sobota, 18 maja 2013

Burza nienawiści, czy deszcz szczęścia?

Czeeść xd To znów ja. Dodaję drugiego shot’a. Pewnie już je znacie bo oba pojawiły się na blogu Caroline, a jeśli nie to będę wdzięczna za komentarze.
_____________________
Jonghyun nigdy nie był wylewny względem swoich uczuć i tak było też tym razem, ukrył wszystko przed osobą, którą pokochał, a raczej przed chłopakiem, którego pokochał. Bling od dawna wiedział, że nie pociągają go kobiety, ale zacznijmy opowieść od początku. Wszystko zaczęło się na jednej z prób, nikt już nie pamięta, na której. Taemin miał akurat przećwiczyć duet z Divą zespołu SHINee Key’em. Tego właśnie dnia, Dino uświadomił sobie, że nie łączą go z Kibucem czysto przyjacielskie stosunki, przynajmniej nie od strony Jonghyun’a. Od tamtego dnia, Bling przestał odzywać się do Key’a, zaczął go unikać myśląc, że tak będzie lepiej, Dzisiaj mija tydzień, od kiedy przestali ze sobą rozmawiać. Key jakoś to znosił, wmawiał sobie, że Bling ma jakieś problemy, o, których nie chce mówić nikomu, z którymi chce uporać się sam. Poniekąd tak było, ale przecież każdy ma granice wytrzymałości.
-Bling, możesz mi w końcu powiedzieć, co się dzieje? Nie odzywasz się przez tydzień, martwię się – powiedział Kibum, kiedy w końcu zostali sami w salonie.
-To nic takiego Key, nie masz, o co się martwić – szepnął Jjong rozkładając się na kanapie i zamykając oczy. Cieszył się, że Kibum martwi się o niego, jednak wolał go unikać.
-Nic takiego? Kogo chcesz oszukać Jonghyun? Przestałeś się do mnie odzywać, unikasz mnie i mojego towarzystwa. Co ja Ci takiego zrobiłem? – Zapytał Key łamiącym się głosem.
-Myślisz, że świat kręci się tylko wokół Ciebie Key?! Ta sprawa nie dotyczy Ciebie, a poza tym to nie twój zasrany interes! – Warknął Jjong. Tego Kibum się nie spodziewał, chciał porozmawiać normalnie z przyjacielem, ale widać nie było mu dane. Key wstał z kanapy, ubrał buty i wściekły wyszedł z domu.
O co do cholery może mu chodzić?! Co ja mu takiego zrobiłem, że jest dla mnie taki, chamski? Gdybym tylko mógł powiedzieć mu, co do niego czuje, gdyby tylko chciał mnie wysłuchać i normalnie ze mną porozmawiać, może wszystko wyglądałoby inaczej niż teraz. Kibum bił się ze swoimi myślami, chciał wrócić tam i wykrzyczeć Jonghyun’owi, co do niego czuje, to, że go kocha, że nie zniesie już dłużej takiego traktowania, ale bał się reakcji przyjaciela.
Taa… taki z niego przyjaciel jak ze mnie baletnica. Przecież gdyby był moim przyjacielem to by mi powiedział, co się dzieje, a nie krzyczałby na mnie. Diva starał się zebrać wszystkie fakty, kiedy to się zaczęło, w jakich okolicznościach, ale nie mógł sobie przypomnieć niczego niezwykłego, próby, koncerty, wszystko przebiegało jak zawsze. Jego zdaniem.
W domu Jonghyun zastanawiał się nad swoją głupotą. Opuścił salon i skierował się do swojego pokoju, a gdy już się tam znalazł rzucił się na łóżko i westchnął głęboko
Nic się nie dzieje Kibum, tylko to, że Cię kocham. Tyle razy chciałem Ci to powiedzieć, ale jestem po prostu tchórzem.
Jjong walnął pięścią w ścianę. Sam nie wiedział ile tak leżał. Zerwał się kiedy usłyszał za oknem grzmot. Wstał szybko z łóżka i udał się do pokoju Key’a z nadzieją, że go tam znajdzie. Otworzył drzwi, ale chłopaka tam nie było.
Cholera, nie ma go! Przecież on panicznie boi się burzy! Krzyczał w myślach Bling. Zbiegł po schodach na dół i zwrócił się do Onew, który akurat stał w kuchni przyrządzając kurczaka.
-Key nie wrócił? – zapytał łapiąc kurtkę i zakładając buty
-Nie a co? – zapytał Onew. Widocznie tak bardzo zajął się kurczakiem, że nie słyszał tego co się dzieje za oknem.
-Burza szaleje – mruknął Jonghyun już nie było go w domu. Nie miał pojęcia gdzie mógł schować się Key, ale kierował się głosem serca. Bał się, bardzo się bał, że jego pierwsza i jedyna miłość może siedzieć gdzieś teraz sama i płakać, bał się, że może mu się coś stać.
Jeśli mu się coś stanie, nie wybaczę sobie tego. To moja wina. Karcił się w myślach Dino.
Biegł przed siebie, sam nie wiedział, dokąd, kierował się głosem serca i rozumu, które tym razem podpowiadały mu to samo. Zatrzymał się przed starą opuszczoną fabryką.
-Key!! Kibum! – zaczął krzyczeć na całe gardło. Miał gdzieś, że następnego dnia pewnie się rozchoruje, i będzie bolało go gardło, w głowie miał tylko jedną osobę. Wszedł do fabryki, zobaczył postać siedzącą pod ścianą. Podszedł do tej osoby.
-Key – szepnął i przytulił go mocno do siebie. Chłopak płakał, zawsze, kiedy była burza, albo siedział u siebie i płakał, albo przychodził do pokoju Jonghyun’a i siedzieli razem.
-Key spokojnie, już jestem tutaj. Nic Ci nie grozi – szepnął Jjong głaszcząc Kibuma po plecach.
-Po, co tu przyszedłeś? Przecież masz mnie dość, nie chcesz ze mną rozmawiać! – Key odepchnął go z całej siły, jaką w danym momencie mógł z siebie wykrzesać. Bling upadł a coś ostrego wbiło mu się w rękę.
-Cholera – mruknął wyciągając szybkim ruchem szkło z ręki.
-Przepraszam, nie chciałem – powiedział Key wystraszony widokiem krwi płynącej z ręki przyjaciela.
-Daj spokój, wracajmy do domu – powiedział Jonghyun z uśmiechem, wyciągając do niego zdrową rękę.
To chyba najlepszy moment by powiedzieć mu całą prawdę. Bling był zdeterminowany i chciał w końcu wyrzucić z siebie to, co czuje. Kiedy Kibum wstał wyszli przed fabrykę, nie obchodziło ich nic, cieszyli się swoją obecnością. Key już zaczynał iść w stronę domu gdy Jonghyun złapał go za nadgarstek przyciągnął w swoją stronę. Dzieliły ich centymetry.
Teraz albo nigdy. Pomyślał Dino.
-Co się dzieje? – zapytał Key zdziwiony nagłym ruchem przyjaciela.
-Muszę, a raczej chcę Ci coś powiedzieć. Możesz mnie znienawidzić, uznać za dziwaka, zboczeńca, ale Kocham Cię Key. Jesteś dla mnie wszystkim, unikałem Cię, bo myślałem, że tak mi będzie łatwiej, ale nie było. Przepraszam, za moje wcześniejsze zachowanie – Jjong puścił rękę młodszego i czekał na jego reakcję.
On mnie kocha. Pomyślał Key z uśmiechem, a w jego małych, kocich oczach zaczęły zbierać się łzy szczęścia.
-Key, proszę Cię powiedz coś – błagał Bling. Bał się reakcji przyjaciela, ale nie chciał już dłużej ukrywać przed nim prawdy, nie chciał, nie mógł, nie powinien.
-Stanowczo za dużo gadasz wiesz Bling? – szepnął Key i delikatnie musnął usta Jonghyun swoimi. Najpierw pocałunek był delikatny i pełny czułości a potem obaj porzucili wszystkie subtelności i zaczęła się walka o dominację. Ich języki tańczyły taniec namiętności a deszcz ochładzał ich rozpalone od podniecenia ciała. Po chwili oderwali się od siebie by nabrać powietrza.
-Key – szepnął Jonghyun patrząc na kochanka
-Tak Jonghyun, ja też Cię kocham, już nawet sam nie wiem, od kiedy, ale bałem się Ci powiedzieć. Kiedy przestałeś się do mnie odzywać, to było jak cios wymierzony prosto w serce – szepnął Kibum opierając swoje czoło o czoło ukochanego.
-Gdybym tylko wiedział, nie zachowywałbym się jak tchórz i od razu bym Ci powiedział – szepnął Bling kładąc rękę na policzku Key’a
-Skąd mogłeś wiedzieć? Sam też nie jestem lepszy, mogłem Ci powiedzieć – szepnął Key
-Wracajmy do domu bo się przeziębimy – szepnął Jjong. Jak powiedział tak się stało, droga do domu nie trwała długo, jednak mogli nacieszyć się sobą, a wracali trzymając się za ręce. Kiedy stanęli przed domem puścili swoje dłonie i weszli tak, jakby nic się nie stało.
-Idę wziąć gorący prysznic – powiedział Key wymownie patrząc na Jonghyun’a który uśmiechnął się tylko.
-Zaraz do Ciebie dołączę – Jjong zamruczał do ucha swojemu kochankowi, po czym udał się do kuchni gdzie Minho, Taemin i Onew jedli kurczaka.
-I jak? – zapytał Onew patrząc na Blinga, on jako jedyny wiedział co się dzieje i dlaczego Jonghyun się tak zachowuje.
-Bardzo dobrze, a wy nie macie przypadkiem jakichś planów na wieczór? – zapytał prosto z mostu, ale tylko Maknae go zrozumiał.
-Tak tak, mamy. Zaraz wychodzimy. – powiedział łapiąc Minho i Onew za rękę po czym udali się do przedpokoju by ubrać buty a następnie wyszli z domu.
-Będę musiał im później podziękować – mruknął do siebie z szatańskim uśmiechem i udał się na górę. Miał nadzieję usłyszeć szum wody w łazience, ale nic nie usłyszał. Przeszedł swobodnie koło swojego pokoju mając zamiar iść do pokoju Key’a, ale coś go zatrzymało. Poczuł jak ręka Kibuma zaciska się na jego własnej
-Spóźniłeś się – mruknął Diva przyciągając zdezorientowanego Jonghyun’a do siebie.
-To ty jesteś za szybki – odpowiedział Jjong przypierając kochanka do ściany i wtapiając się w jego słodkie usta. Kibum złapał ukochanego za rękę, zaciągnął do pokoju i rzucił na łóżko siadając na jego biodrach i obdarowując namiętnym pocałunkiem.
-Jeśli myślisz kochanie, że to ty będziesz górował to się grubo mylisz – mruknął Jonghyun między namiętnymi pocałunkami. Obrócił Kibuma tak, że teraz to właśnie Dino wisiał nad swoim kochankiem
-2Min i Onew wyszli? – zapytał zawstydzony Key
-A, co boisz się, że Cię usłyszą? – zapytał rozbawiony Jonghyun patrząc na zarumienioną twarz Kibuma.
-Nie, po prostu to takie… Zawstydzające – odpowiedział młodszy Kim
-Spokojnie kochanie, tego wieczoru usłyszę Cię tylko ja i zapamiętam ten dźwięk do końca życia – wyjaśnił starszy, Kim. Później już nic nie mówili tylko przeszli do czynów, Bling zdjął koszulę Key’a i zaczął składać na jego torsie pocałunki. Chciał by młodszy, Kim
zapamiętał pierwszy raz jak najlepiej. Młodszy też nie próżnował, zdjął z ukochanego koszulkę i zabrał się za rozpinanie spodni.
-Aleś niecierpliwy – zaśmiał się Jonghyun przerywając czynność.
-Weź mnie do cholery, bo dłużej nie wytrzymam – jęknął Kibum wprost do ucha Jonghyun’a co zadziałało na niego jak zaproszenie. Już nie silił się na jakieś większe czułości, zdjął z Kibuma spodnie i patrząc na niego.
-Jesteś idealny, Kim – szepnął mu do ucha podgryzając je lekko. Kibum jęknął przeciągle czując jak Bling zdejmuje jego bokserki i chwyta jego męskość swoje smukłe palce.
Jonghyun zaczął ruszać ręką w górę i w dół bardzo powoli, co wywoływało o Key’a jeszcze głośniejsze jęki rozkoszy. Po jakimś czasie tej pieszczoty Key wyjęczał.
-Jonghyun, zaraz dojdę – na te słowa Jonghyun zabrał rękę i zatopił się w ustach ukochanego, który wykorzystał to by zdjąć partnerowi spodnie i bokserki, po czym przejechał dłonią po jego męskości. Bling jęknął w usta Kibuma, który uśmiechnął się łobuzersko. Przerwali pocałunek, kiedy zabrakło im w płucach powietrza.
-Kim, bądź delikatny – poprosił Kibum patrząc w oczy kochanka, który kiwnął tylko głową i znów zatopił się w jego ustach w tym samym momencie wkładając w niego pierwszy palec, potem drugi i trzeci. Kiedy Kibum był już wystarczająco rozciągnięty Bling zabrał z niego palce i wszedł w niego powoli żeby nie zrobić mu krzywdy. Kibum jęknął głośno i wygiął się w łuk. Pierwszy ból a potem było już zdecydowanie lepiej. Obaj nie wiedzieli ile ten akt trwał, za bardzo zajęli się sobą żeby patrzeć na zegarek. Spełnienie przyszło nagle, a po spełnieniu, zasłużony odpoczynek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz