powiedziałyśmy tylko dzień dobry i nic więcej, bo przecież nie podbiegniemy do nich i nie rzucimy im się na szyję, nie zasługują na to, nie po tylu latach bez kontaktu z nami, bez żadnego smsa czy telefonu.

Z perspektywy G-D
Minęły nas dwie dziewczyny, jakby nigdy nic. Może współpracowały z jakimś zespołem, a może po prostu nie przepadały za naszym zespołem? Tak, jestem tego świadom, że mamy też anty fanów.Wszystko było by prawdopodobnie dobrze, gdyby te dwie kogoś mi nie przypominały. Szczególnie gdy zaczęły się śmiać. Gdy przeszły koło nas popatrzyłem na niższą z nich. Do złudzenia kogoś mi przypominała. Te roześmiane oczy, ten piękny uśmiech i gracja której brakowało nie jednej Koreance. Ona sama uważała, że nie jest słodka, faktycznie, nie była, ale miała w sobie coś takiego, co przyciągało wzrok. Gdy były już kilkanaście metrów od nas popatrzyłem na mojego przyjaciela, który miał minę jakby zobaczył ducha, nie ukrywam, czułem się identycznie. Ile to już lat minęło od kiedy widzieliśmy Yoku i Jirayię? Może właśnie dlatego wydaje nam się, że tamte dziewczyny je przypominają, ale przecież nie mógłbym pomylić Yoku, nie mojej małej cudownej Yoku. Co z tego, że byłem od niej siedem lat starszy, zawsze traktowałem ją jak siostrę, zawsze to ją chroniłem i zawsze to o nią cholernie się bałem gdy gdziekolwiek wychodziła. Kiedyś ja i T.O.P nie mieliśmy tak kolorowo.
-Smoku, czy ja... Czy ty...? - zapytał T.O.P
Gdyby ktoś normalny go posłuchał to zapewne nie wiedziałby o czym on mówi i o co mu do cholery chodzi, ale ja nie należałem do normalnych i nie dość, że znałem go kilka lat to jeszcze rozumieliśmy się bez zbędnych słów.
-Tak hyung, też mi się tak wydaje - odpowiedziałem. Nie byliśmy pewni czy to są one, ale przecież zawsze warto spróbować.
-Yoku! Jirayia! - krzyknęliśmy w tym samym momencie, jednak nie było żadnej reakcji.
-Chyba tak bardzo za nimi tęsknimy, że mamy zwidy - powiedział T.O.P. No dupy nie urwał ten jego komentarz.
-Taki mądry jesteś, a do nich nie zadzwoniłeś - mruknąłem.
-Odezwał się ten co nocy nie przesypia tylko gada przez telefon z Yoku - odparł zgryźliwie mój przyjaciel. Ja mu chyba coś kiedyś zrobię, uduszę, o przykładowo, ale moment, chwila!
-Tempo! Jesteś taki inteligentny w swojej głupocie! - powiedziałem i poklepałem go po ramieniu. On tylko uśmiechnął się jak to na idiotę przystało, ale nic nie powiedział.

Powrót do poprzedniej narracji.
Myślałam, że tak się nie stanie, że nas nie poznają. Przecież przez tyle lat nas nie widzieli, tyle długich lat nie mieli z nami kontaktu, a jednak. Żadna z nas się nie odwróciła, ani ja ani Yoku, a byłam święcie przekonana, że moja przyjaciółka odwróci się, podbiegnie do GD i przytuli się do niego. Chyba też ma do nich żal, może mniejszy niż ja, ale jakiś zawsze. Westchnęłam cicho, teraz musiałam coś wymyślić. Wróciłyśmy do garderoby SHINee i usiadłyśmy na kanapie.
-Posłuchajcie mnie uważnie - poprosiłam, a ich wzrok skupił się w 100% na mnie. Na tym mi właśnie zależało.
-Gdyby zdarzyło się tak, że T.O.P i G-D pytali się o Yoku i Jirayie to wy o nikim takim nie słyszeliście jasne? - powiedziałam patrząc na członków zespołu
-Już podpadłyście? - zapytał Jinki.
-Lider, ty się weź i skup na jedzeniu kurczaków a nie zadajesz zbędne pytania - powiedział maknae.
-Poprosiły nas o coś, to nie wnikajmy tylko spełnijmy prośbę. - powiedział Key.
SHINee niedługo mieli występ. Siedzieli jak gdyby nigdy nic, ale my wiedziałyśmy, że się denerwują, a my denerwowałyśmy się wraz z nimi. Po kilku minutach zostali zawołani na scenę, a my poszłyśmy za kulisy żeby stamtąd im kibicować, bo to przecież nasi przyjaciele.

Z punktu widzenia G-D
Po udanym występie zeszliśmy ze sceny. Znów je widziałem, tym razem o wiele wyraźniej niż chwilę temu. Mógłbym przysiąc, że to Yoku i Jirayia. Zmieniły się to fakt, ale pewne rzeczy się nie zmieniają, przecież kiedyś tak dobrze się znaliśmy. Tym razem to my je mijaliśmy. Gdy byliśmy już w odpowiedniej odległości od nich ja i Tempo wyciągnęliśmy telefony i zadzwoniłyśmy pod tak znane numery. Dziewczyny nie były świadome, że wciąż za nimi stoimy, były za bardzo zainteresowane występem SHINee. Nagle zauważyłem, że obie w tym samym momencie sięgają do kieszeni po telefony. Po chwili usłyszałem znajomy głos w słuchawce.
-Yeoboseyo? - powiedziała Yoku. Tempo dzwonił do Jirayi bo była dla niego jak młodsza siostra. Miał takie same kontakty jak ja z Yoku.
-Jesteśmy w tym samym miejscu, w tym samym czasie a ty udajesz, że mnie nie poznajesz - powiedziałem udając niezadowolonego.
-Oppa... - zaczęła.
-Nie tłumacz się Yoku, po prostu odwróć się i uśmiechnij się do mnie - poprosiłem. Cały czas ją obserwowałem. Nie wykonała żadnego ruchu.
-Wiem, że dałem dupy, że nie dzwoniłem, nie zrobiłem nic, żebyśmy znów byli razem, wszyscy cała czwórka tak jak kiedyś, ale błagam Cię Yoku - szepnąłem.
-Właśnie oppa, dałeś dupy i teraz będziesz musiał postarać się o wiele bardziej. Myślisz, że teraz odwrócę się, uśmiechnę i rzucę Ci się w ramiona? - zapytała,
-Nie, nie liczę na to - odpowiedziałem. Skłamałem, liczyłem na to, że tak zrobi, ale debil ze mnie.
-Zmieniłam się, już nie jestem tą samą Yoku którą tak dobrze znałeś.
-To pozwól mi się poznać na nowo - odpowiedziałem. Chciałem ją odzyskać, nie tylko Yoku, ale też Jirayię, ale to zostawiam w rękach Tempo, może jemu się uda skoro ze mnie taki kretyn.
-Twoje słowa nie wystarczą. Pamiętasz co mi powtarzałeś? "Ludzi poznaje się po czynach, a nie po słowach" - odpowiedziała mi i rozłączyła się.
Miałem ochotę uderzyć głową w ścianę, ale szkoda mi się ściany zrobiło. Czyli jednak to ona, dalej mieszka w Korei i nie zmieniła numeru telefonu.
A ja, jak ten głupek nigdy nie usunąłem starych smów od niej. Głupota? Nie. Braterska miłość i przywiązanie.


Powrót do poprzedniej narracji.
W pewnym momencie mój telefon zaczął dzwonić, wyciągnęłam go z kieszeni i zobaczyłam na wyświetlaczu nieznany mi numer.
-Yeoboseyo? - powiedziałam po tym jak nacisnęłam zieloną słuchawkę.
-Zadziwiające, że tak bardzo się zmieniłaś - usłyszałam głos mojego dawnego przyjaciela w słuchawce.
-Tempo Oppa - powiedziałam nie zmieniając wyrazu twarzy ani tonu głosu.
-Jirayia, jak dobrze Cię znów widzieć i słyszeć - odpowiedział.
-Wiesz, jakoś się nie wysilaliście, żeby do nas zadzwonić - mruknęłam. Wszystko co mówiłam było zgodne z prawdą. Zauważyłam, że w tym samym momencie Yoku gada przez telefon to odsunęłam się trochę, żeby jej nie przeszkadzać.
-Czego chcesz? - dodałam po chwili zupełnie chłodnym tonem.
-Żeby znów było jak dawniej Jirayia - odpowiedział.
-Żebyś znów się do mnie uśmiechała, przytulała i przychodziła do mnie z problemami. - dodał po chwili zastanowienia.
-Wybacz Oppa, ale na to musisz zasłużyć, musisz się postarać i jakoś nadrobić ten czas - odpowiedziałam i rozłączyłam się.
To, że wrócili, nie oznacza, że nagle padnę im do stóp. To nie jest tak, że nie tęsknię za nimi, ale wydaje im się, że zrobią wejście smoka i będzie w porządku.

Będą musieli się postarać.