niedziela, 19 maja 2013

Just BLAQ cz.1

Siedziałam sama w domu. Brat poszedł na jakiś casting a ja nie miałam nic do roboty. Czasami nawet najlepsza choreografka w mieście nie ma nic do roboty, a ja właśnie nią byłam. Uczyłam się tańczyć od 9 roku życia, dzisiaj mam 21 lat, na imię Yumeko i nie mam nic do roboty, tak więc siedziałam sobie i przeglądałam różne strony internetowe gdy nagle zadzwonił mój telefon. Popatrzyłam na wyświetlacz, ale za cholerę nie znałam tego numeru. Odebrałam telefon
-Tak słucham – powiedziałam, no chyba to normalne jeśli tak się odbiera telefon, przynajmniej dla mnie
-Czy rozmawiam z Yumeko Yang? – w słuchawce usłyszałam głęboki męski głos, jakoś mnie to obeszło ponieważ już mam swoją drugą połówkę, ale mniejsza o to. -Tak przy telefonie. Z kim mam przyjemność ? – zapytałam. Ostatnio stałam się chyba za bardzo kulturalna, co się stało z tym rozwydrzonym, chamskim bachorem, którym byłam parę lat temu? No tak, dorosłam i to bardzo szybko w momencie kiedy moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym, ale znów zaczynam mówić o sobie.
-mówi Onew z zespołu SHINee, potrzebujemy choreografki do nowej piosenki, zapłacimy oczywiście tyle ile sobie zażyczysz – powiedział Onew prawdopodobnie z uśmiechem ponieważ jego głos troszeczkę się zmienił.
-No jasne, bardzo chętnie, kiedy chcecie zacząć? – zapytałam. Zrobiło się ciekawie, niby nie miałam nic do roboty, a tu nagle dzwoni telefon i okazuje się, że jednak będę miała coś do roboty.
-Niedaleko twojego domu jest studio taneczne, możemy tam wynająć sale i spotkać się tam nawet dzisiaj – odpowiedział. Zaraz, zaraz, skąd on wie, gdzie ja mieszkam? Dobra, nieważne zapytam się go jak się spotkamy
-To studio jest moje, kupione na właśnie takie potrzeby jak nagły telefon. To widzimy się za godzinę. Zdążycie? – zapytałam zamykając laptopa i łapiąc za torbę gdzie miałam dres, buty na zmianę i butelkę wody. Jak zawsze byłam przygotowana.
-No jasne, że zdążymy, nie ma innej opcji – odpowiedział i rozłączył się. Do studia miałam jakieś czterdzieści minut drogi, ale wolałam być wcześniej. Napisałam bratu smsa że wychodzę, klucze powinien mieć, a jeśli nie no to sorry ale będzie musiał sobie po nie przyjść. Wyszłam z domu i ruszyłam w stronę studia, oczywiście miałam samochód, ale zawsze wolałam piesze wycieczki. Założyłam słuchawki na uszy i ruszyłam w drogę. Pogoda była dość ładna, nie było ani za bardzo słonecznie ani za zimno. Po czterdziestu minutach byłam już na miejscu. Wyjęłam pęczek kluczy i otworzyłam drzwi do studia, weszłam do środka, włączyłam światło i ruszyłam do przebieralni się przebrać. Kiedy byłam już w dresie podpięłam telefon do odtwarzacza muzyki, włączyłam jakąś pierwszą lepszą piosenkę i zaczęłam rozgrzewkę. Równo o piętnastej pojawiło się całe SHINee. Przywitałam się z każdym tak jak to miałam z zwyczaju.
-To może dacie mi przesłuchać piosenkę do której mam układać choreografię? – zapytałam z uśmiechem. Onew dał mi płytkę, którą od razu włożyłam do wierzy i przesłuchałam ją. Zamknęłam oczy i kazałam chłopakom usiąść, kiedy muzyka zaczęła płynąć ja zaczęłam tańczyć. Gdy muzyka się skończyła w głowie już miałam ułożoną całą choreografię.
-Ona jest niesamowita – powiedział Minho z uśmiechem na ustach
-Nie jestem aż taka dobra, bez przesady – zaśmiałam się. Na moje szczęście piosenka była taka, do której dało się ułożyć choreografię. Pokazałam chłopakom kroki od samego początku aż do końca a potem zaczęłam ich uczyć. Miałam na tyle szczęścia, że wszyscy dość szybko uczyli się kroków i przyswajali wiedzę.
-Mam pytanie – zaczął Taemin. Nigdy nie lubiłam takiego zaczynania zdania, ale cóż, bywa życie, do wszystkiego się można przyzwyczaić.
-Zatańczysz z nami na występie? – dodał z uśmiechem. Wszyscy poparli ten dość dziwny pomysł, nigdy jakoś nie występowałam z zespołami na scenie
-I weźmy ją do teledysku! – krzyknął radośnie Key, teraz to kopara serio opadła mi w dół. -Dobra, dobra po kolei, najpierw teledysk – zaśmiał się Onew
-To jak, zechcesz z nami nagrać teledysk? Tylko muszę Cię uprzedzić, nagrywamy w stolicy i występy też tam będziemy mieli więc decyzja należy do Ciebie – dodał z uśmiechem. Musiałabym porozmawiać z bratem… Ale zaraz, przecież jestem dorosła i mogę robić co mi się chce!
-Jasne, tylko kiedy mam być w stolicy? – zapytałam z uśmiechem. Niestety mój wyjazd do stolicy oznaczał rozłąkę z moją drugą połówką, ale jakoś to wytrzymam, i tak zaczynało się między nami sypać, tylko co na to powie mój brat? Westchnęłam cicho i popatrzyłam na chłopaków.
-Za tydzień mamy nagrania więc musimy tam być jakieś dwa dni przed, a do tego czasu musimy już znać choreografie – odpowiedział Maknae zespołu. Uśmiechnęłam się lekko, w sumie mi to na rękę, zasłynę jako choreografka jeszcze bardziej i może będę miała jakieś nowe zlecenia, ale cóż, kto wie, pożyjemy zobaczymy.
-Damy radę chłopaki, jak nie my to kto? – powiedziałam z uśmiechem łapiąc butelkę wody i upijając z niej łyk. Cała grupa patrzyła na mnie jakbym się urwała z kosmosu. Odłożyłam butelkę i wróciłam do pokazywania im kroków. Było naprawdę miło i przyjemnie, jeszcze z nikim mi się tak dobrze nie pracowało. W pewnym momencie zadzwonił mój telefon. Popatrzyłam na wyświetlacz i odebrałam go momentalnie
-No co tam bracie? – powiedziałam z uśmiechem na ustach. Byłam zmęczona, ale bardzo pozytywnie zmęczona.
-Gdzie jesteś? Bo nie mam kluczy a dom zamknięty – powiedział.
-Jak mnie nie ma w domu to pewnie jestem w studiu. Myśl czasem braciszku – zaśmiałam się.
-Dobra, zaraz tam będę – powiedział i rozłączył się. Chyba nie miał humoru bo jakoś dziwnie mi się z nim rozmawiało, ale często tak jest, on rzadko miewa humor. Od kiedy zaczął chodzić na te castingi i do żadnego zespołu się nie dostał miewa ciche dni czy nawet potrafi na mnie warczeć ale przyzwyczaiłam się do tego, potem przepraszał i od nowa robił to samo, ale no cóż przyzwyczajenie. Nie minęło pół godziny kiedy mój braciszek stanął w drzwiach studia z uśmiechem na ustach, apokalipsa! On się uśmiecha. Wyjęłam klucze z torebki i rzuciłam mu
-Coś jeszcze? – zapytałam z uśmiechem
-Mogę popatrzeć? – zapytał wchodząc głębiej do studia. Popatrzyłam na chłopaków z którymi aktualnie ćwiczyłam choreografię. Patrząc na twarze chłopaków stwierdziłam że nie mają nic przeciwko. SeungHo usiadł gdzieś pod ścianą, a my wróciliśmy do powtarzania kroków. Około osiemnastej skończyliśmy zajęcia. Chłopaki poszli się przebrać a ja usiadłam na podłodze naprzeciwko brata
-I jak na castingu? – zapytałam z uśmiechem łapiąc za butelkę wody.
-Niby dobrze, powiedzieli że zadzwonią – powiedział i przeciągnął się. Widziałam po jego minie, że już ma dość chodzenia na te castingi, że w końcu chciałby się dostać do jakiegoś zespołu i zacząć zarabiać pieniądze, bo jak na razie to tylko ja zarabiam.
-No widzisz, to jakiś krok w przód, wcześniej od razu Cię odrzucali – powiedziałam patrząc na niego.
-No tak, dobijaj mnie jeszcze bardziej, dzięki siostra – mruknął i wstał. Wzruszyłam ramionami, wiecznie tak było, nie mogłam się odezwać żeby mój brat nie popadł od razu w zły humor.
-Ja tylko jestem szczera – warknęłam i wstałam. Poszłam się przebrać, a kiedy już to uczyniłam pożegnałam się z chłopakami.
-To co, jesteśmy w kontakcie? – zapytał Onew z uśmiechem
-Ten numer z którego dzwoniłeś jest twój prywatny? – zapytałam. Mój braciszek dziwnie się na mnie popatrzył ale mniejsza o to, on jest wiecznie dziwny i strasznie przeżywa te wszystkie castingi.
-Tak, mój prywatnie prywatny – zaśmiał się chłopak
-To sobie zapiszę i zmolestuję Cię wiadomościami tekstowymi – uśmiechnęłam się.
-To widzimy się jutro – powiedział Onew, pocałował mnie w policzek po czym wyszedł. Tego się nie spodziewałam, zawsze żegnałam się z innymi zwykłym cześć czy uściskiem ręki, Onew chyba pozwala sobie na zbyt wiele, ale cóż jakoś to przeżyję, nie będę narzekać. Wzięłam torbę z podłogi i skierowałam się w stronę wyjścia. Popatrzyłam przez lewe ramie a mój brat stał na środku Sali i uśmiechał się lekko
-Podziwiam Cię wiesz? Całe życie tańczysz, masz z tego pieniądze a ja sobie nawet pracy nie mogę znaleźć – westchnął cicho.
-Daj spokój, ja robie to co kocham, a ty dostaniesz się, mogę się założyć. Onew zaproponował mi żebym z nimi w teledysku i na scenie wystąpiła tylko że muszę lecieć do Seul’u lecieć – szepnęłam. Wylot do stolicy wiązał się z rozłąką z bratem, nie chciałam tego, ale w końcu trzeba było zmienić miejsce zamieszkania i zacząć zarabiać trochę lepiej. Po śmierci rodziców bardzo zbliżyłam się do brata, zaczęliśmy mieć lepsze kontakty i wiem, że zawsze mogę na niego liczyć.
-Rób jak chcesz. – szepnął cicho i skierował się w stronę drzwi. Wiedziałam, że dla niego to też będzie ciężkie, ale przecież w końcu każde z nas musi pójść w swoją stronę. W ciszy wracaliśmy do domu, żadne z nas się nie odzywało, każde pogrążone we własnych przemyśleniach. Kiedy już znaleźliśmy się w domu rzuciłam się na kanapę. Byłam pozytywnie zmęczona, ale wiedziałam że prędzej czy później i tak zakwasy mnie dopadną. Gdy tak siedziałam, zastanawiałam się nad propozycją którą złożył mi lider SHINee, w sumie nie była to zła propozycja, ale bałam się utraty kontaktu z bratem. To dzięki niemu tak naprawdę mam studio i mogę zarabiać, a on biedak dołuje się tym, że nie może znaleźć pracy. Kiedy już się wyleżałam ruszyłam do kuchni by zrobić sobie i bratu kolacje. Wiedziałam że wiecznie zdołowany będzie siedział u siebie w pokoju cały wieczór i zastanawiał się jak to życie go skrzywdziło, więc kiedy już zrobiłam kolację poszłam na górę do jego pokoju by go zawołać. To co tam zastałam bardzo mnie zdziwiło, mój brat skakał po pokoju a na jego twarzy widniał uśmiech. Kiedy mnie zobaczył podszedł do mnie i mocno przytulił.
-Dostałem się rozumiesz?! Dostałem się! – powiedział podnosząc mnie do góry. Uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek gdy już postawił mnie na ziemi.
-Gratuluję, wiedziałam że się dostaniesz – powiedziałam z uśmiechem, jednak on posmutniał. Nie wiedziałam co się dzieję, ale jego mina nie zwiastowała nic dobrego. -Mam sobie wybrać kolegów do zespołu co wiąże się z lataniem po różnych miastach – westchnął cicho.
-Czas odciąć pępowinę bracie, jesteśmy już dorośli i powinniśmy zacząć myśleć o sobie – powiedziałam patrząc na niego.
-A teraz idziemy na dół bo kolacja gotowa – dodałam z uśmiechem. Zeszliśmy na dół i usiedliśmy przy stole, kolacja minęła nam w ciszy i względnym spokoju.
-To kiedy wylatujesz szukać sobie kolegów? – zapytałam z uśmiechem. Zawsze ukrywałam swoje uczucia pod maską uśmiechu, ale mój braciszek zawsze umiał mnie rozpracować. -Jutro po południu, ty będziesz miała trening z chłopakami więc nie oczekuję, że mnie odprowadzisz – powiedział. Kiwnęłam tylko głową, nie mogłam przecież urwać się z treningu, nie wypadało nawet jeśli chodziło o odprowadzenie brata.
-No niestety nie mogę, ale z całego serca będę trzymała kciuki byście odnieśli sukces. – powiedziałam i wstałam. Włożyłam naczynia do zmywarki i udałam się do pokoju. Rzuciłam się na łóżko i popatrzyłam w sufit. Zastanawiałam się jak to będzie teraz wyglądało, ja bez SeungHo? Jakoś nie mogłam sobie tego wyobrazić. Uśmiechnęłam się do siebie przypominając sobie te wszystkie rzeczy, które razem robiliśmy, całe nasze dzieciństwo. W pewnym momencie dostałam wiadomość tekstową. „Wyjdź przed dom” odczytałam i popatrzyłam na nadawcę, no tak, mój chłopak. Niby wszystko z nim w porządku, ale gdyby inaczej się zachowywał, ja traktowałabym go inaczej. Co to za facet, który wstydzi się złapać własną dziewczynę za rękę albo wstydzi się ją przytulić. Chyba czas to skończyć, czas na zmiany. Zbiegłam na dół do holu i ubrałam buty. Mój braciszek pewnie siedział u siebie w domu i pakował się. Wyszłam przed dom i popatrzyłam na Jaejoong’a
-chciałeś czegoś konkretnego? – zapytałam patrząc na niego. On uśmiechnął się i podszedł do mnie. Nie był brzydkim facetem, ale jego zachowanie było minusem niestety.
-Nie przywitasz się ze mną tak jak zawsze? – powiedział łapiąc mnie za rękę, zrobił to tylko dlatego, że nie było nikogo w pobliżu.
-Nie, Jaejoong. Wyjeżdżam, za 4 dni, nie wiem czy wrócę. Musimy to zakończyć – szepnęłam wyrywając rękę z uścisku.
-Spodziewałem się tego, ale nie wiedziałem, że to nastąpi aż tak szybko – szepnął.
-Jeśli taka jest twoja wola, niech tak będzie – powiedział i odwrócił się na pięcie. Nie było mi żal, byłam z nim miesiąc to fakt, ale nie będę rozpaczać z tego powodu, może znajdę sobie innego, a jak nie to zostanę sama, nie będę narzekać. Wróciłam do domu, ale oczywiście nie mogłam mieć chwili spokoju bo mój telefon się rozdzwonił. Wyjęłam telefon z kieszeni i popatrzyłam na wyświetlacz. Uśmiechnęłam się lekko i odebrałam -No cześć – powiedziałam kierując się w stronę schodów, weszłam na nie i ruszyłam na piętro. -Cześć, jak się masz? – zapytał mój rozmówca.
-Już się za mną stęskniłeś że dzwonisz? – zapytałam wchodząc po schodach na górę i kierując się do łazienki.
-No jasne, powiedziałaś że zmolestujesz mnie wiadomościami tekstowymi a ja czekam i czekam i nic – zaśmiał się chłopak. Wzięłam szczotkę do ręki i zaczęłam rozczesywać włosy.
-No nie moja wina, że jesteś niecierpliwy – zaśmiałam się
-Nie miałam czasu żeby napisać, najpierw brat skakał z radości bo dostał się do jakiegoś zespołu a potem mój były już chłopak stwierdził że mam wyjść przed dom bo coś ode mnie chce – powiedziałam odkładając szczotkę.
-Po co spotykasz się z byłym facetem? – zapytał Onew. Wyczuwam zazdrość…
-Jakieś 5 minut temu jeszcze był moim facetem. Rozstałam się z nim bo wyjeżdżam z wami do stolicy a poza tym co to za facet który wstydzi się złapać własną dziewczynę za rękę? Trzeba było to zakończyć po prostu – powiedziałam wychodząc z łazienki.
-Rozumiem. Co teraz robisz? – zapytał a w jego głosie wyczułam ulgę.
-W sumie nie robię nic a co? – zapytałam wchodząc do pokoju.
-Masz ochotę na spacer? – zapytał chłopak a w tle usłyszałam ciche śmiechy.
-No jasne, że tak, daj mi 15 minut i będę gotowa. Gdzie się spotkamy? – zapytałam szukając w szafie jakiegoś czegoś do ubrania się. -Przyjdę po Ciebie. To do zobaczenia – powiedział chłopak i rozłączył się. Nie wiedziałam jak mam traktować to spotkanie. Na szczęście dla mnie było lato więc wieczory nie były takie chłodne. Ubrałam sukienkę, do tego jakieś buty na płaskiej podeszwie podmalowałam się i czekałam aż przyjdzie Onew. Nie musiałam długo czekać, po jakichś trzech minutach od momentu skończenia szykowania się zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Otworzę! – krzyknęłam i udałam się w stronę drzwi. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam uśmiechniętego Onew.
-Cześć – powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
-Witaj, gotowa? – zapytał z uśmiechem. Jego uśmiech był powalający.
-Jasne, możemy iść – powiedziałam i wyszłam z domu, w ciszy ruszyliśmy przed siebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz