Chciałabym z całego serca podziękować moim czytelnikom, za to że mają
tyle cierpliwości do mnie i do mojego braku weny. Tą część dedykuję
wszystkim czytelnikom ale przede wszystkim Kasumi Kuno. Dziękuję za
wszystko :* Osobiście rozdział nie podoba mi się aż tak bardzo i
wolałabym żeby wyszedł inaczej, ale jest jak jest i to wy go oceniacie.
_____________
Trening z chłopakami z MBLAQ był inny niż z SHINee, ale nie dziwiło
mnie to. Każdy w innym czasie łapał kroki, ale było dobrze i to bardzo
dobrze, gdyby nie mój brat. Totalny idiota można powiedzieć, ale z nim
to tak zawsze. Ciągle się wygłupiał, udawał, że nic nie umie, że nic nie
rozumie i, że nie łapie. Przecież ja doskonale wiem, do czego ten
kretyn jest zdolny, ale jak widać, nie chciał się na razie ujawniać, a
przecież zawsze mu powtarzałam, żeby dawał z siebie wszystko nie
zależnie od tego co robi, ale jak widać, młodszej siostry się nie słucha
i ma się ją głęboko w poważaniu, ale mniejsza o to. W końcu puściły mi
nerwy, podniosłam butelkę i rzuciłam nią w niego, no bo kurcze, ileż
można udawać idiotę który nic nie potrafi. On tylko popatrzył na mnie i
wzruszył ramionami, denerwowało mnie to jak cholera, ale cóż ja mogłam
zrobić. Ewentualnie wziąć drugą butelkę i znów w niego rzucić i tak też
uczyniłam. Mój kochany brat popatrzył na mnie jakbym mu coś zrobiła… No
dobra, rzuciłam w niego dwiema butelkami, ale przecież nie zrobiłam mu
nic więcej, a ten się czepia. Miał wzrok jakby chciał mnie zabić.
-Możesz mi powiedzieć o co Ci chodzi? – zapytał w końcu podnosząc butelkę, otwierając ją i upijając łyk.
-No jakbyś nie wiedział. Postaraj się trochę, a nie udajesz idiotę,
który nic nie umie i któremu trzeba wszystko powtarzać osiemset razy.
Dobrze wiesz, że niedługo macie pierwszy koncert, a ty w ogóle się nie
starasz. Udajesz że wszystko Ci zwisa i wszystko masz w głębokim
poważaniu, a dobrze wiesz, że jak nie będziesz się starał to w końcu
mogą Cię wyrzucić, a ja nie mam zamiaru Cię utrzymywać bo mam własne
życie. Także ogarnij swój anorektyczny tyłek i weź się do porządnej
roboty. Myślisz, że nie wiem na co Cię stać. – wygarnęłam mu. Wszyscy
popatrzyli na mnie jakbym się z kosmosu urwała, a ja po prostu
wiedziałam, że muszę coś zrobić by było lepiej. Nie chcę żeby mój brat
zaprzepaścił to co już ma, bo mu się nie chce, albo dlatego że się nie
stara. Westchnęłam tylko, wiedziałam że SeungHo na mnie patrzy więc ja
również na niego popatrzyłam. W jego wzroku była chęć mordy, ale też
podziękowania.
-Nie przejmuj się, on tak zawsze. Jak mu któryś z nas zwróci uwagę, że
się nie stara, to od razu ma ochotę kogoś zabić – stwierdził G.O.
Wzruszyłam tylko ramionami, wiedziałam, że SeungHo nic mi nie zrobi bo
po pierwsze jestem jego siostrą, a po drugie ja zawsze zwracałam mu
uwagę jak robił coś nie tak i zawsze on to respektował i brał się w
garść. I tak było też tym razem, kiedy wróciliśmy do treningu mojemu
bratu szło o wiele lepiej niż przedtem. Maksymalnie się skupił i dawał z
siebie wszystko. Trening trwał dłużej przez nasze wygłupy i powtarzanie
kroków, ale nieźle się bawiłam. Po próbie wyszłam z Sali i usiadłam na
schodach ponieważ tam było zimniej niż w Sali. Popatrzyłam przed siebie i
zaczęłam zastanawiać się czy jestem dumna z mojego życia i czy właśnie
tak sobie je wyobrażałam. Nie… Jak byłam mała, chciałam zostać
piosenkarką, ale po paru latach okazało się, że nie mam do tego w ogóle
głosu a potem pojawił się taniec. Nie wiązałam z nim swojej przyszłości,
ale okazało się, że przynajmniej w tym jestem świetna, a potem życie
samo się tak potoczyło. Kiedy tak siedziałam i rozmyślałam, poczułam, że
ktoś siada koło mnie. Odwróciłam głowę i zobaczyłam uśmiechniętą twarz
Joon’a, na mojej twarzy również pojawił się uśmiech. Chwile tak
siedzieliśmy w ciszy nic nie mówiąc. Pierwszy odezwał się Joon.
-Jesteś naprawdę świetna w tym co robisz, a do tego postawiłaś do pionu
lidera. Imponujesz mi coraz bardziej – powiedział patrząc przed siebie.
Do końca nie wiedziałam co ma na myśli i chyba wolałabym się w to nie
zagłębiać.
-Tańczę od wielu lat, szlifowałam każdy styl i nic nie jest mi obce –
powiedziałam wyciągając z kieszeni papierosy i odpalając jednego.
-Chcesz? – zapytałam Joon’a podsuwając mu paczkę pod nos. Chłopak
poczęstował się papierosem i tak siedzieliśmy rozmawiając na różne
tematy. Szczerze, to powoli miałam dość tego dnia. Zmęczenie już dawało
się we znaki, a jeszcze musiałam poczekać, aż Onew przyjedzie po mnie.
Jak tak dalej pójdzie to kupie sobie własny samochód z GPS’em żebym
mogła wszędzie dojechać nie czekając na Onew, bo czasami samo czekanie
jest bardzo męczące, ale przynajmniej spędzałam czas w dobrym
towarzystwie. Musiałam nacieszyć się tym, że przynajmniej na parę dni
mam brata dla siebie bo pewnie później pojedzie w trasę koncertową i
tyle go będę widziała. Po jakimś czasie do mnie i do Joon’a przysiadła
się reszta chłopaków by się trochę ochłodzić. Zaczęliśmy normalnie
rozmawiać. Żadne z nas nie czuło się jak wielkie gwiazdy, robiliśmy to
co kochamy. Po dłuższym czasie dostałam sms’a
*Czekam na Ciebie na dole kochanie*, oczywiście od Onew. Przebrałam się,
pożegnałam się z chłopakami i ruszyłam do samochodu. Wsiadłam do środka
i usiadłam wygodnie zapinając pasy.
-I jak było? – zapytał Onew ruszając i patrząc uważnie na drogę.
Uśmiechnęłam się sama do siebie na wspomnienie dzisiejszego dnia.
-Bardzo dobrze. Okazało się, że jednym z członków MBLAQ jest mój rodzony
brat więc spędziłam z nim trochę czasu, a poza tym chłopaki łapią kroki
w lot więc jest bardzo dobrze – powiedziałam mu w skrócie. Sama nie
wiem kiedy dojechaliśmy do domu, bo po drodze zasnęłam ze zmęczenia, pod
domem obudził mnie głos Onew.
-Wstawaj słońce, jesteśmy na miejscu – więc po jakimś czasie niechętnie
otworzyłam oczy, wysiadłam z samochodu i udałam się do środka.
Mechanicznie poszłam do swojego pokoju po czym udałam się do łazienki,
wzięłam prysznic, przebrałam się i położyłam się na łóżku po czym
zasnęłam.
Następnego dnia rano obudziłam się dość późno, jak widać musiałam odespać zmęczenie po całodniowym treningu.
Wstałam z łóżka, ubrałam się i ruszyłam do kuchni w której siedzieli już
wszyscy. Usiadłam przy stole i wzięłam kanapkę z talerza. Jakoś nic do
mnie nie docierało, w szczególności to czy ktoś coś do mnie mówi. Dalej
odczuwałam skutki męczenia. Po chwili jednak usłyszałam głos.
-Yumeko, słuchasz mnie? – głos maknae. Popatrzyłam na niego jakby się z
choinki urwał, ale mniejsza z tym. Jeszcze nie do końca kontaktowałam.
-Wybacz, mówiłeś coś? – zapytałam patrząc na niego uważnie.
-Z chłopakami pomyśleliśmy, że zrobimy ognisko. Zaprosi się MBLAQ i
twoją siostrę, nawet można zorganizować to dzisiaj wieczorem –
powiedział z uśmiechem.
-Jasne! To świetny pomysł – powiedziałam z entuzjazmem. Nie wiedziałam, że później będę tego żałować.
Kiedy już do końca się rozbudziłam, przypomniałam sobie, że wypadało by
pojechać na trening z chłopakami, także wzięłam swoją torbę i jak zawsze
poprosiłam Onew żeby mnie odwiózł, oczywiście zgodził się, jednak w
planach miałam kupienie sobie samochodu, oczywiście w niedalekiej
przyszłości. Weszłam na salę jakoś tak bez życia i kiedy już znalazłam
się w środku, zrozumiałam, że nie tylko ja mam dość. Popatrzyłam na
chłopaków, oni również wyglądali jakbym dała im wczoraj niezły wycisk,
ale przecież tak było, nie oszczędzałam ich.
-Widzę, że nie tylko ja mam dzisiaj kiepski humor – mruknęłam siadając koło Joon’a
-No wczoraj nas nieźle wymęczyłaś, nie mamy na nic siły, zupełnie –
odparł G.O z uśmiechem na ustach. Wszyscy rozsiedliśmy się na Sali, nie
mieliśmy chęci ani siły dzisiaj ćwiczyć. Wyciągnęłam z torby karty do
gry i zaczęliśmy grać oraz gadać oczywiście. Wszyscy wiedzieliśmy, że
powinniśmy trenować, ale nie chciało nam się, a poza tym chłopaki łapali
w lot kroki więc nie było z nimi problemu.
-A tak w ogóle, to całą bandą jesteście zaproszeni do SHINee dzisiaj na ognisko – powiedziałam z uśmiechem.
-To super! Będzie rekreacja – powiedział Mir nie kryjąc swojego zadowolenia.
Po tak zwanym treningu wróciłam do domu gdzie zastałam posprzątany dom i
wielkie przygotowania do ogniska. Kiedy już wszystko było gotowe
wyszliśmy przed dom i zaczęliśmy rozpalać ognisko. Oczywiście nie obyło
się bez śmiechu bo Onew nie umiał rozpalić tego tak, aby się dobrze
paliło więc zabrał się za to Minho. Po pół godzinie od rozpalenia
ogniska zjawiła się moja siostra i oczywiście MBLAQ. Przywitaliśmy się
ze wszystkimi i zaczęła się wielka impreza. Nie obyło się oczywiście bez
alkoholu i dobrej muzyki. Nawet nie zauważyłam kiedy Onew i moja
siostra gdzieś zniknęli. Na początku nie przejmowałam się tym, myślałam
że gdzieś poszli porozmawiać, ale jakoś zaczęło mi to przeszkadzać po
pół godzinie.
-SeungHo, pomożesz mi poszukać Onew i Kinuko? – zapytałam z uśmiechem.
-Jasne – odpowiedział mój brat który jeszcze jako – tako się trzymał.
Wszyscy trochę podpiliśmy ale SeungHo trzymał się z nas najlepiej.
Szukaliśmy zaginionej pary po całym ogrodzie ale nie znaleźliśmy ich.
Wzruszyłam tylko ramionami po czym udaliśmy się do domu i tam właśnie
ich znaleźliśmy. Kiedy na nich popatrzyłam totalnie mnie zatkało. Onew
obściskiwał moją siostrę a jej się to podobało.
-A tobie to się słonko bliźniaczki nie pomyliły? – warknęłam. SeungHo
tylko podszedł do nich, oderwał Onew od Kinuko i po prostu mu walnął.
Pięścią. W twarz. Nie mogłam tego zrozumieć, nie byłam w stanie.
Zaczęłam się trząść. Odwróciłam się na pięcie i chciałam odejść gdy coś
twardego pojawiło się przede mną. Popatrzyłam w górę i zobaczyłam twarz
Joon’a. Był tak samo zły na Onew jak SeungHo. Podszedł do niego i tak
dla sportu też mu przyłożył. Nawet nie chciałam na to patrzeć. Nie byłam
w stanie stwierdzić gdzie popełniłam błąd. Po prostu stamtąd wybiegłam a
w moich oczach zaczęły zbierać się łzy. Wybiegłam przed dom SHINee i
już chciałam pobiec dalej gdy ktoś mnie szarpnął, przyciągnął do siebie i
przytulił. W tym momencie poczułam się bardzo bezpiecznie. Wciągnęłam
głośno powietrze i już wiedziałam kim on jest. Wszędzie rozpoznałabym
ten charakterystyczny zapach jego perfum.
-Jedziemy do nas, nie możesz tu zostać. Musisz się otrząsnąć –
powiedział Joon przytulając mnie do siebie. Jego głos w tym momencie
najbardziej mnie uspokajał. Kiwnęłam tylko głową na znak że się zgadzam.
Joon zaprowadził mnie do ich samochodu a potem ruszyliśmy w drogę. Nie
jestem w stanie powiedzieć ile jechaliśmy. Siedziałam wtulona w Joon’a a
on szeptał mi uspokajające słowa. Nie byłam w stanie nic powiedzieć ani
zrobić. Zastanawiałam się co zrobiłam nie tak. Dlaczego Onew zamienił
mnie na moją cholerną siostrę bliźniaczkę? A może ona chciała mu dać to
czego ja nie chciałam? Może chciała oddać mu siebie, czego ja nie byłam w
stanie zrobić? Kiedy dojechaliśmy do domu MBLAQ chłopaki ugościli mnie
miło i to bardzo. Nie byli aż tak pijani i panowali nad sobą. Joon na
chwilę musiał mnie opuścić nie wiem dlaczego. Po chwili wrócił niosąc w
ręce kolorowy materiał.
-Proszę, to moja koszulka powinna być dla Ciebie w sam raz. Wybacz, ale
więcej nie jestem w stanie Ci zaoferować poza moim pokojem ponieważ
niestety nie mamy pokoju gościnnego. Ja będę spał tutaj na kanapie –
powiedział siadając koło mnie.
-Nie, ty będziesz spał koło mnie w swoim łóżku – powiedziałam i tak się
stało. Tej nocy kiedy Joon spał koło mnie czułam się bezpieczna jak
nigdy dotąd.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz