Specjalna dedykacja dla mojej najlepszej przyjaciółki Yoku, która
została umieszczona w tym oto opowiadaniu co było moim pomysłem. Dzięki
niej dodaję siódmą część tak szybko, to ona wczoraj pilnowała mnie, żeby
pojawiało się coraz więcej słów i nie pozwalała mi robić nic innego niż
pisać. W sumie, wypadałoby podziękować też mojemu tacie, który
powiedział, że o 2:00 (w nocy) wyłączy nam prąd. Siódmą część dzięki
temu skończyłam pisać o 1:52.Miłego czytania!
________________________
Obudziłam się następnego dnia rano. Otworzyłam leniwie oczy i
popatrzyłam na obiekt, który leżał koło mnie. Widać było, że Joon nie
spał już od paru godzin, nie miał jak się ruszyć, co mnie nie dziwi bo
tak się w niego wcisnęłam, że o mało co nie spadłby z łóżka.
Przeciągnęłam się delikatnie po to, żeby chłopak nie zaliczył podłogi,
ale w sumie każdy zalicza to co lubi.
-Dzień dobry – powiedziałam z lekkim uśmiechem patrząc na tancerza.
-Witaj piękna, jak się trzymasz? – zapytał patrząc mi w oczy.
-Jest dobrze, nawet dobrze, ale jak sobie pomyślę, że dzisiaj mam z
nimi koncert to mi się odechciewa. Może uda mi się porozmawiać z
dyrektorem, żebym nie musiała z nimi współpracować tylko żebym na stałe
współpracowała z wami – powiedziałam i powoli wstałam z łóżka.
-A ty dokąd? – zapytał Joon przyciągając mnie do siebie i przytulając z uśmiechem.
-Do łazienki – mruknęłam.
-Wybacz, nie jestem w humorze – dodałam i wstałam z łóżka, wzięłam
jakieś czyste rzeczy i udałam się do łazienki by się ubrać. Nie zajęło
mi to dużo czasu. Kiedy wyszłam z łazienki Joon stał na środku pokoju
już ubrany. Uśmiechał się od ucha do ucha, jak zawsze. Czasami
zastanawiam się czy jego to nie boli. Jakby go tak ktoś przestraszył, to
przecież tak by mu zostało.
-Idziemy na dół? – zapytałam.
-Jasne, SeungHo zrobił śniadanie. Przed chwilą grzecznie zapukał i
nie otwierając drzwi powiedział żebyśmy zeszli bo nikt na nas czekał nie
będzie – zaśmiał się Joon. To było dziwne, jak jeszcze mieszkaliśmy we
dwójkę, ja i SeungHo to zawsze bez pukania wchodził do mojego pokoju i
prosił żebym to ja robiła śniadanie. Nawet nie miałam co liczyć na
śniadanie do łóżka. Widać bycie liderem zespołu zmienia ludzi. Zeszliśmy
na dół i usiedliśmy wspólnie przy stole.
-No no, jak widać doczekałam się tego, że SeungHo robi śniadanie –
powiedziałam z uśmiechem. Mój brat tylko wywrócił oczami. Chyba tak jak
ja był dzisiaj nie w humorze.
-Co się dzieje? – zapytałam patrząc na brata. On tylko wzruszył
ramionami i wcale się nie odezwał. Do końca nie mogłam być pewna co
siedzi w jego głowie. Okres buntu przechodzi czy co…? Z resztą nie
ważne. Po zjedzonym śniadaniu całą szóstką udaliśmy się na trening,
który jak zawsze minął nam w przyjemnej atmosferze. Każdy trening z
MBLAQ był przyjemny, zawsze było pełno śmiechu i wygłupiania się. W
pewnym momencie SeungHo zabrał głos, co było dziwne bo przez większą
część treningu się nie odzywał.
-Słuchajcie, do występów, które mamy za trzy dni potrzebna nam
jeszcze jedna tancerka. Wybaczcie, ale właśnie przez tą wiadomość nie
byłem w humorze. Jak my w trzy dni znajdziemy profesjonalną tancerkę?! –
zapytał mój kochany braciszek patrząc na nas.
-Może Yumeko kogoś zna? – zapytał G.O pokręciłam tylko przecząco
głową. W stolicy praktycznie nie miałam znajomych poza Kasumi, ale u
niej z tańcem było kiepsko.
-Nie lepiej zrobić casting i kogoś wybrać? – zapytał Mir. Lider
popatrzył na niego. Czyżby mój braciszek nie wpadł na taki genialny
pomysł jak Mir? W sumie to by mnie nie zdziwiło, bo nie od wczoraj wiem,
że mój brat nie zawsze dobrze radzi sobie w trudnych sytuacjach, a ta
sytuacja przynajmniej dla niego wydawała się trudna.
-To dobry pomysł. Zrobimy plakaty, wydrukujemy je i powiesimy. Pewnie
zgłosi się parę osób i będziemy mieli w czym wybierać – skomentował
Thunder. Wszyscy poparliśmy ten pomysł. Po treningu wróciliśmy do domu.
Chłopaki zabrali się za projektowanie plakatów, a ja przygotowywałam się
na koncert z SHINee, chociaż wcale nie miałam ochoty tam jechać. Kiedy
już byłam w miarę ogarnięta poprosiłam Mir’a żeby odwiózł mnie na
miejsce gdzie miał odbyć się koncert, oczywiście chłopak się zgodził.
Pojechaliśmy więc po czym grzecznie podziękowałam i wysiadłam z
samochodu. Ruszyłam na backstage gdzie byli wszyscy z SHINee, więc się z
nimi przywitałam. Ze wszystkimi. Poza Onew. Zaczęliśmy się
przygotowywać. Makijażystka, stylista i tym podobne rzeczy. Gdy już
nadeszła pora koncertu wyszliśmy na scenę, chłopaki wyśpiewali to co
mieli wyśpiewać a ja towarzyszyłam im jako pomoc taneczna. Po koncercie
ogarnęłam się, ubrałam się w swoje ciuchy i ruszyłam na dwór gdzie w
samochodzie czekał na mnie SeungHo. Pojechaliśmy jeszcze do domu SHINee
żebym mogła odebrać resztę swoich rzeczy. Po spakowaniu tego wszystkiego
wpakowałam to do bagażnika i udaliśmy się do domu MBLAQ. Po wejściu do
domu od razu ruszyłam do pokoju Joon’a, ale chłopaka w nim nie było.
Rzuciłam gdzieś w kąt moją torbę. Później będę się zastanawiać gdzie ja
mam to wszystko rozłożyć. Schodząc na dół usłyszałam rozmowę Lidera i
Joon’a
-Wszystko poszło zgodnie z planem. Onew na szczęście nie miał nic do
powiedzenia, więc nawet nie komentował tego że Yumeko zabiera swoje
rzeczy – powiedział braciszek.
W momencie kiedy znalazłam się w salonie tancerz uśmiechnął się
tylko, a mój kochany brat udawał że nic się nie stało i że on nic nie
mówił. Po zjedzonej – dość późno kolacji – wszyscy udaliśmy się do
swoich łóżek. Jutro czekał nas pracowity dzień. Kiedy już przebrałam się
w piżamę, położyłam się na łóżku i wtuliłam w Joon’a.
-Dobranoc – mruknęłam. Pasował mi taki układ jaki był teraz między
nami, bez żadnych zobowiązań, bez obietnic rzucanych na wiatr. Tak było
dobrze, można powiedzieć, że byliśmy czymś więcej niż przyjaciółmi, ale
bez przesady.
Obudziły mnie promienie słońca wdzierające się przez okno w pokoju. A
mówiłam Joon’owi, żeby zasłaniał zasłony kiedy kładziemy się spać.
Otworzyłam niechętnie oczy i popatrzyłam na tancerza, który jak się
okazało jeszcze spał. Mój wzrok powędrował na zegarek. 6:30. Nie chciało
mi się w ogóle spać ani nie chciało mi się wstawać. Otuliłam się ciepłą
kołdrą i wpatrywałam się w śpiącą sylwetkę wokalisty. Wyglądał tak
spokojnie kiedy spał, a do tego niczego mu nie brakowało. Był przystojny
i to bardzo. Zaraz, moment o czym ja znów myślę?! Jest dobrze tak jak
jest i najlepiej będzie jak na razie zostawimy to w takiej postaci i nie
będziemy tego przeobrażać. Odgarnęłam kosmyk włosów opadających
niesfornie na czoło chłopaka a on momentalnie otworzył oczy. Zabrałam
szybko rękę i poczułam jak się rumienię co było dość dziwne.
-Dzień dobry – powiedział przeciągając się i przytulając mnie mocniej do siebie.
-Witaj – odpowiedziałam z uśmiechem przyglądając mu się. W momencie
kiedy się budził wyglądał znacznie lepiej niż z ułożonymi włosami i
jakimiś odpowiednio dobranymi ciuchami. Był taki naturalny i był sobą, a
nie maszynką do robienia pieniędzy. Chłopak popatrzył na zegarek.
-Ranny ptaszek z Ciebie – powiedział i odgarnął włosy z mojego czoła. Uśmiechnęłam się tylko.
-Za to ty masz płytki sen i zdarza Ci się chrapać kiedy jesteś bardzo
zmęczony. Do tego wiercisz się i czasem mówisz przez sen –
skomentowałam z uśmiechem. Przy nim nie dało być się smutnym. Sam jego
uśmiech poprawiał humor.
-Przespałaś koło mnie tylko dwie noce a już tyle o mnie wiesz – zaśmiał się chłopak i zarzucił cała kołdrę na siebie.
-Ej dzięki. Przez Ciebie teraz mi zimno! Zabrałeś mi całą kołdrę –
powiedziałam z udawaną złością. W życiu nie spodziewałam się tego, że on
przykryje mnie kołdrą i pocałuje w czoło.
-Idź jeszcze spać – poprosił sennym głosem, ale cicho się zaśmiał.
-Bo chyba o tak wczesnej godzinie bredzisz – dodał. Wywróciłam
oczami, on był niemożliwy, ale nie umiałam się na niego złościć, po
prostu nie dało się na niego złościć.
-Wypadało by wstać i zacząć rozwieszać te plakaty skoro jutro ma odbyć się casting – przypomniałam mu. On tylko westchnął.
-Jeśli mnie zmusisz żebym wstał z łóżka mogę iść z tobą nawet na
koniec świata – powiedział i zakrył głowę poduszką. Ja też rano bywałam
leniuchem, ale jeśli wiedziałam, że mam coś zrobić to brałam się za to
nawet on wczesnych godzin porannych. Kiedy już przekonałam tancerza żeby
wstał z łóżka poszłam się do łazienki ubrać. Kiedy wróciłam zauważyłam
Joon’a leżącego na łóżku, ale przynajmniej się ubrał!
-Jeszcze pięć minut – mruknął niezadowolony.
-Dobra, ja idę obudzić chłopaków. Jeśli wrócę a ty będziesz spał to
uwierz mi, że nie będziesz miał życia – powiedziałam z chytrym
uśmiechem. Wyszłam z pokoju i ruszyłam obudzić chłopaków. Jak się
okazało Thunder, G.O i SeungHo już nie spali, to został mi tylko Mir.
Weszłam do jego pokoju i po prostu zabrałam mu kołdrę. On popatrzył na
mnie jakby miał mnie zabić, ale cóż, życie jest brutalne, a ja jeszcze
bardziej. Kazałam mu się ubrać. Po dwudziestu minutach wszyscy już
ubrani stali grzecznie w salonie i czekali tylko na mnie. Potem
założyliśmy tylko buty i ruszyliśmy w miasto. Przyklejanie plakatów
zajęło nam cały dzień, ale byliśmy zadowoleni z naszej pracy. Około 21
wróciliśmy do domu. Zjedliśmy coś na szybko i wszyscy jak jeden mąż,
zmęczeni udaliśmy się do swoich pokoi. Noc była cicha, spokojna i
bezproblemowa. Nikt nie siedział przy komputerze do godziny drugiej,
nikt nie siedział przy telewizorze wmawiając sobie że nie jest zmęczony.
Po prostu wszyscy spaliśmy.
Następny dzień nie zapowiadał się tak pięknie jak poprzednie. Już
kiedy wstaliśmy padał deszcz co niestety wpłynęło na nasze humory.
Godzinę przed rozpoczęciem castingu udaliśmy się na miejsce gdzie takowy
miał się odbyć. Chcieliśmy wszystko przygotować i to co zobaczyliśmy na
miejscu zdziwiło nas wszystkich. Spodziewaliśmy się niewielkiego
zainteresowania naszą sprawą ale myliliśmy się. Zainteresowanie było
duże co wzbudziło naszą radość więc humory mieliśmy poprawione. Gdy już
zorganizowaliśmy sobie jakiś stół jurorski zasiedliśmy za nim i
czekaliśmy aż to wszystko się zacznie. Gdy się zaczęło nasze humory znów
się zepsuły ponieważ nie widzieliśmy nikogo kto spełniałby nasze
oczekiwania. Do czasu. W pewnym momencie na scenie pojawiła się
tajemnicza dziewczyna. Miała około metra sześćdziesięciu wzrostu, rude
włosy i była dość fajnie ubrana… Nie „dość fajnie” to kiepskie
stwierdzenie była ubrana niesamowicie. Od razu widać było że ma duże
pojęcie o modzie, ale to nie wszystko. Kiedy zaczęła tańczyć nas
wszystkich zmiotło. Nie mogłam powiedzieć, że była lepsza ode mnie, ale
mniej więcej była na tym samym poziomie co ja.
Popatrzyłam w jej formularz zgłoszeniowy, dziewczyna posiada dość
ciekawe imię. Yoku… Kiedy skończyła tańczyć jako pierwszy odezwał się
Mir.
-Jesteś niesamowita, dorównujesz poziomowi naszej Yumeko co nie jest
wcale takie łatwe – powiedział z uśmiechem a jego oczy błyszczały. W
stronę dziewczyny posypało się multum komplementów co mnie nie dziwiło,
bo dziewczyna jest niesamowita. Po wszystkich występach nadszedł czas na
obrady, które na szczęście były jednogłośne. Wszyscy stwierdziliśmy, że
najbardziej nadaje się Yoku, a tak naprawdę to Mir nalegał żebyśmy ją
wzięli na co oczywiście przystaliśmy. Po obradach weszliśmy na główny
hol.
-Wszyscy byliście świetni i każdy jest zwycięzcą, ale niestety możemy wybrać jedną osobę – powiedział SeungHo.
-Yoku, wygrałaś – powiedział Mir z uśmiechem na ustach. Ja wiedziałam że nie chciał przedłużać tej chwili.
-Witaj w rodzinie MBLAQ – powiedziałam z uśmiechem, podeszłam do dziewczyny i przytuliłam ją.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz