czwartek, 25 grudnia 2014

Monster

Jak zawsze możecie podziękować nikomu innemu jak Yoku bo gdyby nie ona ten rozdział by nie powstał. Pozdro xD
___________________________

Mijały dni od kiedy pogodziłyśmy się z chłopakami, i w sumie niewiele się zmieniło ponieważ każdy wrócił do swoich obowiązków, tylko jakoś panowie z SHINee nie byli zadowoleni z tego faktu że ciągle gadamy z GD i T.O.P. Tak jak już mówiłam, nasze życie wcale się nie zmieniło tyle, że po prostu odzyskałyśmy coś czego nam najbardziej brakowało, odzyskałyśmy przyjaciół.
Nadszedł kolejny dzień, miał to być wielki koncert SHINee, oczywiście musiałyśmy się z nimi pokłócić ponieważ od rana im coś nie pasowało, albo jak to oni powiedzieli "znów się spóźniłyście" albo stroje nie takie, make-up nie taki, oświetlenie źle ustawione, tancerze nie tańczą do rytmu... Zastanawiałam się co się z nimi dzieje i to zmotywowało mnie by porozmawiać z jednym z członów zespołu a mianowicie głównym wokalistą, Blingiem.
-Ej Jjong, możesz mi wyjaśnić co się dzisiaj z wami dzieje? Od rana cała nasza piątka jest jakaś nie swoja i zaczęłam się o was martwić - powiedziałam podchodząc do niego.
-Po prostu jesteśmy zirytowani. Od kiedy pogodziłyście się z GD i T.O.P spędzacie mniej czasu z nami, gdy jeszcze ich, że tak powiem nie było codziennie gdzieś wychodziliśmy albo przyjeżdżałyście do naszego dormu i spędzaliśmy czas po prostu razem jak rodzina. Poza tym Minho jest zazdrosny o Yoku. Od kiedy tylko się pojawiłyście Minho zaczął coś do niej czuć a teraz jest mu po prostu z tym faktem chujowo bo nie ma was tak często jak kiedyś. Tyle - odpowiedział Jjong. Może miał trochę racji... Faktycznie od czasu kiedy GD i T.O.P wrócili do naszego życia to mniej czasu spędzamy z SHINee a przecież to nasza rodzina, to oni nasz przygarnęli i w sumie zapewnili nam pracę...

30.03.2010r (retrospekcja)
Siedziałyśmy sobie we dwie na chodniku w Seoulu i paliłyśmy papierosy, szykałyśmy pracy już od kilku miesięcy ale nie udawało nam się to niestety. Nie tak to sobie wszystko wyobrażałyśmy sobie nasze życie po przyjeździe z prowincji do wielkiej stolicy i wielkiego świata. Już powoli kończyły nam się pomysły na znalezienie pracy, fakt, miałyśmy jeszcze jakieś pieniądze ale większość ich poszła na kupno domu, bo przecież trzeba było gdzieś mieszkać.
-Nie ma co tak siedzieć - mruknęła Yoku
-Trzeba ruszyć dupę i znaleźć jakąś pracę, przecież my naprawdę nie oczekujemy zbyt wiele - dodała po chwili gasząc papierosa w popielniczce która była w koszu, wstałam z chodnika i zrobiłam to co ona. My już naprawdę chciałyśmy złapać się każdej pracy, ale do tej pory nie było nam to dane, jak zawsze mówili że "oddzwonią" ale nikt nigdy nie oddzwonił.
-Yoku, mam dość - szepnęłam
-Rusz tyłek i nie marudź, trzeba być twardym jasne? - Yoku popatrzyła na mnie i uśmiechnęła się.
-Szukamy pracy od paru miesięcy i nic - powiedziałam i wstałam z chodnika, po czym zgasiłam papierosa.
-Nie ma gadania, idziemy - powiedziała Yoku łapiąc mnie za rękę. Nie mogłam jej się sprzeciwić, zawsze mi pomagała i bez niej nie dałabym sobie rady w pewnych życiowych sytuacjach. Ruszyłyśmy przez miasto ale bez jakiegoś konkretnego pomysłu na znalezienie pracy i czegokolwiek. Po prostu chciałyśmy tą pracę mieć, nic więcej. Gdy chodziłyśmy przez miasto wchodziłyśmy do wszystkich sklepów i kawiarni gdzie na witrynach było napisane "zatrudnię" gdy miałyśmy wchodzić do kolejnej kawiarni drzwi nagle się otworzyły z kawiarni wyszło pięciu chłopaków a ja przez jednego z nich zostałam oblana jak nagle na nas wpadli ponieważ nas nie zauważyli.
-Przepraszam - odezwał się chłopak który mnie oblał.
-No nie, ja to nie mam szczęścia - popatrzyłam na swoją białą koszulę, która została oblana czarną kawą.
-Przepraszam, nie zauważyliśmy was - powiedział jeden z brunetów.
-Widzisz Yoku, na dzisiaj trzeba będzie skończyć szukanie pracy, ponieważ, ktoś nie patrzy jak chodzi - powiedziałam do przyjaciółki.
-Poszukujecie pracy? - zapytał najniższy z nich
-No tak, od kilku miesięcy, ale do tej pory nic nie możemy znaleźć - westchnęłam cicho, miałam dość tego dnia.
-a tak w ogóle to wybaczcie, ale nie przedstawiliśmy się - powiedział jeden z chłopaków i zaczął przedstawiać swoich kolegów a na koniec przedstawił siebie.
-w sumie w ramach przeprosin możemy zapewnić wam pracę - powiedział Onew, który zalał mnie kawą. Zaczynało robić się coraz bardziej ciekawie.
-A niby jaką? - zapytała Yoku
-Poszukujemy managera i stylisty - powiedział Minho
-A niby kim takim wy jesteście że niby potrzebujecie stylisty i managera? - zapytałam
-Nie możemy o tym rozmawiać na środku ulicy - powiedział Jonghyun. Ruszyliśmy za nimi do jakiegoś odludnego parku a tam panowie zdjęli okulary przeciwsłoneczne i czapki. Wtedy już wiedziałyśmy że to SHINee.

Powrót do aktualnych czasów.
Uśmiechnęłam się sama do siebie na to wspomnienie, pomogli nam i traktowali nas jak rodzinę, a my teraz cały nasz czas spędzamy z GD i T.O.P co nie było fair w stosunku do chłopaków którzy tak naprawdę  dali nam pracę i dzięki nim miałyśmy pracę. Czułam wyrzuty sumienia ponieważ oni byli dla nas teraz jak rodzina a GD i T.O.P to wiadomo, więc nie będę się zbyt wiele na ten temat rozpisywać. Popatrzyłam na Jonghyuna, który patrzył na mnie tak jakbym zabiła mu rodzinę... naleśnikiem.
-Jonghyun Oppa,  a co z Tobą? - zapytalam patrząc na niego ciągle. Przyznaję,  od jakiegoś czasu podobał mi się,  ale nie miałam odwagi żeby mu o tym powiedzieć,  poza tym nie widziałam zainteresowania moją osobą z jego strony więc ukrywałam to i do tej pory to ukrywam. Jedyną osobą która wie o tym jest Yoku ale to oczywiste bo jest moją przyjaciółką.
-Ze mną? Nic, po prostu jestem zmęczony i dlatego tak wyglądam. Przydałby się nam urlop. - powiedział. Wiedziałam że kłamie znałam go tyle czasu że wiedziałam kiedy ten mały podły dinozaur kłamie,  i to właśnie był ten moment.
-Rozumiem, masz prawo być zmęczony - odpowiedziałam z uśmiechem. Wiedziałam że nie wyciągnę od niego prawdy więc wolałam już nie poruszać tego tematu. Musiałam się zastanowić z kim z SHINee Jonghyun ma najlepsze kontakty, gdy szłam przed siebie do głowy wpadła mi jedna osoba, Diva zespołu,  Kim Kibum zwany Key. Obaj mówili sobie o wszystkim i nie mieli przed sobą żadnych tajemnic. Musiałam teraz tylko znaleźć Key i obiecać mu zakupy na mój koszt za to żeby się czegoś dowiedzieć. Key jak zawsze był w garderobie i siedział przed lustrem. Usiadłam obok niego i popatrzyłam na niego.
-czego chcesz? - zapytał dość miłym głosem więc było w miarę spoko.
-pogadać - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-O Jonghyunie prawda? - popatrzył na mnie z uśmiechem i teraz byłam przekonana że on coś wie, albo od Yoku albo sam zauważył co było dość trudne ponieważ nieźle się kryje,  ale on ma dar to zauważenia czegoś czego nikt inny nie widzi.
-tak jakby - mruknęłam patrząc na niego.
-a co chcesz wiedzieć?  - zapytał Key.
-dlaczego Jjong się tak zachowuje?
-nie powiedział Ci? - zapytał Key
-Nie, jakby mi powiedział to by mnie tu nie było, pomyśk trochę Key. - powiedziałam opierając się wygodnie o oparcie krzesła.
-No tak, co racja to racja - powiedział niby to do mnie, niby do siebie. 
-Więc zdradzisz mi o co naprawdę mu chodzi czy mam sama zastanawiać się nad sensem życia? - zapytałam wprost. Czasami miałam dość jego gier słownych i przepychanek.
-Mogę Ci powiedzieć o co chodzi pod jednym warunkiem, nic z tym nie zrobisz i nie pójdziesz do niego, udasz że wciąż o niczym nie wiesz - powiedział Key.
-Zgadzam się, nie mam innego wyboru - odpowiedziałam zgodnie z prawdą, gdybym się nie zgodziła to niczego bym się nie dowiedziała.
-Chodzi o to, że nasz kochany Dinozaur jest w Tobie zakochany bardziej niż w swoim odbiciu w lustrze, wydaje mu się że jest męski, ale do tej pory nie potrafił się przyznać więc uznam że jest tchórzem i przy następnej nadarzającej się okazji nie zapomnę mu o tym wspomnieć - zaśmiał się Key, ale ja już go nie słuchałam, po jego słowach "jest w Tobie zakochany" zupełnie przestałam go słuchać, nie do końca wiedziałam czy dobrze usłyszałam i chyba powinnam się uszczypnąć albo najlepiej rozbiegnąć i w coś uderzyć.
-Ciężko Ci w to uwierzyć co? - zapytał Onew który akurat wchodził do garderoby żeby się przebrać.
-No bo... - zaczęłam ale Key mi przewrał
-Ty też jesteś w nim zakochana, ale to nie kobieta powinna zrobić pierwszy krok ale mężczyzna, więc tak jakby to ty o niczym nie wiesz - powiedział Key i przytulił mnie. To teraz mi dowalili po prostu, jestem w tym dinozaurze zakochana od długiego czasu, ale no ewentualnie mogę się  pocałować w nos, ale to tak tylko ewentualnie.
-No super, i nie mogę nic z tym zrobić bo teoretycznie o niczym nie wiem - szepnęłam do siebie.
Teraz mi humor się zepsuł, ale nie mogłam tego pokazywać, bo musiałam jakoś dopingować mój zespół.
Gdy wyszłam z z garderoby nagle usłyszałam dźwięk mojego dzwonka, ktoś usilnie próbował się do mnie dodzwonić i to już nie pierwszy raz tego dnia. Odebrałam telefon
-Jirayia, gdzie ty się podziewasz? - zapytała Yoku
-Właśnie wyszłam z garderoby i jestem roztrzęsiona i wściekła, i szczęśliwa i zła a co? - zapytałam mojej najlepszej przyjaciółki.
-Ej Jira, co się stało? Za trzy minuty przy wyjściu, to sobie zapalimy i pogadamy - powiedziała i rozłączyła się. Przeważnie robiłam jak chciała więc i tym razem nie było inaczej. Ruszyłam do wyjścia sprawdzając czy mam najpotrzebniejsze rzeczy, czyli papierosy i zapalniczkę, na szczęście miałam wszystko. Gdy tylko wyszłam z budynku zobaczyłam moją przyjaciółkę.
-A teraz mów co się stało - powiedziała wprost odpalając papierosa.
- Przed chwilą dowiedziałam się od Jonghyuna, że Minho jest o Ciebie zazdrosny a od Key dowiedziałam się, że Jonghyun mnie kocha, tylko nie ma na tyle odwagi by się do tego przyznać - odpowiedziałam odpalając swojego papierosa.
-Co do Minho to wiesz, że nie jestem nim zainteresowana, a w mojej głowie od paru ładnych lat siedzi GD tylko jakoś ja nie mam odwagi z nim tak otwarcie porozmawiać, poza tym to mężczyzna powinien zrobić pierwszy krok, a nie kobieta więc wiesz, a co do Jonghyuna to już jest twoja sprawa moja kochana, ja się w wasze relacje nie będę wcinać, tak jak już powiedziałam, to twój wybór - powiedziała wzruszając ramionami, i za to właśnie ją kocham, jest szczera i nigdy nie owija w bawełnę. Popatrzyłam na nią i uśmiechnęłam się lekko.
-Ale mogłybyśmy z SHINee spędzać więcej czasu co? Tak jakoś to wszystko wypośrodkować, żeby i dla nich znaleźć czas i dla GD i T.O.P - powiedziałam
-No jasne, SHINee nam pomogli, niby nie jesteśmy zobowiązane, ale są naszą drugą rodziną, a rodziny się nie zaniedbuje - powiedziała Yoku z uśmiechem.
Plan był dobry, na dzisiaj byłyśmy umówione ze Smokiem i Tempo ale mogłyśmy to odwołać by oblać z SHINee wygraną lub opłakiwać porażkę. Wyciągnęłam z kieszeni telefon i wykręciłam numer do Tempo.
-Hej Oppa - powiedziałam gdy odebrał telefon.
-No co tam piękna? - zapytał
-Musimy niestety odwołać dzisiejsze spotkanie, przepraszam, że dopiero teraz dzwonię ale chcemy spędzić trochę czasu z SHINee, chyba nie macie nam tego za złe? - powiedziałam to wszystko na jednym wdechu, zastanawiałam się, skąd ja mam takie pojemne płuca skoro od kilu lat palę papierosy.
-Jasne, że nie, ale obiecaj, że widzimy się jutro - powiedział Tempo
-Nic nie mogę obiecać, bo nie wiem czy nie będę miała kaca, ale jak coś to będę dzwonić - powiedziałam otwarcie
-Spoko, to jesteśmy w kontakcie, ucałuj Yoku i bawcie się dobrze.- odpowiedział Tempo i rozłączył się. Cieszyłam się, że nagła zmiana planów im nie przeszkadza, poinformowałam o wszystkim Yoku i razem, ramię w ramię weszłyśmy do środka. Musiałyśmy dopingować naszych przyjaciół zza kulis i tak właśnie uczyniłyśmy, gdy usłyszałyśmy ich piosenkę poszłyśmy za kulisy ale stanęłyśmy tak, żeby mieć jak najlepszy widok na nich. Dla mnie nie liczyło się to czy wygrają czy nie, cieszyłam się że mogę po prostu z nimi być i towarzyszyć im ponieważ wiedziałam, że to dla nich ważne, że właśnie tak spełniają oni swoje marzenia. Gdy zeszli ze sceny byli zdziwieni tym, że jeszcze tu jesteśmy, no tak, o tej porze powinnyśmy być w drodze na spotkanie z GD i T.O.P
-Co wy tu jeszcze robicie? - zapytał Jjong
-Kibicujemy wam jak prawdziwe fanki - odpowiedziałam z uśmiechem
-Zamknij się zakochany kundlu, powinieneś się cieszyć, że tu są a nie wybrzydzasz - powiedział Key, był dla Jonghyuna niemiły ale w sumie mu się nie dziwię.
-Nie mów tak do mnie - warknął Jjong i zarumienił się delikatnie.
-Jakbyś od początku był szczery w stosunku do innych i do siebie to nie musiałbym Ci tak docinać - odpowiedział Key i wystawił język, uwielbiałam zachowania Key, ale tylko czasami.
-Jestem szczery, więc odwal się - powiedział Jonghyun i ominął cały zespół oraz nas. Gdy przechodził koło mnie złapałam go za rękę i popatrzyłam w jego niebieskie oczy, niebieskie, bo chwilowo miał soczewki, które zmieniały kolor oczu.
-Nie musisz się wysilać, i tak wiem już o wszystkim, tylko żałuję, że dowiedziałam się tego tak późno i do tego od osoby trzeciej a nie od Ciebie. Gdybym wiedziała o tym wcześniej, może by coś z tego było, ale teraz jest za późno - powiedziałam i puściłam jego rękę, wiedziałam, że w pewnym stopniu go ranię, ale taka była prawda, że gdybym wcześniej o tym wiedziała, może bym coś z tym zrobiła, ale teraz, gdy do mojego świata wrócił T.O.P chciałam się skupić tylko i wyłącznie na nim.
-No tak, leć do niego, po co jeszcze tu stoisz?! Nie potrzebuję twojej litości ani łaski! - Jonghyun prawie na mnie krzyczał, nie wiedziałam, że tak się to skończy.
-Nie lituję się nad Tobą, ani nie robię Ci łaski, jestem tutaj bo chcę a nie dlatego, że ktoś mnie zmusza Jjong i nie podnoś na mnie głosu bo ja tego nie robię - powiedziałam spokojnie
-Przepraszam, masz rację, to moja wina - szepnął po chwili uśmiechnęłam się lekko i  przytuliłam go.
-Jestem przy tobie na co dzień, miałeś tyle okazji żeby mi powiedzieć prze tym zanim pojawił się TOP - szepnęłam czując jak mnie przytula.
-Masz rację, mogłem to powiedzieć wcześniej - stwierdził Jjong z lekkim uśmiechem
-A teraz muszę obejść się smakiem - westchnął cicho
-Ale zawsze będziemy się przyjaźnić - powiedziałam z uśmiechem na co Jonghyun kiwnął głową i pocałował mnie w policzek. Wszyscy już w o wiele lepszych humorach poszliśmy do przebieralni i zaczęliśmy żartować i wygłupiać się, zawsze tak odreagowaliśmy stres po koncercie, ale czekało nas jeszcze ogłoszenie wyników. Każde z nas się denerwowało, zawsze tak było, niezależnie od sytuacji. Po godzinie SHINee znów wyszli na scenę tylko że teraz weszli w towarzystwie innych zespołów. Zanim prowadzący ogłosili wyniki to oczywiście trochę trwało, ale okazało się, że znów wygrali SHINee. Byłam mega szczęśliwa, oni również się cieszyli więc było bardzo dobrze. Podziękowali fanom, zaśpiewali jedną piosenkę a potem zeszli ze sceny, przebrali się i pojechaliśmy świętować to zwycięstwo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz