Dni w dormie Exo mijały spokojnie. Mimo natłoku treningów i
koncertów mieliśmy czas dla siebie, niewiele, ale zawsze. Dla mojej
przyjaciółki Yoku, było to stanowczo za mało, narzekała, że ona nie może w
spokoju zająć się sobą no bo Kai ciągle ją gdzieś ciągnie, a to wieczorny
spacer, a to do Sali treningowej niby potańczyć, niby się powygłupiać. Moja
przyjaciółka nie widziała w tym nic nadzwyczajnego, komentowała to tylko jednym
zdaniem „Jest naprawdę dobrym przyjacielem”. Gdyby ona zauważała to, jak Kai się
na nią patrzy, to jak stara się zawsze być blisko niej, ale przecież nieeee, bo
to zwykły przyjaciel, że nic więcej i w ogóle po co ja zaczynam pewne tematy.
Tymi tematami było to, co by było gdyby Kai poprosił ją o chodzenie, i to czy
Yoku traktuje go tylko jak przyjaciela, na to drugie nigdy nie usłyszałam
odpowiedzi, ale za długo ją znałam, mogłam sobie dopowiedzieć.
Była sobota, późny wieczór, na dworze zimno jak cholera, a w
połowie drogi do dormu zepsuł się samochód.
-Cholera jasna – mruknął Sehun. Dzisiaj miał gorszy dzień, i
nic nie było w stanie go rozbawić, nawet yehet.
-Zadzwonię po mechanika – powiedział Suho wyciągając telefon
z kieszeni.
-Zostaw – Kai wysiadł z vana i zdjął z siebie kurtkę
zostając w samym podkoszulku. Oczy Yoku od razu się na niego zwróciły,
zachichotałam cicho, ale nawet nie chciałam tego komentować, bo pewnie
dostałabym po głowie od mojej unni albo jeszcze gorzej.
-Co ty chcesz zrobić? – zapytał Xiumin
-Naprawię go, to żaden problem, tylko muszę wiedzieć co się
zepsuło. – odparł Kai z uśmiechem, tak tym swoim standardowym uśmiechem, którym
podbijał serca milionów fanek na całym świecie, gdyby na marsie istniało życie,
to obcy też byliby zakochani w Kaiu, taki jego urok.
-Kris, wyciągnij z bagażnika narzędzia – poprosił Kai
otwierając maskę samochodu z której ulotnił się dym.
-Albo akumulator, albo świeca do wymiany – powiedział niby
do siebie, niby do nas.
-Jeśli to akumulator, to potrzebna będzie pomoc drogowa, bo
przecież nie mamy prostownika, a nawet gdybyśmy mieli to nie mamy jak podłączyć
go do prądu, a jeśli to świeca, to wystarczy odkręcić kilka części i wymienić
świecę. – powiedział Kai do Suho, który kiwnął tylko głową.
Zmiana narratora, opowiada Yoku. (Wybacz, musiałam to
zrobić)
Wszystko było dobrze, dopóki nie zepsuł się samochód, Suho
chciał wzywać pomoc drogową, ale Kai stwierdził, że sam może to naprawić. So
so.
Stałam koło samochodu i obserwowałam poczynania mojego
przyjaciela. Widać było, że chłopak zna się na rzeczy, już po kilku minutach
obstawił dwie rzeczy jakie mogły stać się z samochodem. Całkiem szybko mu to
poszło, i widać było, że zna się na rzeczy, bo przecież byle kto nie potrafi
popatrzeć na silnik samochodu i od razu powiedzieć co się dzieje, chyba, że
jest mechanikiem. Patrzyłam z niemałym zainteresowaniem jak Kai odkręca te
wszystkie części silnika, ja się na tym nie znałam, bo wcześniej nie było mi to
potrzebne, ale sama świadomość, że mój przyjaciel umie naprawiać samochody,
była interesująca. Byłam opanowana, do czasu gdy Kai nie zdjął koszulki.
Stwierdził, że mu gorąco. My wszyscy staliśmy opatuleni kurtkami, szalikami a
on nie dość, że bez kurtki, to jeszcze bez koszulki.
Odwróciłam wzrok, i nagle uświadomiłam sobie, że przecież
Kai od zawsze mi się podobał, a gdy z nim przebywam jestem bardziej szczęśliwa
niż zwykle.
-Lee Hime! – krzyknęłam chcąc przerwać mojej przyjaciółce i
Chanyeolowi pocałunek, co mi się oczywiście udało.
-Ne Unni? – zapytała patrząc na mnie zdezorientowana.
-Przejdźmy się, noc jest taka piękna, zapalimy, porozmawiamy
– odpowiedziałam patrząc na przyjaciółkę.
-Rozumiem – powiedziała z lekkim uśmiechem, co ja gadam, z
bananem na twarzy. Ona znała mnie najlepiej, potrafiła z mojego wyrazu twarzy
wyczytać czy coś się dzieje, czy jest wszystko ok. Gdy byłyśmy w bezpiecznej
odległości od reszty, odpaliłam papierosa i popatrzyłam w górę.
-Chyba masz rację Hime, jestem w nim po uszy zakochana –
powiedziałam prosto z mostu.
-Wiem, widać to po tobie, najzabawniejsze jest to, że ty nie
zauważasz, jak on patrzy na Ciebie, a on nie zauważa jak ty patrzysz na niego –
odpowiedziała odpalając papierosa.
-Tylko wiesz, to nie jest takie proste – powiedziałam
zerkając na nią. Jej twarz wyrażała niezrozumienie moich słów.
-Jak to? Nie rozumiem, on za tobą szaleje, ty mówisz, że
jesteś w nim po uszy zakochana, więc co za problem? – zapytała.
-Fani – odparłam krótko i zwięźle, na co moja przyjaciółka
zaczęła się śmiać.
-Kochana, przecież doskonale wiesz, że ja też bałam się o
to, co pomyślą fani, czy sasaengi przypadkiem nie zaczną mi grozić, ale
wszystko się ułożyło, poza tym, Chanyeol powtarzał, że nie mam się czym
przejmować, bo zawsze będzie przy mnie, nieważne co by się działo, on i tak
sobie nie odpuści – i tak właśnie moja przyjaciółka Hime poprawiła mi humor,
teraz tylko czekać aż Kai naprawi samochód i można jechać do domu, w głowie
miałam już ułożony pewien plan i miałam cichą nadzieje, że wszystko wyjdzie tak
jakbym tego chciała.
Powrót do poprzedniej narracji.
Kai naprawił samochód w niecałą godzinę, tak jak obstawiał,
była to świeca, więc nie było najmniejszego problemu z wymienieniem ją. Gdy już
samochód był naprawiony, wsiedliśmy do niego i ruszyliśmy dalej w drogę
powrotną. Droga dłużyła mi się niemiłosiernie, może ze względu na to, że
mieliśmy dzisiaj tyle na głowie plus jeszcze zepsuty samochód. Gdy dojechaliśmy
do domu, byłam szczęśliwa, a jedyne o czym marzyłam, to gorąca kąpiel i łóżko,
nie ukrywam, że troche zmarzłam. Wszyscy wysiedliśmy z samochodu, do domu
weszliśmy prawie wszyscy, tylko Kai i Yoku zostali. Zastanawiałam się co moja
przyjaciółka zamierza zrobić, powiedzieć mu wprost, czy będzie go dalej zwodzić
i udawać, że nic się nie dzieje. Gdy wszyscy byliśmy już wykąpani i przebrani w
piżamy usiedliśmy w salonie. Tylko Kai’a i Yoku jak nie było tak nie ma.
Popatrzyłam przez okno, siedzieli w ogrodzie na huśtawkach, rozmawiali się,
śmiali. Jak para zakochanych. Mieli na to czas, na całe szczęście jutro
mieliśmy wolne więc mogliśmy odpocząć i pospać dłużej niż zawsze. Zawsze
zakładałyśmy, że wszystkie zespoły ciężko pracują by osiągnąć to co mają, ale
nie wiedziałyśmy, że aż tak ciężko. Dopóki nie wstąpiłyśmy w szeregi EXO nie
przekonałyśmy się, czym jest prawdziwy wysiłek. Ciągłe próby, nowe piosenki,
treningi taneczne, koncerty, nagrania w radio, spotkania z fanami… Było ciężko,
ale nie narzekałyśmy bo wiedziałyśmy, że wiele dziewczyn chciałoby być na
naszym miejscu. Cała nasza czwórka była oczkami w głowach EXO, a szczególnie
Suho, który zachowywał się jak ojciec bądź matka i opiekował się nami nawet gdy
nie było takiej potrzeby. Uwielbiałam ich, nas dorm, treningi, koncerty i
spotkania z fanami, to mnie uszczęśliwiało, ale nie tylko to. Była jeszcze
jedna osoba dzięki której byłam szczęśliwa. Chanyeol. Mój najwspanialszy
chłopak. Dzięki niemu stałam się o wiele silniejsza niż byłam, dzięki niemu
wiedziałam co to miłość. Czekałam tylko na to, aż moje przyjaciółki w końcu
dostrzegą to, że ktoś je kocha. Siedziałam sobie na kanapie w salonie otulona
kocem z kubkiem herbaty. Minęło już sporo czasu od kiedy wróciliśmy do domu,
dochodziła druga, więc większość leżała już w łóżkach i spała, a ja jak głupia
czekałam na moją unni i zastanawiałam się czy im do cholery nie jest na tym
dworze zimno. Z godziny na godzinę temperatura spadała, ale przecież nie będę
ich na siłę wciągać do domu bo to nie ma sensu, skoro chcą razem posiedzieć,
mam tylko nadzieję, że nie zmarzną. Gdzieś, kilka minut po trzeciej Yoku i Kai
weszli do domu. Chłopak od razu udał się na górę, a moja przyjaciółka usiadła
koło mnie, co z tego, że oczy same mi się zamykały, przecież nikt nie kazał mi
na nich czekać, ewentualnie będę spać najdłużej z nich wszystkich, może jakoś
odeśpię.
-Himeeeee – powiedziała Yoku patrząc na mnie.
-Unni, chcę spać – mruknęłam sennie ledwo otwierając oczy by
na nią popatrzeć.
-Himeeeeeeee – powtórzyła potrząsając mną lekko. Wywróciłam
oczami i usiadłam na kanapie, no tak, wcześniej na niej leżałam.
-Co? – odpowiedziałam patrząc na nią. Jeśli jutro będę
chamska, zmęczona, wkurzająca i nie do życia, to zabijcie Yoku, to jej wina…
-Chciałam Ci podziękować – powiedziała z uśmiechem, mój mózg
był już wyłączony, więc nie bardzo wiedziałam o co jej chodzi.
-Za co? – mruknęłam przecierając wciąż zaspane oczy
-Za to co mi powiedziałaś. Miałaś rację. Ja i Kai jesteśmy
razem – powiedziała z uśmiechem.
To mnie momentalnie obudziło, co z tego, że praktycznie
spałam, po męczącym dniu, moja przyjaciółka była ważniejsza od wszystkiego. Przytuliłam
ją i uśmiechnęłam się jak głupia.
-Wiedziałam, że tak będzie, wiedziałam! Mówiłam Ci! – o mało
co nie krzyczałam z radości, ale musiałam się opanować, bo przecież nie
chciałam obudzić reszty zespołu, nie chciałam, żeby mnie zabili.
-Mówiłaś – powiedziała ściskając mnie jak jakiegoś misia. O
mało co mnie nie udusiła.
-Zaraz mi dziewczynę udusisz – powiedział Chanyeol schodząc
po schodach. Yoku momentalnie mnie puściła i zostawiła nas samych. Chanyeol
wziął mnie na ręce i zaniósł do naszego pokoju.
-Nie powinnaś tyle siedzieć i czekać, Yoku mogła Ci rano
powiedzieć, jak wygląda sytuacja – powiedział Chanyeol stawiając mnie na
podłogę.
-Masz rację, ale wyobraź sobie, że Suho ma pewien problem, z
którym sobie nie radzi, wychodzi gdzieś z domu i nie ma go, znika bez śladu,
nie odbiera telefonu, a ty wiesz, że nie możesz mu pomóc nawet jeśli bardzo byś
tego chciał. – odparłam
-Ale to nie to samo – mruknął zmęczony Chanyeol
-Martwiłbyś się o Suho? – zapytałam
-Oczywiście – odpowiedział bez zastanowienia.
-No właśnie, w obu przypadkach jest to troska o przyjaciela,
więc wychodzi na to samo. A teraz idź spać – powiedziałam i położyłam się na
łóżku.
Chwilę później już spałam. Miałam nadzieję, że następnego
dnia uda mi się wyciągnąć z Yoku jak to się stało, że w końcu ona i Kai są razem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz