Standardowo dla was.
Muzyka towarzysząca
Muzyka towarzysząca część 2
_________________________________
Poranki w Seoulu
bywają dość nerwowe i w biegu, szczególnie jeśli zaspało się na zajęcia, które
samemu się prowadziło. Podniosłam się szybko z łóżka i już miałam niecny plan
jak obudzić moje kochane współlokatorki.
-The roof is on fire! – krzyknęłam na całe gardło cytując
słowa piosenki znanego zespołu B.A.P. Usłyszałam szmery w sąsiadujących
pokojach i uznałam, że dziewczyny zaczęły się budzić. Nagle wszystkie wbiegły
do mojego pokoju.
-Gdzie się pali? – zapytała Mariko.
-Ja myśle, że Hime tylko chciała nas obudzić – mruknęła najbardziej
zaspana Yoku.
-Właśnie, wstawać, bo w sumie i tak zaspałyśmy, a mamy
zajęcia. – mruknęłam.
-Nie Hime, tylko ty masz dzisiaj zajęcia i zaczynasz od 15 –
poinformowała mnie Fati. No tak, zapomniałam o zmianie grafiku.
-Ona na głowę upadła, serio – mruknęła Yoku.
-Dobra, w zamian za moją sklerozę, zrobię śniadanie umowa
stoi? – zapytałam.
-Stoi – odpowiedziały wszystkie równo na co ja ruszyłam do
kuchni i zaczęłam robić naleśniki. Yoku i Fati nie jadły mięsa więc jakoś
trzeba było to wszystko godzić ze sobą, czasami wychodziło tak, że każda robiła
sobie coś osobno, ale zawsze do posiłków siadałyśmy razem, takie
przyzwyczajenie. Do Korei przywiało nas z Polski, każda z nas podążyła za swoim
marzeniem, a poznałyśmy się jeszcze w Polsce na Korean Festiwal i
zaprzyjaźniłyśmy się. Teraz mamy własne studio taneczne i dajemy rade z
utrzymywaniem mieszkania, płaceniem rachunków itp. Gdy już naleśniki były
gotowe wraz z dziewczynami usiadłyśmy do śniadania.
-Jak dobrze, że są wakacje, będzie nam łatwiej – powiedziała
Mariko. No tak, zawsze musiałyśmy nasze zajęcia taneczne łączyć z zajęciami
które miałyśmy na uczelniach, ale jakoś dawałyśmy radę.
-Zgadzam się – mruknęła jeszcze zaspana Yoku, która zawsze
wstawała gdzieś w okolicach dwunastej, a teraz jakby na to nie patrzeć jest
dziewiąta, a już żadna z nas nie śpi. Zjadłyśmy śniadanie rozmawiając na różne
tematy np. o muzyce i naszych ulubionych zespołach, padło na EXO.
-Właśnie, EXO będą grali niedługo koncert – poinformowała nas
Yoku już trochę bardziej obudzona.
-I tak nie będzie mnie stać na kupienie biletu – mruknęłam.
-Przesadzasz Hime – westchnęła Mariko.
-Ja przesadzam? Nie będę płacić takich pieniędzy za
oglądanie tańca i śpiewu dwunastu chłopaków, równie dobrze mogę obejrzeć ich
teledyski w internecie, albo relacje z występów na żywo – odparłam. Denerwowało
mnie to, że bilety są tak drogie, ale to nie zależało od zespołów tylko od
wytwórni, a wytwórnie miały tylko jeden Cel – zebrać jak największą ilość
pieniędzy.
-Wiem, że szukają jakiś tancerzy do pomocy na ten właśnie
koncert, więc może byśmy ruszyły tyłki i zatańczyły history w takim wykonaniu,
że całemu EXO opadną szczęki? – zapytała Fati.
-Ja odpadam, jakoś mi nie zależy. Gdyby to było Super
Junior, to bardzo chętnie bym poszła i z nimi współpracowała, ale nie EXO –
powiedziałam kończąc naleśnika.
-Dlaczego nie? – zapytała Mariko.
-Przecież ich lubisz – dodała Yoku.
-To, że ich lubię, nie znaczy, że mam ochotę chodzić na
jakieś castingi i stać w kolejce bo EXO szuka pomocniczych tancerzy. Pomyślcie
jaka tam będzie kolejka i konkurencja. – wyjaśniłam.
-Przemyśl to jeszcze Hime, może być fajnie, ja nie mówię, że
będziemy się przed nimi płaszczyć, bo żadna z nas nie zamierza tego robić, ale
możemy to zrobić, bo mogą być z tego fajne wspomnienia – powiedziała Yoku.
-Przemyślę to – odparłam z uśmiechem i ruszyłam do swojego
pokoju. Wzięłam czyste ubrania i poszłam do łazienki żeby wziąć prysznic, bo
gdybym ja tego pierwsza nie zrobiła, musiałabym czekać niewiadomo ile, żeby
zwolniła się łazienka. Moje współlokatorki mają tylko jedną wadę – bardzo długo
szykują się do wyjścia. Gdyby tak przeliczyć to łączny ich czas szykowania się
wynosi jakieś 4 godziny, może mniej. Po dwudziestu minutach wyszłam spod
prysznica, ubrałam się, wysuszyłam włosy, pomalowałam się i już byłam gotowa by
gdziekolwiek wyjść. Wróciłam do pokoju, spakowałam swoją torbę do której
wrzuciłam dres, buty sportowe i butelkę wody i usiadłam na łóżku. Byłam już
gotowa a do wyjścia miałam jeszcze dużo czasu, więc postanowiłam, że się
przejdę. Wzięłam telefon, paczkę papierosów, założyłam buty i krzyknęłam tylko:
-Wychodzę – po czym nie było mnie już w mieszkaniu. Pogoda
dopisywała, jak to w wakacje, było ciepło, drzewa i trawa miały kolor zieleni,
a wokół było słychać śmiechy dzieci, które bawiły się albo na placach zabaw
albo na podwórkach przed domami. Dzisiaj ulice Seoulu były prawie puste, no
tak, o tej godzinie większość ludzi była już dawno w pracy, a ja wybrałam się
na spacer. Jak ja się cieszyłam, że moje szpilki są wygodne, tak szpilki. Rzadko
chodziłam w butach na płaskiej podeszwie. Dzięki szpilkom miałam 180cm wzrostu,
bez nich 170cm, ale nie miałam kompleksów, po prostu uwielbiałam szpilki. Szłam
sobie przes stolicę, że słuchawkami w uszach, akurat z mojego telefonu leciało
EXO-K – Peter Pan, lubiłam tą piosenkę jak wiele innych, więc zaczęłam ją sobie
nucić pod nosem. Szłam sobie nie przejmując się niczym, dzień był piękny,
miałam doskonały humor i jeszcze ulubiona muzyka w uszach. Nagle poczułam, że
odbijam się od czegoś twardego i upadam na chodnik. Super, żeby tylko moje
piękne szpilki na tym nie ucierpiały. Popatrzyłam w górę i zobaczyłam, że jakiś
wysoki chłopak mówi coś do mnie, ale nic nie słyszałam, bo miałam słuchawki w
uszach, które po chwili wyjęłam.
- Mianhae – powiedział chłopak i wyciągnął w moją stronę
rękę żeby pomóc mi wstać. Złapałam go za rękę, i po chwili już stałam, nie
powiem, chłopak ma sporo siły.
-To ja powinnam przepraszać, nie patrzyłam przed siebie –
powiedziałam z lekkim uśmiechem. Mimo moich szpilek chłopak był wyższy ode
mnie, co było dość nietypowe jak na Koreańczyków.
-Ale to przeze mnie upadłaś – powiedział chłopak i popatrzył
na mnie ze smutkiem w oczach.
-Nic mi nie jest, nie musisz się martwić, obiłam sobie
trochę tylko tyłek, ale jak chcesz to za karę możesz go wymasować –
powiedziałam z uśmiechem na co chłopak również odpowiedział uśmiechem.
-Chyba się pokuszę na tą propozycję – odpowiedział.
-Jestem Park Chanyeol – dodał po chwili kłaniając się nisko.
-Lee Hime – powiedziałam i również się ukłoniłam. Przez
pewien okres czasu nie mogłam przyzwyczaić się do tego kłaniania się, ale jakoś
później przyzwyczaiłam się do tego.
-Chyba się gdzieś spieszyłeś – powiedziałam uśmiechając się
lekko.
-Tak, ale to już w sumie chyba nie ważne – powiedział drapiąc
się po karku. Kiwnęłam tylko głową.
-To może pokusisz się na spacer ze mną? A tak w ogóle to
jesteś bardzo wysoki – powiedziałam z lekkim uśmiechem.
-Co do spaceru to jasne, bardzo chętnie, a co do mojego
wzrostu to wiesz, z góry świat wygląda zupełnie inaczej – powiedział śmiejąc
się.
-No tak, a myślisz że po co je noszę? – pokazałam na
szpilki.
-Kurcze, a myślałem, że naturalnie jesteś taka wysoka –
powiedział z uśmiechem.
-Czasami bym chciała, ale w sumie gdybym miała naturalnie
180cm to w szpilkach miałabym 190cm więc byłabym wyższa od Ciebie, a ja wolę,
gdy to chłopak jest wyższy – powiedziałam szczerze.
-Tak, masz racje, chłopak powinien być wyższy, żeby mógł
bronić swoją kobietę, brać ją na ręce, opiekować się nią – odparł chłopak co
mnie zszokowało. Niewielu chłopaków w tych czasach szanuje kobiety. Większość,
jeśli ma dziewczynę to ma ją gdzieś, przynajmniej takie są moje wnioski.
-To co, spacer? – przypomniał chłopak.
-Jasne – odparłam i udaliśmy się przed siebie. Spacer trwał
dość długo, przyjemnie nam się rozmawiało i rozmawialiśmy o wielu rzeczach, gdy
nagle tematy zeszły na sprawy sercowe.
-Mogę zadać Ci pytanie? – zapytał chłopak odrobinę
zmieszany.
-Jasne, wszystko zostaje między nami, więc nie masz się co
denerwować – odpowiedziałam starając się dodać mu trochę otuchy i chyba mi się
udało.
-Masz chłopaka? – zapytał Chanyeol
-Nie – odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-Nie mam na to czasu. Zarabiam prowadząc studio taneczne
wraz z moimi trzema przyjaciółkami, studiuje i jakoś po prostu tak wychodzi, że
wracam do domu późnym wieczorem i nie mam siły na nic, więc mój chłopak nie
miałby ze mnie żadnego pożytku – zaśmiałam się.
-Rozumiem, sam pracuję i wiem jak bardzo praca potrafi być
męcząca – powiedział chłopak z lekkim uśmiechem.
-W tak młodym wieku pracujesz? – zapytałam, tak to pytanie
było po to, żeby dowiedzieć się ile chłopak ma lat.
-W młodym? Mam 23 lata i już sam się utrzymuję. Wiem, że
kobiet nie pyta się o wiek, ale ja zrobię ten błąd i zapytam. Ile masz lat? –
zapytał.
-21, jestem tylko dwa lata młodsza od Ciebie – powiedziałam z
uśmiechem. Nagle mój telefon zaczął dzwonić, jako dzwonek miałam ustawione
Exo-k – History.
-Wybacz, muszę odebrać – powiedziałam i odebrałam telefon.
-Gdzie ty do cholery jesteś?! Za pół godziny zaczynasz
zajęcia! – krzyknęła Yoku.
-Zaraz będę w domu po torbę i idę do studia – powiedziałam i
rozłączyłam się.
-Wybacz, muszę już iść. Za pół godziny zaczynam zajęcia –
powiedziałam do chłopaka.
-A mogę iść z tobą? – zapytał Chanyeol. Zdziwiło mnie to
pytanie, ale za razem ucieszyło, polubiłam tego chłopaka.
-No jasne, jeśli masz czas i chęć, to ja nie widzę
problemów. – powiedziałam z uśmiechem.
Chłopak kiwnął głową i udaliśmy się do mojego mieszkania.
Weszliśmy do wysokiego bloku i pojechaliśmy windą na ósme piętro.
-Wysoko – powiedział chłopak patrząc przez okno w korytarzu,
gdy już wysiedliśmy z windy. Uśmiechnęłam się tylko i otworzyłam drzwi do
mieszkania.
-Wejdziesz? – zapytałam.
-Nie chcę sprawiać problemów – odpowiedział.
-To żaden problem – zachęciłam chłopaka. On tylko kiwnął
głową i wszedł do środka zaraz za mną.
-Dziewczyny, mamy gościa! – powiedziałam wchodząc do
mieszkania. Po chwili moje współlokatorki pojawiły się przede mną by zobaczyć
kim owy „gość” jest.
-To jest Mariko – powiedziałam wskazując na przyjaciółkę
która się ukłoniła
-To Yoku – wskazałam na drugą przyjaciółkę która się
ukłoniła
-A to Fati – powiedziałam wskazując na trzecią przyjaciółkę
która się ukłoniła,
-Miło mi was poznać, jestem Park Chanyeol – powiedział mój
nowy kolega i również się ukłonił.
-Zaraz wrócę – powiedziałam i zostawiłam ich samych na
chwilę by iść po torbę. Gdy weszłam do pokoju szybko chwyciłam torbę i wróciłam
do moich przyjaciółek oraj Chanyeola.
-Możemy iść – powiedziałam i otworzyłam drzwi.
-Widzimy się wieczorem dziewczyny – dodałam na odchodne. Chłopak
wyszedł za mną i wsiedliśmy do windy. Zjechaliśmy na parter i wyszliśmy z
bloku.
-Twoje przyjaciółki są miłe – powiedział Chanyeol z
uśmiechem.
-Wiem, ja umiem sobie dobierać przyjaciół – odparłam i
zaśmiałam się. Droga do studia minęła nam przyjemnie, ciągle rozmawialiśmy i
śmialiśmy się gdy nagle dostałam sms’a od Yoku.
*Wiesz, że twój kolega Park Chanyeol to Chanyeol z EXO?*
Zatkało mnie przez chwilę, ale nic sobie z tego nie robiłam,
chciałam traktować go jak zwykłego kolegę, nic więcej. Przecież nie będę się
przed nim płaszczyć tylko dlatego, że należy do Exo. Weszliśmy do studia,
pokazałam chłopakowi gdzie może usiąść a sama poszłam do przebieralni. Po
chwili wróciłam przebrana w dres, a chwilę później zjawili się moi „uczniowie”.
Zaczęłam prowadzić zajęcia czując na sobie wzrok Chanyeola.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz