wtorek, 18 lutego 2014

Lucky

Wypociny autorki. Nie wiem czy mi się podoba czy też nie, sami oceńcie.
Muzyka
Standardowo, dla was.
____________________


Kolejny dzień był dość leniwy jak na standardy Exo. Obudziłam się po jedenastej i zauważyłam, że Chanyeol jeszcze śpi. Wstałam z łóżka i udałam się do łazienki by się ogarnąć, a potem udałam się do kuchni by zrobić śniadanie. W kuchni siedziała Mariko, która powoli sączyła kawę.
-Cześć – powiedziałam po polsku, dawno nie używałyśmy tego języka, nawet rozmawiając między sobą, mówiłyśmy po koreańsku.
-No cześć – odpowiedziała z lekkim uśmiechem.
-Jak tam kolejna noc z Sehunem? – zapytałam z uśmiechem zalewając sobie kawę i siadając naprzeciwko jednej z moich przyjaciółek
-Przyjemna – odpowiedziała z uśmiechem.
-To miłe czuć, że możesz się do kogoś przytulić, i ten ktoś Cię nie odpycha – dodała z uśmiechem.
-Potwierdzam – powiedziała Fati wchodząc do kuchni i włączając ekspres do kawy.
-Czyli chcesz powiedzieć, że noce spędzone z Tao są udane? – zapytałam patrząc na Fati.
-Oczywiście, że tak. Szczególnie, że całą noc gadamy o wszystkim i o niczym, a później zasypiamy nad ranem – wyjaśniła Fati siadając koło Mariko z kubkiem kawy.
-A jak jest między tobą i Sehunem Mariko? – zapytałam patrząc na nią.
-Też gadamy, ale nie całą noc, w sumie to częściej się śmiejemy niż gadamy na poważne tematy – wyjaśniła Mariko.
-Wy już nie macie co robić, tylko gadać albo śmiać się po nocach, noc jest od spania – powiedziała Yoku siadając koło mnie.
-Zrobisz mi kawę? – poprosiła mnie z uśmiechem. No tak, zawsze robiłam jej kawę bo twierdziła, że moja smakuje lepiej.
-Oni chyba serio są zmęczeni po koncercie – powiedziała Mariko nasłuchując czy któryś z chłopaków już przypadkiem nie wstał.
-Dziwisz się? – zapytała Fati. Ja podeszłam do ekspresu i zrobiłam Yoku kawę, po czym postawiłam kubek przed nią.
-Wiecie co, w sumie, skoro już nie śpimy, to mogłybyśmy zrobić jakieś śniadanie. Standardowe kanapki i sok pomarańczowy postawią chłopaków na nogi – powiedziała Mariko z uśmiechem
-No to do roboty – zarządziła Yoku. Można powiedzieć, że ze względu na to, że była najstarsza, była naszą liderką, a Mariko była słodkim maknae. Wszystkie cztery zabrałyśmy się za robienie śniadania. Włączyłyśmy radio z którego zaczęła lecieć muzyka.
Podśpiewywałyśmy sobie robiąc śniadanie, było dość zabawnie, szczególnie, że miałyśmy ustalony podział obowiązków. W pewnym momencie do kuchni weszła część Exo, Sehun, Kai, Tao i Chanyeol. Każdy z nich przytulił swoją najlepszą przyjaciółkę, Kai Yoku, Tao Fati, Sehun Mariko a Chanyeol mnie. Po chwili w kuchni zjawił się Xiumin, ale szybko zaczął się wycofywać.
-Wiecie co, to ja was zostawię – powiedział uśmiechając się głupkowato.
-Pabo, przecież my nic nie robimy – powiedziała Mariko uśmiechając się do niego.
-Czyli mogę zostać? – zapytał niepewnie.
-No pewnie, że tak – powiedziałam i rzuciłam w niego gąbką do zmywania naczyń.
-Gamsahabnida – powiedział chłopak i usiadł przy stole w kuchni, a my z pomocą Chanyeola, Kaia, Tao i Sehuna zaniosłyśmy wszystko do jadalni, gdzie powoli wszyscy zaczęli się gromadzić. Usiedliśmy do wspólnego śniadania i zaczęła się rozmowa.
-Sooman do mnie dzwonił, powiedział, że jest tak bardzo zadowolony z koncertu, że daje nam dwa tygodnie wolnego, więc pomyślałem, że może wszyscy wybierzemy się na Jeju – powiedział Suho. Żadna z nas się nie odzywała, wiedziałyśmy, że ten temat nie dotyczy nas tylko Exo.
-Co wy na to dziewczyny? – zapytał Kris z uśmiechem.
-Ale jak to? – zapytała Yoku.
-Normalnie, powiedzmy, że to będzie rekompensata, za to, że nam wczoraj pomogłyście, poza tym, wam też należą się wakacje, a nie ciągła praca – wtrącił Suho.
Byłyśmy zaskoczone jak cholera, nie wiedziałyśmy co mamy zrobić.
-Co wy na to? – zapytała Yoku po polsku, to był jedyny sposób by porozmawiać tak, żeby Exo nas nie rozumiało.
-Myślę, że to fajny pomysł – odpowiedziałam z lekkim uśmiechem.
-No jasne, teraz tak mówisz, a wcześniej broniłaś się przed nimi jak mogłaś – powiedziała Mariko ze śmiechem.
-Oj przestań, ja tylko… No ten… - nie widziałam dobrego wytłumaczenia na moje wcześniejsze zachowanie.
-No widzisz, nawet nie masz wyjaśnienia – zaśmiała się Fati.
-Pomyślałam, że możemy jechać z nimi na Jeju bo w sumie fajnie jest spędzać czas z chłopakami – stwierdziła Mariko.
-No racja, zawsze jest zabawnie i oni zawsze mają jakieś głupie pomysły – dodała Yoku.
-Ja też jestem za – powiedziała Fati
-Moje zdanie już znacie – odparłam wzruszając ramionami.
-Jeśli chcecie, możemy jechać z wami na wyspę Jeju – zakomunikowała Yoku.
-Hura!! – krzyknęli wszyscy razem. Nie wiedziałam, że będą się z tego tak bardzo cieszyć, przecież można powiedzieć, że to tylko wspólne wakacje.
-To kiedy mamy się pakować na te dwa tygodnie? – zapytała Fati.
-Cóż, wylatujemy dzisiaj wieczorem, jakoś w nocy powinniśmy być już na wyspie Jeju. Sooman załatwił nam hotel, więc wszystko już jest załatwione – powiedział Suho z uśmiechem.
-To po śniadaniu któryś z was, musi odwieść nas do domu, żebyśmy mogły się spakować – powiedziała Yoku.
-Dobra, to ja was odwiozę, w sumie jestem już spakowany bo pakowałem się od rana, więc niech reszta spokojnie się spakuje, a ja was odwiozę – powiedział Suho z uśmiechem na co wszystkie cztery kiwnęłyśmy głowami.
-A nie lepiej polecieć gdzieś, gdzie nikt nie będzie nas rozpoznawał? – zapytał Chen.
-Myślisz, że Sooman o tym nie pomyślał? Na Jeju mało kto interesuje się K-popem, ludziom na Jeju w głowie tylko wakacje i beztroskie życie – powiedział Kris. Wszyscy zaczęliśmy się nad tym zastanawiać i jakby na to nie patrzeć to Kris miał racje. Zjedliśmy śniadanie, chłopaki poza Suho udaliśmy się do pokoju a nasza czwórka wraz z Suho do vana.
-Długo zajmie wam pakowanie? – zapytał zerkając na nas.
-Dwie, do trzech godzin – przeliczyła Fati.
-Dobra, to przyjedziemy po was za trzy godziny.
-Przyjedziemy? – zapytała Yoku.
-Dziewczyny, bez obrazy, ale czy wy jesteście ślepe czy udajecie? Widać, że Sehun klei się do Mariko, Tao do Fati, Kai do Yoku a Chanyeol do Ciebie Hime – powiedział Suho z wielkim i szczerym uśmiechem na twarzy.
-Serio? Nie zauważyłam żeby Sehun się do mnie jakoś specjalnie kleił – stwierdziła Mariko.
-Ja tego o Chanyeolu powiedzieć nie mogę – mruknęłam mając nadzieję, że nikt mnie nie usłyszy, ale niestety każdy to usłyszał.
-Wyjaśnij – powiedziała zaciekawiona Yoku.
-Pierwszego dnia, a właściwie nocy, kiedy już praktycznie spaliśmy, powiedział, że chciałby, żeby tak było częściej i pocałował mnie w czoło – wyjaśniłam. Błagam, żeby one nie chciały więcej wyjaśnień.
-Mów dalej – poprosiła Mariko.
-Następnego dnia, gdy poprosiłam, żeby mi to wyjaśnił, powiedział, że czuje do mnie zupełnie coś innego niż do normalnych przyjaciółek, ale stwierdził, że jeśli ja nie chcę, to niech zostanie tak jak jest i, że jemu to nie przeszkadza – powiedziałam.
-A ty co na to? – zapytała Fati.
-Poprosiłam, żeby zostało tak jak jest, że jeśli jest coś więcej to niech to coś, samo się miedzy nami rozwijało, a przed koncertem powiedział mi, że działam na niego uspokajająco i podziękował mi, za to że przy nim jestem i pocałował mnie w usta, tak po prostu mnie cmoknął – powiedziałam rumieniąc się. Nie chciałam mówić tego, przy liderze Exo-K, ale przecież on sam zaczął ten temat.
-Chanyeol nigdy nie był wylewny w uczuciach, ale kiedy Cię poznał, stał się trochę inny. Po waszym pierwszym spotkaniu zaczął mi o tobie opowiadać i mówić, że czuje się tak jak kiedyś, że w końcu ktoś traktuje go jak normalnego człowieka, a nie jak wielką gwiazdę. Wiem, że wyda Ci się to dziwne Hime, ale sądzę, że Chanyeol się w tobie zakochał – stwierdził Suho zatrzymując się na skrzyżowaniu ponieważ było czerwone.
-Wy też jeszcze poczekacie, a zawładniecie sercami moich kolegów z zespołu – Suho swoje słowa kierował do moich przyjaciółek.
-W sumie, to i tak, już zawładnęłyście naszymi sercami, większość z nas, traktuje was jak młodsze siostry, ale nie Tao, Chanyeol, Kai i Sehun. Gdy zjawiłyście się w naszym dormie od razy zauważyłem, że ta czwórka inaczej na was patrzy – powiedział Suho. To było dziwne, nigdy nie wyobrażałam sobie takiej szczerej rozmowy z żadnym z członków Exo a co dopiero z liderem.
-Coś sugerujesz Suho? – zapytała rozbawiona Fati. W sumie ni dziwiłam się, że ją to bawi, bo jakoś tak, żadna z nas nie wyobrażała sobie, że spotka Exo, a co dopiero, że któryś z Exo się w niej zakocha.
-Wspomnicie moje słowa – zaśmiał się Suho zatrzymując samochód pod naszym blokiem.
-Jasne Suho, jak zaczniemy z nimi chodzić, to masz od każdej z nas butelkę soju – zaśmiałam się i wysiadłam z vana.
-Trzymam was za słowo! – powiedział na odchodne Suho i odjechał.
-On tak serio? – zapytała Mariko, a uśmiech dalej nie schodził jej z ust.
-Myślę że tak, widziałyście jego minę jak nam to mówił? – zapytała Yoku.
-Jakby wyszedł z grobu! – powiedziała Fati i zaczęła udawać zombie na co wszystkie zaczęłyśmy się śmiać.
-Dajcie spokój, przecież… W sumie to jakoś nic nie przychodzi mi do głowy – powiedziałam i zaśmiałam się.
-No widzisz Hime, u Ciebie jest tak, że poziom twojej zboczonej natury, jest wyższy od poziomy IQ – stwierdziła Yoku.
-Słucham?! – wydarłam się na całą klatkę.
-To nie prawda, jestem inteligentna, i zboczona, ale bardziej inteligentna niż zboczona – dodałam, czekając na jakieś potwierdzenie moich słów od Fati albo Mariko, ale się nie doczekałam, one chyba myślały inaczej.
-Nie wiem jak Chanyeol z tobą wytrzymuje – powiedziała Mariko śmiejąc się głośno.
-Wielkie kurwa dzięki – mruknęłam, a gdy weszłyśmy do domu udałam się do pokoju i zamknęłam z trzaskiem drzwi. Ja wiem, że to ich głupie żarty, ale czasami to cholernie bolało, nawet jeśli mówiły to moje najlepsze przyjaciółki.
Przez to wszystko straciłam ochotę żeby gdziekolwiek lecieć. Napisałam do Chanyeola szybkiego sms’a:
*Przepraszam, ale ja nie lecę, nie mam ochoty.*
*Co się stało? Jeśli nie chcesz, nie musisz mi mówić, ale wiesz, martwię się o Ciebie* Chanyeol odpisał mi dość szybko.
*Po prostu nie mam jakoś humoru, dziewczyny stwierdziły, że poziom mojego zboczenia, jest wyższy od poziomu mojego IQ, ja wiem, że to żarty, ale to mi jakoś zniszczyło mój wspaniały humor* odpisałam szybko. Jakieś pięć minut później do mojego pokoju wpadła Yoku.
-Nie wiesz gdzie jest moja prosto… - dziewczyna przerwała na chwilę.
-A ty co, nie pakujesz się? – zapytała widząc, że siedzę na łóżku i mam na wszystko wyjebane.
-Nie, nigdzie nie lecę, napisałam już do Chanyeola i wyjaśniłam mu wszystko, lećcie beze mnie, miłej zabawy – powiedziałam i wręcz wypchnęłam ją z pokoju. Ja wiem, że to moja najlepsza przyjaciółka, ale byłam zła, więc co innego mogłam zrobić…
-Hime no, nie obrażaj się, przecież wiesz, że to były tylko żarty – powiedziała Yoku.
-Tak wiem, tylko ja sobie kurwa, z waszego poziomy IQ nie żartuję – warknęłam.
-Wiem, że jestem z was najsłabsza, Mariko po budowlance, Fati po mat-fizie a ty po Humanie, ale to nie znaczy, że możecie sobie żartować z mojego poziomu IQ – powiedziałam i wyszłam na balkon w celach zapalenia papierosa.
-Serio się taj czujesz? – zapytała Fati słysząc naszą rozmowę.
-Wcześniej się tak nie czułam, ale dzisiaj dałyście mi do tego powód i to wszystkie trzy, ale nie przejmujcie się mną, przecież musicie się spakować – powiedziałam i wypchnęłam obie z balkonu. Nagle mój telefon zaczął dzwonić, nie zerkając nawet na wyświetlacz odebrałam telefon.
-yeoboseyo – powiedziałam do telefonu.
-Jak mam Cię przekonać, żebyś z nami poleciała? – zapytał Kris
-Wyparz moim przyjaciółkom języki – mruknęłam zaciągając się papierosem
-Niewykonalne – stwierdził Kris.
-Po prostu się spakuj i poleć z nami dla siebie, dla Chanyeola. Wiesz jak mu się zrobiło smutno, jak mu napisałaś, że nie lecisz – powiedział Kris.
-Dobra, polecę ale dla was i dla siebie. Idę się spakować – powiedziałam i rozłączyłam się. Po chwili byłam już w pokoju i pakowałam się. Nie zajęło mi to więcej niż godzinę. Po spakowaniu się, weszłam do kuchni i zrobiłam sobie herbatę. Dziewczynom pewnie pakowanie, jeszcze zajmie trochę czasu, więc miałam je z głowy. Z kubkiem herbaty usiadłam przy stole. Ciekawa byłam, jak bardzo moje przyjaciółki będą zdziwione na wieść, że jednak jadę.
-Ruszcie się, chłopaki zaraz będą! – krzyknęłam po upływie określonego czasu i wzięłam swoją torbę do ręki.
-To jednak jedziesz? – zapytała Mariko jako pierwsza pojawiając się w przed pokoju.
-Miałabym odmówić sobie takiej przyjemności? – zapytałam patrząc na nią. Po chwili zjawiły się Yoku i Fati. Ta pierwsza przytuliła mnie
-Przepraszam Hime – powiedziała. Słyszałam w jej głosie, że serio było jej przykro.
-Wybaczam Ci, ale żeby mi to było ostatni raz – zagroziłam jej
-Rozumiem – powiedziała i uśmiechnęła się. Chwilę później ktoś zapukał do drzwi naszego mieszkania.
Fati otworzyła drzwi a za drzwiami stali Sehun, Tao, Kai i Chanyeol.
-Jednak jedziesz! – powiedział szczęśliwy Chanyeol i zabrał ode mnie torbę.
-Kris mnie namówił – odpowiedziałam z uśmiechem.
-Będę musiał mu podziękować – stwierdził Chanyeol. Wyszliśmy z mieszkania, a później z bloku i wsiedliśmy całą ósemką do vana. Za kierownicą siedział Suho.
-Witam drogie Panie – powiedział z uśmiechem kiedy wsiedliśmy do vana.
-No cześć – odpowiedziałyśmy równo. Suho ruszył i już po pół godzinie byliśmy w dormie Exo. Chłopcy byli już spakowani, nic tylko czekać na godzinę odlotu. Te godziny do wyjazdu na lotnisko mijały nam bardzo wolno, ale gdy wreszcie wybiła ta godzina, wszyscy byliśmy szczęśliwi. Pojechaliśmy na lotnisko busem, wsiedliśmy do samolotu i… Wszyscy zasnęliśmy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz