czwartek, 13 lutego 2014

Peter Pan

Uuuuf, cóż ta część rodziła się w przypływie weny, więc mogę powiedzieć, że uważam iż jest ona udana. Cieszę się, że mogę już ją dodać i mam nadzieję, że będę dodawać więcej notek, bo jakoś tak wróciła mi wena twórcza, ale to chyba zasługa Yoku. Arigatou! :*
Standardowo dla was.
Muzyka towarzysząca
Muzyka towarzysząca część 2
_________________________________


 Poranki w Seoulu bywają dość nerwowe i w biegu, szczególnie jeśli zaspało się na zajęcia, które samemu się prowadziło. Podniosłam się szybko z łóżka i już miałam niecny plan jak obudzić moje kochane współlokatorki.
-The roof is on fire! – krzyknęłam na całe gardło cytując słowa piosenki znanego zespołu B.A.P. Usłyszałam szmery w sąsiadujących pokojach i uznałam, że dziewczyny zaczęły się budzić. Nagle wszystkie wbiegły do mojego pokoju.
-Gdzie się pali? – zapytała Mariko.
-Ja myśle, że Hime tylko chciała nas obudzić – mruknęła najbardziej zaspana Yoku.
-Właśnie, wstawać, bo w sumie i tak zaspałyśmy, a mamy zajęcia. – mruknęłam.
-Nie Hime, tylko ty masz dzisiaj zajęcia i zaczynasz od 15 – poinformowała mnie Fati. No tak, zapomniałam o zmianie grafiku.
-Ona na głowę upadła, serio – mruknęła Yoku.
-Dobra, w zamian za moją sklerozę, zrobię śniadanie umowa stoi? – zapytałam.
-Stoi – odpowiedziały wszystkie równo na co ja ruszyłam do kuchni i zaczęłam robić naleśniki. Yoku i Fati nie jadły mięsa więc jakoś trzeba było to wszystko godzić ze sobą, czasami wychodziło tak, że każda robiła sobie coś osobno, ale zawsze do posiłków siadałyśmy razem, takie przyzwyczajenie. Do Korei przywiało nas z Polski, każda z nas podążyła za swoim marzeniem, a poznałyśmy się jeszcze w Polsce na Korean Festiwal i zaprzyjaźniłyśmy się. Teraz mamy własne studio taneczne i dajemy rade z utrzymywaniem mieszkania, płaceniem rachunków itp. Gdy już naleśniki były gotowe wraz z dziewczynami usiadłyśmy do śniadania.
-Jak dobrze, że są wakacje, będzie nam łatwiej – powiedziała Mariko. No tak, zawsze musiałyśmy nasze zajęcia taneczne łączyć z zajęciami które miałyśmy na uczelniach, ale jakoś dawałyśmy radę.
-Zgadzam się – mruknęła jeszcze zaspana Yoku, która zawsze wstawała gdzieś w okolicach dwunastej, a teraz jakby na to nie patrzeć jest dziewiąta, a już żadna z nas nie śpi. Zjadłyśmy śniadanie rozmawiając na różne tematy np. o muzyce i naszych ulubionych zespołach, padło na EXO.
-Właśnie, EXO będą grali niedługo koncert – poinformowała nas Yoku już trochę bardziej obudzona.
-I tak nie będzie mnie stać na kupienie biletu – mruknęłam.
-Przesadzasz Hime – westchnęła Mariko.
-Ja przesadzam? Nie będę płacić takich pieniędzy za oglądanie tańca i śpiewu dwunastu chłopaków, równie dobrze mogę obejrzeć ich teledyski w internecie, albo relacje z występów na żywo – odparłam. Denerwowało mnie to, że bilety są tak drogie, ale to nie zależało od zespołów tylko od wytwórni, a wytwórnie miały tylko jeden Cel – zebrać jak największą ilość pieniędzy.
-Wiem, że szukają jakiś tancerzy do pomocy na ten właśnie koncert, więc może byśmy ruszyły tyłki i zatańczyły history w takim wykonaniu, że całemu EXO opadną szczęki? – zapytała Fati.
-Ja odpadam, jakoś mi nie zależy. Gdyby to było Super Junior, to bardzo chętnie bym poszła i z nimi współpracowała, ale nie EXO – powiedziałam kończąc naleśnika.
-Dlaczego nie? – zapytała Mariko.
-Przecież ich lubisz – dodała Yoku.
-To, że ich lubię, nie znaczy, że mam ochotę chodzić na jakieś castingi i stać w kolejce bo EXO szuka pomocniczych tancerzy. Pomyślcie jaka tam będzie kolejka i konkurencja. – wyjaśniłam.
-Przemyśl to jeszcze Hime, może być fajnie, ja nie mówię, że będziemy się przed nimi płaszczyć, bo żadna z nas nie zamierza tego robić, ale możemy to zrobić, bo mogą być z tego fajne wspomnienia – powiedziała Yoku.
-Przemyślę to – odparłam z uśmiechem i ruszyłam do swojego pokoju. Wzięłam czyste ubrania i poszłam do łazienki żeby wziąć prysznic, bo gdybym ja tego pierwsza nie zrobiła, musiałabym czekać niewiadomo ile, żeby zwolniła się łazienka. Moje współlokatorki mają tylko jedną wadę – bardzo długo szykują się do wyjścia. Gdyby tak przeliczyć to łączny ich czas szykowania się wynosi jakieś 4 godziny, może mniej. Po dwudziestu minutach wyszłam spod prysznica, ubrałam się, wysuszyłam włosy, pomalowałam się i już byłam gotowa by gdziekolwiek wyjść. Wróciłam do pokoju, spakowałam swoją torbę do której wrzuciłam dres, buty sportowe i butelkę wody i usiadłam na łóżku. Byłam już gotowa a do wyjścia miałam jeszcze dużo czasu, więc postanowiłam, że się przejdę. Wzięłam telefon, paczkę papierosów, założyłam buty i krzyknęłam tylko:
-Wychodzę – po czym nie było mnie już w mieszkaniu. Pogoda dopisywała, jak to w wakacje, było ciepło, drzewa i trawa miały kolor zieleni, a wokół było słychać śmiechy dzieci, które bawiły się albo na placach zabaw albo na podwórkach przed domami. Dzisiaj ulice Seoulu były prawie puste, no tak, o tej godzinie większość ludzi była już dawno w pracy, a ja wybrałam się na spacer. Jak ja się cieszyłam, że moje szpilki są wygodne, tak szpilki. Rzadko chodziłam w butach na płaskiej podeszwie. Dzięki szpilkom miałam 180cm wzrostu, bez nich 170cm, ale nie miałam kompleksów, po prostu uwielbiałam szpilki. Szłam sobie przes stolicę, że słuchawkami w uszach, akurat z mojego telefonu leciało EXO-K – Peter Pan, lubiłam tą piosenkę jak wiele innych, więc zaczęłam ją sobie nucić pod nosem. Szłam sobie nie przejmując się niczym, dzień był piękny, miałam doskonały humor i jeszcze ulubiona muzyka w uszach. Nagle poczułam, że odbijam się od czegoś twardego i upadam na chodnik. Super, żeby tylko moje piękne szpilki na tym nie ucierpiały. Popatrzyłam w górę i zobaczyłam, że jakiś wysoki chłopak mówi coś do mnie, ale nic nie słyszałam, bo miałam słuchawki w uszach, które po chwili wyjęłam.
- Mianhae – powiedział chłopak i wyciągnął w moją stronę rękę żeby pomóc mi wstać. Złapałam go za rękę, i po chwili już stałam, nie powiem, chłopak ma sporo siły.
-To ja powinnam przepraszać, nie patrzyłam przed siebie – powiedziałam z lekkim uśmiechem. Mimo moich szpilek chłopak był wyższy ode mnie, co było dość nietypowe jak na Koreańczyków.
-Ale to przeze mnie upadłaś – powiedział chłopak i popatrzył na mnie ze smutkiem w oczach.
-Nic mi nie jest, nie musisz się martwić, obiłam sobie trochę tylko tyłek, ale jak chcesz to za karę możesz go wymasować – powiedziałam z uśmiechem na co chłopak również odpowiedział uśmiechem.
-Chyba się pokuszę na tą propozycję – odpowiedział.
-Jestem Park Chanyeol – dodał po chwili kłaniając się nisko.
-Lee Hime – powiedziałam i również się ukłoniłam. Przez pewien okres czasu nie mogłam przyzwyczaić się do tego kłaniania się, ale jakoś później przyzwyczaiłam się do tego.
-Chyba się gdzieś spieszyłeś – powiedziałam uśmiechając się lekko.
-Tak, ale to już w sumie chyba nie ważne – powiedział drapiąc się po karku. Kiwnęłam tylko głową.
-To może pokusisz się na spacer ze mną? A tak w ogóle to jesteś bardzo wysoki – powiedziałam z lekkim uśmiechem.
-Co do spaceru to jasne, bardzo chętnie, a co do mojego wzrostu to wiesz, z góry świat wygląda zupełnie inaczej – powiedział śmiejąc się.
-No tak, a myślisz że po co je noszę? – pokazałam na szpilki.
-Kurcze, a myślałem, że naturalnie jesteś taka wysoka – powiedział z uśmiechem.
-Czasami bym chciała, ale w sumie gdybym miała naturalnie 180cm to w szpilkach miałabym 190cm więc byłabym wyższa od Ciebie, a ja wolę, gdy to chłopak jest wyższy – powiedziałam szczerze.
-Tak, masz racje, chłopak powinien być wyższy, żeby mógł bronić swoją kobietę, brać ją na ręce, opiekować się nią – odparł chłopak co mnie zszokowało. Niewielu chłopaków w tych czasach szanuje kobiety. Większość, jeśli ma dziewczynę to ma ją gdzieś, przynajmniej takie są moje wnioski.
-To co, spacer? – przypomniał chłopak.
-Jasne – odparłam i udaliśmy się przed siebie. Spacer trwał dość długo, przyjemnie nam się rozmawiało i rozmawialiśmy o wielu rzeczach, gdy nagle tematy zeszły na sprawy sercowe.
-Mogę zadać Ci pytanie? – zapytał chłopak odrobinę zmieszany.
-Jasne, wszystko zostaje między nami, więc nie masz się co denerwować – odpowiedziałam starając się dodać mu trochę otuchy i chyba mi się udało.
-Masz chłopaka? – zapytał Chanyeol
-Nie – odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-Nie mam na to czasu. Zarabiam prowadząc studio taneczne wraz z moimi trzema przyjaciółkami, studiuje i jakoś po prostu tak wychodzi, że wracam do domu późnym wieczorem i nie mam siły na nic, więc mój chłopak nie miałby ze mnie żadnego pożytku – zaśmiałam się.
-Rozumiem, sam pracuję i wiem jak bardzo praca potrafi być męcząca – powiedział chłopak z lekkim uśmiechem.
-W tak młodym wieku pracujesz? – zapytałam, tak to pytanie było po to, żeby dowiedzieć się ile chłopak ma lat.
-W młodym? Mam 23 lata i już sam się utrzymuję. Wiem, że kobiet nie pyta się o wiek, ale ja zrobię ten błąd i zapytam. Ile masz lat? – zapytał.
-21, jestem tylko dwa lata młodsza od Ciebie – powiedziałam z uśmiechem. Nagle mój telefon zaczął dzwonić, jako dzwonek miałam ustawione Exo-k – History.
-Wybacz, muszę odebrać – powiedziałam i odebrałam telefon.
-Gdzie ty do cholery jesteś?! Za pół godziny zaczynasz zajęcia! – krzyknęła Yoku.
-Zaraz będę w domu po torbę i idę do studia – powiedziałam i rozłączyłam się.
-Wybacz, muszę już iść. Za pół godziny zaczynam zajęcia – powiedziałam do chłopaka.
-A mogę iść z tobą? – zapytał Chanyeol. Zdziwiło mnie to pytanie, ale za razem ucieszyło, polubiłam tego chłopaka.
-No jasne, jeśli masz czas i chęć, to ja nie widzę problemów. – powiedziałam z uśmiechem.
Chłopak kiwnął głową i udaliśmy się do mojego mieszkania. Weszliśmy do wysokiego bloku i pojechaliśmy windą na ósme piętro.
-Wysoko – powiedział chłopak patrząc przez okno w korytarzu, gdy już wysiedliśmy z windy. Uśmiechnęłam się tylko i otworzyłam drzwi do mieszkania.
-Wejdziesz? – zapytałam.
-Nie chcę sprawiać problemów – odpowiedział.
-To żaden problem – zachęciłam chłopaka. On tylko kiwnął głową i wszedł do środka zaraz za mną.
-Dziewczyny, mamy gościa! – powiedziałam wchodząc do mieszkania. Po chwili moje współlokatorki pojawiły się przede mną by zobaczyć kim owy „gość” jest.
-To jest Mariko – powiedziałam wskazując na przyjaciółkę która się ukłoniła
-To Yoku – wskazałam na drugą przyjaciółkę która się ukłoniła
-A to Fati – powiedziałam wskazując na trzecią przyjaciółkę która się ukłoniła,
-Miło mi was poznać, jestem Park Chanyeol – powiedział mój nowy kolega i również się ukłonił.
-Zaraz wrócę – powiedziałam i zostawiłam ich samych na chwilę by iść po torbę. Gdy weszłam do pokoju szybko chwyciłam torbę i wróciłam do moich przyjaciółek oraj Chanyeola.
-Możemy iść – powiedziałam i otworzyłam drzwi.
-Widzimy się wieczorem dziewczyny – dodałam na odchodne. Chłopak wyszedł za mną i wsiedliśmy do windy. Zjechaliśmy na parter i wyszliśmy z bloku.
-Twoje przyjaciółki są miłe – powiedział Chanyeol z uśmiechem.
-Wiem, ja umiem sobie dobierać przyjaciół – odparłam i zaśmiałam się. Droga do studia minęła nam przyjemnie, ciągle rozmawialiśmy i śmialiśmy się gdy nagle dostałam sms’a od Yoku.
*Wiesz, że twój kolega Park Chanyeol to Chanyeol z EXO?*
Zatkało mnie przez chwilę, ale nic sobie z tego nie robiłam, chciałam traktować go jak zwykłego kolegę, nic więcej. Przecież nie będę się przed nim płaszczyć tylko dlatego, że należy do Exo. Weszliśmy do studia, pokazałam chłopakowi gdzie może usiąść a sama poszłam do przebieralni. Po chwili wróciłam przebrana w dres, a chwilę później zjawili się moi „uczniowie”. Zaczęłam prowadzić zajęcia czując na sobie wzrok Chanyeola.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz