Taemin szedł do pokoju Key’a gdyż Diva miał do niego jakąś ważną sprawę,
a raczej chciał się poradzić. Wszyscy siedzieli u siebie w pokojach
poza Maknae, który właśnie stał przed drzwiami pokoju Kibuma. Zapukał
lekko i kiedy usłyszał zaproszenie, wszedł do środka. Usiadł na łóżku i
wpatrywał się w przyjaciela, który przez jakiś czas nic nie mówił, jakby
starał się pozbierać wszystkie swoje myśli w jednej chwili. Key wziął
głęboki oddech i popatrzył na przyjaciela.
-Zakochałem się – powiedział w końcu momentalnie przenosząc wzrok z Maknae na okno.
-No to powodzenia stary – odpowiedział Taemin z uśmiechem.
-W Jonghyun’ie – dodał dużo ciszej. Taemin przełknął głośno ślinę i
poklepał przyjaciela po ramieniu, uśmiechając się jeszcze bardziej niż
przed chwilą.
-A czy zakochiwanie się w mężczyźnie to coś złego Key? Poza tym ty też
nie jesteś obojętny naszemu Dino – Powiedział wstając z łóżka i
wychodząc zostawiając zszokowanego Kibuma samego, jednak nie na długo
gdyż w drzwiach minął się z Jonghyun’em. Taemin poszedł do swojego
pokoju, a z pokoju Key’a dochodziły głośne jęki, czego nie dało się
usłyszeć.
Następnego dnia wszyscy obudzili się dość wcześnie, słoneczko
przygrzewało, pogoda idealna na spacery. Minho obudził się jako pierwszy
i od razu zszedł do kuchni mając nadzieje, że spotka tam lidera, jednak
jego nie było. Raper wzruszył tylko ramionami i wziął się za robienie
śniadania dla wszystkich. Taemin zszedł do kuchni jako drugi i usiadł
przy stole potem zszedł Key a na końcu Jonghyun, który jako drugi
zauważył brak Onew.
-Gdzie lider? – zapytał Dino patrząc po wszystkich. Dopiero teraz Taemin
i Key zdali sobie sprawę, że lidera nie ma w pomieszczeniu zwanym
kuchnią.
-Nie wiem, kiedy zszedłem nie było go, więc zabrałem się za śniadanie – odpowiedział zgodnie z prawdą brunet.
-Pójdę po niego – powiedział Maknae z uśmiechem wstając z krzesła.
Ruszył na górę do pokoju najstarszego, mając nadzieję, że go tam
znajdzie jednak pomylił się. Pokój Onew był pusty, w szafie nie było
żadnych rzecz, łóżko było pościelone a na nim leżała kartka. Taemin
podszedł do łóżka i złapał kartkę.
„Przepraszam, ale ja już dłużej tak nie mogę. Odchodzę, robię to dla
waszego i swojego dobra. Będę za wami tęsknił, ale musiałem tak
postąpić. Onew ”
Z oczy Maknae zaczęły płynąć łzy, padł na kolana i szlochał. Dla niego
Onew był przyjacielem i ojcem do momentu, kiedy nie odkrył, że jest w
tym kurczaku zakochany, ale przecież to chora miłość.
Ktoś wszedł do pokoju i zabrał mu kartkę z rąk. Potem kolejne kroki i
kolejne osoby weszły do pokoju. Key usiadł koło niego i mocno przytulił,
ponieważ wiedział, co najmłodszy z członków czuje do lidera. Jonghyun
wyszedł z pomieszczenia a potem z domu i wyjął telefon z kieszeni, po
czym wykręcił dobrze znany mu numer. Nie spodziewał się, że lider
odbierze od niego telefon, ale zdziwił się, gdy usłyszał znajomy mu głos
-Onew, gdzie jesteś?! – Jjong prawie krzyknął do słuchawki.
-Na lotnisku, czekam na samolot, wracam do rodzinnego miasta – odpowiedział zwięźle i na temat.
-Wracaj tu do cholery. Taemin płacze, wpadł w histerie a ty sobie na
samolot czekasz! – Bling nie mógł się opanować, ani siebie ani tej
chorej sytuacji.
-Wczoraj pieprzył się z Key’em a dzisiaj płacze za mną? Nie bądź
śmieszny Jonghyun! – Onew nie mógł uwierzyć w to, że Taemin za nim
płacze, mimo wszystko miał ochotę rzucić telefonem o ścianę i nawet nie
oglądać się za siebie.
-To nie Taemin, tylko ja, ja pieprzyłem się z Key’em i było mi cholernie
dobrze, a teraz rusz swój kuper i wracaj tutaj – szepnął Bling
-TY?! – Krzyknął Onew
-Tak ja, minąłem się z Taeminem w drzwiach, więc mogłeś nie usłyszeć jak
on wychodził po prostu, a poza tym nawet, jeśli byłby to Taemin to, co z
tego, to jego życie – powiedział Jjong do słuchawki. Po drugiej stronie
nie usłyszał nic poza głośnym westchnięciem i przełknięciem śliny.
-Czekaj, czekaj. Ty się w nim zakochałeś prawda? – Zapytał Dino na tyle cicho by domownicy go nie usłyszeli.
-Kocham go bardziej niż kurczaki od dwóch lat rozumiesz to?! Jestem
tchórzem wiem. – powiedział Onew. Był załamany tą całą sytuacją, po raz
pierwszy w życiu nie wiedział, co ma zrobić.
-Pokaż, że wcale nie jesteś, wróć tu i mu powiedz! Wiesz ile ja
zbierałem się na odwagę by powiedzieć Divie, co do niego czuję. Rok,
cholernie długi rok zmarnowany, bo okazało się, że on mnie też kocha.
Wiesz, co mogliśmy robić przez ten rok, już mielibyśmy rocznicę, ale co?
Obaj zbieraliśmy się do tego jak żółwie i obaj teraz żałujemy, ale
cieszymy się sobą – powiedział spokojnie Bling.
-Chyba rozumiem, o co Ci chodzi. Za piętnaście minut będę w domu, do
tego czasu zajmijcie się Taemin’em. – stwierdził Onew łapiąc za swoją
walizkę na kółkach, przynajmniej jedno ułatwienie, nie będzie musiał jej
nosić.
-Key z nim siedzi, spokojnie ufam mu – powiedział Jonghyun i rozłączył
się. Musiał teraz wrócić do domu i udawać, że wcale nie dodzwonił się do
lidera i wcale z nim nie rozmawiał, co będzie bardzo trudne, bo nigdy
nie potrafił kłamać. Bling wszedł do domu i skierował się w stronę
schodów, w głowie układając sobie, co powinien powiedzieć, żeby nikogo
nie zranić. Wiedział, że jeśli powie „nie dodzwoniłem się do niego” to
Taemin wpadnie w jeszcze większą histerię. Wszedł do pokoju lidera i
usiadł na łóżku.
-Rozmawiałem z nim. Czeka na samolot. Próbowałem użyć wszystkich
argumentów, jakie miałem pod ręką by tylko wrócił, ale nie wiem, co
postanowi – powiedział cicho patrząc na Maknae
-Dziękuję – szepnął Taemin
-Wszyscy dziękujemy, zespół bez lidera przestanie istnieć, a poza tym
Onew jest dla nas jak ojciec. – wtrącił Key. Nie minęło piętnaście minut
gdy drzwi do domu otworzyły się z głośnym hukiem.
Cała czwórka znajdująca się w pokoju zamarła, wiedzieli, kto to może
być, ale żaden z nich nie spodziewał się, że argumenty Jonghyun’a
podziałają.
Wszyscy usłyszeli kroki po schodach i skrzypnięcie drzwi, w których stał nie, kto inny tylko lider.
-Wszyscy poza Taemin’em proszę o wyjście z mojego pokoju. Mamy sobie z
Taemin’em pare spraw do wyjaśnienia – powiedział zdecydowanym głosem
władca kurczaków. Każdy podniósł się z miejsca na którym siedział, Key z
podłogi, Jjong łóżka a Minho z parapetu, tylko Maknae siedział
nieruchomo. Jonghyun wychodząc posłał liderowi spojrzenie w stylu
„powodzenia stary”, po czym cała trójka wyszła i udali się do salonu by
nie przeszkadzać w rozmowie.
Onew przez jakiś czas patrzył na siedzącego nieruchomo Taemin’a. W końcu zebrał się na odwagę i usiadł naprzeciw niego.
-To przeze mnie chciałeś odejść prawda? – zapytał prosto z mostu Maknae
-Poniekąd, może nie przez Ciebie, ale po to by było Ci łatwiej. – szepnął Onew patrząc w te wielkie czekoladowe oczy.
-Łatwiej? Onew czy ty siebie słyszysz? Bez Ciebie to już nie to samo – szepnął Taemin opierając czoło o bark lidera
-Stchórzyłem wiesz? Pierwszy raz w życiu chciałem odejść zamiast
wyjaśnić sprawę, ale wydawało się to dla mnie jakieś nienormalne,
nienormalne, że zakochałem się w chłopaku i to do tego w tobie Minnie –
szepnął Onew głaskając młodego po włosach. Taemin słysząc te słowa
momentalnie wyprostował się i popatrzył na lidera. Złapał go za
podbródek i nic nie mówiąc wpił się w jego usta. Onew nie spodziewał się
takiego obrotu spraw, zamknął oczy i zaczął odwzajemniać pocałunek,
jęknął niezadowolony, gdy Taemin oderwał się od niego.
-Ja Ciebie też kocham, od dwóch lat to uczucie kiełkuje we mnie,
codziennie się wzmacnia. – szepnął Taemin wlepiając swój wzrok w lidera
-. Pragę być koło Ciebie Taemin, słyszeć bicie twojego serca równy
oddech, wdychać twoje perfumy, pożądam Cię – szepnął Onew łapiąc Maknae
za rękę. I tak oto właśnie najstarszy i najmłodszy członek zespołu
zostali parą. Mimo, że stracili dwa lata od teraz mogą cieszyć się sobą,
swoją obecnością. Jak na to zareagowała reszta zespołu, cóż Key i
Jonghyun nie mieli nic przeciwko a Minho sam zaczął sobie kogoś szukać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz