Znów was zapraszam do czytania moich tworów. Cóż, znów dużo tu
SHINee, ale też pojawi się inny zespół, ale musicie przeczytać żeby
dowiedzieć się jaki. Jestem zadowolona z tej notki i mam nadzieję, że wy
też będziecie. Mam zamiar niedługo wcielić w życie mój niecny plan,
więc bądźcie cierpliwi. Pozdrowienia dla mojej najwierniejszej
czytelniczki Kasumi Kuno Uwielbiam Cię kocie *_*
_______________________
Za Kasumi stałam cała ekipa EXO – K. Popatrzyłam na nich i uśmiechnęłam się lekko.
-Cześć – powiedziałam nieśmiało
-Cześć, gdzie Onew i reszta chłopaków? – zapytał Suho.
-Na dole, na Sali treningowej – odpowiedziałam z uśmiechem.
Postaliśmy tak jeszcze chwilę, pogadaliśmy, oczywiście przedstawiłam
siebie oraz Kasumi, ale EXO -K nie musieli się przedstawiać, bo kto by
ich nie znał. Po dość miłej rozmowie, zeszliśmy wszyscy na dół, ja
musiałam tam wrócić bo przecież pierwszy koncert mieliśmy za parę dni i
trzeba było umieć perfekcyjnie choreografię żeby się nie pomylić, i
dobrze wypaść. Wraz z exo k i Kasumi poszliśmy na dół. Kiedy SHINee,
zobaczyło całe EXO – K wszyscy zaczęli się śmiać, witać, wygłupiać,
żartować, a ja totalnie nie wiedziałam co dzieje się w okół mnie. Zawsze
wydawało mi się, że zespoły, które są na tym samym rynku muzycznym
rywalizują ze sobą o fanów i popularność, a tutaj takie zdziwienie.
Usiadłam pod ścianą i patrzyłam na nich z uśmiechem na ustach, ale
trzeba było w końcu ich ogarnąć.
-Ej chłopaki, ja wiem, że jest zabawnie, ale trzeba wziąć się do
roboty bo jak tak dalej pójdzie to się nie wyrobimy – powiedziałam
wstając z podłogi. Całe SHINee mi przytaknęło
-Możemy popatrzeć? – zapytał Kai. Żadne z nas nie widziało
przeciwwskazań więc zaczęliśmy próbę. Wszyscy z EXO – K nas obserwowali,
poza jednym członkiem, Kai’em, który rozmawiał i żartował sobie z moją
przyjaciółką Kasumi co nie umknęło mojej uwadze, wręcz przeciwnie,
rzucało się w oczy. Kiedy skończyliśmy próbę SHINee i Exo rozsiedli się w
salonie a ja i Kasumi poszłyśmy do mojego pokoju, by porozmawiać.
Wzięłam szybki prysznic by szatynka nie czekała zbyt długo, ubrałam się i
wróciłam do pokoju po czym usiadłam na łóżku.
-No, to opowiadaj co u Ciebie? – powiedziałam z uśmiechem.
-W sumie, nic ciekawego znalazłam pracę, szczęście, ale jakoś miłości
brak – powiedziała i zaśmiała się. Uwielbiałam ją, zawsze była w moim
życiu takim promyczkiem nadziei, zawsze była uśmiechnięta i tryskająca
pozytywną energią osobą. Była ze mną w najgorszych momentach mojego
życia jedna z nielicznych, którzy ze mną wytrzymali, a to też nie jest
łatwa sprawa.
-Miłość się znajdzie kochana, nie szukaj, sama przyjdzie – powiedziałam z uśmiechem.
-A poza tym, jak Ci się rozmawiało z Kai’em? – dodałam patrząc na nią. Kasumi momentalnie uśmiechnęła się.
-Spełniło się moje marzenie, ale pewnie na tym się skończy –
powiedziała trochę smutna. W głowie już miałam pewien plan, ale o tym
później.
-I ty to mówisz? Nie wierzę! Zawsze byłaś optymistką! Co się z tobą stało? – zapytałam i zaśmiałam się.
-Życie – skomentowała krótko. Po jej wypowiedzi stwierdziłam, że nie
było jej łatwo po przeprowadzce do stolicy, ale o nic nie wypytywałam,
wolałam tego nie robić by nie zepsuć nastroju spotkania.
-A jak z Onew? – zapytała zmieniając temat. Wiedziałam, że tak
będzie, ona zawsze wolała słuchać niż mówić, taka ciocia dobra rada.
-A jak ma być? W sumie jest dla mnie jak… – nie dokończyłam, no
właśnie, bo sama nie wiedziałam kim tak naprawdę jest dla mnie Onew, czy
tylko kolegą, a może… Westchnęłam cicho i popatrzyłam na nią.
-Między nami nic nie ma, znaczy niewiele. Lubię go, może nawet za
bardzo. – powiedziałam przypominając sobie te wszystkie rozmowy z Onew.
Nie przypuszczałam, że obiekt naszej rozmowy stoi pod drzwiami i
podsłuchuje. Usłyszałyśmy pukanie do drzwi
-Proszę – odpowiedziałyśmy chórkiem. Często nam się to zdarzało,
nawet w latach szkolnych. Drzwi się otworzyły a w nich stały nasze
ideały, Kai i Onew. Obie popatrzyłyśmy na siebie i zaczęłyśmy się śmiać.
-Po co przyszliście? – zapytałam z uśmiechem.
-Żeby was molestować – odpowiedział Kai po czym obaj rzucili się na
łóżko w tym samym momencie. Myślałam że ten biedny mebel nie wytrzyma
takiego obciążenia, ale myliłam się, trzeba podziękować stwórcom tego
łóżka. Nawet nie wiem kiedy Onew usiadł za mną i oparł głowę na moim
ramieniu.
-Nie za dobrze panu? – powiedziałam patrząc na niego. On tylko
uśmiechnął się do mnie i objął mnie w pasie. Było ciekawie, bardzo
ciekawie. Kasumi i Kai rozmawiali, ja i Onew wygłupialiśmy się, a oni
śmiali się z nas. Widziałam, że moja przyjaciółka i Kai dobrze, a raczej
doskonale się dogadują. Kiedy tak na nich patrzyłam, stwierdziłam, że
pasują do siebie. Po dwóch godzinach takiego siedzenia, rozmawiania, do
tego grania w karty Kasumi zaczęła powoli wstawać.
-Muszę się zbierać. Jutro wstaję do pracy – mruknęła niezadowolona.
Za dobrze ją znałam, wiedziałam, że jeszcze chętnie by z nami
posiedziała, ale Kasumi zawsze była osobą która zajmowała się najpierw
obowiązkami a później przyjemnościami.
-Spotkamy się jeszcze? – zapytałam również wstając. Chciałam ją odprowadzić przynajmniej do drzwi.
-No jasne, chyba że Ci odbije i wyjedziesz – powiedziała i zaśmiała się.
-Ja to nie ty – skomentowałam z uśmiechem. Wyszłyśmy z pokoju
zostawiając panów samych, a co! Dorośli są, poradzą sobie. Zeszłyśmy na
dół gdzie siedziała reszta zespołów. Kasumi pożegnała się ze wszystkimi i
ruszyłyśmy do drzwi. Dziewczyna ubrała buty i wyszłyśmy przed dom.
-Powodzenia z Onew – powiedziała żegnając się ze mną.
-Daj spokój przecież pewnie i tak nic z tego nie wyjdzie – mruknęłam.
-On chce, wystarczy, żebyś ty, poczuła coś tu – powiedziała przykładając swoją rękę do mojego serca.
-Czuję, i wiem, że to coś o wiele mocniejszego niż przyjaźń, ale niech to jeszcze poczeka – powiedziałam z uśmiechem.
-Wiesz, że on podsłuchiwał naszą rozmowę? – powiedziała patrząc na
mnie. Wybałuszyłam oczy, jak to podsłuchiwał, przecież tak się nie robi!
Westchnęłam tylko, no to teraz mam przerąbane.
-Jak to zawsze mówiłaś Yumeko? „Jak kochać to księcia, jak kraść to miliony” – powiedziała z uśmiechem.
-Twoim marzeniem od zawsze było go poznać, zawsze go uwielbiałaś, nie
zmarnuj tej szansy, jeśli będziesz z tym za długo zwlekać, on w końcu
znajdzie szczęście u boku innej – powiedziała, odwróciła się na pięcie i
odeszła, a mnie to zabolało. Perspektywa tego, że Onew może znaleźć
sobie dziewczynę i być z nią szczęśliwy… Potrząsnęłam głową by odepchnąć
od siebie te myśli i weszłam do domu. Musiałam to wszystko przemyśleć,
poukładać sobie w głowie i w sercu to co czuje. Weszłam na górę i
ruszyłam do mojego pokoju w którym siedział Kai.
-A Onew gdzie? – zapytałam siadając na łóżku. Nie czułam się źle w
towarzystwie Kai’a, czułam się swobodnie, mogłam być sobą i nikogo nie
udawać.
-Poszedł na dół – powiedział i wzruszył ramionami.
-Powiedz mi jak to jest naprawdę. Czy wszystkie zespoły które są na
rynku popowym rywalizują ze sobą, czy wszyscy macie takie dobre
kontakty? – zapytałam. Ciekawiło mnie to, pierwszy raz w życiu widziałam
taką współpracę.
-Kiedyś rywalizowaliśmy, ale teraz stwierdziliśmy, że lepiej jest
mieć dobry kontakt i żyć bez wojny między sobą. Potrafiliśmy po odłączać
sobie mikroporty nawzajem, lub zrobić coś nie tak z podkładem albo
oświetleniem na koncertach. Kiedyś przez głupotę całego EXO – K, Onew o
mało co nie zginął na jednym z koncertów. Stwierdziliśmy, że w żarcie
poluzujemy mu linkę utrzymującą go w górze, gdyby nie druga linka
asekuracyjna, Onew dawno by nie żył. Zlecieć z wysokości pięciu metrów
to nie może być przyjemne. Wtedy stwierdziliśmy że to nie ma sensu, że
rywalizacja to głupota i zakopaliśmy topór wojenny. Dzisiaj się
przyjaźnimy i korzystamy z tego. Nigdy się nie spodziewałem, że mogą być
między nami takie dobre kontakty. – powiedział chłopak. Przestraszyłam
się, to naprawdę głupota poluzować linkę, gdyby Onew zginął… Znów
potrząsnęłam głową by odeprzeć tą myśl.
-A jak jest z EXO – M? – zapytałam dalej na niego patrząc.
-Z EXO – M jakoś nigdy nie mieliśmy spięć, wiedzieliśmy od początku,
że musimy współpracować, bo jak nie to nici z kariery, ale nie było źle.
Oni są tacy jak my albo podobni. Zawsze zmobilizowani do działań, od
razu złapaliśmy kontakt. – odpowiedział.
-Do dlaczego nie lubiliście się tak z SHINee? – zapytałam.
Spodziewałam się, że dla niego to dość ciężkie pytania i, że chyba
wolałby nie odpowiadać na nie, ale zaufał mi, a ja nie mogę tego zepsuć.
-Bo byliśmy pewni, że SHINee są lepsi od nas – powiedział Kai, a w tym momencie do pokoju wszedł Onew.
-To nie myśl tak głupku, może wykonujemy podobną muzykę, ale nasze
zespoły różnią się tym, że wykonują ją inaczej, a poza tym w ogóle
jesteśmy inni – zaśmiał się Onew siadając koło nas na łóżku.
Kai mechanicznie popatrzył na zegarek.
-Dobra, muszę ogarnąć chłopaków żebyśmy się już zebrali bo jutro mamy
próby i jak tak dalej pójdzie to nie wstaniemy. – zaśmiał się Kai.
-Yumeko, mogłabyś dać mi numer do Kasumi? – zapytał trochę speszony. Uśmiechnęłam się lekko, chyba wiem co jest grane.
-A po co Ci? – zapytałam zainteresowana wlepiając swój wzrok w niego, bo wcześniej miałam wlepiony wzrok w lidera SHINee
-Lubię ją, i to bardzo. Jest jedyną dziewczyną, którą znam i która
nie zaczęła piszczeć na mój widok. Poza tym ona nie uważa mnie za
gwiazde tylko traktuje jak normalnego kolegę. Proszę Ci Yumeko, bądź
człowiekiem i pomórz miłości – powiedział chłopak, ale zaczął się
zastanawiać nad tym co powiedział. Ja się chyba przesłyszałam, czyli
jeśli facet mówi, że jakąś dziewczynę „bardzo lubi” to znaczy, że mu się
podoba! Jestem geniuszem!
-Dobrze, podam Ci – powiedziałam z uśmiechem i podałam mu numer
przyjaciółki. Czyli jej marzenie tak łatwo się nie skończy, uśmiechnęłam
się lekko i po tym jak Kai wyszedł popatrzyłam na Onew. A co z moim
marzeniem? Położyłam się na łóżku kładąc głowę na kolanach lidera, cały
czas patrzyłam na jego uśmiechniętą twarz.
-Onew, musimy porozmawiać – szepnęłam. On popatrzył na mnie, cały czas był uśmiechnięty, to zastanawiające, że jego to nie boli.
-Słyszałem twoją i Kasumi rozmowę, nie musisz mi nic tłumaczyć –
powiedział i przeczesał moje włosy palcami. To było takie… Sama nie
wiem, taki mały gest a cieszy.
-Ale Onew ja … – zaczęłam, ale oczywiście nie skończyłam bo lider
zatkał mi usta pocałunkiem. Zamknęłam oczy i odwzajemniłam go, a moje
serce zaczęło szybciej bić. Oderwaliśmy się od siebie gdy zabrakło nam w
płucach powietrza. Popatrzyłam na Onew, jego oczy wyrażały jego emocje,
widać było że jest szczęśliwy.
-Kocham Cię Yumeko – powiedział i pogłaskał mnie po policzku.
-Ja Ciebie też Onew – powiedziałam i usiadłam mu na kolanach. On
przytulił mnie do siebie, tego mi było potrzeba, czyjeś bliskości,
dotyku ukochanej osoby. Tak, kocham go, teraz nie mogę tego spieprzyć.
Zeskoczyłam z jego kolan i uśmiechnęłam się.
-Idziemy na dół? – zapytałam z uśmiechem na ustach. Dzisiejszego dnia uśmiech nie schodził mi z ust.
-Jasne, muszę chłopakom przedstawić moją nową dziewczynę – powiedział
Onew, wstał, objął mnie w talii i razem wyszliśmy z pokoju kierując się
na dół gdzie siedziała reszta zespołu. Kiedy już znaleźliśmy się na
dole w salonie Onew zabrał głos
-Chciałbym wam kogoś przedstawić. – powiedział z uśmiechem.
-Onew, ale przecież wszyscy znamy Yumeko – powiedział Jjong.
-Przedstawiam wam, moją dziewczynę Yumeko – powiedział MÓJ chłopak. Musiałam to podkreślić oczywiście.
Wszyscy, którzy siedzieli w salonie nie mogli uwierzyć w to co powiedział lider.
-Wiedziałem, że tak będzie – jako pierwszy odezwał się Minho.
-Gorzko, gorzko, gorzko! – zaczął krzyczeć Taemin a wszyscy
zawtórowali mu. Wspięłam się na palce i wpiłam się w usta Onew, który
momentalnie odwzajemnił pocałunek i objął mnie w pasie. Po paru
sekundach przerwaliśmy pocałunek a Minho, Taemin, Key i Jonghyun zaczęli
bić nam brawo. Nie wracaliśmy tego dnia już na sale taneczną, nie
widzieliśmy sensu. Key włączył jakiś film na dvd więc usiedliśmy wszyscy
na kanapach i zaczęliśmy oglądać. W pewnym momencie zrobiłam się senna
więc wyrwałam się z objęć Onew i udałam się do pokoju. Przebrałam się w
piżamę i położyłam się do łóżka. Nie minęło piętnaście minut kiedy
usłyszałam pukanie do drzwi, a potem skrzypnięcie otwierających się
drzwi . W drzwiach stał nie kto inny jak Onew. Nie musieliśmy nic mówić,
mój kurczaczek położył się koło mnie i objął mnie. Oparłam głowę o jego
ramie. Jeszcze nigdy w towarzystwie innego mężczyzny poza moim bratem
nie czułam się tak dobrze. Potrzebowałam czyjejś obecności, na moje
szczęście był to Onew, moje marzenie od paru ładnych lat. Zawsze
marzyłam, żeby ktoś z SHINee do mnie zadzwonił i zaproponował
współpracę.
-Dziękuję, że jesteś – szepnęłam cicho, wtuliłam się w niego mocniej i oddałam się w objęcia morfeusza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz