czwartek, 20 lutego 2014

Mama

Na początku chciałam napisać, coś specjalnie dla mojej przyjaciółki Mariko.
Wiem, że jutro wylatujesz i nie będzie Cię do końca ferii. Wiem też, że bardzo boisz się jutro lecieć samolotem. Chcę, żebyś wiedziała, że nie ma się czego bać. Jestem pewna, że wystartujesz i wylądujesz bezpiecznie, a jeśli w słuchawkach, będziesz miała k-pop lot będzie o wiele przyjemniejszy. Nie martw się Mariko, jak już wzbijesz się w powietrze, strach przejdzie.
Muzyka towarzysząca:
Juniel - My Lips
Xiah Junsu - Don't Leave
Standardowo, dla was kochani.
___________________________


Obudziłam się, gdy poczułam, że ktoś próbuje zapiąć mi pasy, ale jakoś mu to nie wychodzi. Otworzyłam leniwie oczy i zobaczyłam Chanyeola, który nachyla się nade mną starając się zapiąć mi pasy.
-Mogłeś mnie obudzić – powiedziałam zapinając pasy i uśmiechając się lekko.
-Nie chciałem Cię budzić, bo słodko wyglądasz jak śpisz – przyznał Chanyeol. Zarumieniłam się lekko i odwróciłam wzrok w stronę okna. Widok był niesamowity, a poczucie, że zaraz lądujemy i, że będę mogła zwiedzić Jeju, jeszcze bardziej nieziemskie. Nikt w samolocie już nie spał, toczyły się rozmowy na ciekawsze lub mniej ciekawe tematy. Chłopaki co jakiś czas wybuchali śmiechem, a Yoku, Fati i Mariko piły kawę.
-Skąd one mają kawę? – zapytałam patrząc na Chanyeola
-Jest barek w samolocie, przynieść Ci? – zapytał chłopak z uśmiechem.
-Nie dzięki, zaraz lądujemy, napiję się na Jeju, jakoś wytrzymam – powiedziałam opierając głowę na jego ramieniu.
-Spoko – odpowiedział z uśmiechem obejmując mnie w pasie. Siedzieliśmy sobie tak, dopóki nie wylądowaliśmy bezpiecznie na Jeju (Mariko, nie martw się lotem, w piątek bezpiecznie wystartujesz i równie bezpiecznie wylądujesz J). Wszyscy wysiedliśmy z samolotu, zabraliśmy bagaże z lotniska i wsiedliśmy do busa który zawiózł nas pod pięciogwiazdkowy hotel.
-Wy chyba żartujecie! – krzyknęła Mariko wysiadając z busa.
-To Sooman nam taki hotel załatwił – stwierdził Kris.
-Rozumiem, ale nie musiał tak przesadzać – stwierdziła Yoku zabierając swoją torbę z bagażnika busa.
-Sam Sooman stwierdził, że to w ramach podziękowania – powiedział Chen z lekkim uśmiechem.
-Sami dobrze wiecie, że nie chciałyśmy nic w zamian – stwierdziła Fati.
-Ale to Sooman się uparł – wyjaśnił Lay.
-Skoro wasz prezes się uparł, nie będziemy polemizować – powiedziałam zabierając swoją walizkę z bagażnika. Gdy wszyscy już zabraliśmy rzeczy z bagażnika ruszyliśmy do hotelu. Widok hotelowego holu był nieziemski, rozglądałam się tak, jak rozgląda się dziecko, wpuszczone do sklepu ze słodyczami.
-To jest niesamowicie – powiedziała zachwycona Mariko.
-Zgadzam się – dodała Fati.
-Mówią, że Sooman to sknera, ale umie się odwdzięczyć, jeśli ktoś mu pomógł, jemu lub jego zespołom – powiedział Suho z lekkim uśmiechem.
-Jest nas parzyście, więc będziemy w pokojach dwójkami – zakomunikował Kris z uśmiechem. Cieszyłam się, mając cichą nadzieję, że przez dwa tygodnie będę w pokoju z którąś z moich przyjaciółek.
-Hime i Chanyeol – powiedział Suho dając mi klucz.
-Fati i Tao – wyjaśnił Kris dając klucz Fati.
-Mariko i Sehun – dodał Suho podając klucz mojej przyjaciółce.
-Yoku i Kai – Kris dał klucz Yoku.
-Możecie już iść do pokoi, my musimy rozplanować, jak umieścić resztę w pokojach – powiedział Suho z uśmiechem. Zabić go, czy może jednak nie zabijać… Westchnęłam cicho i wraz z Chanyeolem poszliśmy do naszego pokoju, wszystko było ok., gdy nie otworzyłam drzwi i nie zorientowałam się, że w pokoju mamy tylko jedno łóżko. Mogłam się założyć, że to wszystko pomysł liderów. Położyłam swoją walizkę pod szafą i usiadłam na łóżku.
-Jak chcesz, to mogę poprosić obsługę o zmianę pokoju albo o dostawienie drugiego łóżka – powiedział Chanyeol. Chyba zauważył moją minę.
-Nie trzeba, przecież w dormie też spaliśmy w jednym łóżku, więc to dla mnie żaden problem – powiedziałam z uśmiechem. Nie chciałam, żeby Chanyeol poczuł się pokrzywdzony przez jakieś widzi mi się.
-Na pewno? – zapytał siadając koło mnie.
-Jasne Oppa, jakoś z tobą wytrzymam – powiedziałam i poczochrałam mu włosy. Zaczęliśmy się śmiać i przepychać, leżeliśmy na łóżku, Chanyeol zaczął mnie łaskotać.
-Oppa… Błagam… Przestań… Zrobię… Wszystko… - powiedziałam żeby przestał mnie łaskotać.
-Wszystko? – zapytał dalej mnie łaskocząc.
-Wszystko – powtórzyłam zgodnie z prawdą.
-Pocałuj mnie – powiedział i przestał mnie łaskotać. Popatrzyłam na niego w szoku, ale przecież powiedziałam ze zrobię wszystko. Uniosłam się delikatnie i pocałowałam go, jednak zwykły całus nie satysfakcjonował chłopaka, Chanyeol zaczął przejmować władzę nad pocałunkiem, pogłębił go i sprawił by pocałunek stał się bardziej namiętny. Zamknęłam oczy i pozwoliłam mu na to, nie chciałam zostać bierna, więc zaczęłam odwzajemniać pocałunek. Nie powiem, to było bardzo przyjemne, dopóki Chanyeol nie zakończył pocałunku.
-Coś się stało? – zapytałam patrząc w jego piękne brązowe oczy.
-Nic, po prostu nie powinienem tego robić – powiedział Chanyeol siadając na łóżku.
-Pabo! Gdybym tego nie chciała, odepchnęłabym Cię – powiedziałam siadając koło niego.
Chłopak popatrzył na mnie i uśmiechnął się lekko, po jego minie stwierdziłam, że zrozumiał o co mi chodzi. Pokój mieliśmy serio nieziemski, po tym małym incydencie zaczęliśmy rozpakowywać walizki, przecież mieliśmy tu być dwa tygodnie, więc przecież nie będziemy trzymać ciuchów w walizkach, żeby nie powstał bałagan. Po rozpakowaniu walizek wyszliśmy na balkon, ja żeby zapalić, a Chanyeol po to, żeby mi potowarzyszyć. Gdy wróciliśmy z balkonu w naszym pokoju stał Luhan.
-Kris powiedział, żebyśmy się zbierali, bo idziemy zwiedzać Jeju, więc za jakieś dwadzieścia minut widzimy się w holu hotelowym – powiedział i wyszedł.
-Spoko – odparliśmy z Chanyeolem.
-Idę się ogarnąć – powiedziałam z uśmiechem biorąc jakieś czyste ciuchy i udałam się w stronę łazienki.
-Wystarczy czy dziesięć minut? Ja też muszę się ogarnąć – powiedział z lekkim uśmiechem.
-Zakład, że po pięciu minutach będę już ogarnięta? – zapytałam wyciągając w jego stronę rękę.
-Dobra, o co? – zapytał z uśmiechem.
-O wielką tabliczkę czekolady – odpowiedziałam.
-Zgoda – chłopak uścisnął moją rękę a ja chwilę później zniknęłam w łazience. Pięć minut później byłam już gotowa do wyjścia, wyszłam z łazienki krzycząc
-Przegrałeś! – Chanyeol zaczął się śmiać, wyminął mnie i sam poszedł do łazienki a ja jeszcze, musiałam przejrzeć się w lusterku. Było ok., ale przecież do takiej stylizacji szpilek nie założę, poza tym mamy dużo chodzić, więc wygrzebałam z szafy moje wciąż żywe trampki i założyłam je. Co z tego, że będę niższa od Chanyeola, nie przeszkadzało mi to wcale. Po dziesięciu minutach Chanyeol wyszedł z łazienki.
-Mam jeszcze pięć minut, więc mogę iść zapalić – powiedziałam z uśmiechem udając się w stronę balkonu. Chanyeol usiadł na łóżku i czekał aż skończę papierosa. Po chwili skończyłam palić, razem udaliśmy się do hotelowego holu, żeby spotkać się z resztą Exo, oraz moimi kochanymi przyjaciółkami. Weszliśmy do holu i zobaczyliśmy całą czternastkę, która dobrze się bawiła i śmiała ze wszystkiego. Uwielbiałam właśnie dlatego z nimi przebywać, nigdy się z nimi nie nudziłam, a co najważniejsze, poprawiali mi humor.
-Idziemy? – zapytał Baekhyun widząc nas.
-No pewnie – odpowiedzieliśmy razem po czym zaczęliśmy się śmiać.
No i ruszyliśmy. Wyspa Jeju, była zupełnie inna, niż Seoul, tutaj mogliśmy normalnie przechadzać się uliczkami tego pięknego miejsca, bez obawy, że ktokolwiek rozpozna chłopaków. Ich fanki były upierdliwe, chłopaki zaczęli nam opowiadać różne historie związane z ich fankami i spotkaniem ich.
-To dlatego tak dziwnie się zachowywałeś, jak dowiedziałeś się, że jestem waszą fanką – stwierdziłam. Chanyeol kiwnął tylko głową na potwierdzenie. Szczerze mówiąc, nie dziwię im się, po tym co oni przeżyli z fankami, to zastanawia mnie skąd oni biorą jeszcze odwagę na to, żeby wyjść na ulicę i chodzić na spacery. Gdyby mnie ktoś zaatakował to bym się bała wychodzić na ulicę. Zwiedzaliśmy wyspę kilka godzin, w trakcie zwiedzania zjedliśmy obiad w jakieś restauracji której nazwy nie pamiętam. Przez całe zwiedzanie śmialiśmy się ze wszystkiego. Chłopaki śpiewali, my tańczyłyśmy na środku ulicy, a Kris położył przed nami czapkę, to ludzie wrzucali jakieś drobne a nawet grubsze pieniądze, już nie pamiętam kiedy byłam na wakacjach, i kiedy bawiłam się tak dobrze. Dopiero przed północą wróciliśmy do hotelu. Byłam tak zmęczona, że gdy weszłam do pokoju udałam się do łazienki, przebrałam się w piżamę, wróciłam do pokoju i położyłam się spać w ramionach Chanyeola.  
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz