poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Last Farewell

Przeszłyśmy koło nich tak jakby nic się nie stało, jakbyśmy ich nie znały, bo skoro oni tak udają, to dlaczego my nie możemy. Gdy przeszłyśmy koło nich powiedziałyśmy tylko dzień dobry i nic więcej, bo przecież nie podbiegniemy do nich i nie rzucimy im się na szyję, nie zasługują na to, nie po tylu latach bez kontaktu z nami, bez żadnego smsa czy telefonu.

Z perspektywy G-D
Minęły nas dwie dziewczyny, jakby nigdy nic. Może współpracowały z jakimś zespołem, a może po prostu nie przepadały za naszym zespołem? Tak, jestem tego świadom, że mamy też anty fanów.Wszystko było by prawdopodobnie dobrze, gdyby te dwie kogoś mi nie przypominały. Szczególnie gdy zaczęły się śmiać. Gdy przeszły koło nas popatrzyłem na niższą z nich. Do złudzenia kogoś mi przypominała. Te roześmiane oczy, ten piękny uśmiech i gracja której brakowało nie jednej Koreance. Ona sama uważała, że nie jest słodka, faktycznie, nie była, ale miała w sobie coś takiego, co przyciągało wzrok. Gdy były już kilkanaście metrów od nas popatrzyłem na mojego przyjaciela, który miał minę jakby zobaczył ducha, nie ukrywam, czułem się identycznie. Ile to już lat minęło od kiedy widzieliśmy Yoku i Jirayię? Może właśnie dlatego wydaje nam się, że tamte dziewczyny je przypominają, ale przecież nie mógłbym pomylić Yoku, nie mojej małej cudownej Yoku. Co z tego, że byłem od niej siedem lat starszy, zawsze traktowałem ją jak siostrę, zawsze to ją chroniłem i zawsze to o nią cholernie się bałem gdy gdziekolwiek wychodziła. Kiedyś ja i T.O.P nie mieliśmy tak kolorowo.
-Smoku, czy ja... Czy ty...? - zapytał T.O.P
Gdyby ktoś normalny go posłuchał to zapewne nie wiedziałby o czym on mówi i o co mu do cholery chodzi, ale ja nie należałem do normalnych i nie dość, że znałem go kilka lat to jeszcze rozumieliśmy się bez zbędnych słów.
-Tak hyung, też mi się tak wydaje - odpowiedziałem. Nie byliśmy pewni czy to są one, ale przecież zawsze warto spróbować.
-Yoku! Jirayia! - krzyknęliśmy w tym samym momencie, jednak nie było żadnej reakcji.
-Chyba tak bardzo za nimi tęsknimy, że mamy zwidy - powiedział T.O.P. No dupy nie urwał ten jego komentarz.
-Taki mądry jesteś, a do nich nie zadzwoniłeś - mruknąłem.
-Odezwał się ten co nocy nie przesypia tylko gada przez telefon z Yoku - odparł zgryźliwie mój przyjaciel. Ja mu chyba coś kiedyś zrobię, uduszę, o przykładowo, ale moment, chwila!
-Tempo! Jesteś taki inteligentny w swojej głupocie! - powiedziałem i poklepałem go po ramieniu. On tylko uśmiechnął się jak to na idiotę przystało, ale nic nie powiedział.

Powrót do poprzedniej narracji.
Myślałam, że tak się nie stanie, że nas nie poznają. Przecież przez tyle lat nas nie widzieli, tyle długich lat nie mieli z nami kontaktu, a jednak. Żadna z nas się nie odwróciła, ani ja ani Yoku, a byłam święcie przekonana, że moja przyjaciółka odwróci się, podbiegnie do GD i przytuli się do niego. Chyba też ma do nich żal, może mniejszy niż ja, ale jakiś zawsze. Westchnęłam cicho, teraz musiałam coś wymyślić. Wróciłyśmy do garderoby SHINee i usiadłyśmy na kanapie.
-Posłuchajcie mnie uważnie - poprosiłam, a ich wzrok skupił się w 100% na mnie. Na tym mi właśnie zależało.
-Gdyby zdarzyło się tak, że T.O.P i G-D pytali się o Yoku i Jirayie to wy o nikim takim nie słyszeliście jasne? - powiedziałam patrząc na członków zespołu
-Już podpadłyście? - zapytał Jinki.
-Lider, ty się weź i skup na jedzeniu kurczaków a nie zadajesz zbędne pytania - powiedział maknae.
-Poprosiły nas o coś, to nie wnikajmy tylko spełnijmy prośbę. - powiedział Key.
SHINee niedługo mieli występ. Siedzieli jak gdyby nigdy nic, ale my wiedziałyśmy, że się denerwują, a my denerwowałyśmy się wraz z nimi. Po kilku minutach zostali zawołani na scenę, a my poszłyśmy za kulisy żeby stamtąd im kibicować, bo to przecież nasi przyjaciele.

Z punktu widzenia G-D
Po udanym występie zeszliśmy ze sceny. Znów je widziałem, tym razem o wiele wyraźniej niż chwilę temu. Mógłbym przysiąc, że to Yoku i Jirayia. Zmieniły się to fakt, ale pewne rzeczy się nie zmieniają, przecież kiedyś tak dobrze się znaliśmy. Tym razem to my je mijaliśmy. Gdy byliśmy już w odpowiedniej odległości od nich ja i Tempo wyciągnęliśmy telefony i zadzwoniłyśmy pod tak znane numery. Dziewczyny nie były świadome, że wciąż za nimi stoimy, były za bardzo zainteresowane występem SHINee. Nagle zauważyłem, że obie w tym samym momencie sięgają do kieszeni po telefony. Po chwili usłyszałem znajomy głos w słuchawce.
-Yeoboseyo? - powiedziała Yoku. Tempo dzwonił do Jirayi bo była dla niego jak młodsza siostra. Miał takie same kontakty jak ja z Yoku.
-Jesteśmy w tym samym miejscu, w tym samym czasie a ty udajesz, że mnie nie poznajesz - powiedziałem udając niezadowolonego.
-Oppa... - zaczęła.
-Nie tłumacz się Yoku, po prostu odwróć się i uśmiechnij się do mnie - poprosiłem. Cały czas ją obserwowałem. Nie wykonała żadnego ruchu.
-Wiem, że dałem dupy, że nie dzwoniłem, nie zrobiłem nic, żebyśmy znów byli razem, wszyscy cała czwórka tak jak kiedyś, ale błagam Cię Yoku - szepnąłem.
-Właśnie oppa, dałeś dupy i teraz będziesz musiał postarać się o wiele bardziej. Myślisz, że teraz odwrócę się, uśmiechnę i rzucę Ci się w ramiona? - zapytała,
-Nie, nie liczę na to - odpowiedziałem. Skłamałem, liczyłem na to, że tak zrobi, ale debil ze mnie.
-Zmieniłam się, już nie jestem tą samą Yoku którą tak dobrze znałeś.
-To pozwól mi się poznać na nowo - odpowiedziałem. Chciałem ją odzyskać, nie tylko Yoku, ale też Jirayię, ale to zostawiam w rękach Tempo, może jemu się uda skoro ze mnie taki kretyn.
-Twoje słowa nie wystarczą. Pamiętasz co mi powtarzałeś? "Ludzi poznaje się po czynach, a nie po słowach" - odpowiedziała mi i rozłączyła się.
Miałem ochotę uderzyć głową w ścianę, ale szkoda mi się ściany zrobiło. Czyli jednak to ona, dalej mieszka w Korei i nie zmieniła numeru telefonu.
A ja, jak ten głupek nigdy nie usunąłem starych smów od niej. Głupota? Nie. Braterska miłość i przywiązanie.


Powrót do poprzedniej narracji.
W pewnym momencie mój telefon zaczął dzwonić, wyciągnęłam go z kieszeni i zobaczyłam na wyświetlaczu nieznany mi numer.
-Yeoboseyo? - powiedziałam po tym jak nacisnęłam zieloną słuchawkę.
-Zadziwiające, że tak bardzo się zmieniłaś - usłyszałam głos mojego dawnego przyjaciela w słuchawce.
-Tempo Oppa - powiedziałam nie zmieniając wyrazu twarzy ani tonu głosu.
-Jirayia, jak dobrze Cię znów widzieć i słyszeć - odpowiedział.
-Wiesz, jakoś się nie wysilaliście, żeby do nas zadzwonić - mruknęłam. Wszystko co mówiłam było zgodne z prawdą. Zauważyłam, że w tym samym momencie Yoku gada przez telefon to odsunęłam się trochę, żeby jej nie przeszkadzać.
-Czego chcesz? - dodałam po chwili zupełnie chłodnym tonem.
-Żeby znów było jak dawniej Jirayia - odpowiedział.
-Żebyś znów się do mnie uśmiechała, przytulała i przychodziła do mnie z problemami. - dodał po chwili zastanowienia.
-Wybacz Oppa, ale na to musisz zasłużyć, musisz się postarać i jakoś nadrobić ten czas - odpowiedziałam i rozłączyłam się.
To, że wrócili, nie oznacza, że nagle padnę im do stóp. To nie jest tak, że nie tęsknię za nimi, ale wydaje im się, że zrobią wejście smoka i będzie w porządku.

Będą musieli się postarać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz