Dedykuję tego one shota mojej najwierniejszej czytelniczce Kasumi,
która jest teraz chora. Życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia i miłego
czytania kochana :*
___________________
To zastanawiające, że ludzie którzy kiedyś byli wrogo do siebie
nastawieni zaczynają czuć do siebie coś zupełnie innego niż zwykłą
nienawiść. Nigdy za tobą nie przepadałem Jonghyun bo zabrałeś mi Minho z
przed nosa, a kiedy go zostawiłeś znienawidziłem Cię sto razy bardziej.
Co wieczór Minho wypłakiwał się w moje ramie, a ty codziennie
uświadamiałeś mu, że był tylko twoją zabawką co bolało go jeszcze
bardziej. Wymieniłeś go od tak sobie z dnia na dzień a twoją nową
zabawką stał się Key, nie wiedział biedaczek co go czeka. Co noc te jęki
dochodzące z waszego pokoju przyprawiały mnie o mdłości a Minho
doprowadzały do szału, bo przecież on tak pod tobą kiedyś jęczał, co
doprowadzało mnie do szału. Myśleliście, że nie było tego słychać? Że
„biedny, mały Taemin” nic nie rozumie? Czasami wydaje mi się że jestem
od Ciebie mądrzejszy Bling, że to ty nic nie rozumiesz. Któregoś dnia
Onew stał się moim psychologiem, sam już nie wiem jak to się stało, ale
po prostu mogłem z nim porozmawiać o wszystkim, a było wtedy wiele
tematów do rozmów, zbyt wiele. Moja nienawiść do Ciebie wzrastała tak
szybko, że zmieniła się w rządze mordu, wtedy nie bardzo wiedziałem co
się ze mną dzieje, a Onew gdy rozmawiał ze mną był przerażony tym co o
tobie sądzę. Na każdej próbie miałem ochotę podejść do Ciebie i Cię
udusić za to co zrobiłeś Minho, ale nie mogłem, coś mnie ciągle
powstrzymywało. Onew chciał ze iść ze mną do psychiatry, ale obiecałem
mu, że powstrzymam się od zrobienia jakieś totalnej głupoty, bo przecież
nasz zespół to taka „zgrana paczka”, albo przynajmniej chcieliśmy żeby
fani w to wierzyli. Udawanie na każdym koncercie, że Cię uwielbiam było
dla mnie niesamowicie trudne, ale wiedziałem że muszę. Te wszystkie
uczucia do Ciebie zmieniły się w coś czego nie chciałem. Na koncercie
podszedłeś do mnie i chciałeś mnie pocałować albo był to tylko głupi
fanserwis a raczej zrobiłeś to tylko po to by związać mi ręce. Wtedy
właśnie coś we mnie pękło i zapragnąłem twoich ust, twojego dotyku,
całego Ciebie. Tego dnia postanowiłem, że odejdę z SHINee, ale nie
mogłem tego zrobić, Jinki błagał mnie prawie na kolanach bym tego nie
robił, że beze mnie to już nie będzie to samo. Zostałem dla niego, Minho
i Key’a, ale było coraz gorzej, coraz bardziej pragnąłem Ciebie przez
co znienawidziłem samego siebie. Nie żywiłem urazy do nikogo poza sobą.
Patrząc na Ciebie pożądałem Cię coraz bardziej jednocześnie bałem się,
że zrobisz sobie ze mnie kolejną zabawkę. Chciałem żebyś uśmiechał się
do mnie tak samo jak do Key’a. Kiedy Kibum zerwał z tobą skakałem z
radości, oczywiście nie publicznie bo to byłby nietakt. W końcu wydało
się, Onew powiedział Ci, że Cię kocham. Pamiętam ten dzień, jakby to
było wczoraj, leżałem na łóżku ze słuchawkami na uszach, zmęczony po
kolejnej próbie przed koncertem. Nawet nie usłyszałem jak wszedłeś,
poczułem dopiero jak łóżko ugięło się pod twoim ciężarem. Zdjąłem
słuchawki i popatrzyłem na Ciebie, po twojej minie wiedziałem już, że
wiesz o wszystkim. Bałem się, że chcesz przelecieć całe SHINee, że na
mnie się nie skończy, ale wysłuchałem Cię do końca, tłumaczyłeś mi, że
nie chciałeś zranić Minho, że to on chciał tylko jednego, a Kibum zerwał
z tobą bo musiałeś wziąć na siebie ten nieszczęsny fanserwis. Pamiętam
nasz pierwszy pocałunek, najpierw delikatny jak muśnięcie motyla a
później namiętny i brutalny, nie wiedziałem, że aż tak możesz na mnie
działać. Nie zmuszałeś mnie do seksu, byłeś bardzo cierpliwy i
wyrozumiały. Gdy już do tego doszło byłeś delikatny, a każdy twój ruch
był przemyślany ponieważ nie chciałeś zrobić mi krzywdy. Od tamtych
wydarzeń minęły dwa lata rozkwitu SHINee i naszego związku, codziennie
dawałeś mi do zrozumienia, że mnie nie zostawisz, że jestem dla Ciebie
osobą najważniejszą na świecie. Były między nami kłótnie, ale umieliśmy
je złagodzić lub zapomnieć o nich. Dziś już Cię nie ma, ale to moja
wina, gdyby nie zachciało mi się mleka bananowego nie musiałbyś jechać
do sklepu i nie miałbyś wypadku, potem dwa miesiące twojej śpiączki, a
naszej niepewności. Siedziałem u Ciebie całymi dniami, nawet Onew nie
był w stanie odciągnąć mnie od twojego łóżka, chciałem byś się obudził ,
by było jak dawniej jednak nie spełniły się moje marzenia. Po dwóch
miesiącach i trzech tygodniach nastąpił zgon.
„Kim Jonghyun żył lat 25”
Przeczytałem po raz ostatni na nagrobku, wyjąłem pistolet z kieszeni i przyłożyłem sobie do skroni.
-Do zobaczenia Jjong w tym lepszym świecie.
A potem nie było już nic.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz