niedziela, 19 maja 2013

Just BLAQ cz.10

Standardowo, dla czytelników oraz: Kasumi, Yoku, Krisu i Alex
___________________
W pewnym momencie miałam wrażenie jakbym spadała, a później poczułam przeraźliwy ból w prawej nodze, ale od początku.
Wszystko naprawdę szło nam dobrze, wyglądaliśmy jakbyśmy trenowali te wszystkie układy od wielu, wielu lat. Chłopaki zgrali się ze sobą i wszystko było świetnie serio, do czasu. Pod koniec ostatniej piosenki mieliśmy podejść do krawędzi sceny. Za bardzo się rozpędziłam i spadłam ze sceny. No tak, nie ma to jak bratu zepsuć koncert.
-Yumeko! – krzyknął SeungHo i zeskoczył ze sceny
-Niech ktoś zadzwoni po pogotowie! – krzyknął Joon i również zeskoczył ze sceny. Obaj patrzyli na mnie, jakby mi się krew lała przynajmniej z głowy.
-Co Cię boli? – zapytał braciszek. Wywróciłam oczami i popatrzyłam na niego. Nigdy nie lubiłam się przyznawać gdy coś mnie bolało, albo gdy miałam z czymś problem.
-Nic mnie nie boli, wszystko jest doskonale – powiedziałam i próbowałam wstać. Na marne. Noga odmawiała mi posłuszeństwa, ale byłam osobą upartą i pomimo bólu starałam się wstać. W pewnym momencie Joon wziął mnie na ręce.
-Jesteś pewna, że nic Cię nie boli? – powiedział i dotknął prawdopodobnie złamanej nogi a ja syknęłam z bólu.
-Znęcasz się – warknęłam. Chłopak tylko westchnął i popatrzył na mnie.
-Nie znęcam się, próbuję Ci udowodnić, że nie jesteś niezniszczalna, że czasami sama sobie nie poradzisz i żebyś nie udawała twardzielki – powiedział i uśmiechnął się lekko. Terapeuta od siedmiu boleści się znalazł. Westchnęłam tylko, po chwili usłyszeliśmy dźwięk syren karetki, a tłum fanów rozstąpił się i zrobił nam miejsce. Jak tak sobie szliśmy, a raczej Joon szedł to słyszałam „Szybkiego powrotu do zdrowia” „Nie daj się tam w tym szpitalu”. To było miłe i to bardzo. Joon tylko słyszał od fanek „opiekuj się nią”, to było dziwne. Baliśmy się, że jak fanki się dowiedzą, że ja z nim jestem to mnie znienawidzą, ale jak widać nic takiego się nie stało, co mnie pozytywnie zdziwiło. Joon wpakował mnie do karetki i pojechał wraz ze mną do szpitala. W karetce panowie podali mi jakiś środek przeciwbólowy, ale nic mi to nie dało. Wiecie jaki to jest ból jak się złamie nogę, albo skręci kostkę? To mnie tak właśnie bolało i nic nie było w stanie tego załagodzić.
Po jakimś czasie znaleźliśmy się w szpitalu. Szybko zabrano mnie na sale, zrobiono mi wszystkie potrzebne badania + rentgen nogi. Godzinę później zapadł wyrok. Trzy tygodnie w gipsie i chodzenie o kulach. Dla tancerza to najgorsze co może być. Parę godzin później lekarze założyli mi gips, dali kule i wypisali ze szpitala.
-Jak się czujesz? – zapytał SeungHo. Wszyscy przyjechali do szpitala po moim niefortunnym wypadku.
-A jak się mogę czuć? Jestem unieruchomiona na dobre trzy tygodnie jak nie na dłużej. Nie będę mogła z wami występować i jechać z wami w trasę – powiedziałam smutna, jakoś próbując wyjść o własnych siłach ze szpitala.
-Nie przejmuj się, menager, kiedy dowiedział się, o twoim wypadku powiedział, że przełożymy resztę koncertów i trasę do czasu kiedy nie wydobrzejesz. Tylko, że za dwa dni mamy koncert którego nie da się przełożyć. Ty posiedzisz z Yoku grzecznie w domu, a my odbębnimy koncert i wrócimy – powiedział Thunder. Uśmiechnęłam się lekko i kiwnęłam głową. Nie spodziewałam się tego, że menager tak postąpi i pozwoli chłopakom poczekać aż wyzdrowieję, więc albo zrobił to z własnej woli, albo chłopaki mu coś nagadali i musiał się zgodzić. Wróciliśmy do domu. Chłopaki pełni optymizmu, Yoku zmęczona a ja w wisielczym humorze. Kiedy znaleźliśmy się pod domem wysiadłam z samochodu i usiadłam na huśtawce w ogrodzie. Reszta ekipy poszła do domu, a ja siedziałam na ławce. Wyjęłam słuchawki i telefon z kieszeni i włączyłam sobie jakąś muzykę. Mój humor nie był najlepszy. Nie dość, że miałam złamaną nogę, to jeszcze zaczęłam wspominać rodziców co skończyło się łzami na moich policzkach. Ta cała sytuacja mnie denerwowała. Ledwo mogłam się ruszać, o tańcu nie wspomnę. Gdy tak sobie siedziałam i płakałam, poczułam że ktoś usiadł koło mnie, wyjęłam słuchawki z uszu i popatrzyłam na przybysza którym okazała się Yoku.
-Wiem, że nie jest Ci łatwo – powiedziała a ja wytarłam łzy z policzków. Wzruszyłam tylko ramionami, nie wiedziałam, co mam powiedzieć.
-Wracajmy do domu, robi się zimno – dodała. Moja próba wstania… Można powiedzieć, że zaliczyłam glebę.
-Pomogę Ci – stwierdziła Yoku.
-Nie potrzebuję pomocy – powiedziałam i ledwo wstałam. Nie lubiłam jak mi ktoś pomaga i troszczy się o mnie, może poza bratem, ale to był wyjątek.
-Wybacz, mam kiepski humor – dodałam. Ruszyłyśmy do domu, powoli bo powoli, ale jakoś nam się udało, a szczególnie mi. Jakoś udało mi się wejść po schodach do mojego i Yoku pokoju. Siedziałam tam i czytałam książkę gdy pojawił się mój brat. Popatrzył na mnie i pokręcił głową.
-Co, znów rodzice? – zapytał siadając koło mnie. On zawsze wiedział, że jeśli mam zły humor to wspominam rodziców i o nich myślę.
-W sumie wszystko. Złamana noga + myślenie o rodzicach – mruknęłam. Nie było ze mną najlepiej, chciałam być sama, albo chciałam żeby mnie ktoś przytulił.
-Idę do Joon’a – dodałam i ostrożnie wstałam z łóżka. Nie chciałam mieć drugiego wypadku tego dnia, dlatego każdy mój ruch był ostrożny. Po dość długiej chwili dotarłam do pokoju mojego faceta. Zapytałam grzecznie i czekałam aż mi otworzy co po chwili zrobił.
-Cześć – powiedziałam siląc się na uśmiech.
-Zaopiekujesz się mną? – zapytałam patrząc na niego. Kochałam go, nie dlatego, że jest sławny i ma pieniądze. Kochałam go za charakter, za jego sposób bycia. Jak dla mnie mógłby nie być sławny i bogaty, byle by po prostu był.
-Oczywiście – powiedział z uśmiechem po czym pocałował mnie delikatnie a następnie wziął mnie na ręce i położył na łóżko.
-Jakbyś czegoś potrzebowała to powiedz, będę na każde twoje zawołanie – powiedział i położył się koło mnie.
-Potrzebuje żebyś mnie przytulił – szepnęłam. Chłopak szybko spełnił moją prośbę o nic nie pytając. Wtuliłam się w niego i rozpłakałam się na dobre. Gdy zapytał się dlaczego płacze wytłumaczyłam mu wszystko. Słuchał bardzo uważnie, czasami dodając coś od siebie. Po prostu był i to było piękne. W momencie gdy się już uspokoiłam, Joon zaniósł mnie na dół gdzie usłyszałam jak Yoku i Mir rozmawiają w kuchni, a SeungHo i Thunder oglądają powtórki „Surowych rodziców” i „Perfekcyjnej Pani Domu”. Nie chciałam wchodzić do kuchni dlatego też usadowiłam się w salonie i zaczęłam oglądać z chłopakami te bzdury.
-Co robią Mir i Yoku w kuchni… Razem? – zapytałam a Thunder i mój brat zaśmiali się.
-Kolację – odpowiedział SeungHo. Cieszyłam się że Yoku – moja przyjaciółka ponieważ traktowałam ją jak siostrę ze względu, że dobrze się dogadywałyśmy i Mir zaczęli ze sobą rozmawiać. On zawsze na początku był cichy i małomówny, ale jak się rozkręcał to dawało się z nim pogadać.
-Kolacja! – krzyknęli równo Mir i Yoku po czym z kuchni dało się usłyszeć śmiech tej dwójki. Joon już chciał wziąć mnie na ręce ale mu zabroniłam.
-Do kuchni nie jest tak daleko – powiedziałam i o własnych siłach doszłam do kuchni. Zjedliśmy kolację w wyśmienitych humorach, po czym poszliśmy do swoich pokoi. Tym razem ja poszłam do pokoju Joon’a a Mir do pokoju mojego i Yoku, a co mi tam, niech się zaprzyjaźnią, krew się nie poleje przecież, jak złapią ze sobą dobry kontakt. Może Mir w końcu dzięki Yoku otworzy się na ludzi i już nie będzie taki zamknięty w sobie jak zawsze.
Miałam nadzieję, że ta znajomość im przyniesie coś fajnego.
Poza tym, fajnie ze sobą wyglądają. Pasują do siebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz