niedziela, 19 maja 2013

Just BLAQ cz.5

Dzisiaj dodaję wam część piątą i nie ostatnią. Mam tyle zwariowanych pomysłów, że szok, tylko muszę je zrealizować w miarę szybko. Rozdział dedykuję moim czytelnikom i życzę miłego czytania robaczki
_______________
Obudziłam się nad ranem. Zdziwiłam się, że jest aż tak wcześnie rano, kiedy popatrzyłam na zegarek widniała na nim godzina czwarta trzydzieści. Powoli i delikatnie – by nie obudzić Onew – wstałam z łóżka. Ubrałam jakiś dres, wzięłam telefon, słuchawki i ruszyłam na dół na salę taneczną. Kiedy tam weszłam, założyłam słuchawki i włączyłam jakąś muzykę. Byłam tak pozytywnie nastawiona, byłam tak bardzo szczęśliwa, że chciałam wszystko z siebie wyrzucić podczas tańca. Nawet nie wiem jak długo tańczyłam, wiedziałam, że muzyka nie obudzi chłopaków bo przecież mam słuchawki. W pewnym momencie rozdzwonił się mój telefon. Popatrzyłam na wyświetlacz, znów nieznany numer, powinnam do tego przywyknąć.
-Yumeko Yang, słucham – powiedziałam siadając pod ścianą, wyglądałam dość dziwnie, tyle uczuć wyrażały moje oczy, że mój wyraz twarzy był nie do opisania.
-Witaj, mam na imię Mark, jestem prezesem Entertainer Rein. Masz czas na rozmowę? – zapytał mój nowy rozmówca
-Oczywiście, że mam – odpowiedziałam grzecznie.
-Mam do Ciebie dwie sprawy. Taemin, polecił Cię jako znakomitą tancerkę i choreografkę. Chciałbym byś z moją wytwórnią i paroma innymi podpisała umowę, będzie ona polegała na tym, że układasz zespołom choreografię oraz występujesz z nimi na scenie i w teledyskach. – powiedział konkretnie Mark. Zdziwiłam się, że Taemin mnie polecił, ale to bardzo miło z jego strony.
-Bardzo chętnie – odpowiedziałam z uśmiechem.
-O wynagrodzeniu porozmawiamy na spotkaniu, kiedy mogłabyś być u nas? – zapytał Mark.
-Za dwie godziny pasuje? – odpowiedziałam.
-Jasne, w sumie i tak muszę jeszcze zwołać innych prezesów, więc za dwie godziny. Druga sprawa jest taka, że chciałbym abyś ułożyła choreografię dla nowopowstałego zespołu MBLAQ. Wiem, że teraz współpracujesz z SHINee, ale dałabyś radę za trzy dni? Wiem też że to mało czasu i że jutro macie nagranie teledysku a pojutrze koncert, ale dobrze zapłacę. A co do długotrwałej umowy, wypłatę będziesz oczywiście otrzymywać co miesiąc – Mark mówił tak szybko, że mało co kojarzyłam fakty, ale jakoś udało mi się.

-Dobra, zgadzam się na wszystko – odpowiedziałam. Miałam ochotę skakać z radości po całej Sali.
-To, na twój e – mail wyślę Ci piosenkę MBLAQ, do której chciałabym, żebyś ułożyła choreografię. – powiedział Mark.
-Nie ma problemu, wyrobię się na 100%, możesz na mnie liczyć. – powiedziałam i podałam mu swój e – mail.
-To do zobaczenia za dwie godziny – odpowiedział i rozłączył się. Znów założyłam słuchawki na uszy i zaczęłam tańczyć. Nawet nie zauważyłam, kiedy do Sali wszedł Onew. Dopiero gdy o mało co nie zaliczyłam gleby bo złym lądowaniu po obrocie zauważyłam, że jest ponieważ mnie podtrzymał. Zdjęłam słuchawki i uśmiechnęłam się lekko.
-No wiesz co, ja wstaje – nie ma Cię, szukam Cię po całym domu – nie ma Cię. Już się bałem, że uciekłaś od nas – powiedział i zaśmiał się.
-Wstałam bardzo wcześnie i nudziło mi się. Onew kochanie, zawieziesz mnie pod ten adres? – zapytałam dając mu kartkę z adresem który podyktował mi Mark.
-Po co chcesz jechać do Entertainer Rain? – zapytał zaciekawiony.
-Bo chcą ze mną podpisać umowę. Oni i jeszcze pare innych wytwórni. To co, zawieziesz mnie? – zapytałam z uśmiechem i cmoknęłam go w usta.
-A co ja za to będę miał? – zapytał i przyciągnął mnie do siebie. Stanęłam na palcach i pocałowałam go namiętnie, po chwili jednak oderwałam się od niego.
-Wystarczy? – zapytałam z uśmiechem a on tylko kiwnął głową. Uśmiechnęłam się lekko i popatrzyłam na niego, w oczach miał iskierki szczęścia.
-Mam coś dla Ciebie – powiedział i dał mi podarunek, popatrzyłam na niego zdziwiona, ale wyjęłam zawartość. W środku była bluzka z kolorowymi napisami SHINee
-Teraz jesteś częścią zespołu – powiedział i uśmiechnął się łobuzerko
-Dziękuję, kurcze, nie spodziewałam się tego – powiedziałam i uśmiechnęłam się.
Porozmawialiśmy jeszcze chwilę, a później poszłam się ogarniać, bo dojechanie do Entertainer Rein miało zająć nam ponad 40 minut. Onew poszedł obudzić Key’a i Jonghyun’a. Jak burza weszłam do pokoju, wzięłam bieliznę, rurki i nową koszulkę od Onew po czym poszłam pod prysznic który zajął mi jakieś 10 minut. Ubranie się, pomalowanie i wysuszenie włosów łącznie zajęło mi jakieś 20 minut. Wyszłam z łazienki, wzięłam torebkę i udałam się na dół by założyć buty. W kuchni siedzieli Onew i Key, poszłam do nich i uśmiechnęłam się.
-A Dino gdzie? – zapytałam z uśmiechem.
-Jego, żeby obudzić to by się syrena strażacka przydała. Poza tym jest zmęczony po wczorajszym – zaśmiał się Key.
-Chyba wolę nie pytać. Dobrze, że tak szybko zasnęliśmy – zaśmiał się Onew.
-Dobra, my jedziemy. Poradzisz sobie ze śniadaniem? – zapytał kurczaczek.
-Jasne liderze – odpowiedział Key salutując.
-Poczekaj chwilkę. – powiedziałam do Onew. Wzięłam z lodówki mleko bananowe i udałam się do swojego pokoju po kartkę, kiedy już znalazłam poszukiwany przedmiot napisałam na niej „Dziękuję, że poleciłeś mnie w Entertainer Rein. Yumeko.” Bardzo cicho udałam się do pokoju 2Min. Położyłam kartkę a na niej postawiłam mleko bananowe po czym wyszłam z ich pokoju. Byli tacy słodcy kiedy spali, tacy spokojni i bez zmartwień. Zbiegłam ze schodów i udawałam się do przedpokoju, gdzie czekał lider.
-Gotowa? – zapytał z uśmiechem.
-Oczywiście kochanie – powiedziałam, cmoknęłam go w usta i wyszłam a on wyszedł za mną. Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Przez całą drogę rozmawialiśmy o duperelach, do tego co jakiś czas wybuchaliśmy śmiechem. Nie spodziewałam się nawet, że droga minie mi tak szybko. Nim się obejrzałam byliśmy już pod siedzibą wytwórni. Onew zgrabnie zaparkował a ja otworzyłam drzwi.
-Iść z tobą? – zapytał z uśmiechem. Popatrzyłam na niego uśmiechnięta.
-Dam sobie radę – odpowiedziałam, cmoknęłam go w usta po czym wysiadłam z samochodu. Denerwowałam się jak nie wiem co, ale wiedziałam, że muszę dać sobie radę. Weszłam do siedziby Entertainer Rein i podeszłam do recepcji.
-Witam, nazywam się Yumeko Yang, jestem umówiona na spotkanie – powiedziałam uprzejmie i uśmiechnęłam się.
-Oczywiście, zaprowadzę Cię – odpowiedziała uśmiechnięta recepcjonistka, podnosząc głowę do góry. Obie zdziwiłyśmy się gdy popatrzyłyśmy się na siebie. Czułam się jakbym co najmniej patrzyła w lustro. Zamrugałam parę razy nie mogąc w to uwierzyć.
-Czy ty też czujesz się tak samo dziwnie jak ja? – zapytała dziewczyna przyglądając się mi.
-Jak nie bardziej – powiedziałam wlepiając swój wzrok w nią.
-Jestem Kinuko – powiedziała wyciągając do mnie rękę.
-Yumeko – odpowiedziałam ściskając jej rękę. Czułam się, jakbym witała się z samą sobą, to było bardzo dziwne.
-Zaprowadzę Cię – powiedziała ponownie i ruszyła przede mną. Posłusznie poszłam za nią nic nie mówiąc. Żadna z nas się nie odzywała, każda analizowała tą sytuację w swojej głowie nie mogąc w to uwierzyć.
-To te drzwi, już na Ciebie czekają. Jak skończysz rozmawiać z nimi, przyjdź do mnie – powiedziała uśmiechając się lekko.
Pchnęłam drzwi i weszłam do środka gdzie siedziało pięć osób. Przywitałam się ze wszystkimi i usiedliśmy. Zaczęliśmy rozmawiać na temat umowy, jak to wszystko ma wyglądać. Gdy już dostałam umowę do ręki przeczytałam ją trzy razy żeby nie mieć wątpliwości co do tego wszystkiego, podpisałam się i oddałam im umowę. Wszyscy wyglądali na zadowolonych, ja też w sumie nie mogłam na nic narzekać. .
-To wszystko? – zapytałam kierując się w stronę drzwi. Mark kiwnął głową a ja wyszłam. Udałam się do recepcji gdzie była Kinuko, dziewczyna siedziała i rozmyślała.
-Jestem – powiedziałam z uśmiechem na ustach. Dziewczyna kazała mi usiąść, więc obie usiadłyśmy na zapleczu.
-Wiesz, że jakoś musimy sprawdzić jak to się stało? – powiedziała pewna siebie, ja rzadko taka byłam, zawsze zamknięta w sobie, ufałam ludziom którzy na to zasługiwali.
-Wiem, mogę porozmawiać z moimi dziadkami, bo rodzice nie żyją – powiedziałam i westchnęłam.
-Daleko masz stąd do nich? – zapytała uśmiechając się lekko.
-Nie, to jakieś 15 minut drogi – odpowiedziałam
-To jedziemy – powiedziała Kinuko, obie wstałyśmy niemalże równo i wyszłyśmy z biura. O nic jej nie pytałam, czułam się dziwnie w tej sytuacji.
-Masz własny samochód, czy pojedziesz ze mną, siostro? – zapytała, a w moim sercu zrobiło się cieplej, sama nie wiem dlaczego.
-Chłopak na mnie czeka, jedź za nami – powiedziałam na co ona kiwnęła głową. Udałam się do samochodu i otworzyłam drzwi od strony kierowcy.
-Zmiana, teraz ja pojadę – powiedziałam z uśmiechem. Onew zdziwił się tylko, ale o nic nie pytał. Wsiadłam do samochodu i stanowczo ruszyłam. Wiedziałam, że Kinuko będzie jechała za nami, więc nawet nie patrzyłam w tylne lusterka. Chciałam, by ta sprawa jak najszybciej się wyjaśniła. Czemu są mnie dwie? Czemu ja nic o tym nie wiem? Rodzice nigdy nie wspominali, że mam siostrę bliźniaczkę.
Po piętnastu minutach znaleźliśmy się pod domem moich dziadków. Był taki jak go zapamiętałam z dzieciństwa. Wysiadłam z samochodu a za mną wysiadł Onew.
-Lepiej zostań, bo możesz się zdziwić – powiedziałam podchodząc do niego.
-Nie – odparł stanowczo.
-Cokolwiek by to nie było, chcę iść z tobą – powiedział po czym usłyszeliśmy pisk opon. Kinuko zgrabnie zaparkowała pod domem i wysiadła z samochodu. Mina Onew była bezcenna.
-Jak? – zapytał ogarniając swój szok, którego doznał.
-Same nie wiemy, dlatego właśnie tu przyjechałyśmy. – odpowiedziałam, następnie cała nasza trójka udała się do domu moich dziadków. Weszłam bez pukania jak to miałam w zwyczaju. Moja babcia kiedy nas zobaczyła o mało co nie zemdlała, ale dziadek ją podtrzymał.
-Jednak się wydało – powiedziała babcia. Zaprosiła nas do salony, zaparzyła herbatę, i gdy już wszyscy siedzieliśmy z kubkami w ręku zaczęła rozmowę. Opowiedziała nam wszystko od początku do końca, jak mama zaszła w ciążę spodziewała się jednego dziecka, gdy okazało się że będzie miała bliźniaki załamała się. Nie miała pieniędzy na wychowanie trójki dzieci, ona nie pracowała a ojciec marnie zarabiał. Gdy obie się urodziłyśmy postanowiła jedno dziecko oddać, zachowując całe to zajście w tajemnicy. Siedziałam w takim szoku, nie wiedziałam co się ze mną dzieje, chciało mi się wymiotować, kręciło mi się w głowie.
- SeungHo wie? – zapytałam wdychając powietrze. Babcia zaprzeczyła skinięciem głowy.
-Wiemy tylko my, i was nieżyjący rodzice, a teraz wiecie i wy – powiedziała. Bardzo szybko podniosłam się i wyszłam przed dom. Musiałam odetchnąć świeżym powietrzem, bo gdybym tego nie zrobiła to wszystko mogłoby zakończyć się omdleniem. Kiedy tak stałam poczułam, że czyjeś ramiona mnie obejmują. Spodziewałam się Onew, ale zobaczyłam moją siostrę bliźniaczkę, młodszą o 3 minuty.
-Nie cieszysz się? – zapytała uśmiechając się lekko.
-Nie wiem jak ty, ale ja zawsze chciałam mieć siostrę – dodała i przytuliła mnie do siebie. Nie czułam się dziwnie, czułam jakbym znała ją od wielu lat.
-Uśmiechnij się, to ja tu jestem młodsza – zaśmiała się. Uśmiechnęłam się lekko i popatrzyłam na nią. Różniłyśmy się, niewieloma rzeczami ale jednak, trochę tak. Ona miała pieprzyk na policzku, ja nie, w sumie dzięki temu łatwiej nas będzie rozróżnić.
-Muszę już jechać – powiedziała i oderwała się ode mnie podając mi swoją wizytówkę.
-Jak chcesz mieć ze mną kontakt, dzwoń. Jeśli nie, zrozumiem – dodała i wsiadła do samochodu. Nie wiedziałam co mam o tym wszystkim myśleć, dlaczego stało się tak, jak się stało? Usiadłam na schodach i zaczęłam się trząść, nie z zimna po prosty czasami tak reaguję. Po chwili wyszedł z domu Onew. Pomógł mi wstać i wsadził mnie do samochodu, po czym sam wsiadł do samochodu i odpalił go. Wracaliśmy do domu w ciszy, Onew nic nie mówił, chyba chciał bym to wszystko przemyślała.
-Mogę dać Kinuko bilet na jutrzejszy koncert? – zapytałam z uśmiechem.
-Oczywiście, że możesz – odpowiedział a ja wykręciłam numer do siostry i umówiłam się z nią na spotkanie.
Kiedy wróciłam do domu poczułam ulgę. Wiedziałam, że będzie czekał mnie jeszcze trening z chłopakami przed jutrzejszym wielkim koncertem, ale cieszyłam się z tego, bo przecież taniec był dla mnie wszystkim. Weszliśmy do domu a ja od razu rzuciłam się na kanapę, później mieliśmy próbę, a po próbie poszłam na spotkanie z siostrą. Umówiłyśmy się w małej kawiarence. Po paru minutach spacerku byłam już na miejscu, weszłam do środka i usiadłam przy stoliku przy którym siedziała moja dokładna kopia. Zamówiłam kawę i zaczęłam z nią rozmowę.
-Wiesz, czuję jakbym znała Cię wiele lat – powiedziała z uśmiechem a ja jej przytaknęłam, siedziałyśmy tak dość długo rozmawiając o wszystkim, dowiedziałam się o niej wiele, w sumie jest podobna do mnie.
-Lubisz SHINee? – zapytałam z uśmiechem.
-A kto by ich nie lubił? Mają niesamowitą muzykę, chciałabym iść na ich jutrzejszy koncert, ale wszystkie bilety wysprzedane – powiedziała ze smutkiem w głosie. Zaczęłam grzebać w torebce, aż w końcu znalazłam poszukiwany przedmiot – bilet VIP’owski, położyłam go na stół i uśmiechnęłam się.
-To dla Ciebie – powiedziałam patrząc na siostrę.
-Żartujesz? Skąd go masz? – zapytała patrząc na bilet.
-Mieszkam z SHINee, jestem ich choreografką, a do tego Onew to mój chłopak – odpowiedziałam a ona popatrzyła na mnie jakbym się co najmniej z choinki urwała
-Yumeko dziękuję! – krzyknęła i przytuliła mnie do siebie. Uśmiechnęłam się lekko.
-Nie ma za co. Spotkamy się za kulisami – powiedziałam.
Dalej siedziałyśmy i rozmawiałyśmy, tak się wciągnęłam, że nie zauważyłam że moja przyjaciółka Kasumi i Kai siedzą sobie i rozmawiają w najlepsze. Nie chciałam im przeszkadzać więc dalej udawałam, że ich nie widzę. Po paru godzinach nasze spotkanie skończyło się, a ja zmęczona wróciłam do domu. Od razu weszłam na górę, wzięłam bieliznę, piżamę i udałam się do łazienki. Zafundowałam sobie prysznic, wyszłam, ubrałam piżamę, wysuszyłam włosy i udałam się prosto do łóżka gdzie leżał Onew. Ja nie wiem jak on to robi, wchodzę do pokoju, nie ma go, wychodzę, a on jest i leży w moim łóżku, ale nie przeszkadzało mi to. Położyłam się koło niego i wtuliłam w niego.
-Dziękuję, że dzisiaj byłeś ze mną – powiedziałam i pocałowałam go namiętnie, a on odwzajemnił pocałunek
-Nie ma za co, a teraz dobranoc, jutro ciężki dzień – dodał i przykrył nas kołdrą. Sama nie wiem kiedy zasnęłam, a gdy obudziłam się następnego dnia rano jego już nie było. Wstałam leniwie z łóżka i ubrałam się. Wiedziałam, że czeka mnie ciężki dzień. Nie tylko mnie, ale też reszte zespołu. Gdy ubrałam się zeszłam na dół gdzie siedzieli już wszyscy a na stole stała kawa oraz śniadanie.
-Cześć – powiedziałam i usiadłam przy stole.
-Co, Onew Ci w nocy nie dał pospać? – zaśmiał się Key
-A tobie to tylko jedno w głowie? Masz swojego Seme, to ode mnie się odwal ok.? – odburknęłam. Nic mi się nie chciało, ale wiedziałam że muszę się spiąć i dać z siebie wszystko. Po zjedzeniu śniadania poszliśmy na sale by po raz setny przećwiczyć choreografie, a gdy już skończyliśmy trening wsiedliśmy do busa i udaliśmy się na miejsce gdzie miał odbyć się cały koncert. Scena już stała, wszędzie biegali jacyś ludzie i krzyczeli coś. Kiedy nas zobaczyli kazali udać nam się do przebieralni potem do makijażystki i tak lataliśmy jak oparzeni. Później próba dźwięku, świateł i w końcu zaczął się koncert. W pewnej chwili, sama nie wiem kiedy Taemin dał mi mikroport.
-Nie będę z wami śpiewać – powiedziałam i oddałam mu sprzęt. On tylko popatrzył na mnie i uśmiechnął się.
-Onew kazał mi to tobie dać, a dobrze wiesz, że jak się lider uprze to nie ma zmiłuj. – powiedział po czym znów dał mi to urządzenie. Pomógł mi założyć to coś i nim się obejrzałam musieliśmy wyjść na scenę. Denerwowałam się, ale ciągle byłam uspokajana a to przez Minho, a to przez Ke’a czy Jonghyun’a. Wyszliśmy i zaczęliśmy koncert, parę pierwszych piosenek, a potem ta najnowsza „Dazzling Girl”. Wszystkie fanki piszczały, krzyczały, skandowały imiona, a my po prostu robiliśmy swoje. Po trzech godzinach koncert się skończył, a my byliśmy zmęczeni. Nigdy nie przypuszczałam, że to takie pracochłonne. Za kulisami spotkałam się z Kinuko, przedstawiłam im chłopaków.
-Jesteście podobne jak dwie krople wody – powiedział Key uśmiechając się lekko.
-Bo jesteśmy bliźniaczkami, to normalne – stwierdziłam uśmiechając się. Porozmawialiśmy jeszcze dość długo a potem wróciliśmy do domu. Każdy grzecznie wziął prysznic i położył się do swoich łóżek, może poza Onew który znów wtarabanił się do mojego łóżka, ale nie przeszkadzało mi to. Położyłam się do łóżka i od razu zasnęłam. Następnego dnia obudziłam się dość wcześnie, spakowałam swoje rzeczy i pojechałam razem z Onew do umówionego miejsca. Dzisiaj miałam zacząć treningi z nowopowstałym zespołem MBLAQ. Zastanawiałam się jak mnie przyjmą, ale jak zawsze byłam dobrej myśli. Gdy już znaleźliśmy się pod specjalnie wynajętym studiem tanecznym pożegnałam się z Onew i wysiadłam. Skierowałam się do drzwi i weszłam. Wszystkie rozmowy ucichły w momencie. Popatrzyłam po nich wszystkich i jedna znajoma twarz rzuciła mi się w oczy.
- SeungHo! – krzyknęłam, rzuciłam torbę na ziemię a potem rzuciłam się na mojego brata, który przytulił mnie.
-Cześć mała – powiedział i pocałował mnie w policzek. Wszyscy obecni patrzyli na nas jak na wariatów.
-To wy się znacie? – zapytał jeden z chłopaków
-To moja siostra – powiedział SeungHo.
-Dobra, przedstawię Ci wszystkich – dodał z uśmiechem.
-Joon, Mir, G.O, Thunder, a mnie to już znasz – zaśmiał się mój brat. Nie powiem, przystojnych sobie mój brat kolegów do zespołu wybrał.
-Dobra, to ja się idę przebrać i zaczniemy – powiedziałam i uśmiechnęłam się. Wzięłam torbę z podłogi i udałam się do przymierzalni. Przebrałam się i wróciłam na salę gdzie czekali na mnie chłopaki, po chwili zaczęliśmy trening

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz