Standardowo, dla Yoku :*
__________________________
Gdy wróciliśmy do domu nie miałam na nic ochoty. Ciągłe treningi
męczyły mnie coraz bardziej, sama nie wiedziałam dlaczego. Przecież
byłam do tego wszystkiego przyzwyczajona, a raczej powinnam być.
Położyłam się na kanapę i popatrzyłam w sufit.
-To ja poproszę obiad do łóżka – powiedziałam z uśmiechem. Wszyscy
tak naprawdę się gdzieś położyli albo usiedli, na litość boską czy ja
serio daje im taki wycisk?
-Brać się za obiad leniwe dupy a nie opierdalać się! – stwierdziła Yoku.
-A weź ich zostaw, oni tak zawsze po treningu. Wszystko trzeba za
nich robić – mruknęłam i podniosłam się z kanapy. Wiedziałam, że nie mam
co liczyć na to, że szanowni hrabia ruszą swoje dupy i udadzą się do
kuchni by zrobić obiad, nie miałam co na nich liczyć.
Yoku ruszyła wraz ze mną do kuchni i usiadła na krześle.
-Ty, a może będziemy aż tak podłe, że zrobimy obiad tylko dla siebie,
a im każemy się ruszyć i samemu coś sobie zrobić? – zapytała z
szatańskim uśmiechem.
-Dobry pomysł, podły ale dobry. Niestety nieskuteczny. Za długo znam
chłopaków, mogliby umrzeć z głodu, ale tyłków z kanapy nie ruszą –
mruknęłam i zabrałam się za robienie czegoś na szybko. Na szczęście
przyrządzone przez nas danie nie było bardzo czasochłonne. Całą rodzinką
usiedliśmy do posiłku a później udaliśmy się do swoich pokoi.
-Nic mi się nie chcę – mruknęłam kładąc się na łóżko w Yoku i moim pokoju.
-Nie idziesz do Joon’a? – zapytała zdziwiona. Ej, ej. To, że jest
moim facetem, nie oznacza, że mam spędzać z nim każdą wolną chwilę.
-Nie, nie idę. Nie mam siły wstawać z łóżka – mruknęłam.
-Yumeko… – zaczęła dziewczyna patrząc na mnie.
-Nic nie widziałam, nic nie słyszałam, nic nie wiem. A teraz mów o co Ci chodzi – powiedziałam z uśmiechem.
-Dlaczego Mir jest taki? – zapytała. To mnie zaciekawiło, ale nie powinnam wyciągać zbyt pochopnych wniosków.
-Cichy i zamknięty w sobie? – zapytałam na co ona odpowiedziała tylko kiwnięciem głowy.
-Nie lubi poznawać nowych ludzi. Nie wie kto jest wart zaufania, a
kto nie. Ja wkupiłam się w jego łaski tylko dlatego, że jestem siostrą
lidera. Trochę czasu minie zanim nasz raper się do Ciebie przekona –
powiedziałam z uśmiechem.
-Nie musisz się martwić, jesteś tak otwarta na ludzi, że pewnie
szybko zdobędziesz jego zaufanie, ale pamiętaj, nic na siłę –
powiedziałam i zniknęłam w łazience. Byłam tak cholernie zmęczona, że
marzył mi się tylko szybki gorący prysznic, a potem tylko moje łóżko,
więc tak też uczyniłam. Po kąpieli udałam się prosto do łóżka i sama nie
wiem kiedy zasnęłam. Następnego dnia rano obudziłam się dość późno.
Kiedy popatrzyłam na zegarek była już dwunasta. To długo sobie pospałam.
Wstałam z łóżka, wzięłam czyste ciuchy, poszłam do łazienki i ubrałam
się. Yoku już nie spała i nie było jej w pokoju to mogło znaczyć, że
jest na dole. Zeszłam na dół i udałam się do salonu.
-Wiecie, że dzisiaj ostatni dzień przed koncertem? – zapytał G.O
-Czyżbyś się denerwował? – zapytał Mir patrząc na przyjaciela.
-On się zawsze denerwuje – mruknął Thunder.
-Dajcie mu spokój, to normalne, że ma tremę – powiedział Joon.
-Ale mieć tremę przed każdym występem? – stwierdził SeungHo.
-Nie najeżdżajcie na niego. Każdy się denerwuję, mogę się założyć że
wy też, ale nie chcecie się do tego przyznać. G.O jest po prostu
wrażliwy i musiał się wygadać – mruknęłam przecierając swoje jeszcze
zaspane oczy.
-Kawy? – zapytała Yoku.
-Nie dzięki, kawa kojarzy mi się z robieniem herbaty ekspresem do
kawy i z perfekcyjną panią domu, także nie skorzystam – powiedziałam, a
Yoku popatrzyła na mnie jakbym się z wariatkowa urwała.
-Nie ważne, idę zapalić – powiedziałam i ruszyłam przed dom. Po chwili dołączyła do mnie Yoku.
-Nie wiedziałam, że ktokolwiek z was pali – powiedziała.
-Jak widzisz tylko ja jestem takim wyjątkiem – powiedziałam odpalając papierosa, a dziewczyna uczyniła to samo chwilę po mnie.
-Nie wyglądasz na nałogowego palacza – stwierdziłam, zaciągając się dymem.
-Pozory mogą mylić – odparła. Kiedy skończyłyśmy palić weszłyśmy do domu, a to co zobaczyłyśmy w środku zdziwiło nas.
-Nie pyskuj – warknął Seungho do G.O
-Ej no zamknijcie się, Perfekcyjną Panią Domu oglądam – mruknął niepocieszony Thunder.
-Co tu się stało? Ufo was napadło jak nas nie było? – zapytałam.
-SeungHo naoglądał się „Surowych Rodziców” i rozstawia wszystkich po
kątach, a Thunder niestety dobrał się do pilota i nie obiecuję, że jutro
nie będzie składał wszystkiego w kostkę, i robił testu białej
rękawiczki – powiedział Mir wzruszając ramionami.
-A Joon gdzie? – zapytałam.
-U siebie, chciał uniknąć starcia z twoim bratem dlatego szybko się
zmył – powiedział raper. W sumie też wolałam się zmyć stamtąd żeby
braciszek nie zaczął mnie niańczyć i nie próbował mi wmówić, że nie
powinnam palić papierosów.
-Idziesz do Joon’a? – zapytała niepocieszona Yoku.
-Nie, nie zostawię Cię z bandą popaprańców oglądających jakieś
polskie programy które nie trzymają się kupy. Idziemy do naszego pokoju,
jak już wszystko się uspokoi i Ufo odda mózgi naszym kolegom to pójdę
do Joon’a – powiedziałam z uśmiechem po czym poszłyśmy do naszego
wspólnego pokoju. Zaczęłyśmy grać w karty i rozmawiać na różne tematy. A
z dołu słychać było tylko krzyki.
-Widziałeś jak tu brudno?! Tu jest pełno kurzu! – no tak, Thunder się
naoglądał. Zaśmiałyśmy się tylko i czekałyśmy aż to wszystko się
skończy, na szczęście skończyło się w porze kolacji czy jakoś tak. Cały
dzień przesiedziałyśmy przez tych idiotów w pokoju, ale nie nudziłyśmy
się. Przed kolacją przyszedł po nas SeungHo.
-Już wam przeszło? – zapytałam nie kryjąc mojego rozbawienia.
-Czasami tak odreagowujemy stres – powiedział z uśmiechem.
-Kolacja na stole – dodał i udał się na dół. Nam dwa razy nie trzeba
było powtarzać. Zeszłyśmy na dół, usiedliśmy wspólnie do stołu i
zaczęliśmy jeść. Po zjedzonej kolacji udaliśmy się do łóżek. Jutro
czekał nas długi i męczący dzień. Następnego dnia wszystkie budziki jak
jeden mąż zaczęły dzwonić o godzinie szóstej. Niechętnie wstaliśmy z
łóżek, szybkie ubieranie się, szybkie śniadanko i byliśmy gotowi. Na
miejscu gdzie miał odbyć się koncert musieliśmy być dużo wcześniej. Gdy
się tam znaleźliśmy mój brat poszedł sprawdzać nagłośnienie,
oświetlenie, a ja i Yoku powtarzałyśmy sobie choreografie. Czas na
backstage’u strasznie nam się dłużył co nie było komfortowe. Później
tylko masa stylistów, makijażystek i fryzjerów latała koło nas by nas
jako tako ogarnąć. Byłam bardzo zadowolona z efektu końcowego ich pracy
ponieważ wyglądaliśmy nieziemsko. Jak widać ludzie starają się tylko po
to, żeby nie stracić pracy, ale mniejsza z tym. Każde z nas nie mogło
się doczekać godziny zero i gdy ta nastała cieszyliśmy się jak dzieci.
Wyszliśmy na scenę, oślepiło nas światło reflektorów i ogłuszył pisk
fanek.
Gdy stanęliśmy na środku sceny SeungHo zaczął przemawiać o tym jak
bardzo się cieszy, że już mają tylu fanów (taa, zwłaszcza fanek, ale
mniejsza.), że już są tak sławni i jak bardzo cieszą się z tego, że w
końcu mogą dać koncert.
To przemówienie nie trwało jakoś długo, po przemówieniu chłopaki
zaczęli śpiewać a my tańczyłyśmy. Dwie, może trzy pierwsze piosenki szły
bardzo dobrze, i wszystko było dobrze.
Do czasu…
Ciąg dalszy nastąpi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz