Szliśmy dość długo w ciszy, żadne z nas nic nie mówiła, w sumie było mi to na rękę. W końcu jednak postanowiłam się odezwać.
-Zdecydowałam, jeśli propozycja jest dalej aktualna mogę wystąpić z
wami w teledysku i na scenie – powiedziałam patrząc na Onew który
aktualnie patrzył w gwiazdy. Na jego twarzy momentalnie pojawił się
uśmiech.
-Cieszę się, chłopaki też pewnie się ucieszą – powiedział z uśmiechem na twarzy parząc na mnie.
-Tylko że menedżer zmienił nam plany i musimy lecieć do stolicy jutro
z rana. Tam będziemy ćwiczyć nową choreografię i tak będziemy szykować
się do teledysku. – mruknął niezadowolony, mi to nie przeszkadzało, no
może trochę.
-A czy to jakiś problem? Możemy przecież lecieć jutro rano, ale
największy problem jest taki, że nie mam mieszkania. – szepnęłam nie
spuszczając wzroku z mojego rozmówcy.
-Zdążysz się spakować? A o mieszkanie się nie martw, zawsze możesz
przez jakiś czas zamieszkać z nami, myślę że ani chłopaki ani menedżer
nie będą mieli nic przeciwko – powiedział z uśmiechem i złapał mnie za
rękę.
-Chodź, coś Ci pokażę – szepnął i gdzieś mnie zaciągnął. Uśmiechnęłam
się lekko, Onew był dość zwariowaną osobą, ale chyba dzięki temu
polubiłam go od razu.
-Jak tak dalej pójdzie to nie zdążę się spakować. – zaśmiałam się kiedy tak ciągnął mnie przez miasto
-I do tego się nie wyśpię – dodałam ze śmiechem.
-Jak dla mnie możesz nawet chodzić w dresie, z poplątanymi włosami i
bez makijażu – chłopak zatrzymał się i odwrócił tak, by stać naprzeciw
mnie. W jego oczach widziałam blask, szczęście, zadowolenie. W sumie mu
się nie dziwię, udało mu się spełnić marzenia. Uśmiechnęłam się lekko i
popatrzyłam na niego. Czemu on jest tak cholernie przystojny?!
Krzyczałam w myślach.
-Daleko jeszcze? – zapytałam patrząc w jego oczy, brązowe, idealne
oczy. Chłopak uśmiechnął się, a raczej dzisiejszego wieczoru uśmiech nie
schodził mu z ust.
-Jeszcze kawałek – szepnął mi prosto w usta, był blisko, zdecydowanie za blisko. Byłam cholernie zafascynowana jego osobą.
-To idziemy? – zapytałam odsuwając się o krok, nie lubię jak ktoś narusza moją przestrzeń osobistą
-Jasne – powiedział i znów złapał mnie za rękę, nie zrobiłam z tym faktem nic, ręce jak zwykle mi marzły, a on był taki ciepły.
Ruszyliśmy przed siebie, potem weszliśmy do jakiegoś budynku i
weszliśmy schodami na górę. Nawet nie wiem ile schodów było do
przejścia, ale gdy dotarliśmy na samą górę poczułam ulgę, jakoś nie
przepadałam za chodzeniem po zbyt dużej ilości schodów. Wyszliśmy na
dach i usiedliśmy tak, że nogi zwisały nam poza budynek. Może i miałam
lęk wysokości, ale przy Onew czułam się bezpieczna. Popatrzyłam w niebo,
gwiazdy dzisiaj świeciły tak jasno jak nigdy dotąd.
-Jak to jest spełniać marzenia? – zapytałam dalej patrząc na te jasne punkciki na niebie.
Onew westchnął cicho.
-Ma się ogromną satysfakcję, że zrobiło się bardzo dużo i osiągnęło się sukces. – szepnął puszczając moją rękę.
-Sława przytłacza prawda? – zapytałam przenosząc swój wzrok z gwiazd, na moją prywatną gwiazdę.
-Czasami tak, ale dzięki sławie można zrobić wiele dla innych ludzi –
powiedział. Sama nie wiem ile czasu tak siedzieliśmy, ale bardzo dobrze
czułam się w jego towarzystwie.
-Możemy już wracać? – szepnęłam. Zrobiło mi się bardzo zimno.
-Dlaczego? – zapytał, ale patrząc na mnie pewnie już wiedział o co
chodzi. Lider SHINee zdjął z siebie bluzę i założył mi na ramiona.
Chciałam coś powiedzieć, ale pewnie i tak nie dałby mi dokończyć.
Założyłam jego bluzę i popatrzyłam przed siebie. Widok miasta o tej
porze był naprawdę niesamowity. Rzadko wychodziłam o tej porze z domu,
już wiem ile rzeczy mnie ominęło.
-Skąd znasz to miejsce? – zapytałam. Onew wzruszył ramionami.
-Mieszkałem tu kiedyś to znam takie miejsca – powiedział i objął mnie
ramieniem. Położyłam głowę na jego ramieniu i zamknęłam oczy. Sama nie
wiem kiedy zasnęłam, tak po prostu sama z siebie zasnęłam. Obudziłam się
następnego dnia rano, bardzo rano koło czwartej nad ranem w sumie. Na
szafce nocnej koło łóżka stała kartka
„Odniosłem Cię do domu, wylot mamy o 7 rano, mam nadzieję, że zdążysz się spakować.
Onew”
A przed kartką leżała czerwona róża. Uśmiechnęłam się lekko i wstałam
z łóżka. Z pokoju mojego brata dochodziła muzyka więc byłam pewna że
nie śpi. Założyłam szlafrok i poszłam do jego pokoju. Zapukałam do
drzwi, ale nikt nie odpowiadał więc weszłam. Zobaczyłam mojego brata
który siedzi nad walizką i zastanawia się co ma wziąć. Uśmiechnęłam się
pod nosem i podeszłam do niego.
-Jak trafiłam do domu? – powiedziałam i o mało co nie zachichotałam. Czułam się jakby urwał mi się film.
-Onew Cię przyniósł, potem się obudziłaś, zdjęłaś ciuchy i wróciłaś
do łóżka – powiedział z uśmiechem mój brat. Kiwnęłam tylko głową i
uśmiechnęłam się lekko.
-Idź się pakować, bo nikt tego za Ciebie nie zrobi Yumeko. Onew
powiedział mi, że dzisiaj o siódmej macie wylot i żebym przypilnował
Cię, żebyś się spakowała. Jakoś 6:10 mają po Ciebie przyjechać – szepnął
cicho. Wiedziałam że ta rozłąka jego również dobija, ale stara się być
silny. Wstałam z jego łóżka i udałam się najpierw pod prysznic. Kiedy
już się wykąpałam ubrałam się, wysuszyłam włosy i udałam się do pokoju
by się spakować. Kiedy weszłam do pokoju nie wiedziałam za co mam się
zabrać. Wzięłam walizkę z szafy, otworzyłam szafę i zaczęłam pakować
wszystko co mam, później takie rzeczy jak ładowarka, biżuteria, zdjęcia i
tym podobne. Równo o szóstej byłam już gotowa, czekałam 10 minut aż w
końcu usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi. Zbiegłam ze schodów trzymając w
ręce walizkę, która była dość ciężka. Otworzyłam drzwi, a widok jaki
zastałam zdziwił mnie. W drzwiach stał Jonghyun a spodziewałam się Onew.
-Cześć – powiedziałam z uśmiechem i cmoknęłam go w policzek. Bling był dość tajemniczą osobą ale wydawał się sympatyczny.
-Cześć, Onew mnie wysłał żebym pomógł Ci z walizką – powiedział uśmiechnięty Jjong.
-Czekaj, pożegnam się jeszcze z bratem dobrze? – zapytałam z uśmiechem, a Dinozaur zabrał moją walizkę.
-Jasne, czekamy w busie – powiedział i ruszył w stronę samochodu, a
ja ruszyłam w stronę pokoju mojego brata, jednak gdy się odwróciłam
okazało się że on stoi za mną. Przytulił mnie mocno, a z moich oczu
zaczęły płynąć łzy.
-Trzymaj się siostra, mam nadzieję, że niedługo się spotkamy, i dzwoń
do mnie – powiedział po czym wypuścił mnie z uścisku. Kiwnęłam tylko
głową, nie byłam w stanie nic powiedzieć, miałam wielką gulę w gardle.
-Nie płacz, przecież nie rozstajemy się na zawsze mała – powiedział i
wytarł moje łzy z policzków. Uśmiechnęłam się lekko i pocałowałam go w
policzek.
-Do zobaczenia niedługo – powiedziałam, odwróciłam się i wyszłam z
domu. Po chwili byłam już w samochodzie. Jjong prowadził, koło niego
siedział Key, później siedzieli Minho i Taemin a na samym końcu ja i
Onew. Nie odzywaliśmy się prawie całą drogę na lotnisko, patrzyłam przez
okno by wzrokiem pożegnać to miejsce w którym spędziłam 21 lat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz