niedziela, 19 maja 2013

Just BLAQ cz.4

Znów was zapraszam do czytania moich tworów. Cóż, znów dużo tu SHINee, ale też pojawi się inny zespół, ale musicie przeczytać żeby dowiedzieć się jaki. Jestem zadowolona z tej notki i mam nadzieję, że wy też będziecie. Mam zamiar niedługo wcielić w życie mój niecny plan, więc bądźcie cierpliwi. Pozdrowienia dla mojej najwierniejszej czytelniczki Kasumi Kuno Uwielbiam Cię kocie *_*
_______________________
Za Kasumi stałam cała ekipa EXO – K. Popatrzyłam na nich i uśmiechnęłam się lekko.
-Cześć – powiedziałam nieśmiało
-Cześć, gdzie Onew i reszta chłopaków? – zapytał Suho.
-Na dole, na Sali treningowej – odpowiedziałam z uśmiechem. Postaliśmy tak jeszcze chwilę, pogadaliśmy, oczywiście przedstawiłam siebie oraz Kasumi, ale EXO -K nie musieli się przedstawiać, bo kto by ich nie znał. Po dość miłej rozmowie, zeszliśmy wszyscy na dół, ja musiałam tam wrócić bo przecież pierwszy koncert mieliśmy za parę dni i trzeba było umieć perfekcyjnie choreografię żeby się nie pomylić, i dobrze wypaść. Wraz z exo k i Kasumi poszliśmy na dół. Kiedy SHINee, zobaczyło całe EXO – K wszyscy zaczęli się śmiać, witać, wygłupiać, żartować, a ja totalnie nie wiedziałam co dzieje się w okół mnie. Zawsze wydawało mi się, że zespoły, które są na tym samym rynku muzycznym rywalizują ze sobą o fanów i popularność, a tutaj takie zdziwienie. Usiadłam pod ścianą i patrzyłam na nich z uśmiechem na ustach, ale trzeba było w końcu ich ogarnąć.
-Ej chłopaki, ja wiem, że jest zabawnie, ale trzeba wziąć się do roboty bo jak tak dalej pójdzie to się nie wyrobimy – powiedziałam wstając z podłogi. Całe SHINee mi przytaknęło
-Możemy popatrzeć? – zapytał Kai. Żadne z nas nie widziało przeciwwskazań więc zaczęliśmy próbę. Wszyscy z EXO – K nas obserwowali, poza jednym członkiem, Kai’em, który rozmawiał i żartował sobie z moją przyjaciółką Kasumi co nie umknęło mojej uwadze, wręcz przeciwnie, rzucało się w oczy. Kiedy skończyliśmy próbę SHINee i Exo rozsiedli się w salonie a ja i Kasumi poszłyśmy do mojego pokoju, by porozmawiać. Wzięłam szybki prysznic by szatynka nie czekała zbyt długo, ubrałam się i wróciłam do pokoju po czym usiadłam na łóżku.
-No, to opowiadaj co u Ciebie? – powiedziałam z uśmiechem.
-W sumie, nic ciekawego znalazłam pracę, szczęście, ale jakoś miłości brak – powiedziała i zaśmiała się. Uwielbiałam ją, zawsze była w moim życiu takim promyczkiem nadziei, zawsze była uśmiechnięta i tryskająca pozytywną energią osobą. Była ze mną w najgorszych momentach mojego życia jedna z nielicznych, którzy ze mną wytrzymali, a to też nie jest łatwa sprawa.
-Miłość się znajdzie kochana, nie szukaj, sama przyjdzie – powiedziałam z uśmiechem.
-A poza tym, jak Ci się rozmawiało z Kai’em? – dodałam patrząc na nią. Kasumi momentalnie uśmiechnęła się.
-Spełniło się moje marzenie, ale pewnie na tym się skończy – powiedziała trochę smutna. W głowie już miałam pewien plan, ale o tym później.
-I ty to mówisz? Nie wierzę! Zawsze byłaś optymistką! Co się z tobą stało? – zapytałam i zaśmiałam się.
-Życie – skomentowała krótko. Po jej wypowiedzi stwierdziłam, że nie było jej łatwo po przeprowadzce do stolicy, ale o nic nie wypytywałam, wolałam tego nie robić by nie zepsuć nastroju spotkania.
-A jak z Onew? – zapytała zmieniając temat. Wiedziałam, że tak będzie, ona zawsze wolała słuchać niż mówić, taka ciocia dobra rada.
-A jak ma być? W sumie jest dla mnie jak… – nie dokończyłam, no właśnie, bo sama nie wiedziałam kim tak naprawdę jest dla mnie Onew, czy tylko kolegą, a może… Westchnęłam cicho i popatrzyłam na nią.
-Między nami nic nie ma, znaczy niewiele. Lubię go, może nawet za bardzo. – powiedziałam przypominając sobie te wszystkie rozmowy z Onew. Nie przypuszczałam, że obiekt naszej rozmowy stoi pod drzwiami i podsłuchuje. Usłyszałyśmy pukanie do drzwi
-Proszę – odpowiedziałyśmy chórkiem. Często nam się to zdarzało, nawet w latach szkolnych. Drzwi się otworzyły a w nich stały nasze ideały, Kai i Onew. Obie popatrzyłyśmy na siebie i zaczęłyśmy się śmiać.
-Po co przyszliście? – zapytałam z uśmiechem.
-Żeby was molestować – odpowiedział Kai po czym obaj rzucili się na łóżko w tym samym momencie. Myślałam że ten biedny mebel nie wytrzyma takiego obciążenia, ale myliłam się, trzeba podziękować stwórcom tego łóżka. Nawet nie wiem kiedy Onew usiadł za mną i oparł głowę na moim ramieniu.
-Nie za dobrze panu? – powiedziałam patrząc na niego. On tylko uśmiechnął się do mnie i objął mnie w pasie. Było ciekawie, bardzo ciekawie. Kasumi i Kai rozmawiali, ja i Onew wygłupialiśmy się, a oni śmiali się z nas. Widziałam, że moja przyjaciółka i Kai dobrze, a raczej doskonale się dogadują. Kiedy tak na nich patrzyłam, stwierdziłam, że pasują do siebie. Po dwóch godzinach takiego siedzenia, rozmawiania, do tego grania w karty Kasumi zaczęła powoli wstawać.
-Muszę się zbierać. Jutro wstaję do pracy – mruknęła niezadowolona. Za dobrze ją znałam, wiedziałam, że jeszcze chętnie by z nami posiedziała, ale Kasumi zawsze była osobą która zajmowała się najpierw obowiązkami a później przyjemnościami.
-Spotkamy się jeszcze? – zapytałam również wstając. Chciałam ją odprowadzić przynajmniej do drzwi.
-No jasne, chyba że Ci odbije i wyjedziesz – powiedziała i zaśmiała się.
-Ja to nie ty – skomentowałam z uśmiechem. Wyszłyśmy z pokoju zostawiając panów samych, a co! Dorośli są, poradzą sobie. Zeszłyśmy na dół gdzie siedziała reszta zespołów. Kasumi pożegnała się ze wszystkimi i ruszyłyśmy do drzwi. Dziewczyna ubrała buty i wyszłyśmy przed dom.
-Powodzenia z Onew – powiedziała żegnając się ze mną.
-Daj spokój przecież pewnie i tak nic z tego nie wyjdzie – mruknęłam.
-On chce, wystarczy, żebyś ty, poczuła coś tu – powiedziała przykładając swoją rękę do mojego serca.
-Czuję, i wiem, że to coś o wiele mocniejszego niż przyjaźń, ale niech to jeszcze poczeka – powiedziałam z uśmiechem.
-Wiesz, że on podsłuchiwał naszą rozmowę? – powiedziała patrząc na mnie. Wybałuszyłam oczy, jak to podsłuchiwał, przecież tak się nie robi! Westchnęłam tylko, no to teraz mam przerąbane.
-Jak to zawsze mówiłaś Yumeko? „Jak kochać to księcia, jak kraść to miliony” – powiedziała z uśmiechem.
-Twoim marzeniem od zawsze było go poznać, zawsze go uwielbiałaś, nie zmarnuj tej szansy, jeśli będziesz z tym za długo zwlekać, on w końcu znajdzie szczęście u boku innej – powiedziała, odwróciła się na pięcie i odeszła, a mnie to zabolało. Perspektywa tego, że Onew może znaleźć sobie dziewczynę i być z nią szczęśliwy… Potrząsnęłam głową by odepchnąć od siebie te myśli i weszłam do domu. Musiałam to wszystko przemyśleć, poukładać sobie w głowie i w sercu to co czuje. Weszłam na górę i ruszyłam do mojego pokoju w którym siedział Kai.
-A Onew gdzie? – zapytałam siadając na łóżku. Nie czułam się źle w towarzystwie Kai’a, czułam się swobodnie, mogłam być sobą i nikogo nie udawać.
-Poszedł na dół – powiedział i wzruszył ramionami.
-Powiedz mi jak to jest naprawdę. Czy wszystkie zespoły które są na rynku popowym rywalizują ze sobą, czy wszyscy macie takie dobre kontakty? – zapytałam. Ciekawiło mnie to, pierwszy raz w życiu widziałam taką współpracę.
-Kiedyś rywalizowaliśmy, ale teraz stwierdziliśmy, że lepiej jest mieć dobry kontakt i żyć bez wojny między sobą. Potrafiliśmy po odłączać sobie mikroporty nawzajem, lub zrobić coś nie tak z podkładem albo oświetleniem na koncertach. Kiedyś przez głupotę całego EXO – K, Onew o mało co nie zginął na jednym z koncertów. Stwierdziliśmy, że w żarcie poluzujemy mu linkę utrzymującą go w górze, gdyby nie  druga linka asekuracyjna, Onew dawno by nie żył. Zlecieć z wysokości pięciu metrów to nie może być przyjemne.  Wtedy stwierdziliśmy że to nie ma sensu, że rywalizacja to głupota i zakopaliśmy topór wojenny. Dzisiaj się przyjaźnimy i korzystamy z tego. Nigdy się nie spodziewałem, że mogą być między nami takie dobre kontakty. – powiedział chłopak. Przestraszyłam się, to naprawdę głupota poluzować linkę, gdyby Onew zginął… Znów potrząsnęłam głową by odeprzeć tą myśl.
-A jak jest z EXO – M? – zapytałam dalej na niego patrząc.
-Z EXO – M jakoś nigdy nie mieliśmy spięć, wiedzieliśmy od początku, że musimy współpracować, bo jak nie to nici z kariery, ale nie było źle. Oni są tacy jak my albo podobni. Zawsze zmobilizowani do działań, od razu złapaliśmy kontakt. – odpowiedział.
-Do dlaczego nie lubiliście się tak z SHINee? – zapytałam. Spodziewałam się, że dla niego to dość ciężkie pytania i, że chyba wolałby nie odpowiadać na nie, ale zaufał mi, a ja nie mogę tego zepsuć.
-Bo byliśmy pewni, że SHINee są lepsi od nas – powiedział Kai, a w tym momencie do pokoju wszedł Onew.
-To nie myśl tak głupku, może wykonujemy podobną muzykę, ale nasze zespoły różnią się tym, że wykonują ją inaczej, a poza tym w ogóle jesteśmy inni – zaśmiał się Onew siadając koło nas na łóżku.
Kai mechanicznie popatrzył na zegarek.
-Dobra, muszę ogarnąć chłopaków żebyśmy się już zebrali bo jutro mamy próby i jak tak dalej pójdzie to nie wstaniemy. – zaśmiał się Kai.
-Yumeko, mogłabyś dać mi numer do Kasumi? – zapytał trochę speszony. Uśmiechnęłam się lekko, chyba wiem co jest grane.
-A po co Ci? – zapytałam zainteresowana wlepiając swój wzrok w niego, bo wcześniej miałam wlepiony wzrok w lidera SHINee
-Lubię ją, i to bardzo. Jest jedyną dziewczyną, którą znam i która nie zaczęła piszczeć na mój widok. Poza tym ona nie uważa mnie za gwiazde tylko traktuje jak normalnego kolegę. Proszę Ci Yumeko, bądź człowiekiem i pomórz miłości – powiedział chłopak, ale zaczął się zastanawiać nad tym co powiedział. Ja się chyba przesłyszałam, czyli jeśli facet mówi, że jakąś dziewczynę „bardzo lubi” to znaczy, że mu się podoba! Jestem geniuszem!
-Dobrze, podam Ci – powiedziałam z uśmiechem i podałam mu numer przyjaciółki. Czyli jej marzenie tak łatwo się nie skończy, uśmiechnęłam się lekko i po tym jak Kai wyszedł popatrzyłam na Onew. A co z moim marzeniem? Położyłam się na łóżku kładąc głowę na kolanach lidera, cały czas patrzyłam na jego uśmiechniętą twarz.
-Onew, musimy porozmawiać – szepnęłam. On popatrzył na mnie, cały czas był uśmiechnięty, to zastanawiające, że jego to nie boli.
-Słyszałem twoją i Kasumi rozmowę, nie musisz mi nic tłumaczyć – powiedział i przeczesał moje włosy palcami. To było takie… Sama nie wiem, taki mały gest a cieszy.
-Ale Onew ja … – zaczęłam, ale oczywiście nie skończyłam bo lider zatkał mi usta pocałunkiem. Zamknęłam oczy i odwzajemniłam go, a moje serce zaczęło szybciej bić. Oderwaliśmy się od siebie gdy zabrakło nam w płucach powietrza. Popatrzyłam na Onew, jego oczy wyrażały jego emocje, widać było że jest szczęśliwy.
-Kocham Cię Yumeko – powiedział i pogłaskał mnie po policzku.
-Ja Ciebie też Onew – powiedziałam i usiadłam mu na kolanach. On przytulił mnie do siebie, tego mi było potrzeba, czyjeś bliskości, dotyku ukochanej osoby. Tak, kocham go, teraz nie mogę tego spieprzyć. Zeskoczyłam z jego kolan i uśmiechnęłam się.
-Idziemy na dół? – zapytałam z uśmiechem na ustach. Dzisiejszego dnia uśmiech nie schodził mi z ust.
-Jasne, muszę chłopakom przedstawić moją nową dziewczynę – powiedział Onew, wstał, objął mnie w talii i razem wyszliśmy z pokoju kierując się na dół gdzie siedziała reszta zespołu. Kiedy już znaleźliśmy się na dole w salonie Onew zabrał głos
-Chciałbym wam kogoś przedstawić. – powiedział z uśmiechem.
-Onew, ale przecież wszyscy znamy Yumeko – powiedział Jjong.
-Przedstawiam wam, moją dziewczynę Yumeko – powiedział MÓJ chłopak. Musiałam to podkreślić oczywiście.
Wszyscy, którzy siedzieli w salonie nie mogli uwierzyć w to co powiedział lider.
-Wiedziałem, że tak będzie – jako pierwszy odezwał się Minho.
-Gorzko, gorzko, gorzko! – zaczął krzyczeć Taemin a wszyscy zawtórowali mu. Wspięłam się na palce i wpiłam się w usta Onew, który momentalnie odwzajemnił pocałunek i objął mnie w pasie. Po paru sekundach przerwaliśmy pocałunek a Minho, Taemin, Key i Jonghyun zaczęli bić nam brawo. Nie wracaliśmy tego dnia już na sale taneczną, nie widzieliśmy sensu. Key włączył jakiś film na dvd więc usiedliśmy wszyscy na kanapach i zaczęliśmy oglądać. W pewnym momencie zrobiłam się senna więc wyrwałam się z objęć Onew i udałam się do pokoju. Przebrałam się w piżamę i położyłam się do łóżka. Nie minęło piętnaście minut kiedy usłyszałam pukanie do drzwi, a potem skrzypnięcie otwierających się drzwi . W drzwiach stał nie kto inny jak Onew. Nie musieliśmy nic mówić, mój kurczaczek położył się koło mnie i objął mnie. Oparłam głowę o jego ramie. Jeszcze nigdy w towarzystwie innego mężczyzny poza moim bratem nie czułam się tak dobrze. Potrzebowałam czyjejś obecności, na moje szczęście był to Onew, moje marzenie od paru ładnych lat. Zawsze marzyłam, żeby ktoś z SHINee do mnie zadzwonił i zaproponował współpracę.
-Dziękuję, że jesteś – szepnęłam cicho, wtuliłam się w niego mocniej i oddałam się w objęcia morfeusza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz