niedziela, 19 maja 2013

Just BLAQ cz.7

Specjalna dedykacja dla mojej najlepszej przyjaciółki Yoku, która została umieszczona w tym oto opowiadaniu co było moim pomysłem. Dzięki niej dodaję siódmą część tak szybko, to ona wczoraj pilnowała mnie, żeby pojawiało się coraz więcej słów i nie pozwalała mi robić nic innego niż pisać. W sumie, wypadałoby podziękować też mojemu tacie, który powiedział, że o 2:00 (w nocy) wyłączy nam prąd. Siódmą część dzięki temu skończyłam pisać o 1:52.Miłego czytania!
________________________

Obudziłam się następnego dnia rano. Otworzyłam leniwie oczy i popatrzyłam na obiekt, który leżał koło mnie. Widać było, że Joon nie spał już od paru godzin, nie miał jak się ruszyć, co mnie nie dziwi bo tak się w niego wcisnęłam, że o mało co nie spadłby z łóżka. Przeciągnęłam się delikatnie po to, żeby chłopak nie zaliczył podłogi, ale w sumie każdy zalicza to co lubi.
-Dzień dobry – powiedziałam z lekkim uśmiechem patrząc na tancerza.
-Witaj piękna, jak się trzymasz? – zapytał patrząc mi w oczy.
-Jest dobrze, nawet dobrze, ale jak sobie pomyślę, że dzisiaj mam z nimi koncert to mi się odechciewa. Może uda mi się porozmawiać z dyrektorem, żebym nie musiała z nimi współpracować tylko żebym na stałe współpracowała z wami – powiedziałam i powoli wstałam z łóżka.
-A ty dokąd? – zapytał Joon przyciągając mnie do siebie i przytulając z uśmiechem.
-Do łazienki – mruknęłam.
-Wybacz, nie jestem w humorze – dodałam i wstałam z łóżka, wzięłam jakieś czyste rzeczy i udałam się do łazienki by się ubrać. Nie zajęło mi to dużo czasu. Kiedy wyszłam z łazienki Joon stał na środku pokoju już ubrany. Uśmiechał się od ucha do ucha, jak zawsze. Czasami zastanawiam się czy jego to nie boli. Jakby go tak ktoś przestraszył, to przecież tak by mu zostało.
-Idziemy na dół? – zapytałam.
-Jasne, SeungHo zrobił śniadanie. Przed chwilą grzecznie zapukał i nie otwierając drzwi powiedział żebyśmy zeszli bo nikt na nas czekał nie będzie – zaśmiał się Joon. To było dziwne, jak jeszcze mieszkaliśmy we dwójkę, ja i SeungHo to zawsze bez pukania wchodził do mojego pokoju i prosił żebym to ja robiła śniadanie. Nawet nie miałam co liczyć na śniadanie do łóżka. Widać bycie liderem zespołu zmienia ludzi. Zeszliśmy na dół i usiedliśmy wspólnie przy stole.
-No no, jak widać doczekałam się tego, że SeungHo robi śniadanie – powiedziałam z uśmiechem. Mój brat tylko wywrócił oczami. Chyba tak jak ja był dzisiaj nie w humorze.
-Co się dzieje? – zapytałam patrząc na brata. On tylko wzruszył ramionami i wcale się nie odezwał. Do końca nie mogłam być pewna co siedzi w jego głowie. Okres buntu przechodzi czy co…? Z resztą nie ważne. Po zjedzonym śniadaniu całą szóstką udaliśmy się na trening, który jak zawsze minął nam w przyjemnej atmosferze. Każdy trening z MBLAQ był przyjemny, zawsze było pełno śmiechu i wygłupiania się. W pewnym momencie SeungHo zabrał głos, co było dziwne bo przez większą część treningu się nie odzywał.
-Słuchajcie, do występów, które mamy za trzy dni potrzebna nam jeszcze jedna tancerka. Wybaczcie, ale właśnie przez tą wiadomość nie byłem w humorze. Jak my w trzy dni znajdziemy profesjonalną tancerkę?! – zapytał mój kochany braciszek patrząc na nas.
-Może Yumeko kogoś zna? – zapytał G.O pokręciłam tylko przecząco głową. W stolicy praktycznie nie miałam znajomych poza Kasumi, ale u niej z tańcem było kiepsko.
-Nie lepiej zrobić casting i kogoś wybrać? – zapytał Mir. Lider popatrzył na niego. Czyżby mój braciszek nie wpadł na taki genialny pomysł jak Mir? W sumie to by mnie nie zdziwiło, bo nie od wczoraj wiem, że mój brat nie zawsze dobrze radzi sobie w trudnych sytuacjach, a ta sytuacja przynajmniej dla niego wydawała się trudna.
-To dobry pomysł. Zrobimy plakaty, wydrukujemy je i powiesimy. Pewnie zgłosi się parę osób i będziemy mieli w czym wybierać – skomentował Thunder. Wszyscy poparliśmy ten pomysł. Po treningu wróciliśmy do domu. Chłopaki zabrali się za projektowanie plakatów, a ja przygotowywałam się na koncert z SHINee, chociaż wcale nie miałam ochoty tam jechać. Kiedy już byłam w miarę ogarnięta poprosiłam Mir’a żeby odwiózł mnie na miejsce gdzie miał odbyć się koncert, oczywiście chłopak się zgodził. Pojechaliśmy więc po czym grzecznie podziękowałam i wysiadłam z samochodu. Ruszyłam na backstage gdzie byli wszyscy z SHINee, więc się z nimi przywitałam. Ze wszystkimi. Poza Onew. Zaczęliśmy się przygotowywać. Makijażystka, stylista i tym podobne rzeczy. Gdy już nadeszła pora koncertu wyszliśmy na scenę, chłopaki wyśpiewali to co mieli wyśpiewać a ja towarzyszyłam im jako pomoc taneczna. Po koncercie ogarnęłam się, ubrałam się w swoje ciuchy i ruszyłam na dwór gdzie w samochodzie czekał na mnie SeungHo. Pojechaliśmy jeszcze do domu SHINee żebym mogła odebrać resztę swoich rzeczy. Po spakowaniu tego wszystkiego wpakowałam to do bagażnika i udaliśmy się do domu MBLAQ. Po wejściu do domu od razu ruszyłam do pokoju Joon’a, ale chłopaka w nim nie było. Rzuciłam gdzieś w kąt moją torbę. Później będę się zastanawiać gdzie ja mam to wszystko rozłożyć. Schodząc na dół usłyszałam rozmowę Lidera i Joon’a
-Wszystko poszło zgodnie z planem. Onew na szczęście nie miał nic do powiedzenia, więc nawet nie komentował tego że Yumeko zabiera swoje rzeczy – powiedział braciszek.
W momencie kiedy znalazłam się w salonie tancerz uśmiechnął się tylko, a mój kochany brat udawał że nic się nie stało i że on nic nie mówił. Po zjedzonej – dość późno kolacji – wszyscy udaliśmy się do swoich łóżek. Jutro czekał nas pracowity dzień. Kiedy już przebrałam się w piżamę, położyłam się na łóżku i wtuliłam w Joon’a.
-Dobranoc – mruknęłam. Pasował mi taki układ jaki był teraz między nami, bez żadnych zobowiązań, bez obietnic rzucanych na wiatr. Tak było dobrze, można powiedzieć, że byliśmy czymś więcej niż przyjaciółmi, ale bez przesady.
Obudziły mnie promienie słońca wdzierające się przez okno w pokoju. A mówiłam Joon’owi, żeby zasłaniał zasłony kiedy kładziemy się spać. Otworzyłam niechętnie oczy i popatrzyłam na tancerza, który jak się okazało jeszcze spał. Mój wzrok powędrował na zegarek. 6:30. Nie chciało mi się w ogóle spać ani nie chciało mi się wstawać. Otuliłam się ciepłą kołdrą i wpatrywałam się w śpiącą sylwetkę wokalisty. Wyglądał tak spokojnie kiedy spał, a do tego niczego mu nie brakowało. Był przystojny i to bardzo. Zaraz, moment o czym ja znów myślę?! Jest dobrze tak jak jest i najlepiej będzie jak na razie zostawimy to w takiej postaci i nie będziemy tego przeobrażać. Odgarnęłam kosmyk włosów opadających niesfornie na czoło chłopaka a on momentalnie otworzył oczy. Zabrałam szybko rękę i poczułam jak się rumienię co było dość dziwne.
-Dzień dobry – powiedział przeciągając się i przytulając mnie mocniej do siebie.
-Witaj – odpowiedziałam z uśmiechem przyglądając mu się. W momencie kiedy się budził wyglądał znacznie lepiej niż z ułożonymi włosami i jakimiś odpowiednio dobranymi ciuchami. Był taki naturalny i był sobą, a nie maszynką do robienia pieniędzy. Chłopak popatrzył na zegarek.
-Ranny ptaszek z Ciebie – powiedział i odgarnął włosy z mojego czoła. Uśmiechnęłam się tylko.
-Za to ty masz płytki sen i zdarza Ci się chrapać kiedy jesteś bardzo zmęczony. Do tego wiercisz się i czasem mówisz przez sen – skomentowałam z uśmiechem. Przy nim nie dało być się smutnym. Sam jego uśmiech poprawiał humor.
-Przespałaś koło mnie tylko dwie noce a już tyle o mnie wiesz – zaśmiał się chłopak i zarzucił cała kołdrę na siebie.
-Ej dzięki. Przez Ciebie teraz mi zimno! Zabrałeś mi całą kołdrę – powiedziałam z udawaną złością. W życiu nie spodziewałam się tego, że on przykryje mnie kołdrą i pocałuje w czoło.
-Idź jeszcze spać – poprosił sennym głosem, ale cicho się zaśmiał.
-Bo chyba o tak wczesnej godzinie bredzisz – dodał. Wywróciłam oczami, on był niemożliwy, ale nie umiałam się na niego złościć, po prostu nie dało się na niego złościć.
-Wypadało by wstać i zacząć rozwieszać te plakaty skoro jutro ma odbyć się casting – przypomniałam mu. On tylko westchnął.
-Jeśli mnie zmusisz żebym wstał z łóżka mogę iść z tobą nawet na koniec świata – powiedział i zakrył głowę poduszką. Ja też rano bywałam leniuchem, ale jeśli wiedziałam, że mam coś zrobić to brałam się za to nawet on wczesnych godzin porannych. Kiedy już przekonałam tancerza żeby wstał z łóżka poszłam się do łazienki ubrać. Kiedy wróciłam zauważyłam Joon’a leżącego na łóżku, ale przynajmniej się ubrał!
-Jeszcze pięć minut – mruknął niezadowolony.
-Dobra, ja idę obudzić chłopaków. Jeśli wrócę a ty będziesz spał to uwierz mi, że nie będziesz miał życia – powiedziałam z chytrym uśmiechem. Wyszłam z pokoju i ruszyłam obudzić chłopaków. Jak się okazało Thunder, G.O i SeungHo już nie spali, to został mi tylko Mir. Weszłam do jego pokoju i po prostu zabrałam mu kołdrę. On popatrzył na mnie jakby miał mnie zabić, ale cóż, życie jest brutalne, a ja jeszcze bardziej. Kazałam mu się ubrać. Po dwudziestu minutach wszyscy już ubrani stali grzecznie w salonie i czekali tylko na mnie. Potem założyliśmy tylko buty i ruszyliśmy w miasto. Przyklejanie plakatów zajęło nam cały dzień, ale byliśmy zadowoleni z naszej pracy. Około 21 wróciliśmy do domu. Zjedliśmy coś na szybko i wszyscy jak jeden mąż, zmęczeni udaliśmy się do swoich pokoi. Noc była cicha, spokojna i bezproblemowa. Nikt nie siedział przy komputerze do godziny drugiej, nikt nie siedział przy telewizorze wmawiając sobie że nie jest zmęczony. Po prostu wszyscy spaliśmy.
Następny dzień nie zapowiadał się tak pięknie jak poprzednie. Już kiedy wstaliśmy padał deszcz co niestety wpłynęło na nasze humory. Godzinę przed rozpoczęciem castingu udaliśmy się na miejsce gdzie takowy miał się odbyć. Chcieliśmy wszystko przygotować i to co zobaczyliśmy na miejscu zdziwiło nas wszystkich. Spodziewaliśmy się niewielkiego zainteresowania naszą sprawą ale myliliśmy się. Zainteresowanie było duże co wzbudziło naszą radość więc humory mieliśmy poprawione. Gdy już zorganizowaliśmy sobie jakiś stół jurorski zasiedliśmy za nim i czekaliśmy aż to wszystko się zacznie. Gdy się zaczęło nasze humory znów się zepsuły ponieważ nie widzieliśmy nikogo kto spełniałby nasze oczekiwania. Do czasu. W pewnym momencie na scenie pojawiła się tajemnicza dziewczyna. Miała około metra sześćdziesięciu wzrostu, rude włosy i była dość fajnie ubrana… Nie „dość fajnie” to kiepskie stwierdzenie była ubrana niesamowicie. Od razu widać było że ma duże pojęcie o modzie, ale to nie wszystko. Kiedy zaczęła tańczyć nas wszystkich zmiotło. Nie mogłam powiedzieć, że była lepsza ode mnie, ale mniej więcej była na tym samym poziomie co ja.
Popatrzyłam w jej formularz zgłoszeniowy, dziewczyna posiada dość ciekawe imię. Yoku… Kiedy skończyła tańczyć jako pierwszy odezwał się Mir.
-Jesteś niesamowita, dorównujesz poziomowi naszej Yumeko co nie jest wcale takie łatwe – powiedział z uśmiechem a jego oczy błyszczały. W stronę dziewczyny posypało się multum komplementów co mnie nie dziwiło, bo dziewczyna jest niesamowita. Po wszystkich występach nadszedł czas na obrady, które na szczęście były jednogłośne. Wszyscy stwierdziliśmy, że najbardziej nadaje się Yoku, a tak naprawdę to Mir nalegał żebyśmy ją wzięli na co oczywiście przystaliśmy. Po obradach weszliśmy na główny hol.
-Wszyscy byliście świetni i każdy jest zwycięzcą, ale niestety możemy wybrać jedną osobę – powiedział SeungHo.
-Yoku, wygrałaś – powiedział Mir z uśmiechem na ustach. Ja wiedziałam że nie chciał przedłużać tej chwili.
-Witaj w rodzinie MBLAQ – powiedziałam z uśmiechem, podeszłam do dziewczyny i przytuliłam ją.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz