____________________________
Ciemność, która zawsze nas otacza, gdy zapada noc. Dla
wszystkich ludzi to normalne, czas powrotów z pracy do swoich rodzin, czas
odpoczynku, spędzenia czasu z osobą, którą się kocha, ale nie dla nich. Dla tej
czwórki, noc była idealną przykrywką. Już dawno nauczyli się, jak nakładać
maski, które nie wyrażają nic, ale w ciemności uczą się ukrywać swoje uczynki i
przestępstwa. Tej czwórce nie było w życiu łatwo, ludzie patrzyli na nich z
pogardą, gdy szli ulicami Seoulu uśmiechnięci i jakby… Bez problemów. Tym jest
właśnie ich maska. Wiecznym uśmiechem na twarzach zagubionych i zrozpaczonych
nastolatków, którzy tylko szukają ucieczki i alternatywy od podłego życia w
najbiedniejszej dzielnicy stolicy Korei Południowej. Ich rodziny, jeśli mam
mówić szczerze, oni nigdy nie mieli prawdziwych rodzin, jeśli ojciec nie bił,
to upijał się do nieprzytomności a matka łapała się najbardziej podłej pracy
jaka istnieje, ale oni mieli inne plany, ogromne plany, które na zawsze miały
zmienić ich życie na lepsze, te plany pozwoliłyby im na wyrwanie się z tej
biedy i przeżyć, do których nie chcieli wracać. Istniał tylko jeden problem,
który nie pozwałam im na zrealizowanie planów. Pieniądze, dlatego właśnie każde
z nich uczyło się żyć jak cień, niewidoczni dla innych, nikt nie znał ich
planów, poza sobą nie mieli nikogo, nikomu nie ufali i trzymali ludzi na
dystans. Starsze i młodsze pokolenia, nazywały ich mafią, nie byli
niebezpieczni, ale nie lubili jak im ktoś „podskakiwał”. Byli zgraną ekipą, uwielbiali swoje
towarzystwo, dogadywali się tak jakby byli rodzeństwem. Któregoś dnia G-Dragon,
bo tak nazywał się jeden z członków tej bandy wpadł na genialny pomysł. Żeby
szybko i łatwo zdobyć pieniądze trzeba napaść na bank, a żeby napaść na bank,
trzeba mieć samochód, broń i doskonały plan. Więc co jakiś czas jedna osoba z
całej czwórki wchodziła do banku i starała się rozpracować system alarmowy, ale
robili to tak, by nikt ich nie zauważył. Po miesiącu od rozpoczęcia tej akcji
był już gotowy cały plan. Nocą mieli włamać się do banku, dziewczyny miały
zdjąć zabezpieczenia a oni mieli zabrać tyle kasy ile zmieszczą. Oszczędzę wam
tego jak wyglądała cała ta akcja, powiem tylko, że udało im się. Byli
niezmiernie szczęśliwi z tego faktu, ale też bali się, dlatego musieli się
rozdzielić, Yoku i Jirayia poszły w swoją stronę a TOP i G-Dragon w swoją.
Pożegnanie było pełne łez i smutku, ale musieli to zrobić, żeby być
bezpiecznym, żeby nikt się nie domyślił, że ze sobą współpracowali. G-Dragon i
TOP zamieszkali w samym centrum Seulu, razem w jednym mieszkaniu, przecież się
przyjaźnili więc im to nie przeszkadzało, a poza tym mieli tylko siebie. Po
kilku latach od napadu na bank chłopakom udało się dostać do jednej z
największej wytwórni w Korei Południowej, do YG entertainment, ciężko trenowali
by zadebiutować, i udało im się. Po pewnym okresie czasu zadebiutowali jako Big
Bang wraz z trójką innych chłopaków oczywiście. Żyło im się wręcz wspaniale, no
nie licząc ciągłych treningów, występów i spotkań z fanami. Ich życie układało
się tak dobrze, że zapomnieli o swoich przyjaciółkach Yoku i Jirayia. One też
nie narzekały, oczywiście na początku nie było im łatwo, ale przyzwyczaiły się.
Poszły na studia, skończyły je i zaczęły pracować w SM entertainment, niby ta
sama branża, ale wytwórnie inne. Dziewczyny nigdy nie zapomniały o T.O.P i
G-Dragonie, ciągle o nich myślały mimo natłoku pracy. Jirayia była menagerem
SHINee a Yoku ich stylistą. Dziewczyny często zastanawiały się co dzieje się u
ich przyjaciół i jak dają sobie radę. Wiele słyszały o Big Bang, później o
solowych karierach GD i T.O.P, o ich duecie. Jirayia i Yoku bardzo chciały się
z nimi spotkać, ale były zawalone pracą, a oni nawet się nie odezwali. Czy to
tak ciężko zadzwonić, albo napisać smsa? Od wielu lat dziewczyny nie zmieniły
numeru a gdy chciały zadzwonić do GD czy T.O.P to okazywało się że taki numer
nie istnieje. Były na nich złe, przecież obiecywali sobie, że kontakt się nie
urwie, przecież po to nie zmieniały numerów, żeby GD i TOP mogli się dodzwonić,
ale jak widać olali sprawę. Kiedyś Jirayia i Yoku chciały wybrać się na ich
koncert, ale z braku czasu nie dały rady.
23. Lipca.2013r
-Yoooku szybciej bo zaraz nie zdążymy! – krzyknęłam na moją
przyjaciółkę
-Uspokój się Jira, zdążymy bez problemu – powiedziała z
uśmiechem wychodząc z łazienki, mi nie było jakoś do śmiechu, jako menager
SHINee musiałam być razem z nimi wszędzie. Yoku jest ich stylistą więc też
powinna.
-Ruszaj się, bo Onew się wścieka, że znów muszą na nas
czekać, a to my powinnyśmy czekać na nich – powiedziałam zabierając od niej
komplety ciuchów dla chłopaków, były ciężkie ponieważ zawierały wiele dodatków,
a ja miałam więcej siły niż Yoku. Wyszłyśmy z mieszkania i wsiadłyśmy do busa,
zdenerwowany Onew jak zawsze musiał dać nam reprymendę.
-Ej, nie rozpędzaj się tak liderze, to ja tu jestem
menagerem – powiedziałam wyganiając go z za kółka, nie powinien prowadzić, to
się zawsze źle kończyło. Mieliśmy jechać na jakąś ogromną galę nagród.
-Jak zawsze mnie wyganiasz zza kierownicy – mruknął
niezadowolony Onew
-Bo prowadzisz jak wariat – odpowiedziałam z lekkim
uśmiechem.
-Kto ma być na gali? – zapytał Etamin
-Standardowo cała rodzina SM, ktoś z YG i JYP –
odpowiedziałam.
Gdy dojechaliśmy na miejsce chłopaki udali się do garderoby
żeby się przebrać w to co przygotowała im Yoku, a my poszłyśmy na spacer po
całym budynku który był ogromny. Każdy zespół miał własne garderoby.
Przywitałyśmy się z Super Junior, F(x), SNSD, EXO i BoA. Znałyśmy wszystkie
zespoły SMu, byliśmy jak jedna wielka rodzina.
Gdy tak spacerowałyśmy nagle ich zobaczyłyśmy. Jakieś 20 metrów od nas stali
oni. G-Dragon i TOP.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz